17 grudnia 2014

Derwent Inktense - tusz w kredce


Co to Derwent Inktense? Angielska marka promuje te wyglądające jak zwyczajne kredki akcesoria jako najlepsze oferowane przez nich wodorozpuszczalne media w ołówku. Co jednak odróżnia je od pozostałych produktów Derwent, jak również innych firm? To tusz w kredce!

DERWENT INKTENSE



Tradycyjny tusz to płynna farba, który odznacza się żywym kolorem [choć najbardziej powszechnym i najczęściej używanym jest czarny], transparentnością i wodoodpornością. Te same cechy posiada tusz w kredce Derwent Inktense. Wyglądem przypomina kredkę - czyli po prostu ołówek z kolorowym wkładem. Nawet bardziej trafnym porównaniem będzie przyrównanie go do kredki akwarelowej ze względu na identyczne efekty, które można nim osiągnąć. Można rysować nim na sucho, ale też rozmyć wodą. Jednakże po zwilżeniu pędzelkiem i wyschnięciu... tusz staje się wodoodporny! Oznacza to, że każda kolejna warstwa nakładana na tę pierwszą, nie spowoduje zacieków, plam. Fakt ten czyni Derwent Inktense idealnym medium do namalowania podkładu, warstwy bazowej! Ale po kolei :)

Wszystkie tusze w kredce Inktense charakteryzuje lakierowana oprawka o średnicy 8mm w kolorze ciemnoszafirowym. Zwieńczona jest niebieskim paskiem oraz kolorem odzwierciedlającym barwę wkładu [średnica wkładu: 4mm]. Na trzonku znajdują się informacje o firmie, serii kredek, nazwie koloru kredki oraz odpowiadającym jej numerze. Dodatkowo umieszczony został symbol pędzla, który podkreśla, ze to wodorozpuszczalne medium.

Derwent jak zawsze zaprojektował bardzo ładne, estetycznie opakowanie. Szczerze mówiąc, z wszystkich kompletów tej firmy, to najbardziej przypadło mi do gustu. Lubię te piękne ptaki, jakimi są pawie [ganiałam za nimi w tegoroczne wakacje ;)], a obrazek na pokrywie jest po prostu cudny :) Jak zawsze, na wieku znajdują się informacje, z jakimi przyborami mamy do czynienia, w jakiej ilości, pokazana jest gama kolorystyczna oraz dane dotyczące kraju pochodzenia oraz firmy. Wieko można podłożyć pod dolną część opakowania. Dzięki temu nie będzie nam ono zajmowało miejsca, w którym pracujemy, nie pognie się przez przypadek [choć jest dosyć solidne!], ani nie zapodzieje.



Pełna paleta barw obejmuje 71 kolorów oraz outliner, o którym zaraz napiszę. Kredki rysują miękko, ale nie tak miękko jak seria Derwent Coloursoft lub Drawing albo wręcz "smoliste" Koh-I-Noor Mondeulz. Wygląda na to, że są niełamliwe [parę kolorów zdążyło zaliczyć upadek z biurka, a są całe i zdrowe :) Podczas strugania również nie napotkałam na żadne problemy]. Wszystkie kolory - zarówno ciepłe, jak i zimne mają przyjemne, żywe kolory, kiedy używane są na sucho. Kiedy połączą się z wodą, nabierają jeszcze większej intensywności! Derwent określa wówczas kolory słowem "jewel-like", czyli, że przypominają kolory klejnotów. Faktycznie, coś w tym jest: niektóre zielenie są szmaragdowe, czerwienie rubinowe, a niebieskie odcienie szafirowe. Wszystkie odcienie są niezwykle żywe, tak więc nazwa tego przyboru jest pomysłowa, ale przede wszystkim bardzo trafna [z ang. ink - tusz, intense - intensywny]. Jak dla mnie super!


Derwent nie popisał się swoim oficjalnym wzornikiem kolorów, wydają się być one mdłe, przygaszone. Patrząc na niego, nie powiedziałabym, że barwy są "jewel-like". Zamieszczam więc pełen, estetyczny, klarowny i bardzo dobrze prezentujący wszystkie możliwości colour chart autorstwa JanKoV:
Choć barwy tuszu Derwent Inktense są naprawdę intensywne, można nimi uzyskać również lekko przygaszoną kolorystykę. Wszystko zależy od tego, ile wody i pigmentu znajdzie się na papierze akwarelowym. Gdy papier kolorujemy kredką bezpośrednio [na sucho], a następnie rozmywamy wilgotnym pędzelkiem, kolory wręcz eksplodują - będą żywe i soczyste. Nawet, jeśli delikatnie pokolorujemy dany obszar, kolor nabierze intensywności. Równie wyrazisty efekt można uzyskać, malując na papierze uprzednio zamoczoną w wodzie końcówką kredki. Z kolei bledsze kolory uzyskamy, dodając więcej wody [co może poskutkować falowaniem się papieru] lub malując taką metodą: mokrym pędzelkiem należy zebrać troszkę pigmentu bezpośrednio z wkładu [poprzez pocieranie o niego włosia] i dopiero przenieść ten kolor na papier. Tak zrobiłam, malując obrazek umieszczony poniżej.


Uwaga: dowiedziałam się, że intensywność koloru może również zależeć od rodzaju papieru, na jakim malujemy. Nie znam konkretnych marek, które polecane są do tuszu Inktense, ale mój papier akwarelowy Fabriano Watercolour i Canson są chyba dobre. Kolory na nich wyglądają na naprawdę nasycone:


Ponad połowa kolorów z serii Inktense charakteryzuje się wysoką światłotrwałością [6-8 w skali 0-8] szczególnie odcienie niebieskiego i czerni, jednak w palecie występują też kolory o niskiej odporności na światło. Kolor Amber ma tylko 2 punkty! :( Wygląda na to, że prace wykonane tuszem w kredce Derwent lepiej trzymać z dala od światła [co mnie akurat nie przeszkadza, bo swoje wypociny przechowuję w segregatorach w szafie].

Teraz kilka słów o outlinerze, który znaleźć można w każdym zestawie Derwent Inktense, który zawiera co najmniej 24 akcesoria. To odporny na działanie wody ołówek, którym można wykonać detale. Próby rozmycia go wilgotnym pędzlem spełzną na niczym :) Nadaje się więc do wykonywania konturów, detali, napisów. Ma miękkość ołówka B/2B i błyszczy się jak każdy grafit. Znaczy to, że odznacza się od plam barwnych namalowanych kolorowym tuszem w kredce, dlatego w moich pracach zastępuję go wodoodpornym czarnym cienkopisem albo tuszem kreślarskim. No ale komuś taki outliner może się przydać, np. przy malowaniu ołówkami wodorozpuszczalnymi :)



Wcześniej wspomniałam, jak uzyskać bledsze lub bardziej intensywne odcienie, wymieniałam metody malowania. Teraz parę słów o sposobach i efektach, gdy łączymy dwa lub więcej kolorów.

  • Kolory można wymieszać [nałożyć na siebie] na sucho, a następnie zmoczyć. Rezultatem będzie nowy, klarowny kolor, jak tutaj:


  • Kolory można wymieszać na mokro, nakładając od razu jeden na drugi i mieszając je bezpośrednio na kartce.

  • Jeśli mamy ochotę uzyskać ładne przejście tonalne pomiędzy kolorami, tak, by łagodnie się ze sobą zlewały, najlepiej nałożyć częściowo jeden kolor na drugi [wilgotnym pędzelkiem, póki pierwsza warstwa jest jeszcze nie wyschnie]. Taki efekt uzyskałam tutaj, na pomarańczowy nakładając czerwień. 
  • Kiedy używamy podobnych kolorów, też  można uzyskać fajny efekt cieniowania/zacieków. Na poniższym obrazku na jasnoniebieską, jeszcze mokrą tęczówkę za pomocą pędzelka nałożyłam ciemnoniebieski tusz, ale tylko w kilku miejscach:


  • Innym sposobem jest rozpuszczenie różnych kolorów np. w jakimś pojemniczku. W tym celu robię być może dziwną rzecz :) Obcinam nożyczkami kawałeczek rysików o wybranych kolorach i mieszam na palecie z odrobiną wody. Wkłady rozpuszczając się, mieszają się i tworzą nowy odcień. Taką metodę zastosowałam tutaj. Pierwsza z lewej fioletowa podłużna plama to czysty tusz Inktense. Kolejne dwie plamy to wynik zmieszania w różnym stopniu fioletu z fuksją.

  • Gdy jednak chcemy połączyć ze sobą kolory tak, by można było rozróżnić poszczególne odcienie, należy odczekać, aż pierwszy nałożony kolor wyschnie. Plamy wówczas będą miały ostre krawędzie.
    Różne efekty można uzyskać poprzez konkretną kolejność nakładania. Przygotowując te obrazki malowałam tuszem, zbierając jego pigment za pomocą wilgotnego pędzelka prosto z wkładu, co dało większą transparentność, niż jakbym zarysowała kawałek papieru na sucho. Jak widać na obrazkach, nawet jasny kolor nałożony na ciemny bardzo dobrze widać i bez problemu można powiedzieć, które kredki zostały użyte.


Z pewnością ogromnym plusem tego tuszu w kredkach jest brak zacieków. Daną plamę barwną można korygować do woli, póki jest mokra. Kiedy wyschnie, śmiało można nałożyć nań kolejną i kolejną i kolejną warstwę, tego samego [jeśli chcemy przyciemnić odcień] lub innego koloru. Na poniższym obrazku bluzka została pomalowana 4 razy, każda warstwa była delikatna, ponieważ chciałam przekonać się, jak ciemna/jasna powinna być, by pasować kolorystycznie do reszty malunku. Spodnie warstwy nie rozpuściły się!


Podczas testowania tuszu Inktense odkryłam niestety problem. Kiedy najpierw pokoloruje się kartkę na "byle jak", dociskając kredkę, a potem spróbuje się rozmyć tusz, spod plamy barwnej prześwitywać będzie nasze pospieszne kolorowanie, tak jak na poniższym obrazku:


Tego zygzaka nie udało mi się pozbyć pomimo wielokrotnego pocierania wilgotnym pędzlem. Jest na to jednak rada, która wymagać będzie cierpliwości i dokładności. Jeśli precyzyjnie, starannie zakoloruje się dany obszar, a następnie rozmyje się go pędzelkiem, wówczas plama barwna będzie jednolita i wyrazista, zupełnie jak w przypadku tych szpilek:



Kilka dodatkowych wskazówek podczas używania tuszu w kredce Inktense:
  • aby warstwy malowane tuszem Inktense były jednolite, warto użyć większego pędzla do rozprowadzenia pigmentu. Inną metodą jest rozcieńczenie wkładu, w sposób, o którym już mówiłam: obcinam/łamię czubek wkładu, wrzucam do wgłębienia w palecie/pojemniczka i daję kroplę wody. By malować, zamaczam w tej zabarwionej wodzie pędzel, odsączam nadmiar [z pędzla nie powinna kapać woda]. Wówczas łatwiej jest uzyskać jednolite w kolorze warstwy. Bez zacieków, bez różnic w odcieniu.
  • jeśli planujemy użyć tego samego pędzla do dwóch [lub większej liczby] kolorów, należy dokładnie wypłukać włosie przed malowaniem następnym kolorem, by pigmenty się nie pomieszały [oczywiście jeśli nie tego nie chcecie]. Jeśli zależy nam na czasie [by nie zdążyło wyschnąć to, co namalowaliśmy], warto mieć pod ręką drugi pędzel z tuszem na włosiu.
  • to samo tyczy się pielęgnacji pędzli po skończonej pracy - ze względu na to, że tusz jest wodoodporny po zaschnięciu, należy porządnie wypłukać włosie, by nie pozostał w nim pigment.
  • również z tych samych powodów należy zachować ostrożność, kiedy podczas tworzenia ubrani jesteśmy na jasno - jeśli tusz odpryśnie i zaschnie, możemy pożegnać się z ulubionym T-shirtem... :(

Co można tworzyć, mając do dyspozycji tak wyraziste kolory? W zasadzie wszystko, wystarczy tylko dopasować tematykę i kolorystykę, a także jej intensywność. Moim zdaniem, świetnie nadają się przede wszystkim do ilustracji przedstawiających np. owoce, warzywa, babeczki, ciasta, kwiaty, różne przedmioty codziennego użytku oraz do wielu, wielu innych, które mogłabym wymieniać bez końca. Sprawdzą się też w kolorowaniu projektów tatuaży, projektów ubrań, a także przy ciekawych portretach, nasyconych pejzażach. Ze względu na czystość i intensywność koloru uważam, że tusz w kredce sprawdzi się w rysunku mangowym! Będzie świetnie współgrał z czarnymi mocnymi konturami, które często cechują ten styl.

Jeśli zaś chodzi o techniki artystyczne, z którymi można łączyć ten produkt marki Derwent... Biorąc pod uwagę efekty, jakie można uzyskać, tusz Inktense najlepiej będzie współpracował z farbami i kredkami akwarelowymi. Ich połączenie będzie wyglądało estetycznie i naturalnie, tak jak na obrazku obok. Nie jesteście w stanie rozróżnić, która część twarzy dziewczyny była malowana akwarelą, a która tuszem, prawda? :) Łącząc te obie techniki, najlepiej zacząć od malowania tuszem, który po wyschnięciu stanie się wodoodporny. Wówczas nakładając kolejne warstwy akwarelą, będzie można kombinować i korygować ile wlezie, bez obawy, że pierwsza warstwa się rozpuści i powstaną zacieki. Uwaga! Niestety niemożliwe jest osiągnięcie ładnego, tonalnego przejścia pomiędzy mokrą akwarelą a tuszem [takiego].



Równie fajny efekt może dać połączenie tych kredek z tuszem i gwaszem. Używane na sucho, zachowują się całkiem jak zwykłe kredki artystyczne i z takimi mogą być łączone. Z kolei na mokro mogą stanowić fajną "warstwę bazową" pod kredki, np. do twarzy, ubrań, tła. Co to znaczy? Na poniższym portrecie Johnny'ego Deppa podstawowy kolor skóry wykonałam akwarelą, na to nałożyłam kredki, by wykonać cienie, zaróżowienia itp.

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/51/Johnny%20Depp
Choć to nie moje pole zainteresowań, myślę, że tusz w kredce Inktense przyda się także w scrapbookingu, odbijaniu pieczątek [na stempel można pędzlem nałożyć porządną warstwę tuszu i odbić wzór na kartce] i decoupage'u, ponieważ da się nim malować nie tylko na papierze akwarelowym.

 Poniżej filmiki pokazujące różne inne zastosowania serii Inktense:

 
 


Tusz Derwent Inktense jest również przystosowany do malowania na tkaninach! Kredek można użyć na bawełnie oraz jedwabiu. Jeszcze nie miałam okazji samej przekonać się o tym [nadrobię to, jak tylko nadarzy się okazja i uzupełnię info! :D]. Ponoć przy malowaniu na jedwabiu dobrze jest użyć gutty do wykonania konturów - bezbarwnego preparatu, który zapobiega zlewaniu się ze sobą kolorów [chyba, że wymieszanie się barw jest naszym celem :)]. Gutta po praniu odpada od materiału. Najczęściej jest sprzedawana w tubce z dozownikiem, 25ml kosztuje ok. 10zł.


 


Producent zapewnia, że tkaniny ozdobione za pomocą tuszu Inktense są wodoodporne, jeśli po zakończonej pracy pozostawimy wzór do kompletnego wyschnięcia [24 godziny], po czym przeprasujemy go na lewej stronie materiału lub poprzez bawełnianą szmatkę. Dodatkowo zaleca ręczne, delikatne pranie w letniej wodzie. Z biegiem czasu kolory mogą trochę zblednąć.


Czas na wady. Co nie spodobało mi się w tuszu w kredkach Inktense oprócz tego, że, jak wspominałam, nie można ich rozmyć w 100% jeśli dociśnie się kredkę? W zestawie 24 kolorów do gustu nie przypadł mi pomarańczowy - Tangerine. Podpada pod nieco fluorescencyjny odcień, a w takim komplecie raczej przydałby się cieplejszy odcień. Być może inny tusz z tej szerokiej gamy barw to przyjemniejszy pomarańcz. 
Wolałabym również, by outliner nie miał błyszczącego się pod światło grafitu, a był tak samo matowy, jak pozostałe kredki... Nieładnie się odznacza. Nie będę go używać z tuszem Inktense, ale z ołówkami wodorozpuszczalnymi tak :)




Derwent Inktense to nie tylko tusz w kredce. Występuje również w formie szyftów, którymi podobnie jak opisanymi w tej recenzji przyborami, można rysować na sucho lub malować. Sztabki posiadają dokładnie te same cechy, co kredki Inktense, czyli intensywność kolorów, transparentność, wodoodporność po wyschnięciu. Łatwiej z nich zebrać pigment, niż z kredek, można nawet użyć do tego szerokiego pędzla.
Akcesoriami przydatnymi w malowaniu tuszem Inktense w sztyfcie mogą być grippery [wspominałam  o nich tutaj] oraz tarka z pojemniczkiem Grate 'n' Shake, do której można zetrzeć kolorowy pigment, dodać wody i malować płynnym tuszem :) 

Tusz w kredce Inktense można kupić:
  • na sztuki od 3,70 - 4zł
  • w blistrze [6 kolorów]
  • w metalowym opakowaniu [12, 24, 36, 72 kolory, w tym outliner]
  • w drewnianym opakowaniu [18, 48, 72]
  • w zestawie 37 Inktense Selection [22 kolory Inktense w kredce, 10 kolorów Inktense w sztyfcie, 2 uchwyty do sztyftów, gumka do mazania, temperówka, ostrzałka]
  • w zestawie Inktense Intro Set [10 kolorów + rozkładany materiałowy piórnik]
  • w zestawie Inktense Pencil Wrap Set [24 kolory + rozkładany materiałowy piórnik]
  • w zestawie Derwent Watercolour Collection [24, 36 elementów w metalowym opakowaniu, 32 elementy w drewnianym opakowaniu]
  • w zestawie Silk Painting with Derwent Inktense [12 kolorów, 2 kawałki jedwabiu, pędzelek bambusowy, 1 tamborek do rozciągnięcia jedwabiu o średnicy 12,5cm, gutta oraz płyta CD z instrukcjami krok po kroku jak narysować rybę i konika morskiego]


Podsumowując: o ile jestem osobą częściej tworzącą i pewniej czującą się w "suchych technikach", takich ołówki, kredki, pastele, tusz w kredkach Inktense bardzo mile mnie zaskoczył! ^^ Od dawna pragnę nauczyć się porządnie malować akwarelami, ale zawsze miewam z nimi problemy: a to tworzą się zacieki, a to namalowałam zbyt jasną plamę, której nie mogę poprawić poprzez nałożenie kolejnej warstwy, bo będzie się odznaczać... Ten produkt Derwent niweluje takie problemy. Plama wyszła za jasna? Nie ma sprawy, nałożę kolejną warstwę koloru. Chcę pomalować delikatną, dosyć transparentną warstwę, ale obawiam się, że woda rozmoczy poprzednią? Nie ma potrzeby się martwić. 
Zachwyciły mnie też soczyste kolory oraz fakt, że można wybierać spośród 71 odcieni, a także tworzyć kolejne! Niestety brakuje choćby jednego, który mógłby przypominać cielisty [dlatego w swoich pracach do koloru skóry użyłam akwareli firmy Karmański], choć to pewnie kwestia tego, że Derwent nie myślał o zastosowaniu tych kredek do portretów. Super, że jest tak wiele sposobów używania tego tuszu, które dają odmienne efekty. Szkoda, że outliner - który spełnia bardzo przydatną funkcję, ponieważ jest nierozmywalny - błyszczy się jak grafit. Ostatni, wspomniany wcześniej minus - w wypadku zbyt mocnego dociśnięcia kredki do papieru, tuszu nie da się całkowicie rozmyć.


Oto moje prace wykonane tuszem w kredce Derwent Inktense:
http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/467/Ups!
Pin up girl. Praca wykonana na podstawie własnego zdjęcia [odwzorowana została tylko poza; twarz, włosy oraz
ubrania zostały namalowane z wyobraźni]. Tusz w kredce Derwent Inktense, czarny tusz Koh-I-Noor [włosy i spódnica],
biały akryl Renesans [groszek na spódnicy], akwarele Karmański [kolor skóry i zaróżowienia], cienkopis Faber-Castell
http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/468/Babeczka%20z%20malinami
Tusz w kredce Derwent Inktense, kredki akwarelowe Koh-I-Noor Mondeluz & Progresso [ciemnozielona
część liści, plamki-dziurki na cieście]. Wymiary: 14x18cm
http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/463/Marta
Marta. Podtytuł "Ofiara festiwalu Holi" :) Obrazek przedstawia moją przyjaciółkę podczas Festiwalu Kolorów w Krakowie, którego uczestnicy obsypują się kolorowym proszkiem. Tusz w kredkach Derwent Inktense, akwarela Karmański [w kolorze skóry], cienkopis Faber-Castell, biały tusz. Wymiary: 11x8,5cm.
http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/464/Marta
Tusz w kredkach Derwent Inktense, akwarela Karmański [w kolorze skóry], cienkopis
Faber-Castell, biały tusz. Wymiary: 8x10,5cm
http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/465/Motyl
Tusz w kredkach Derwent Inktense, czarny tusz Koh-I-Noor oraz cienkopis Faber-Castell.Wymiary: 12x11cm.

Fragment nieopublikowanej jeszcze pracy.
Tusz w kredkach Derwent Inktense, czarny tusz Koh-I-Noor.
Fragment nieopublikowanej jeszcze pracy.
Tusz w kredkach Derwent Inktense, biały akryl Renesans [groszek na bandanie],
akwarele Karmański [kolor skóry i zaróżowienia] oraz cienkopis Faber-Castell.


Wspaniałe prace innych artystów wykonane tuszem w kredce Derwent Inktense:

Derwent Inktense na jedwabiu

Co myślicie o takim tuszu w kredce? Ktoś miał z nim do czynienia? Jeśli tak, podzielcie się wrażeniami.


6 grudnia 2014

Jak narysować otwartą buzię

Prezent na Mikołajki, czyli nowy tutorial! C: Zanim przejdę do poradnika, przypominam o akcji, którą zorganizowałam [więcej informacji na końcu zalinkowanej notki]. Zachęcam do brania udziału! Już dostałam trochę zgłoszeń [wkrótce Wam odpiszę, nie martwcie się :)].

PODSUMOWANIE 2014 ROKU

[kliknijcie na link, by poznać zasady]


UWAGA!
  • Przedłużam termin nadsyłania zgłoszeń do 19.12.2014r.!
  • Przypominam, że ideą tego podsumowania jest opisanie wyjątkowych osiągnięć, postępów z tego roku :) Nie trzeba nadsyłać prac:
    • stworzonych przed 1 stycznia 2014r.,
    • dosłownie wszystkich z tego roku,
    • które stanowią powielenie tego, co robiliście w poprzednich latach [np. ponowne narysowanie ołówkowego portretu, chyba, że jest w nim coś, co odróżnia go od innych portretów ołówkowych, które do tej pory wykonaliście].
  •  Możecie za to:
    • wysłać sam opis podsumowania, jeśli jesteście nieśmiali i nie chcecie pokazywać swoich prac :)
    • wysłać wszystkie "pierwsze razy": pierwszy narysowany kot, samochód, pierwsze użycie akwareli, pierwsze tak dobrze narysowane włosy, pierwszy rysunek na barwionym papierze, pierwsze dzieło techniką impasto itp. itp.,
    • wysłać starą pracę, którą narysowaliście ponownie i wyszła Wam lepiej,
    • przeczytać, jak wyglądały podsumowania w zeszłym roku :)
    • zwracać się do mnie z pytaniami na maila ilojleencontest@gmail.com lub w komentarzach, jeśli nie jesteście czegoś pewni :)


 _________________________________________________________________

Narysowanie ust zamkniętych, bez uśmiechu, jest stosunkowo prostym zadaniem. Wystarczy narysować poziomą linię, nieco falowaną i dwie kolejne, po jej bokach. Jedna z nich będzie łukiem, druga łukiem z dwoma pagórkami. Jeśli podzieliłoby się te linie pionowo w połowie, dwie połowy powinny zazwyczaj stanowić swoje odbicie lustrzane. Znacznie cięższym zadaniem jest narysowanie otwartej buzi, szczególnie z językiem na wierzchu. Nie rządzą nią żadne prawa symetrii, ciężej wyobrazić sobie światłocień [jeśli nie rysujemy ze zdjęcia]. Co zrobić, by otwarta buzia nie przypominała groteskowego grymasu? Na co zwrócić uwagę? Jak wycieniować język, by wyglądał realistycznie? To temat dzisiejszego tutorialu :)

Całkiem niedawno narysowałam otwartą buzię, wykonując portret Mishy Collinsa. Efekt wyszedł realistyczny i naturalny, aktor na szczęście nie przypomina postaci z obrazu Muncha "Krzyk" ;) W dalszej części notki pokażę jak rysować otwartą buzię właśnie na podstawie tej pracy.


http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/458/Misha%20Collins

Nie była to jednak pierwsza otwarta buzia, którą narysowałam. W 2003 roku stworzyłam ich aż kilka! Od lewej: Avril Lavigne, Chester Bennington, Daniel Radcliffe.


Poniżej: Chad Kroeger [2004r.] i Chester Bennington [2003r.].



Pewnie przeszło Wam przez myśl: "mało realistyczne te buzie". Bardziej wnikliwi zauważyli pewnie masę błędów, takich jak konturowanie ust, zębów, brak gładkiego cieniowania, brak światłocienia, głębi wewnątrz jamy ustnej, zero detali. Cóż, to były moje początki :D O niektórych z tych błędów wspominałam w notce Najczęściej popełniane błędy w portretowaniu cz. 1.

Potem narysowałam jeszcze kilka otwartych buzi [np. portret Jareda Leto], ale dopiero w 2009 roku udało mi się stworzyć otwartą buzię [również Jareda Leto ;)] na przyzwoitym poziomie. Nie była tak realistyczna, jak ta na portrecie Mishy, ale zauważyłam postęp.


http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/32/Jared%20Leto

Co zadecydowało o lepszym rezultacie? Więcej detali, wyrazistszy światłocień, dobre odwzorowanie kształtu ust, a przede wszystkim brak konturowania ust i zębów.

Zanim przystąpimy do rysowania otwartej buzi, chciałabym przez chwilę zabawić się w lekcję biologii i wyjaśnić Wam za pomocą obrazka, jak nazywają się poszczególne części języka, jako że będę korzystała z tej terminologii w tutorialu :)

http://pacjenci.dentonet.pl/
Te same elementy występują oczywiście w jamie ustnej Mishy ;) Czerwonym kolorem zaznaczyłam bruzdę pośrodkową języka, a niebieskim brodawki grzybowate [fuj, co za nazwa!]. Ponadto zielonym kolorem zaznaczyłam początek języka, żółtym miejsce, w którym się wygina.

 

Przybory


  • ulubione ołówki :) - ja wybrałam ołówki firmy Koh-I-Noor, seria 1860
  • gumka do mazania [chlebowa, w ołówku, może być też zwykła] - mój wybór: Faber-Castell, Factis, Koh-I-Noor
  • pędzel i biały tusz [opcjonalnie biały akryl, żelopis] - Koh-I-Noor
    + kartka papieru :)
    + zdjęcie

 

KROK PO KROKU

#1 Zaczynamy od szkicu wstępnego - zawsze używam do tego ołówka 2B, bo nie jest zbyt miękki, by się nie wymazać, ale też jest wystarczająco miękki, by nie zrobić wyżłobień w papierze, których potem grafit mógłby nie przykryć [powstają w wyniku zbyt mocnego dociśnięcia ołówka lub użycia zbyt twardego ołówka przy szkicowaniu, wymazaniu go, a następnie cieniowaniu w tym miejscu. Takie linie prześwitują i nie chcą się zacieniować].

Podczas rysowania otwartej buzi należy zwrócić uwagę na zęby oraz kształt języka, jeśli na zdjęciu ten różowy kawałek mięska wystaje z jamy ustnej ;) 

Zęby to nie białe, płaskie kwadraciki, każdy z nich różni się kształtem i wielkością. Ta dolna krawędź zęba, którą gryziemy jedzenie nie zawsze bywa prosta. Wręcz przeciwnie, jest nieco falowana. Powierzchnia zębów nie jest gładka [dotknijcie swoich zębów, by się przekonać :)], również na niej widoczne są fałdy, mniej lub bardziej. Widać to na portrecie na tym fragmencie portretu Olivii Wilde.

Olivia Wilde
Nie wszystkie zęby są tak równe, jak u Jensena Acklesa...


 ...a są nieco krzywe, jak u Roguca ;)


W
ysunięty język to nie zwykła literka "U". U części populacji czasem przypomina zaokrągloną na końcu literkę V. Krawędź języka bywa pofalowana, a powierzchnia nieco "pocięta". Długość języka u każdego również się różni. Niektórzy potrafią dotknąć końcem języka brody, jak np. Jared:


Ważne jest też, by przeanalizować inne aspekty: jak wygląda początek języka [umiejscowiony głęboko w jamie ustnej] oraz miejsce, gdzie wychodzi z ust [gdzie styka się z ustami]. 

Oto gotowy szkic - przyznam, że nie był łatwy do wykonania. Osobom, które nie mają wprawy z rysowaniem otwartej buzi, na pierwszy raz polecam mój sposób na odwzorowanie zdjęcia [metodę wykonywania szkicu ważnych elementów we wstępnym szkicu - takich jak oczy, nos, usta - opisałam np. w tutorialach Jak rysować usta oraz Jak rysować oczy] lub metodę kratkowania. Dobrym sposobem może być też pobieżne rozrysowanie poszczególnych kształtów, a następnie precyzyjne skorygowanie ich.



#2 Czas zacząć cieniowanie. Zazwyczaj za usta zabieram się w momencie, kiedy pocieniuję już część twarzy - tę część, która okala wargi.  Wycieniowanie okolicy ust oraz zarysowanie na czarno najciemniejszego obszaru na rysunku [czyli głębi gardła] najpierw jest ważne - pozwala mi ustalić, jak ciemne/jasne powinny być w stosunku do nich wargi oraz język.
Na tym etapie używam miękkiego ołówka. Ponieważ to mały fragment rysunku, który będzie całkiem czarny, nie robię bazowej warstwy ołówkiem F.

 

#3 Po ołówek F sięgam dopiero później. Cieniuję nim całą otwartą buzię, usta, pomijam zęby. Zaczynam wypełniać obszar wewnątrz jamy ustnej. Biorąc pod uwagę, iż wewnętrzne "ścianki" buzi powinny być ciemniejsze, niż skóra twarzy, ponieważ znajdują się w środku, wiem, że będę musiała pocieniować kilka warstw. Na początek, jak zazwyczaj, cieniuję ołówkiem 2B. Następnie wykonuję cienie rzucane przez zęby, posługując się ołówkiem miększym, np. 4B lub 5B.

 

 #4 Ołówkiem 3B cieniuję kolejną warstwę, a 4B zaznaczam fałdy mięśni wewnątrz jamy ustnej. Ołówkami cieniuję delikatnie. Muszą być zatemperowane, by zniwelować pory papieru.  Twardszym ołówkiem [HB, B], rozpoczynam cieniowanie zęba przedtrzonowego widocznego po lewej stronie.


#5 Stosowanym zawsze przeze mnie systemem, posuwam się z cieniowaniem w prawo. Robię tak dlatego, że jestem praworęczna. Gdybym najpierw pocieniowała prawą stronę jamy ustnej, a następnie lewą, mogłabym rozetrzeć grafit [mimo kartki podłożonej pod nadgarstek*, która ma chronić rysunek przez wtarciem grafitu w skórę i rozmazaniem cieniowania] i wykończony fragment zwyczajnie by się zniszczył.
Rozpoczynam cieniowanie kolejnych warstw języka. Najpierw standardowo warstwa ołówkiem 2B, potem 3B [tutaj widoczna na końcu i początku języka].



*Takie zabezpieczenie w postaci kartki pod nadgarstkiem stosuję zawsze, rysując ołówkami lub kredkami. Dzięki temu zachowuję czystość pracy, nie brudzę sobie rąk [a przy okazji pulpitu biurka], nie rozmazuję rysunku, przypadkowo nie wcieram grafitu w inne części kartki. 
Przyznam szczerze, że nie rozumiem tych umieszczonych w Internecie zdjęć ubrudzonych grafitem dłoni z dopiskiem "jeśli Ci się to przytrafia, znaczy, że jesteś artystą". Czy brudne ręce to naprawdę wyznacznik bycia artystą [nawet artystą-amatorem]? ;D


#6 Kontynuuję wypełnianie języka. Na razie skupiam uwagę na tym, by całość wycieniować na gładko - zaznaczaniem fałd zajmę się później. W tym celu cieniuję metodą elips, gdyż w ten sposób najlepiej pozbyć się porów papieru.


#7 Dopiero na tym etapie zabieram się za nadawanie językowi trójwymiarowości poprzez zaznaczanie jego nierówności, fałd, plam takich jak brodawki grzybowate.  Choć na pierwszy rzut oka język wydaje się być gładki, wcale tak nie jest. Przez mniej więcej pół długości języka, od połowy do jego końca, przebiega bruzda pośrodkowa, która dzieli język wzdłuż na 2 połowy. To również musi być zaznaczone na rysunku. Należy pamiętać, że w celu uzyskania trójwymiarowego efektu, na pracy musi być widoczny kontrast pomiędzy poszczególnymi częściami języka, choćby niewielki. To, co jest wypukłe, musi być jasne, to co wgłębione - ciemniejsze.
Tutaj użyłam ołówka 3B i 4B, oczywiście zatemperowanych. Cieniowałam delikatnie. Miejsca, które przypadkowo zacieniowałam zbyt mocno, rozjaśniłam za pomocą gumki chlebowej.


#8 Po wycieniowaniu głównych fałd, zabieram się za rysowanie brodawek grzybowatych na początku języka. Ponieważ znajdują się głęboko w jamie ustnej, muszą być ciemniejsze. Do ich narysowania użyłam ołówka 5B, a zastosowałam taką samą metodę, jak przy wykonywaniu piegów. Otóż brodawki rysuję bardzo delikatnie cieniując niezatemperowanym ołówkiem. Nie staram się, by miały regularny, krągły kształt. Później wygładzam je nieco również niezatemperowanym, a wręcz bardzo tępym ołówkiem F.
W międzyczasie cieniuję drugi policzek.

 
#9 Gumką chlebową uformowaną w szpic dotykam kilku miejsc na języku, by zebrać grafit i tym samym wykonać kilka jaśniejszych plam na języku. Na tym na razie kończę pracę nad językiem i zabieram się za usta. O ich cieniowaniu pisałam już tutaj, ale przypomnę: na warstwę pocieniowaną tępym ołówkiem F nakładam warstwę ołówkiem 2B. Rowki na ustach zaznaczam miększym ołówkiem, np. 3B albo 4B.
Cieniuję również ścianki jamy ustnej [czyli wnętrze policzków]. Jak poprzednio, używam ołówków 2B, 3B, 4B. 5B używam do zaznaczenia tego mocnego cienia po prawej stronie języka.
Jeśli chodzi o partie rysunku poza otwartą buzią, dokańczam cieniowanie policzków i brody, rysuję zarost.


#10 Następną warstwę na wargach wykonuję ołówkiem 2B lub 3B [w zależności od tego, jaki odcień szarości chcę uzyskać]. Potem wygładzam to pocieniowane wargi za pomocą zaostrzonego ołówka B. Niektóre miejsca, np. znajdujące się blisko rowków na ustach, rozjaśniam gumką chlebową lub gumką w ołówku.


#11 Czas na zęby! Zęby są dosyć jasnym elementem otwartej buzi, jednak również muszą być pocieniowane. Jako że powinna zostać zaakcentowana ich nierówna powierzchnia, jak również światło odbijające się na nich, sięgam po twardy ołówek H [może również być 2H, ewentualnie HB]. Cieniuję nim całe zęby, omijając jedynie uprzednio zaznaczone odbicia światła [widać to zaznaczenie np. na lewej - z naszej perspektywy - jedynce Mishy. Takie obrysowywanie odbić nie jest konieczne, ale bywa tak, że w procesie twórczym można się tak zapędzić, że się o tym zapomni i pocieniuje się całego zęba ;)]. Następnie gumką w ołówku wymazuję dolne krawędzie zębów. Dzięki temu ząb nabiera trójwymiarowości. Jeśli ktoś nie posiada gumki w ołówku, można zrobić następujący trik: od zwykłej gumki do mazania należy odciąć kawałek tak, by miał ostrą krawędź, którą będzie można wymazać cienkie linie. Gumka chlebowa uformowana w szpic też może się nadać :) Ewentualnie odbicia światła można pomalować białym akrylem, tuszem albo żelopisem.
Na koniec zatemperowanym ołówkiem B cieniuję niektóre fragmenty zębów, a konkretnie miejsca znajdujące się blisko wargi, bądź miejsca styku dwóch zębów [pocieniowałam np. lewy górny fragmencik prawej - z naszej perspektywy - dwójki].

Ktoś mógłby uznać, że na tym etapie można zakończyć rysunek, ale dla mnie to za mało :) Przecież na zdjęciu widoczne są jeszcze białe plamki, odzwierciedlające fakt, że język jest wilgotny! Początkujący rysownik może je ominąć [też bym tak zrobiła wiele lat temu :P], ponieważ ich nie zauważy [a obserwacja to klucz do polepszania swoich umiejętności], albo uzna, że nie wie, jak je wykonać. To nic trudnego - wystarczy mieć pod ręką biały żelopis albo coś innego, co pomoże namalować białe plamki. Nie należy przesadzić z ilością kropek, nie muszą być namalowane dokładnie w tym samym miejscu, co na zdjęciu. Nie muszą być tej samej wielkości, nie muszą być idealnie krągłe - wręcz przeciwnie, ich poszarpane brzegi nadadzą realizmu. Żeby osiągnąć taki efekt, zaleciłabym nawet użycie jakiejś farby, nie żelopisu, bowiem te nieregularne krawędzie plam powstaną naturalnie, bez wysiłku, właśnie dzięki pędzlowi.




#12 OTWARTA BUZIA GOTOWA! :D Jak Wam się podoba efekt? :)




Oczywiście to jedna z tysiąca min, które może zrobić człowiek, ale jestem pewna, że wskazówki dotyczące rysowania zębów czy języka przydadzą się także do odwzorowania innych min z otwartą buzią :)
Myślę, że ten post zamyka temat rysowania ust, otwartej buzi, przynajmniej od strony cieniowania. W nowym roku planuję napisać nieco o kształtach ust i rysowaniu ich z różnych perspektyw.

Zobaczcie również:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...