9 lutego 2013

Jak przechowywać i zabezpieczać przed zniszczeniem rysunki?

Dzisiejszy post nie będzie tutorialem w stylu: "Jak rysować ... i jakich przyborów do tego użyć". Dziś  podzielę się poradami dotyczącymi przechowywania prac :)

FIKSATYWA

Nie używam żadnej, dlatego też teoretycznie nie powinnam się wypowiadać w tej kwestii ;) Jednak
wiem, że są osoby nieświadome istnienia fiksatywy, więc uznałam, że warto napisać parę słów na jej temat. To utrwalacz do prac wykonywanych ołówkami, kredkami, węglem, pastelami etc. Sprzedawany jest w pojemnikach [do tego trzeba mieć rozpylacz] lub w postaci sprayu, z czego to drugie wydaje się być lepszym, wygodniejszym rozwiązaniem. Kupując fiksatywę, należy zwrócić uwagę, do jakiej techniki jest ona przeznaczona. Alternatywą dla fiksatywy jest... lakier do włosów. To właśnie nim zabezpieczam pastelowe obrazy :)
Jak posługiwać się fiksatywą? Najlepiej rozpylać ją na wolnym powietrzu [albo choćby na klatce schodowej, gdziekolwiek, byle nie w mieszkaniu, gdyż zostawia po sobie silną woń] oraz w odległości, tak, by na rysunek spadała tylko mgiełka, a nie intensywny strumień cieczy. Wystarczą jedna bądź dwie warstwy spryskiwania.
Jeszcze jedno! Trzeba mieć na uwadze, że fiksatywa czy lakier do włosów wpływa na wygląd pracy. Gładkość i kolory pastelowego rysunku mogą nieznacznie się zmienić, a ciecz rozpylona zbyt blisko może pozostawić plamy, których już nie da się zlikwidować!

SEGREGATOR


Uważam, że przechowywanie rysunków w segregatorze to najlepszy możliwy sposób na zabezpieczenie ich przed zniszczeniem i na zaprezentowanie ich osobom zainteresowanym naszą twórczością. Trzymanie prac np. w tekturowej teczce z gumką nie zapewni tej ochrony, co segregator ze względu na miękkość tektury, która może swobodnie uginać się i poddawać różnym naciskom [gdy np. trzymamy takową teczkę w szufladzie]. Dzięki twardej oprawie segregatora nie musimy martwić się, że rysunki się pogną i pomną. Segregator można postawić na szafce, półce, parapecie, schować w szafie lub szufladzie, a także swobodnie przenosić [np. gdy chcemy odwiedzić babcię i pochwalić się jej naszymi dokonaniami :)]. Prace można uporządkować chronologicznie, od najstarszych i najnowszych i odwrotnie, a dzięki temu, że są schowane w koszulkach, nikt nie pobrudzi ich brudnymi palcami albo nie zbierze z nich grafitu [dotykając - nawet czystymi! - palcami rysunki wycieniowane miękkimi ołówkami, można zostawić na nich swoje linie papilarne...]. Polecam koszulki śliskie, a nie matowe, ponieważ w takowych rysunki prezentują się lepiej: widać je wyraźniej, niż w koszulkach groszkowych. 
Oto zdjęcia z jednego z moich 2 segregatorów, w poniższym znajdują się rysunki z lat 2007 - 2012. Oprócz oryginalnych rysunków, trzymam w nich także wydruki skanów prac, które wykonywałam na zamówienie/prezent.




Przy okazji taki mały dowód, że nie manipuluję czerniami w rysunkach, one naprawdę są tak

ciemne :) Karta w miejscu włosów Rona niestety trochę się pofalowała...

TECZKA
Tak, to ja. Cała ubrana na czarno,
najbardziej optymistyczny kolor
na świecie :D

Segregator nadaje się do przechowywania prac formatu A4 i mniejszych. Ale co z większymi rysunkami? Idealnym rozwiązaniem jest teczka z tworzywa sztucznego Moja została wyprodukowana przez firmę Ortomedica. Nazwa budzi zgoła inne skojarzenia, ale to produkt wartościowy i wcale niedrogi! Posiadam teczkę o wymiarze A2, kosztowała mnie ok. 27zł w sklepie Tuluz w Krakowie [tam notabene znajduje się prawdopodobnie największy wybór teczek plastycznych w moim mieście], a dostępnych jest wiele formatów, od A4 po A0. Tworzywo jest wytrzymałe, nie ulega zniekształceniom i nie niszczy go deszcz. Teczkę można nosić w ręce jak aktówkę, bądź założyć na ramię lub przez ramię.
Posiadam niewiele prac większych niż A4, ale teczka naprawdę mi się przydała. Trzymam w niej obrazy pastelowe zbliżone wymiarowo do A2 [zawinięte w papier pakowny], tektury do wysyłania zamówień, oraz portrety i czyste kartki formatu A3. To również dobra rzecz do przechowywania nieużywanych passe-partout.









NA ŚCIANIE

Rysunków wcale nie trzeba ukrywać w teczkach czy segregatorach... Wręcz przeciwnie, jeśli jesteśmy zadowoleni choćby z jednej pracy, warto ją wyeksponować! :) Czy nie przyjemnie jest mieć taką mini galerię we własnym pokoju? :) Można powiedzieć, że to taka bardziej osobista i artystyczna forma plakatu, kiedy wieszamy własnoręcznie wykonany portret ulubionego muzyka czy aktora.
W moim pokoju wiszą trzy antyramy, do których włożyłam pastelowe obrazy: Requiem dla snu, "Marsowy tryptyk" i pracę na podstawie kadru z teledysku Nelly Furtado i Timbalanda "Say it right" [który notabene już mi się w ogóle nie podoba xD]. Ponieważ znudziłam się już tą "ekspozycją", obecnie rozmyślam intensywnie nad nową koncepcją :) Z kolei w przedpokoju umieściłam w kupionych w Leroy Merlin czerwonych ramkach portret mojej mamy i swój [nalegała... :D]. Aby zachować minimalistyczny styl, dokupiłam do nich białe passe-partout. Ciemne pass-partout mogłyby przytłoczyć rysunki i aż nadto rzucać się w oczy na jasnej ścianie.
Jeszcze jedna, ale ważna rada: lepiej nie wystawiać prac ołówkowych na długotrwałe działanie promieni słonecznych! Grafit może zblednąć z czasem, dlatego lepiej zawiesić rysunki w miejscu najsłabiej oświetlonym.


 


Mam nadzieję, że wskazówki będą dla Was przydatne :)

59 komentarzy :

  1. Ja osobiście nie za bardzo dbam o swoje prace - wszystkie wiszą na ścianie przy łóżku :D To pozwala mi zobaczyć, jak duże postępy zrobiłam od zeszłego roku, a jako iż nie uważam swoich rysunków za arcydzieła, nie przeszkadza mi to że wiszą przyklejane na zwykłą taśmę klejącą. Chociaż mój najnowszy portret wydaje mi się boski (na razie :P) i chyba przykleję go w koszulce, dodatkowo na kawałku tektury :> Dzięki za parę słów o fiksatywie, bo broń Boże jeszcze bym ją za blisko rozpyliła. Uratowałaś mi prace :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja też nie uważam swoich rysunków za arcydzieła [nie powiesiłam na ścianach choćby tych najlepszych prac] :D Fajny pomysł, by porównywać swoje postępy. Może jednak lepiej przyklejać rysunki w koszulkach, żeby się nie uszkodziły? Za parę lat to będzie fajna pamiątka :)
      Nie ma za co :D

      Usuń
  2. A ja się właśnie zastanawiam nad kupnem fiksatywy, bo czytałam gdzieś że od lakieru rysunki żółkną, ale nie wiem czy to prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym słyszałam... Dlatego boję się kupić fiksatywę i stosować ją na swoich pracach, bo gdyby zżółkły... sfiksowałabym :D

      Usuń
    2. No właśnie mylicie się. Mam fiksatywę Makowskiego i okazało się lekiem na trwałość prac, przedtem prace leżały wszędzie na podłodze gdzie się dało w pokoju. Nie polecam fiksatywy renesansu bo ponoć niszczy obrazki. Co do tej makowskiego to bardzo mocno wiąże pastele w głąb arkusza bo obrazek przebija na drugą stronę. Obraz nie rozmazuje się, schnie około 5-10 min w zależności od liczby warstw (robię około 5-7).
      No i śmierdzi spirytusem bardzo mocno więc radzę Wam otworzyć okno żeby się tym nie odurzyć bo już raz kręciło mi się w głowie od oparów. Podobno fiksatywa syntetyczna np. Makowskiego przyciemnia barwy ale ja nic takiego nie zauważyłem. No i najważniejsze jest w spray'u 400 ml więc sporo :D Pozdrawiam miłośników suchych pasteli!

      Usuń
    3. Bartoszu, jak sam zauważyłeś, nie wszystkie fiksatywy są dobre. Może posiadasz naprawdę dobry produkt, ale niektóre spraye sprawiają, że prace żółkną - nie wiem tego z doświadczenia, ale wierzę zaprzyjaźnionym rysownikom, którzy używali fiksatyw :)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    4. kiedyś dawno temu zabezpieczałem rysunek ołówkiem za pomocą tłustego mleka z wodą. Dawno tego nie rysowałem więc nie powiem czy to jeszcze działa ... (rzecz przeczytałem w jakiejś książce)

      Usuń
    5. Mleka z wodą? To jest chyba żart - ciecz zniszczy rysunek! Mam nadzieję, że nikt nie weźmie tego na poważnie ;))

      Usuń
    6. Wtedy kiedy zaczynałem rysować, a były to fajne czasy, żeby kupić cokolwiek w sklepie dla plastyków trzeba było pokazać odpowiednią legitymację.
      Rozumiem twoje rozbawienie, ale wystarczy spróbować żeby się przekonać. Ołówek do ręki (taki typu B)i marsz po mleko do sklepu ...
      Ja używałem spryskiwacza ogrodowego i ligniny z apteki do szybkiego osuszania rysunku. Efekt zadowalający, skoro rysunek ma już ponad 25 lat.
      ;))

      Usuń
    7. Pokazać legitymację? Dlaczego? ;)

      Proszę mi wybaczyć, nie znam się na wszystkim, ale pomysł oblewania jakąkolwiek cieczą rysunku [poza fiksatywą czy sprayem do włosów] wydawał mi się dziwny. Nadal nie rozumiem, jak mogłoby to ani trochę nie zniszczyć rysunku, choćby poprzez pofalowanie kartki.
      Moje rysunki sprzed 11 lat wciąż wyglądają jak nowe [pomijając to, że teraz rysuję lepiej], więc myślę, że wystarczy dobrze przechowywanie - za folią, szybką, w miejscu słabo nasłonecznionym.

      Usuń
    8. Hmm ....
      powiedzmy, że zaprezentowana metoda zabezpieczania pasteli, węgla czy ołówka należy do "niekonwencjonalnych" metod. Tłuste mleko po prostu zostawia na rysunku warstwę tłuszczu, który wiąże materiał sypki.
      Ja robiłem tak, że zmoczony rysunek przykrywałem warstwą ligniny lub chusteczek higienicznych i przyciskałem czymś ciężkim na równej powierzchni. Nie pozwalało to na odkształcenia papieru.
      A te legitymacje? Ano w czasach przedkapitalistycznych była to po prostu reglamentacja dóbr dla określonego środowiska. Można było robić zakupy będąc licencjonowanym artystą. Oczywiście duperelki można było nabyć, ale już specjalistyczne rzeczy, co to to nie. Dotknęło mnie osobiście, więc opisuję własne doświadczenie.
      ;)

      Usuń
    9. Dobrze powiedziane, metoda jest niekonwencjonalna... kiedy mnie spadnie coś tłustego np. na kartkę w zeszycie, papier staje się przezroczysty.

      Cóż, to faktycznie nie moje czasy :D Pewnie dlatego nie słyszałam o tym, a na historii nie podają takich informacji ;)

      Usuń
    10. ... dlatego mleko jest mieszane w wodą aby powstał bardzo cienki film tłuszczowy delikatnie wiążący się z sypkimi kredkami. Nie ma mowy o zatłuszczeniu papieru i uszkodzeniu go w taki sposób jaki opisałaś.
      Po zmoczeniu "filmem" zdejmowałem całą ciecz ligniną i nakładałem suchą grubą warstwę chusteczek a następnie dociskałem i tak schło.
      Czasami czynność po wyschnięciu trzeba było powtórzyć.
      Niestety nie można było tego suszyć suszarką ponieważ może się pojawić zapach zepsutego mleka czy też masła a i papier się wichruje. Znika po jakimś czasie, ale najadłem się strachu, że zostanie na stałe.

      Usuń
    11. Interesująca metoda, ale bardzo dużo z tym zabawy... i strachu:) Ja jednak wolę nic nie nakładać na swoje prace.

      Usuń
    12. gdybys studiowala na asp, wiedzialabys, ze tego typu 'niekonwencjonalne' metody nie są dziwne ale normalne.

      Usuń
    13. Gdybym studiowała. Ale nie studiowałam i to nie jest dziwne, ale normalne, że takiej wiedzy nie posiadam, a nawet posiadać nie muszę.

      Usuń
  3. Swoje rysunki zabezpieczam lakierem do włosów, wkładam do koszulek i do teczki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że jednak lakier do włosów wygrywa nad fiksatywą :D

      Usuń
  4. lakier do wlosow to niezniszczalna broń przed brudzeniem sie xd
    przydatne jest dobre przechowywanie rysunkow a jaka przyjemnos sprawia ogladanie tych *pradawnych* bazgrołòw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, dobrze jest przechowywać rysunki w odpowiedni sposób, by kiedyś móc wrócić do nich i porównać z nowszymi dokonaniami :D

      Usuń
  5. Śledzę twojego bloga od dawna i jestem pod wrażeniem jakości twoich prac :)
    Są po prostu przepiękne.
    Osobiście czekam na poradniki: Co zrobić, kiedy rysunek/malunek nie wyjdzie/zniszczy się? i Efekty/triki akwarelowe [połączenie akwareli z solą, alkoholem...]
    -----------------------------------
    Mam pytanie. Lepsze są kredki koh-i-noora akwarelowe czy zwykłe?Jestem ciekawa czy te akwarelowe kryją tak samo dobrze kartkę jak zwykłe. Chciałabym spróbować i tymi i tymi, ale nie mam do nich dostępu.Więc liczę na twoją odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za pochlebną opinię ^^ W tym tygodniu usiądę w któryś dzień i przygotuję tutorial o akwarelach.
      Akwarelowe nieco słabiej kryją kartkę niż zwykłe ze względu na bardziej miękki wkład [zależy to także od papieru, jakiego używasz]. Jednak jest na to sposób: blender [http://ilojleen.blogspot.com/2012/07/przydatne-przybory-blender-do-kredek.html].

      Usuń
  6. zawsze lekko spryskuje rysunki lakierem, a potem wkładam do segregatora. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, czyli i Ty jesteś fanką segregatorów ^^

      Usuń
  7. ja trzymam rysunki w segregatorze. dzięki tej notce z motywowałem się do kupienia koszulek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory trzymałeś w segregatorze, ale bez koszulek? Jak to, chyba nie dziurkowałeś prac? :D

      Usuń
  8. Kazdy lubi segregator, i ja też! :P Dziekówka za info o alternatywnych metodach:) czekam na tutorialka o kreconych włosach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co ^^
      Te włosy do tutoriala to raczej będą falowane niż kręcone ;)

      Usuń
  9. Segregatory najlepsze! Tylko jakoś nie lubię w jednej koszulce trzymać dwóch rysunków, separuję je, jakby miały się pogryźć. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też dobry pomysł, podczas przeglądania prac nie trzeba kręcić głową raz w lewo, raz w prawo! Hah, żartuję :)

      Usuń
  10. Dzięki temu postowi przekonałam się do odpowiedniego segregowania swoich rysunków, teraz już wszystkie są w jednym miejscu i każdy ma swoją folijkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie rysujesz! Twoje obrazy wyglądają bardzo realnie, jak zdjęcia. Podziwiam Cię. Sama lubię rysować, ale bardziej lubię niż potrafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Trening czyni mistrza, także wszystko przed Tobą :)

      Usuń
  12. Przydatne porady, dzięki za nie :) Tak jak ktoś już wyżej wspominał, również przeglądam twojego bloga od jakiegoś czasu. Ostatnimi dniami wyczekuję na portret Kiliego, sama wylądowałam w kinie na Hobbicie już parę razy i aktualnie rozpaczam, że tyle jeszcze do następnej części zostało ;) W kwestii przechowywania, przypomniałam obie o jednej nurtującej mnie sprawie. Istnieje jakiś sposób na marszczenie się kartek w trakcie rysowania? Potwornie mnie denerwuje fakt, że żeby rysunki z większą ilością ciemnych miejsc dobrze wyglądały, muszę je wieszać w słabo oświetlonych miejscach, bo w przeciwnym racie pofalowana kartka psuje efekt. Miniaturowe pagórki się na papierze robią i w świetle wyglądają potwornie. Może jest to kwestią sposobu cieniowania? Czasem mnie niecierpliwość bierze i przesadzam z dociskiem ołówka, czy wtedy papier się niszczy bardziej, niż przy cieniowaniu spokojnie, warstwami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie odpowiedzieć :)
      Myślę, że kwestią jest papier, a nie sposób cieniowania - sama często bardzo mocno dociskam ołówki, ale jako, że rysuję na papierze technicznym, nigdy z problemem marszczenia się nie spotkałam ;)

      Usuń
    2. Zgodzę się z KarąKopiarą, ale tylko częściowo :) Marszczenie spowodowane jest grubością papieru - cieniutka kartka będzie się marszczyć przy docisku ołówka, grubsza nie - ale również sposobem cieniowania. Nie wolno dociskać ołówka. Nawet cienka kartka nie będzie się falować, jeśli grafit będzie nakładany delikatnie. Niestety za mocno dociskałam ołówek w powyższym portrecie aktorów z "Harry'ego Pottera", teraz już nie popełniam tego błędu. W notce http://ilojleen.blogspot.com/2012/06/jak-narysowac-materiayubrania-ogolne.html opisałam sposób cieniowania ciemnych ubrań. Myślę, że stosując się do tych wskazówek [stosując je nie tylko do cieniowania ciuchów], uda Ci się uniknąć marszczenia.

      Dziękuję bardzo :) Kili prawie gotowy, zostało tylko tło, ale najpierw zamieszczę kawowy portret Bilbo ^^ Po 10 latach znowu wciągnęłam się w świat Śródziemia, chętnie poszłabym do kina na "Hobbita" nawet 3 i 4 raz :D Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    3. Dzięki wielkie, te marszczelce mnie doprowadzają do szewskiej pasji, może tym razem uda mi się je ominąć :)
      Swoją drogą, miło wiedzieć, że nie jestem jedyną osobą przepuszczającą pieniądze na kino. Znajomi się co prawda podśmiewują na boku, bo na wyżej wspomniany film udałam się już mniej lub bardziej przypadkiem 3 razy, ale szczerze nie żałuję. Tyle lat trzeba było czekać na dobry film fantasy... ;)

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. ej no, ja tam przepuszczam co tydzien pieniadze na kino xD Potem wracam do domu z masą pomyslów na rysunki, komiksy czy inne artystyczne rzeczy xd"

      Usuń
    6. Anonimowy: To nie do końca jest tak :D Szczerze mówiąc chodzę do kina raz, dwa razy w roku i to na filmy, co do których będę pewna, że mi się spodobają. Nie miałam wątpliwości co do "Hobbita", a na myśl o zobaczeniu go drugi raz cieszyłam się jeszcze bardziej, niż za pierwszym razem :D Powodzenia z unikaniem marszczenia :)

      Popuś: Mam tak samo! Jak zobaczę dobry film lub serial, głowa pęka mi od pomysłów. Szkoda tylko, że czasu na realizację tak mało :(

      Usuń
    7. U mnie z czasem rownież krucho :( no i jeszcze jest lęk, że się nie uda, tak jak mam to w glowie ulozone. Szybko się zniechęcam ._."

      Usuń
    8. To trzeba spróbować jeszcze raz, po jakimś czasie :) Czasem drugie albo trzecie podejście wreszcie wychodzi :D

      Usuń
  13. Przydałaby się notka jak zdobyć taką grupę fanów jaką posiadasz. Pozazdrościć. :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu robię to, co lubię, a także staram się pomóc osobom, które tego potrzebują, to wszystko :) Również pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  14. Joanna Rubin17.02.2013, 17:44

    Ja przechowuję w teczce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teczka jest bardziej poręczna niż segregator, ale kiedy rozrośnie Ci się kolekcja rysunków, może przerzucisz się na to drugie ^^

      Usuń
  15. Nie mogłabym chodzić z taką wielką teczką
    A swoje mam w notesie (bo dotychczas rysowałam w notesie a$ na kartkach w kratkę)
    Ale teraz kupiłam szkicownik i będę rysować w szkicowniku,a rysunki chyba będą przechowywane w segregatorze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Co do prac A3... Ja nie mam narazie zamiaru kupować takiej dużej czarnej plastycznej teczki (może kiedyś...), prac A3 mam dosyć mało, ale zazwyczaj trzymam je w takiej tekturowej teczce A3, denerwuje mnie tylko, że nigdzie nie potrafię znaleźć koszulek A3 na te prace, które są robione na zwykłym papierze (bo te pastelowe na grubych kartonach zawijam w papier pakowy... A może takich koszulków po prostu nie robią?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie widziałam zwykłych koszulek formatu A3, ale ja na rysunki A3 zakładami 2 koszulki "elki" :)

      Usuń
    2. Istnieją takie koszulki, bo ja już ich niejednokrotnie używałam. Może w sklepie, do którego chodzisz akurat nie ma. Martyna.

      Usuń
  17. Witam, witam ;) Rysujesz naprawdę przepięknie, aż napatrzeć się nie można *.*
    Mam takie pytanko: ile do jednej koszulki wkładasz rysunków?
    Z góry dzięki za odpowiedź.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie ^^ Do każdej koszulki wkładam po 2 rysunki :)

      Usuń
  18. dziękuje, naprawdę przydatne, też mam taką teczkę ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. Może laminacja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy nie uszkodziłoby to rysunku...

      Usuń
  20. Ja swoje rysunki przechowuję w skoroszycie. Bardziej poręczne od segregatora, a również sporo zmieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobry pomysł, bo skoroszyt zajmuje znacznie mniej miejsca, ale z drugiej strony nie jest tak twardy jak segregator, co daje dodatkową ochronę przez pogięciem się rysunków :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...