29 września 2013

Kredki Derwent Coloursoft

Wiosną tego roku postanowiłam wprowadzić więcej życia i koloru do swojej twórczości :) Niestety realizacja tego postanowienia szła opornie ze względu na pisanie pracy magisterskiej... Tak czy inaczej, uwielbiam ołówki i chyba nigdy nic nie przebije mojej miłości do nich, ale nie mogę zaprzeczyć, że różne piękne kredkowe prace widziane na Deviantarcie kusiły mnie od dawna, żeby odłożyć na chwilę ołówki [co zresztą zrobiłam kilkukrotnie w tym roku, sięgając po kawę, tusz czy akwarele].
Od dawna miałam w swoim pudełku z przyborami kredki Koh-I-Noor Toison D'or Polycolor [wyprodukowane jeszcze w Czechosłowacji, a więc starsze ode mnie :)] i Faber-Castell, ale już je dobrze znałam, gama barwna nie była duża, więc postanowiłam wypróbować coś nowego. Stwierdziłam, że świeżo kupione przybory zmotywują mnie do wykonania kolorowych rysunków:)
Zaczęłam więc googlować opinie na temat kredek. Okazało się, że rysownicy używają często kredek Prismacolor i Faber-Castell Polychromos. Niestety, cena tych kredek była zaporowa, zupełnie nie na moją kieszeń. Na szczęście okazało się, że bardzo polecane są również kredki marki Derwent, troszkę tańsze od wcześniej wymienionych. Zebrałam trochę oszczędności i kupiłam zestaw 72 kolorów :)


  Derwent Coloursoft 






Coloursoft to kredki angielskiej firmy Derwent. Reklamowane są jako najbardziej miękkie kredki produkowane w Wielkiej Brytanii - cóż, to fakt: miękkości nie można im odmówić :) Wkład o średnicy 4mm jest naprawdę miękki, powiedziałabym nawet, że wręcz... kremowy. Rysowanie Coloursoftami można przyrównać do rysowania ołówkiem 6B, a nawet 8B [niektóre odcienie wydają się być nieco bardziej miękkie, inne mniej]. Kredki te są okrągłe, co lubię. Dla niektórych jest to wadą, bo mogą się sturlać z biurka, a wkład wewnątrz połamać, ale trzon o średnicy 8mm odpowiednio chroni rysik, jest bardzo lekki i dobrze leży w ręce. Wszystkie kredki są polakierowane na brązowo, jedynie końcówka odzwierciedla kolor rysika. Według mnie bardzo ładny design :)
Spodobało mi się opakowanie: niby proste, ale estetycznie wzbogacone o przykład pracy, do której wykonania użyto tych kredek, jak również podstawowe informacje [liczba kredek, gama barwna]. 


Opakowanie jest ponadto funkcjonalne: przykrywkę można włożyć pod jego dolną część opakowania, a nie rzucać w kąt, bądź zajmować nim miejsce na biurku ;)





Oto, jak kredki prezentują się pod przykrywką. Po otwarciu zauważyłam, że kredki są już zastrugane i widać ich "rdzenie" [nie tak, jak w przypadku niektórych kredek, gdzie niestety trzeba samemu porządnie się nastrugać, żeby odsłonić wkład], co od razu zachęca do ich użycia :) Nie byłabym sobą, gdybym jednak nie zatemperowała moich nowych zabawek do ostrej końcówki ;)


    Gama kolorów obejmuje 72 odcienie. Wiadomo, że im więcej kolorów, tym lepiej, łatwiej. Jednak w przypadku Coloursoftów ta liczba różnych odcieni wystarcza. Mamy do dyspozycji kilka odcieni zieleni, czerwieni, żółci, pomarańczy, fioletów, brązów, różów, niebieskości, a nawet szarości! Zawsze można uzyskać nowy kolor poprzez nakładanie na siebie warstw za pomocą kilku kredek. Kolory są bardzo żywe, intensywne. Idealnie nadają się do barwnych portretów, szczególnie dziecięcych, wakacyjnych, przedstawień soczystych owoców, kwiatów, wielobarwnych ptaków, owadów, gadów czy płazów [myślę, że papugi, motyle czy tropikalne żaby będą wyglądały niesamowicie w barwach Coloursoftów i wkrótce zamierzam to sprawdzić w praktyce :)]. Aby uzyskać mocny odcień, wcale nie trzeba ich dociskać do kartki. Nawet lekkie pociągnięcia pozostawiają wyraziste kreski.
    Poniżej wykonany przeze mnie colour chart, który mniej więcej [zasługa skanera...] odzwierciedla kolorystykę tych kredek:



    Wkłady są bardzo miękkie, woskowe, kremowe, ale można je zastrugać do w miarę ostrego szpica.
    Dzięki tej miękkości można nakładać kredkami wiele warstw, a kolory będą świetnie się ze sobą mieszać, szczególnie te bardziej miękkie.
    Uwaga! Czasami lepiej najpierw wypróbować mieszanie/nakładanie warstw kolorów na osobnej kartce. Niektóre odcienie sprawdzą się tylko w konkretnej kombinacji [np. najpierw ciemny, potem jasny lub odwrotnie] i może się zdarzyć, że po nałożeniu np. jasną kredkę nie będzie chciała pokryć ciemna!





    Coloursofty fajnie rysują na zwykłym, białym papierze; wyglądają świetnie na czarnym papierze [szczególnie dobrze rysuje się nimi na czarnym papierze firmy Canson - rysik pokrywa kartkę, a czarny kolor papieru nie przebija od spodu]; na papierze o delikatnie chropowatej fakturze cieniowanie ma z kolei interesującą teksturę.





    Światłotrwałość, czyli odporność na działanie światła [niska światłotrwałość oznacza szybkie blaknięcie kolorów] jest całkiem zadowalająca. Większość odcieni jest dosyć odporna na promienie słoneczne.  Można ją sprawdzić tutaj: Colour chart & lightfastness ratings. 
      Kredki Derwent Coloursoft są dostępne na sztuki oraz w zestawach od 6 - 72 kolorów [plastikowe blistry, metalowe i drewniane opakowania], jak również mieszanych zestawach "Collections". Istnieje również specjalny zestaw Derwent Coloursoft Skin Tones, dzięki któremu można uzyskać kolory różnych karnacji skóry. Cena za sztukę: ok. 4zł. Zestaw 72 kolorów w metalowym opakowaniu zazwyczaj kosztuje od 260zł wzwyż, dlatego warto szukać sklepów ze zniżkami dla uczniów, studentów czy sprawdzać oferty na Allegro.



      Do kompletu można kupić specjalny przedłużacz do kredek Derwent oraz blender. Co się tyczy blendera, śmiało można go zastąpić jasnoróżową czy bladopiaskową kredką Derwent.
       

        Niestety, nie są to kredki bez wad: jak na tak żywą gamę barw, czarny kolor powinien być bardziej intensywny. Trzeba mocniej przycisnąć tę kredkę, ale i tak nie jest to smolisty odcień czerni. Brakuje mi też koloru szafirowego, o czym przekonałam się, rysując trampki [rysunek poniżej]. Również wydajność może pozostawić nieco do życzenia: miękki wkład Coloursoftów jest niesamowitą zaletą, powoduje jednak szybkie zużywanie się kredki, szczególnie na fakturowanym papierze oraz przy częstym temperowaniu.



        Oto niektóre z moich prac narysowanych kredkami Derwent Coloursoft:

        Kredki Derwent Coloursoft + Koh-I-Noor Polycolor
         

         

        Na stronie Derwenta są zamieszczone tutoriale, jak rysować Coloursoftami [po angielsku, ale myślę, że obrazki mówią wiele :)] - tu. Warto tam zajrzeć, choćby dla zainspirowania się!

        Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z kredek Derwent Coloursoft i będę dokupywać kolory, które mi się skończą. Podobają mi się żywe barwy, mnogość odcieni, to, że można nakładać na siebie kolejne warstwy, uzyskując nowe kolory. Nie przepadam za dosyć twardymi kredkami [chociaż one dobrze nadają się do wygładzania cieniowania], więc cieszy mnie kremowość Coloursoftów. Jak wspomniałam przy okazji wymieniania wad, szkoda, że czerń nie jest intensywniejsza [ale przecież przez jeden odcień nie ma co spisywać pozostałych kredek na straty, prawda? :)] oraz że nie zużywają się wolniej. Swoją drogą jest w tym też moja zasługa: lubię rysować dobrze zatemperowanymi przyborami, tyczy się to i kredek, i ołówków, i pasteli w ołówku. Oto, jak wygląda moja często strugana biała kredka po 10 rysunkach na czarnym papierze, dla porównania z prawie nieużywaną sztuką:


        Jeszcze jedna sprawa, niezwiązana już z recenzją kredek Derwent.
        Odkąd zaczęłam w tym roku używać kredek, dostałam wiele próśb o napisanie tutorialu o nich. Nie mogę na razie nic obiecać... :( Na razie planuję tutorial o rysowaniu kredkami na czarnym papierze, które jest znacznie łatwiejsze niż rysowanie nimi na białej kartce przy użyciu szerokiej gamy kolorów [przynajmniej dla mnie: być może za bardzo przyzwyczaiłam oczy do szarości i czerni;)]. Tego się dopiero uczę, poznaję kredki, sposoby rysowania nimi. Jaką wiedzą mogę się podzielić na dziś? Posłużę się tym, co kiedyś napisałam na blogu, odpowiadając na jeden z komentarzy:
        Kredki w konkretnym zestawie zbytnio nie różnią się od siebie miękkością/twardością [nie tak, jak ołówki] - w jednym zestawie są raczej takie same. Jednakże, kredki poszczególnych firm różnią się od siebie - posiadam 4 zestawy kredek i każdy z nich rysuje inaczej :D
        Technika cieniowania jest podobna jak przy ołówkach: można rysować elipsami lub kreskami, jak wygodniej [chociaż włosy czy sierść oczywiście kreskami :))]. Kiedy chce się połączyć dwa kolory, lepiej jest nakładać najpierw delikatnie ciemny kolor, potem jasny, choć nie zawsze ta reguła się sprawdza. Kredki trzeba po prostu wyczuć.

        Kiedy uznam, że zyskałam nieco większą wiedzę i doświadczenie w rysowaniu kredkami, wówczas napiszę porządny tutorial :)

        16 września 2013

        Tutoriale a obserwacja

        Niniejszy tekst dotyczy rysowania głównie ołówkami ze zdjęć.

        Często na blogu oraz drogą mailową dostaję najróżniejsze pytania zaczynające się od słów "jak narysować...?". Problem tkwi w tym, że nie zawsze da się odpowiedzieć na te pytania, niejednokrotnie ze względu na to, że są zbyt konkretne lub ogólne, a tym bardziej ciężko opisać sprawę w paru zdaniach w komentarzu, bez długiego tekstu, różnych przykładów z obrazkami pomocniczymi, a może nawet i filmików.
        Poniżej wypisałam kilka przykładów pytań, które dostałam, z wyjaśnieniem, dlaczego były one problematyczne i trudno było mi na nie odpowiedzieć:

        Jak rysować biżuterię?
        To materiał na obszerny tutorial, który powinien być wzbogacony o obrazki pomocnicze, pokazujące proces rysowania krok po kroku. Poza tym, pytanie jest zbyt ogólne. Nie wiadomo, czy chodzi o kolczyki, naszyjniki, bransolety. Nie wiadomo, czy ma być to biżuteria z pereł czy kamieni szlachetnych, a może całkowicie srebrna? Co, jeśli przygotuję tutorial, jak rysować naszyjnik z pereł, a tej osobie chodziło o rubinowe kolczyki? A jeśli chodziło jednak o perły, to należy pamiętać o światłocieniu. Perły będą inaczej wyglądały na portrecie z naturalnym światłem, a inaczej, gdy postać znajduje się w mroku.
        Wniosek: alternatyw tego, jak rysować biżuterię, mogą być miliony.

        ► Jak narysować okulary?
        Jak wyżej. Okulary są różne: pełne, połówki, z grubymi oprawkami, ciemnymi, jasnymi, pół-oprawki. O jakie okulary może chodzić? Pod jakim kątem mają być widoczne? Czy da się napisać uniwersalny tutorial na ten temat? Niestety nie sądzę, a jeśli tak, byłby to materiał na grubą książkę, nie na notkę na blogu.

        ► Jak narysować trzymające się dłonie?
        Jeśli korzystamy ze zdjęcia - nie ma problemu, rysujemy to, co widzimy. Możemy sobie pomóc metodą kratkowania.
        Z kolei na narysowanie dłoni z wyobraźni to wyższa szkoła jazdy. Najpierw trzeba świetnie opanować anatomię tej części ciała oraz perspektywę. Przyda się podręcznik anatomii oraz zdjęcia dłoni, pojedynczych, jak również trzymających się ;) To kolejny temat na obszerny tutorial! 

        ► Jak narysować włosy z wyobraźni?
         Jeśli tylko udało Ci się opanować rysowanie włosów ze zdjęć, rysowanie ich z wyobraźni nie powinno być żadną przeszkodą! Oczywiście wiadomo, że blond loki z wyobraźni są trudniejsze, niż ciemne proste pasma, ale to wciąż wykonalne! Wystarczy tylko uwzględnić wielkość głowy i nie przesadzić z objętością fryzury. Na początku warto posiłkować się zdjęciami, a potem już nie będzie trzeba z nich korzystać :)

        ► Jak narysować poszarpane włosy?
        Akurat to proste i wcale nie potrzeba do tego tutorialu: trzeba rysować je nieco chaotyczniej niż zwykłe włosy :) Dużo pojedynczych włosków ukierunkowanych w różne strony to podstawa :)

        ► Jak rysować zwierzęta? Jak rysować samochody?
        To pytania nie tylko zbyt ogólne [jakie zwierzęta? Jaką techniką? W jakiej pozycji? Jaki typ auta? Z jakiej perspektywy?] i wymaga przygotowania wieeeeeelu tutoriali, ale też zadane nieodpowiedniej osobie :D W tytule bloga widnieją co prawda słowa "...i nie tylko", ale od 11 lat rysuję przede wszystkim portrety ludzi i dlatego drodzy czytelnicy pamiętajcie o pierwszej części frazy :) Nie jestem alfą i omegą, wiele rzeczy nie rysowałam/rysowałam za rzadko, by uczyć kogoś, jak to robić. Głównie wzoruję się na zdjęciach. Jestem samoukiem, który rysuje to, co widzi c:

        Myślę, że takie ogólne pytania warto byłoby zadawać osobie wykształconej w kierunku plastycznym, która w swoim życiu wykonała setki rysunków, szkiców z natury, co sprawiło, że potrafi narysować je także z wyobraźni. Nie mówię jednocześnie, że samouk nigdy nie będzie potrafił wykonać różnych prac z wyobraźni. Właśnie do tego potrzebne jest praktykowanie obserwacji, więc...teraz obalę część tego, co pisałam wyżej :) 

        Jeśli ktoś chce rysować na dobrym poziomie [ale niekoniecznie z natury czy wyobraźni], to wbrew pozorom, nikomu nie potrzeba aż tyle tutoriali! Jeśli rysuje się ze zdjęć, jak ja, wystarczy opanować umiejętność odwzorowania podobieństwa i proporcji, technikę cieniowania oraz technikę rysowania włosów, nic więcej!
        Zapytacie pewnie: jak to? Niemożliwe! 
        Otóż jest to możliwe :)

        Na podobieństwo i proporcje są sposoby, opisałam je tutaj: 

        Powyższe linki przydadzą się osobom rysującym zarówno z wyobraźni, zdjęć i natury.

        Teraz przystąpię do wyjaśnienia, dlaczego wystarczy tak naprawdę nauczyć się cieniować oraz rysować włosy.

        Rysując, korzystacie z różnych ołówków [mam nadzieję ;)], z czasem poznajecie ich właściwości: które mają mniej, a które bardziej miękkie grafity, dzięki którym uzyskujecie ciemne kreski, którym jasne. Zaczynacie "wyczuwać" ołówki i kiedy cieniujecie dany obszar, wiecie, po który ołówek powinniście sięgnąć.
        Dla przypomnienia - bądź wyjaśnienia, jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę z rysunkiem - 10H - 2H to ołówki twarde, HF, H, HB to ołówki pośrednie oraz B - 10B to ołówki miękkie. Im bardziej miękki grafit, tym ciemniejszą otrzymujemy kreskę.

        Zauważyłam jednak, że części osób się wydaje, że niektóre ołówki są przeznaczone do konkretnych rzeczy. Dosyć często dostawałam takie pytanie:

        ► Jakimi ołówkami cieniujesz twarz? 
        Od zawsze odpowiadam na nie tak samo: wszystkimi od F, H-8B. Ktoś zapyta: "Ale którymi konkretnie?". WSZYSTKIMI.

        Po pierwsze, chciałabym wyjaśnić Wam, że nie ma specjalnych ołówków do rysowania twarzy, a innych do rysowania ubrań :) Ciągle korzystam z tych samych przyborów zarówno do twarzy, tła, włosów, ubrań. Tymi samymi ołówkami narysowałabym też samochód, kota, płot, zasłonę!

        Po drugie, każda sportretowana twarz różni się. Nie mam stałego zestawu ołówków - np. tylko B, 2B, 4B - którymi zawsze rysuję twarz. Dlaczego? Ponieważ twarze różnią się odcieniem skóry [osobę czarnoskórą narysuję innymi ołówkami, niż śniadą czy bladą], a także światłocieniem.

        Przykłady:

        Ian Somerhalder i Sully Erna to biali mężczyźni, ale odcień ich twarzy całkiem różni się na poniższych pracach ze względu na światłocień.
        Portretu Sully'ego nie narysowałabym bez ołówka 8B...

        Sully Erna

        ...ale w przypadku twarzy Iana ten ołówek wcale nie był mi potrzebny [no, ewentualnie do brwi bądź rzęs ;)]...

        Ian Somerhalder jako Damon Salvatore

        Po trzecie, sąsiadujące ze sobą ołówki [np. 2B i 3B, HB i H] są do siebie tak podobne, że czasem stosuję je zamiennie, jeśli np. potrzebuję przyciemnić jakiś obszar, narysować jakiś element albo zakryć pory kartki. Tak więc nie ma problemu, jeśli chcecie użyć ołówka 5B do rzęs. Równie dobrze może być to ołówek 6B albo 7B. 2B? Już nie bardzo, kreska wykonana nim wychodzi za jasna, by narysować ciemną rzęsę, a lepiej nie dociskać mocno grafitu do kartki, bo to ją niszczy.

        Po czwarte, czasami obszar o takim samym odcieniu szarości cieniuję w różny sposób, właśnie ze względu na podobieństwo w miękkości grafitu pomiędzy ołówkami. Niewykluczone, że np. do lewej strony podkoszulka Iana użyłam ołówków w innej kolejności, niż do wycieniowania prawej strony, a może nawet innych ołówków, np. zamiast ołówka 3B użyłam 4B. Zawsze polegam na znajomości ołówków, na pewnym wyczuciu, a także na tym, jak zachowuje się papier.

        Wszystko więc zależy od potrzeb - od tego, co jak potrzebujemy wycieniować dany obszar. Rysując często, nabieramy doświadczenia, poznajemy ołówki i wcale nie musimy trzymać się sztywnych zasad "ten ołówek jest tylko i wyłącznie do tego", "twarz zawsze należy cieniować w następującej kolejności". Rzęsy czasem rysuję ołówkiem 5B, czasem nawet 8B. Jaki mi miękki ołówek pierwszy wpadnie do ręki, takim je narysuję.

        Podobne pytania, typu:
        Jak pocieniować zaschniętą krew? Jak pocieniować ciemnoszary podkoszulek? Jak pocieniować czarne paznokcie?
        Jak pocieniować jasną ścianę? Jak pocieniować jasnoszarą spódnicę? Jak pocieniować srebrną obrączkę?

        Odpowiedź na nie: TAK SAMO*! Jeśli rysuje się ołówkami na podstawie zdjęć, czy tak naprawdę różni się odcień krwi od ciemnego podkoszulka? Zwróćcie uwagę na twarz Iana. Czym różni się skóra jego twarzy od skóry szyi a podkoszulka? Czym różni się policzek Sully'ego od kawałka jego rękawa? Jego bandana od jaśniejszego fragmentu tła?

        * Wiadomo, że trzeba zwrócić uwagę na zagięcia podkoszulka, błyski na paznokciach, ale ciemny obszar cieniuje się w ten sam sposób. Tak samo ma się sprawa ze srebrną biżuterią [w miejscach, w których nie odbija się światło], czy ubraniach o jasnych kolorach. P.S. Notka o ubraniach tutaj :)


        Czemu napisałam o tym, że trzeba się nauczyć nie tylko cieniować i potrafić zachować podobieństwo i proporcje, ale też umieć rysować włosy? Cóż, dlatego, że włosy to nie cieniowanie różnymi ołówkami warstwa po warstwie, żeby było gładko bądź "chropowato". To tylko i wyłącznie rysowanie kresek. Cieniowanie ubrania czy skóry można wykonać tę samą metodą, ale nie włosów. Stąd ważna jest umiejętność rysowania włosów.
        Tutoriale dotyczące włosów znajdziecie tutaj:

        Są też pytania, które dotyczą... białych obszarów w rysunku. Np.:

        ► Jak rysujesz błyski w oczach? Blask na paznokciach?

        Warto uświadomić sobie jedną rzecz. Jakże banalną, oczywistą. Otóż... KARTKA JEST BIAŁA [chyba, że rysuje się na kolorowej kartce ;)]. Jeśli coś ma się błyszczeć, mieć jasny/biały odcień... po prostu nie rysuje się w tym miejscu! Jeśli zdarzyłoby się przez przypadek zarysować bądź zabrudzić miejsce, które miało być białe, jest na to prosty sposób: biała farbka, biały żelopis.
        Jak narysować włosy bez połysku?
        A jeśli chce się pozbyć blasku oczu [choć to raczej nie pożądane - gałka oczna jest mokra i musi odbijać światło], włosów... po prostu trzeba ten obszar zacieniować :) W tutorialu o rysowaniu włosów pisałam o niedociąganiu kresek w paśmie, o wymazywaniu gumką. W tym wypadku należy odłożyć na bok gumkę, a kreski narysować tym samym ołówkiem [lub 2 zbliżonymi do siebie miękkością grafitu], nie pozostawiając niezakreskowanego obszaru.



        Najważniejszymi elementami procesu uczenia się rysować jest OBSERWACJA oraz ZDOBYWANIE DOŚWIADCZENIA. Nikt bowiem nie nauczy Was wyczuć ołówka. Tego, jak miękko albo jak twardo rysuje. Nie nauczycie się rysować, jak nie będziecie ćwiczyć i jednocześnie myśleć o tym, co rysujecie, to bardzo ważne :) Tutorial nie pomoże za pierwszym razem osiągnąć idealnego cieniowania czy perfekcyjnych pasm włosów, choć na pewno przyspieszy proces nauki. Ja jednak uważam, że najprzyjemniej zdobywać doświadczenie samemu - uważam, że korzystanie z tutoriali to nic złego [inaczej nie prowadziłabym tego bloga. Poza tym, sama zerkam na tutoriale dotyczące malowania akwarelami, bo ta technika to wciąż dla mnie czarna magia...], szczególnie, jeśli ktoś nie jest w ogóle zorientowany w przyborach plastycznych i ich sposobach użycia, ale mnie największą radość w rysowaniu dało dochodzenie do wszystkiego metodą prób i błędów. Nie będę ukrywać - złościłam się, kiedy coś mi nie wychodziło, ale to tylko napędzało mnie do dalszych ćwiczeń, bo chciałam sobie udowodnić, że potrafię :) Kiedy przeglądam swoje stare prace, nie mogę uwierzyć, że naprawdę tak kiedyś rysowałam. Tutaj porównanie, rok 2002/2003 i 2011:


        I jeszcze kolejny przykład:


        Portret aktorki Cate Blanchett z sierpnia 2002 roku. To jeden z moich pierwszych portretów przedstawiających gwiazdy, a także jeden z moich pierwszych "poważniejszych" prób w fotorealizmie ;) Rysunek nie był próbą dokładnego odwzorowania zdjęcia, wykonując go, wzorowałam się na ogólnym wyglądzie fotografii, którą wcześniej zobaczyłam i zapamiętałam.
        Poniżej zaś portret na podstawie zdjęcia Cristiny Otero, nieco zmieniony wedle własnych zamierzeń, wykonany w maju tego roku. 



        Poziom moich umiejętności zawdzięczam właśnie tym dwóm rzeczom. Ciągle rysuję ze zdjęć, są to osoby o różnych odcieniach skóry, o różnym światłocieniu na twarzy, w różnych ubraniach. Dzięki temu byłam w stanie w 2011 roku stworzyć portret z wyobraźni.


        Nie jest idealny, daleko mu do portretu Cristiny Otero, ale wydaje mi się, że wyszedł całkiem dobrze jak na rysunek z wyobraźni. Kilka osób powiedziało mi, że gdybym nie poinformowała, iż portret ten nie jest stworzony na podstawie fotografii, byliby przekonani, że ta dziewczyna istnieje. To mnie bardzo ucieszyło :)
         Korzystałam ze zdjęcia rysując włosy? Nie. Rysując oczy? Nie. Usta? Nie. Wszystko, za wyjątkiem róży [kwiaty rysuję baaaardzo rzadko], jest narysowane z wyobraźni. Czerpałam z doświadczenia i tego, co zaobserwowałam, rysując setki portretów wcześniej. Na samym początku mojej przygody z rysowaniem, wykonywałam prace nieco bezmyślnie, kopiując ołówkiem to, co widziałam. Dopiero nieco później zaczęłam myśleć, co rysuję i to mi pomogło! Z rysowania jednego portretu wyciągałam wnioski, które zastosowałam w praktyce w drugim rysunku. Np. nauczyłam się zawsze rysować - choćby małe i delikatnie - żyłki w oczach, nawet wtedy, kiedy wzorowałam się na zdjęciach z idealnie białymi gałkami ocznymi. Nie ma bowiem ludzi bez ukrwionych gałek ocznych, są tylko za bardzo wyfotoszopowani ;)

        Brak obserwacji skutkuje popełnianiem błędów:

        Najczęściej popełniane błędy w portretowaniu cz.1
        Najczęściej popełniane błędy w portretowaniu cz.2

        Naprawdę, jeśli opanuje się technikę cieniowania, rysowania włosów, proporcje poprzez doświadczenie i obserwację, i ma się do dyspozycji ołówki i zdjęcie do przerysowania, to jest to bardzo proste! Wszystko to pomoże kiedyś rysować z wyobraźni! POWODZENIA :)



        Ważne!

        Przy okazji tego posta chciałabym przypomnieć, że nie piszę tutoriali na prośbę. Takich pytań o wyjaśnienie jak coś narysować dostaję wiele, a jestem tylko człowiekiem, który nie jest w stanie realizować każdej sugestii, musiałabym chyba nie spać, tylko rysować i pisać bloga ;) Jak wspomniałam, pewnych rzeczy nie da się wyjaśnić w komentarzu w kilku zdaniach. Poza tym nie mogę zmusić się do pisania i uczenia o czymś, co mi nie leży, bądź na czym słabo się znam albo czego rysowanie średnio mi wychodzi :( Dlatego na tym blogu raczej nie pojawią się np. posty o rysowaniu zwierząt, chyba, że opanuję sztukę ich portretowania w stopniu zadowalającym :) Mam nadzieję, że teraz wiecie, że nie do wszystkiego potrzeba tutoriali i większość rzeczy możecie narysować sami, bez mojej pomocy ^^



        Szukaj

        Ładuję...
        Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...