16 września 2014

Kredki Derwent Drawing

Czas na kolejną recenzję, tym razem kredek Derwent Drawing!



 Derwent Drawing




Derwent Drawing
to kredki, których gama naturalnych, w większości przygaszonych kolorów,  idealnie nadaje się do wykonywania rysunków przedstawiających faunę i florę. Sam producent reklamuje je jako kredki dedykowane do rysowania sierści, futra i piór.

Obecnie posiadam pełną gamę kolorów, ale najpierw miałam tylko 3  kredki z zestawu Derwent Sketching Collection 38 oraz białą, dokupioną osobno.

Potem zaś nabyłam kilka innych odcieni na sztuki...

...zaś w czerwcu dzięki przemiłym ludziom związanym z marką Derwent otrzymałam brakujące kolory, kompletując tym samym całą paletę ^^



Jeśli chodzi o wygląd kredek Drawing... Trzonek jest okrągły i szeroki, dobrze chroni wkład przed złamaniem. Wiem, co mówię - pewnego razu jedna z kredek upadła mi z wysoka, ale w miarę strugania wciąż nie widzę połamanego wkładu :) Średnica rdzenia kredek Derwent Drawing jest większa, niż w przypadku serii Coloursoft czy Artists. Podczas gdy Coloursoft i Artists mają średnicę 4mm, kredki Drawing - 5mm. Widać to na poniższym zdjęciu:


Oznacza to, że mamy więcej wkładu do wykorzystania! ^^

Wszystkie kredki mają ładny design: brązowy, lakierowany trzon zwieńczony jest końcówką, która odzwierciedla kolor wkładu oraz paskiem w kolorze złota dukatowego. Na oprawce podano - tak jak na wszystkich kredkach marki Derwent - także kraj pochodzenia [Anglię], firmę oraz serię kredek, nazwę i numer koloru.
Najpierw produkowano tylko 6 odcieni, ale na życzenie rysowników [!] rozszerzono gamę do 24 kolorów.  Oto wzornik kolorów ze strony producenta:


Jak widać, mamy nienasycone zielenie oraz brązy, kilka ciepłych odcieni wpadających w żółć, nieco żywsze czerwienie/rudości. Odcień Venetian Red może udawać sangwinę :) Taka gama kolorów nada się do wykonywania portretów zwierzaków takich jak koty, psy, wiewiórki, lisy, lwy... innymi słowy wszystkich, których sierść oscyluje w ciepłych odcieniach żółci, rudości i brązu. Niektóre kolory z pewnością sprawdzą się także przy rysowaniu portretów [np. Wheat do blond włosów, Light Sienna do jasnej skóry, brązy do włosów lub ciemniej karnacji, czerwienie/rudości do ust, zaróżowień]. Przy jasnoróżowej skórze można użyć trochę fioletu Mars Violet [zapytacie: "Fiolet do twarzy?". Spójrzcie na ten rysunek Elsy z Frozen. Oczywiście polecam użycie tego koloru w umiarze, bo twarz może wyglądać jak posiniaczona, co mi osobiście się przytrafiło ^^']. Wiele odcieni kredek pasuje  do jesiennych [i nie tylko!] pejzaży. Mimo wszystko trzeba brać pod uwagę to, że taki wzornik producenta może różnić się od rzeczywistości, dlatego tutaj prezentuję swój własny colour chart :) Moim zdaniem jest bardziej wierny prawdzie, niż wzornik producenta.


Kredki Derwent Drawing na białym papierze

Kredki Derwent Drawing z zestawu Derwent Sketching Collection 38 na
czarnym papierze
Jeśli chodzi o miękkie kredki, do tej pory nie spotkałam się z taką gamą barw. Zarówno kredki Derwent Coloursoft czy Koh-I-Noor Polycolor, posiadają bardzo żywe, intensywne kolory. Dla przypomnienia - lewej K-I-N, z prawej Derwent:


Kolorami, które najbardziej przypadły mi do gustu z serii Drawing jest Light Sienna, Wheat, Ink Blue, Solway Blue, Venetian Red oraz Sepia (Red). Spodobały mi się też przygaszone jasne zielenie, których brakowało mi pośród innych kredek, które posiadam.

Muszę przyznać, że biała kredka z tej serii to chyba najbielsza biel z bieli, z jaką miałam do czynienia :D Przedtem moim faworytem do rysowania na czarnym papierze była kredka Derwent Coloursoft, teraz jednak widzę, że... da się jeszcze "bielej" :D Kredka Derwent Drawing jest niemal tak biała, jak biały pastel, kreda albo węgiel. Uważam, że super odznacza się na każdym barwionym papierze, ale w szczególności na czarnym - z łatwością doda pracy dynamizmu, dramatyzmu... i wszelkiego artyzmu :D


Derwent pisze o serii Coloursoft, że to najbardziej miękkie kredki produkowane w Wielkiej Brytanii. Wydaje mi się, że na stronie powinni zmienić to info, ponieważ dla mnie to Drawingi są najbardziej miękkie :D Nie są jednak tak woskowe, jak Coloursoft oraz troszeczkę mniej się sypią [Coloursoft zostawiają pyłek w czasie rysowania, ale łatwo się tego pyłu można pozbyć poprzez dmuchnięcie albo przetarcie niezarysowanej powierzchni gumką chlebową]. Kredki z serii Drawing dobrze się ze sobą łączą, więc dostępną gamę kolorów można rozszerzyć o kolejne, naturalne odcienie.

Kredki Drawing nie do końca da się zatemperować do ostrej końcówki, z racji, że są jeszcze bardziej miękkie niż Coloursoft - czyni je to delikatniejszymi, ale tylko same końce. Kiedy rysik jest już troszkę stępiony, można go bardzo mocno dociskać do papieru, a się nie złamie.

Dobrze kryją papier, tyczy się to zarówno białych kartek, jak i kolorowych. Jako kredki miękkie oczywiście nie wypełniają idealnie porów, ale można to zlikwidować albo temperując je do w miarę spiczastej końcówki i wypełniając nią te prześwitujące "ubytki", albo po prostu rozmazując blenderem zarysowany kredką obszar :) Żeby zminimalizować ilość widocznych porów, zalecam rysować na dosyć gładkim papierze, choć na kartkach o delikatnej fakturze, możemy uzyskać ciekawy efekt, który przyda się szczególnie przy rysowaniu futra, sierści, bowiem doda pracy jeszcze więcej miękkości.




Co się tyczy opakowania: otwartego opakowania 24 kolorów osobiście nigdy nie miałam w ręce, ale jest takie same, jak wszystkie etui na inne kredki Derwent - solidne, metalowe, z podstawowymi informacjami na temat kredek oraz przykładem rysunku, do którego wykonania ich użyto. Pokrywkę można położyć pod kredki, tak jak tu.

Tymczasem ja przechowuję swoje kredki Drawing w specjalnym metalowym opakowaniu przeznaczonym na dowolne przybory. Zostało wyprodukowane przez firmę Derwent, posiada 2 poziomy i mieści 42 przybory, które posiadają średnicę 8mm lub mniejszą lub 33 przybory o średnicy 9mm.



Wady? Jak już wspomniałam, niemożność zatemperowania ich do spiczastej końcówki, co uniemożliwia narysowanie cieniutkich kreseczek. Ponadto biała kredka, choć niesamowicie bielutka, na czarnym papierze nie pokrywa jednolicie całej powierzchni - nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale w pewnych miejscach zostawia bielsze drobinki, więc bardziej nadaje się do linii lub detali.


Poza tym nie mam żadnych uwag :) No, jeszcze tak trochę powybrzydzam i dodam, że byłoby super, gdyby gama takich naturalnych kolorów była jeszcze szersza, np. do wyboru byłoby 36 kredek [chętnie zobaczyłabym jeszcze kilka odcieni niebieskiego lub zieleni] - choć spokojnie da się 24 kolorami wyczarować piękne prace [zerknijcie na linki na końcu recenzji]. Ja sama wykorzystałam 3 kredki do narysowania sierści kota [+ jednej kredki z serii Coloursoft], ale spokojnie wystarczyłyby mi 2.


Kredki Derwent Drawing można kupić:

  •  na sztuki [cena ok. 3,80-4,50zł]
  • w blistrze [4 kredki + temperówka + gumka lub 6 kredek]
  • w metalowym opakowaniu [6, 12 lub 24 kredki]
  • w zestawach Sketching Collection, Colour Collection lub Drawing Collection w metalowych opakowaniach
  • w zestawach Sketching Collection, Colour Collection lub Drawing Collection w drewnianej kasecie


Do pełni szczęścia można kupić specjalny przedłużacz do kredek Derwent oraz blender ;))
Moje prace wykonane kredkami Derwent Drawing [czasem przy wsparciu innych kredek]:



http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/453/Kot

Rudy kotek został wykonany kredkami Derwent Drawing [futro, kawałek nosa], Derwent Coloursoft [kremowe fragmenty sierści, ciemna plamka pośrodku czoła, różowe uszy i pyszczek, tęczówki], Koh-I-Noor Polycolor [tęczówki] oraz ołówkiem Staedtler Mars Lumograph 8B [źrenice] oraz białym tuszem [wibrysy]. 
Tak jak obiecuje Derwent, kredki z serii Drawing rzeczywiście nadają się do rysowania futra ^^ Za pomocą tylko 3 kredek Drawing i kremowej  Coloursoft udało mi się stworzyć realistyczne, trójwymiarowe, mięciutkie futerko :) Dobrze zatemperowanymi kredkami wykonałam pełną detali sierść na pyszczku, mniej szczegółowe, nieco rozmyte futerko na tułowiu oraz znacznie rozmyty ogon, nie tracąc jednocześnie efektu miękkości i puszystości. I to nie korzystając z pomocy blendera!


Portret Jareda Leto, narysowany kredkami Derwent Drawing [białą] i Artists [białą i szarą]. Ten wyrazisty profil, który sugeruje mocne oświetlenie i ożywia portret, wykonałam za pomocą kredki Drawing. Kredka Artists jest delikatniejsza i posłużyła do narysowania subtelniejszego światłocienia. Nie uzyskałabym nią tak jaskrawej bieli.

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/456/Ola%20i%20Marcin

Powyżej portret Marcina, którego znam od czasów przedszkola, wraz z jego uroczą, świeżo poślubioną żoną Olą [wykonałam ten rysunek na portret ślubny z baaardzo małego zdjęcia, stąd brak charakterystycznej da mojej twórczości dużej ilości szczegółów ;].
Narysowałam tę pracę wieloma różnymi kredkami [zwykłymi i akwarelowymi, Koh-I-Noor i Derwent], te z serii Drawing przydały się do włosów: odcień Wheat i kilka brązów użyłam do wykonania fryzur tej pary. Z idealnego do twarzy koloru Light Sienna skorzystałam, łącząc go z kredkami Coloursoft, zaś Sepią (Red) zaznaczyłam niektóre cienie wokół nosa, ust, czoła i uszu.

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/451/Bran%20Stark
Isaac Hempstead-Wright jako Bran Stark. Kredki Derwent Coloursoft, Drawing [futro] i Artists, ołówek Staedtler Mars Lumograph 8B.

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/450/Sansa%20Stark
Sophie Turner jako Sansa Stark. Białe i szare kredki Derwent Coloursoft, Artists i Drawing [włosy], ołówek Staedtler Mars Lumograph 8B.

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/448/Kot
Kot. Kredki Derwent Drawing [biała] i Artists [biała i szara].


Prace wykonane kredkami Derwent Drawing przez innych artystów: 





10 września 2014

Rysowanie naszyjnika z czarnych pereł węglem

Jakiś czas temu zapytałam, czy chcielibyście, bym napisała tutorial o tym, jak narysowałam naszyjnik z czarnych pereł na tym portrecie:


Ze względu na pozytywny odzew, zdecydowałam przygotować na ten temat notkę :)
Niektórzy wzbraniają się przed używaniem węgla - przyznam, że sama miałam na początku opory wobec rysowania tym medium. Jak wspominałam, po kilku nieudanych bazgrołkach wykonanych bardzo dawno temu, na kilka lat porzuciłam rysowanie węglem. W tym roku jednak nieco przekonałam się do niego i nawet go trochę oswoiłam :) W poście "Rysowanie fryzury afro węglem" udowodniłam, że węgiel jest wręcz stworzony do pewnych stylów czy do rysowania konkretnych rzeczy, np. takich jak fryzura afro. Dzisiaj pokażę, jak w prosty sposób wykonać naszyjnik z czarnych pereł, który z pewnością urozmaici portret [lub martwą naturę, gdyby ktoś chciał narysować np. szkatułkę z wysypującą się z niej biżuterią :)].

Przybory

  • węgiel w ołówku [czarny i biały] - ja użyłam węgla firmy Derwent
  • ołówek 2B [w moim przypadku marki Koh-I-Noor]
  • gumka chlebowa  [Faber-Castell]

UWAGA! Taki rysunek można wykonać również za pomocą pasteli suchych w ołówku. Jeśli ktoś jest fanem pasteli, a nie przepada za węglem, śmiało może zastąpić te przybory.


Krok po kroku


#1 Rysowanie naszyjnika zaczęłam od subtelnego szkicu umieszczonych obok siebie okręgów, które później miały stać się sznurem czarnych pereł. Użyłam w tym celu ołówka 2B. Następnie gumką chlebową delikatnie wymazałam to, co narysowałam, tak, by pozostał ledwo widoczny ślad po szkicu. Gdybym pozostawiła grafit na kartce, węgiel mógłby go nie pokryć - ołówek prześwitywałby spod warstwy tego medium. 
Potem poprawiłam krawędzie okręgów dobrze zatemperowanym czarnym węglem w ołówku.


#2 Kolejny krok polegał na narysowaniu odbić światła na perłach. To bardzo ważne, bowiem zaznaczenie światła nie tylko urozmaica pracę, ale również dodaje realizmu, mówi odbiorcy naszego rysunku, że ma do czynienia z formą przestrzenną - kulą.
Tak więc zwracając uwagę na to, jak światło rozkłada się na zdjęciu, narysowałam białe okrągłe plamy, używając białego węgla. Dodatkowo na tym etapie narysowałam sznurek pomiędzy poszczególnymi perłami za pomocą czarnego węgla - po prostu dwoma krótkimi, prostymi, równoległymi liniami połączyłam odległości dzielące okręgi.



#3 Potem wypełniłam pozostałą część okręgu czarnym węglem. Uważałam, by omijać uprzednio narysowane białe koła imitujące odbicia światła. Dorysowałam też białe kreski pomiędzy dwoma czarnymi liniami, które wykonałam w poprzednim kroku. Dzięki temu sznurek będzie błyszczał się jak perły :)


#4 Na koniec najważniejszy krok: należało zniwelować wyrazistą granicę pomiędzy obszarami zarysowanymi czarnym a białym węglem. By tego dokonać, musiałam wykonać łagodne przejście pomiędzy nimi. Skorzystałam więc z białego węgla, którym zaczęłam wykonywać koliste ruchy. Zaczynając od środka białej kulki, zaczęłam zataczać coraz większe kręgi, z których ostatni narysowałam już na obszarze pokrytym czarnym węglem. Czarny węgiel zmieszał się wówczas z białym, tworząc tonalne przejście. Gdy przez przypadek na perle pojawiło się za dużo białego węgla, a za mało czarnego, na granicy tych dwóch kolorów rysowałam czarny okrąg, zmniejszając obszar pokolorowany na biało. Potem ponowiłam rysowanie białym węglem, by znowu przejście pomiędzy kolorami było subtelne.
Gotowe! ^^


Tu narysowałam perły wedle zdjęcia...


...a tu już puściłam wodze wyobraźni, czerpiąc z doświadczenia zdobytego przy poprzednim portrecie oraz obserwacji:


Oczywiście, zwracałam uwagę na krągłości ciała i perspektywę - pamiętałam, że ramię jest trójwymiarowe, wypukłe, podobnie jak zaznaczona delikatnie łopatka. Zmysł obserwacji podpowiedział mi też, że te najbardziej oddalone perły [znajdujące się przy szyi] muszą być nieco mniejsze niż te, które znajdują się najbliżej, na pierwszym planie. Myślę, że to prosty, a efektowny sposób na uatrakcyjnienie portretów wykonanych węglem [lub pastelami] i bez problemu dacie sobie z takim naszyjnikiem radę :)

Zobaczcie również:


P.S. Tutorial krótki, bo co tu się rozpisywać? ^^ Ponadto przez ostatnie 3 tygodnie nie mam pojęcia, w co ręce włożyć... ale wkrótce pojawią się tutoriale z użyciem ołówków [jako że obecnie portretuję Mishę Collinsa ołówkami] oraz kredek [wykonując kolejne prace kredkowe, zbieram materiał na mega post o rysowaniu tymi przyborami :)].


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...