4 listopada 2013

Rysowanie: to, co my lubimy, a czego chcą inni

Zanim opublikuję kolejne recenzje i tutoriale, chciałabym poruszyć pewną kwestię, związaną oczywiście z rysowaniem :) Myśli na ten konkretny temat już od dawna kłębiły mi się w głowie, aż wreszcie postanowiłam się nimi podzielić na blogu, ponieważ wydaje mi się, że ów "problem" dotyczy nie tylko mnie. Chodzi mi mianowicie o temat rysowania tego, co się lubi i jak się lubi, a słuchania się sugestii innych oraz tego, jaki one mają wpływ na proces tworzenia.

Widzicie, w mojej największej pasji, którą od 11 lat jest rysowanie, zawsze na pierwszym miejscu stawiałam przyjemność płynącą z tej czynności. Już na samym początku odkryłam, że najbardziej fascynuje mnie rysowanie twarzy ludzkich w stylu fotorealistycznym. Uwielbiałam odwzorowywać różne miny, najmniejsze nawet detale, pokochałam rysowanie włosów. Starałam się uchwycić na zdjęciu charakter osoby. Przez ponad dekadę nie zmieniło się absolutnie nic: fotorealizm nadal pozostaje moim ulubionym stylem, odwzorowywanie zdjęć zwyczajnie mnie cieszy. Myślę, że nie osiągnęłabym takiego poziomu umiejętności, który dziś reprezentuję, gdybym zajmowała się rysowaniem tematów, które mnie nie interesują lub poświęcała czas technikom, które mniej mnie pociągają niż ołówek. Wolałam doskonalić się w fotorealistycznym rysunku ołówkiem, niż chwytać się różnych technik, stylów, próbując wszystkiego po trochę i nie osiągając tym samym w żadnym polu bardzo dobrego poziomu. Wszechstronność nigdy nie była moją ambicją, ale mimo to nie zamykałam też furtki przed innymi stylami, technikami, rysowaniem z wyobraźni czy z natury. Tworzenie czegoś innego, niż "ołówkowego realizmu" choć rzadko, ale tylko wtedy, kiedy sama tego chciałam, miałam ochotę, sprawiło, że dobrze się przy tym bawiłam :)

http://i.imgur.com/CsVMX59.jpghttp://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/54/Carmen

Powyżej rysunki z wyobraźni [dama w masce chyba nigdy nie zostanie ukończona ;P], a poniżej stos szkiców z natury i wyobraźni [to jeszcze nie wszystkie, które posiadam :)], stworzonych głównie w latach 2009-2012. O ile mam cierpliwość i zapał do tworzenia bardzo szczegółowych rysunków ołówkiem, jakoś zawsze brakowało mi tych cech przy zamienianiu szkicu z wyobraźni czy z natury w ukończony rysunek... Znaczna większość moich bazgrołków na wieczność pozostała w fazie wstępnej, szkicowej. Jedynie mały odsetek doczekał się przeistoczenia w gotową pracę - jak na przykład portret Carmen, dziewczyny z różą we włosach. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć szkice jej portretu "na brudno". Może uda Wam się dostrzec także moje pomysły do różnego rodzaju ilustracji, do których realizacji nie mogę zebrać się od lat :D

















Jednakże na przestrzeni tych 11 lat niejednokrotnie otrzymywałam komentarze oraz wiadomości, których autorzy sugerowali, bym zajęła się czymś innym niż rysunkiem realistycznym. Czasem nie były to sugestie, a wręcz... coś na kształt rozkazów: "przestań rysować ze zdjęć, bo to bez sensu. Rysuj z natury albo z wyobraźni, powinnaś się tego nauczyć!". A ja wówczas zawsze odpowiadałam pytaniem: "Czy rysuję dla Ciebie, czy dla siebie? Czy muszę być wszechstronna, bo takie jest Twoje życzenie?" :) Myślę, że i moi czytelnicy na pewnym etapie spotkali się z takimi mniej lub bardziej uprzejmymi radami, a ja mam nadzieję wyjaśnić, dlaczego autorzy tych wypowiedzi się mylili i odpowiednio to uargumentować. 

Chciałabym na wstępie podkreślić, że nie uważam, żeby wszechstronność bądź obeznanie w wielu technikach/stylach była zła [podziwiam takie wszechstronne osoby i zazdroszczę im! :)], że nie należy próbować swoich sił w rzeczach, na których się nie znamy. Uważam, że eksperymentowanie jest ważne, potrzebne, pozwala nauczyć się patrzeć w inny sposób na proces twórczy. Uczy kreatywnego myślenia, czyni naszą twórczość bardziej interesującą, bo zawsze w swoją ulubioną technikę - jaką w moim przypadku jest ołówek -  lub styl - mój ukochany realizm - można włączyć, wpleść jakiś inny styl czy technikę [ja obecnie uczę się rysować w kolorze :) Wcześniej miałam styczność z kredkami, pastelami, akwarelami, ale doświadczenie z kolorem wciąż pozostawało małe].  

Ale!

Warto poznawać nowe style, eksperymentować z nimi, rozwijać się, odłożyć na półkę sprawdzone przybory, a sięgnąć po inne, ale tylko wtedy, kiedy czujemy taką potrzebę - kiedy chcemy nauczyć się czegoś nowego, spróbować nieznanej techniki czy stylu. To samo tyczy się rysowania z wyobraźni czy z natury. To rozwija nasze umiejętności, poszerza ich zakres. Kto nie chciałby być dobry w więcej niż jednej technice czy stylu? Oprócz zdolności rysowania ze zdjęć potrafić także rysować z wyobraźni? Ja chętnie - dlatego czasem rysuję z wyobraźni, natury, uczę się malować akwarelami, rysować kredkami itd. :)

Trzeba jednak pamiętać, że odpowiednim momentem jest ten, kiedy chcemy wypróbować coś sami, a nie ten, kiedy ktoś nas do tego nakłania. Nie ma powodu, by rzucić w kąt akwarele, ołówki albo pastele, zapomnieć o stylu realistycznym albo mangowym i zająć się nagle farbami i impresjonizmem, jeśli po prostu tego nie czujecie. Jaką radość będziecie wówczas czerpali z procesu twórczego? Podejrzewam, że nie będziecie czuli przyjemności, zrelaksowania, tylko frustrację. Zupełnie jakby to było tworzenie pod przymusem, za karę. Wydaje mi się, że poznawanie nowych technik, stylów bądź próby rysowania z wyobraźni lub natury przyniesie wtedy wymierny skutek. Zamiast cieszyć się z odkrywania tego, jak maluje się akwarelami czy jak tworzy się w stylu mangowym, możemy się zniechęcić do tych technik, stylów itd. Tworzenie nie jest w żadnym przypadku obowiązkiem ani nie ma zadowolić innych, tylko nas samych!

A kiedy już próbujemy czegoś innego, z własnej woli wychodzimy spoza "strefy komfortu", zdarza się, że pojawiają się komentarze całkowicie odwrotne! Kiedy publikuję prace w stylu nierealistycznym albo wykonane pastelami czy akwarelami, czasem otrzymuję opinie następującej treści: "Lepiej zostań przy ołówkach i rysowaniu ze zdjęć". I tu znowu zadaję takiej osobie pytanie: "Mam to zrobić tylko dlatego, że Ty tak chcesz?". Taka osoba najczęściej nie znajduje racjonalnej odpowiedzi na moje pytanie, i pozostawia to bez komentarza albo brnie w zaparte, że tak trzeba, a to... nie jest przecież żadne sensowne wyjaśnienie! ;) Ponadto żeby prace prezentowały dobry poziom, potrzeba czasu. Nie od razu Kraków zbudowano! Żeby być w czymś być dobrym, trzeba ćwiczyć, nic nie wyjdzie idealnie za pierwszym razem. Faktem jest, że kiedy ktoś dobrze rysuje ołówkami, ma już pewne doświadczenie, które może wykorzystać przy rysowaniu kredkami [dlatego mój pierwszy rysunek kredkami - Trampki - nie okazał się totalną katastrofą :D], albo jeśli zna się na akwareli, lepiej pójdzie mu z gwaszem czy tuszem. Tak czy inaczej, nie warto przejmować się tego typu komentarzami. Jeśli chcecie malować farbami, a ktoś Wam to odradza, zignorujcie to :) Macie ochotę na farby? Malujcie farbami!

Na samym początku mojej przygody [nie jestem pewna, czy to słowo tu pasuje, która przygoda trwa 11 lat? ;)] z rysowaniem spotkałam także osoby, które zamiast udzielić mi wskazówek, polecały zrezygnować z rozwijania swoich umiejętności plastycznych. Nie wiem, co nimi kierowało, gdy zamiast mnie motywować, podcinały skrzydła. Ale wiem jedno - gdybym ich posłuchała, nigdy nie doszłabym do obecnego poziomu moich prac. Dlatego nigdy nie słuchałam osób mówiących mi, bym nie rysowała ze zdjęć albo żebym pozostała przy ołówkach i realizmie [swoją drogą, to się wyklucza, więc której strony miałabym posłuchać? ;)]. Nadal chcę, by chwilom, którym poświęcam rysowaniu, towarzyszyła radość, zadowolenie, relaks.

Podsumowując, nie uważam, by był powód, dla którego ktoś miałby zmuszać nas, rysowników amatorów, do czegokolwiek i zabijać tym samym przyjemność z rysowania tego, co lubimy najbardziej. Według mnie sugerowanie komuś porzucenia techniki/stylu rysowania, w którym czuje się dobrze i nakłanianie do zajęcia się czymś innym jest jak nakazanie utalentowanej śpiewaczce operowej rapować ;) Oczywiście nie zawsze jest tak, że sugestie wyjścia ze swojej "artystycznej strefy komfortu" mają negatywne zabarwienie. Często ci, którzy radzą nam wypróbować coś innego, chcą dla nas dobrze, chcą, byśmy się rozwijali, dlatego nie należy denerwować się tym, co mówią :) Można pójść za ich podpowiedziami, ale jak jeszcze raz powtórzę: wtedy, kiedy jesteśmy na to gotowi :) Tak więc powtarzam: nie musicie być wszechstronni, ale możecie, jeśli tylko chcecie tego sami! Szczerze zachęcam Was do prób, eksperymentów, rozwijania się, nie w żadnym wypadku tego nie nakazuję :)
Życzę wytrwałości w dążeniu własną ścieżką i miłego tworzenia ;)


P.S. Powyższy tekst dotyczy osób, które są amatorami i nie kształcą się w kierunku plastycznym. Studenci ASP i uczniowie liceum plastycznego naturalnie są zobowiązani zajmować się technikami i stylami, które są wymagane w ramach programu kształcenia w danej placówce i ich nie będę zachęcać do buntowania się :)

67 komentarzy :

  1. Mądrze prawi! Polać jej :)
    A tak na poważnie: nigdy nie lubiłam rysować czegoś, do czego zachęcali mnie inni. Rysuję to, na co mam ochotę, przy innych rzeczach zwyczajnie się męczę. Jak ciągnie mnie do czegoś nowego, to po prostu próbuję - bez żadnego przymusu :)

    Eh... Ależ ty jesteś utalentowana... Chętnie bym zobaczyła skończoną wersję tej damy w masce. Mam nadzieję, że jeśli ją ukończysz, to się nią z nami podzielisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, dziękuję bardzo :) cieszę się, że się zgadzamy w kwestii próbowania nowych technik, stylów, itd. w momencie, kiedy sami mamy na to ochotę :)

      Dzięki za miłe słowa! Z jednej strony miałabym ochotę ją dokończyć, ale zaczęłam ją rysować dawno, kiedy cieniowałam nieco inaczej i chyba prędzej narysowałabym ją od nowa i poprawiła anatomię... kto wie, może kiedyś :D

      Usuń
    2. świetny blog <3 zapraszam do siebie http://kamciarysuje.blogspot.com/

      Usuń
  2. Ja mam z kolei tak, że lubię przeplatać rysunki realistyczne z mangą i tradycyjne ołówki z tabletem. (fakt, że dopiero się uczę i żadna z tych dziedzin nie reprezentuje sensownego poziomu... na razie). Nauczyłam się przyjmować krytykę, ale nie na ślepo: analizuję, co ktoś mi radzi i stwierdzam, co z tego wykorzystać.

    Co do tematyki - co jakiś czas robimy z przyjaciółką art trade i ona określa jakieś zadanie do narysowania (rzadko wspomina o technice) - dobrze mi robi, jak muszę wykombinować, jak ująć dany temat, żeby był ciekawy, a zarazem w zakresie moich możliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Ci to odpowiada, to super :) ja jednak byłam tak zafascynowana ołówkowym realizmem, że długo nie próbowałam innych technik i stylów.
      Krytyka - oczywiście racjonalna - jest jak najbardziej potrzebna [dlatego cenię Twoje opinie na dA, ponieważ jako jedna z naprawdę nielicznych tak dokładnie przyglądasz się moim pracom :)], ale nie na niej się tu skupiłam. Chodzi mi przede wszystkim o to, że są tacy, którzy zachęcają nas do całkowitej zmiany naszych zainteresowań :)
      Też brałam udział w kilku art tradach, i to nie tylko rysunkowych - dostałam w zamian np. piękne poduszki ^^ Jeśli tylko przyjaciółka bierze pod uwagę Twoje możliwości, a nie narzuca czegoś z kosmosu, to fajnie :) niemniej jednak to jedno- lub kilkurazowe "narzucenia" [tak samo jest z rysowaniem na zlecenie - musisz odwzorować takie zdjęcie, jakie Ci przyślą], a nie sugestia zajęcia się czymś innym na dłużej :)

      Usuń
    2. Gdybym słuchała co poniektórych, to w ogóle bym się nie brała za rysowanie. Raz usłyszałam nawet, że nie umiem rysować i nie powinnam nawet tracić na to czasu. Ale się zawzięłam i choć nadal idzie słabo, to nie mam zamiaru tego porzucać. Właśnie to rysowanie jest próbą udowodnienia światu w ogólności, że nie będę grzecznie pakować się do szufladki, w którą inni mnie wsadzają.

      Próbuję kilku stylów, choć ostatnio trochę grawituję w kierunku realizmu - dla mnie to jest jednak podstawa, uczy anatomii, proporcji, kładzenia cienia i tak dalej. Ale potrzebuję też odskoczni i czasem przerysowanych rysunków w stylu bardziej mangowym - nadają się do dziełek humorystycznych, pokazywania emocji czy zgłębiania tajników kompozycji.

      Usuń
    3. No, to witaj w klubie! ;) Naprawdę nie wiem, czemu niektórzy uważają, że mają prawo zakazać nam rysowania czegoś, co lubimy [jak anonim poniżej], albo rysowania w ogóle. Nonsens!
      Podobnie jak Ty, czasem szukam odskoczni od ołówków i realizmu. Są to prace, które są mniej doceniane przez innych [jeśli je publikuję], ale i tak cieszę się, kiedy próbuję czegoś innego :)

      Usuń
  3. Witaj Dominiko :)
    To ja Martyna ;* Bardzo poprawiłaś mi humor po dzisiejszym dniu w szkole - właśnie tym postem. Zgadzam się z Tobą na 100%. Mądra notka. Zadziwiasz mnie, choć nawet nie wiem czym. Ja jak narazie zajmuję się tylko ołówkiem. Trochę rwie mnie do mozaiki :D Choć to meega trudne. Miałam taką sytuację o próbie zmiany mojej twórczości...ale nic z tego ;)
    Co do rysunków - dama w masce jest super :D Chciałabym zobaczyć ją ukończoną ^^ Co do Carmen jest wspaniała. Nie mogłam uwierzyć, że to z wyobraźni !
    Teraz coś o przyborach... ciągnęło mnie żeby Ci napisać o zakupie ołówków. Niestety - nie było firmy Koh-I-Noor, ale za to kupiłam firmy CretaColor. Są dobre. Ale i tak niedługo osiągnę swój cel i kupię wymarzoną firmę :) Gumka chlebowa... posłuchałam Cię z wyborem firmy. Farber Castell jest fenomenalna :) Dzięki :) Mam nadzieję jednak, że moją wypowiedzią nie zanudziłam Cię, i że nie zmarnowałam Ci czasu...

    I na koniec małe pytanko - Mogłabyś określić miesiąc, w którym ukaże się tutorial o włosach prostych i o nowej wersji portretu ? Z góry dziękuję :)

    Pozdrawiam i życzę nowej inspiracji,
    Martyna :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałabym, że moje wypociny mogą komuś poprawić humor, jak miło ^^ dziękuję za miłe słowa! Super, że i Ty się ze mną zgadzasz :) Grunt, to tworzyć w zgodzie z własnymi upodobaniami!
      Dzięki również za pochlebne słowa na temat moich prac!
      Nie znam się na ołówkach CretyColor [mam tylko pastele w ołówku tej firmy], ale to dobrze, jeśli Ci odpowiadają. Cieszę się też, że jesteś zadowolona z gumki, którą Ci poleciłam :)
      Co do tutoriali... nie sprecyzowałam w sumie, że chodzi o włosy proste, ale jasne ;) Do rysowania ciemnych pasują te tutoriale, które już są na blogu. A nowa wersja portretu się tworzy... może pojawi się w tym roku :)

      Pozdrawiam Cię Martynko i wzajemnie wszystkiego dobrego!

      Usuń
  4. Jesteś taka utalentowana i mądra!
    Czytanie twoich postów to sama przyjemność :)
    i zgadzam się z tobą, ja również jak i pewnie większość wolą rysować dla siebie, to co chcemy.. a nie to co inni chcą :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, chyba się zaczerwieniłam :D Dziękuję za miłe słowa! Super, że podzielasz moje zdanie na temat spełniania swoich oczekiwań w tworzeniu, nie oczekiwań innych :)

      Usuń
  5. Ale mnie podniosłaś na duchu, dziękuję! :) Od początku chciałam rysować realistycznie, tak lubiłam tak chciałam i to ćwiczyłam. Do momentu kiedy coraz częściej dostawałam komentarze właśnie tego typu. Szczególnie kiedy, (mimo, że może nie dałam po sobie poznać) jakiś ktoś kategorycznie zakazał mi rozmazywać ołówek. Bo to jest nie poprawne, efekt jest taki a nie inny i wzoruj się w rysunku realistycznym na Ilojleen (na prawdę, tak napisała :), bo ona robi to poprawnie. Zostałam wtedy twardo przy swoim, nie wyobrażałam sobie jak mogłabym tak po prostu rzucić to co kształciłam od początku najbardziej. Może taki był na mnie wpływ książki którą dostałam na początku swojej drogi (zaraz po kreskach najważniejsze było tam roztarcie ołówka). I mimo tego że podczas długiej wymiany zdań się nie ugięłam, zadziałało to na mnie jak odcięcie rąk. Teraz, cokolwiek bym nie rysowała, czuję, że wszystko co robię jest "niepoprawne". Pytanie czy w sztuce słowo "niepoprawnie" w ogóle istnieje (swoją drogą, że nigdy nie powiedziałam o sobie jako o artystce, albo że moje prace są sztuką). :) W każdym razie dziękuję, że wreszcie ktoś powiedział na głos to o czym myślałam bardzo długo.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się słowami takich komentarzy. Naważniejsze, że to kochasz, kochasz rysowanie. Doskonalenie umiejętności jest bardzo ważne. Każdy ma inną technikę rysowania. Niektórzy rozcierają, inni nie. Więc korzystanie z pomocy jest dobre, ale trzeba też mieć swoją powtarzalną, ale w TWOIM wykonaniu technikę. Nie przejmuj się i powiedz temu komuś, np. "O co Ci chodzi? Nie podoba się? To nie komentuj" :) Ja życzę Ci Bellio, aby nikt nie miał czelności "naruszać" Twoich metod rysowania. Możesz coś zmienić, ale to tylko i wyłącznie Twoja decyzja. :)
      Pozdrawiam, Martyna ^^

      Usuń
    2. Dziękuję, z każdym dniem coraz bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu :)

      Usuń
    3. Bellia - naprawdę cieszę się, że ten tekst podniósł Cię na duchu! :) Miło wiedzieć, że moje słowa wpływają na kogoś pozytywnie. Szkoda tylko, że i Ty spotkałaś się z tym, że ktoś narzucał Ci, jak powinnaś rysować. Miło mi, że ktoś stawia mnie za wzór, bo nie rozmazuję grafitu, ale... przecież ja sama zaznaczyłam na tym blogu, że nie mam nic przeciwko rozcieraniu ;) Niektórzy nawet wypomnieli mi, "jak mogę uczyć kogoś, że można rozmazywać?". Cóż, wychodzę z założenia, że jeśli się jest amatorem i rysuje się dla siebie, można pozwolić sobie na wiele :) Zresztą, co złego jest w rysunkach z rozmazanym cieniowaniem, jeśli wyglądają pięknie?
      Tak czy siak, dobrze, że obstawałaś przy swoim. Jeśli czujesz się najlepiej, rozmazując, przy tym pozostań - sama kiedyś rozmazywałam, a przestałam tylko dlatego, że kiedy [z własnej woli :)] spróbowałam nie rozcierać grafitu... spodobało mi się to :)
      Z tym nienazywaniem siebie artystką, a twórczości sztuką mam tak samo jak Ty :)
      Nie pozwól sobie wmówić, że coś jest niepoprawne. Oczywiście są pewne reguły, zasady, które sama opisuję na blogu, ale na pewno nie dotyczą one wyrzeczenia się ulubionego stylu, techniki :) Dzięki raz jeszcze za miłe słowa i pozdrawiam!

      Martyna - masz rację! Choć z tym wstrzymaniem się od komentowania to inna sprawa, nie każdemu musi podobać się nasza twórczość i może wyrazić swoją opinię. A czy posłuchamy takiej osoby, to inna sprawa ;)

      Usuń
  6. Witam :)
    To mój pierwszy komentarz na Twoim blogu.Temat, który poruszyłaś jest bardzo ciekawy, ale jednocześnie obszerny i ciężko go ugryźć tylko z jednej strony.
    Zacznę od tego, że zgadzam się z Twoim punktem widzenia. Sama nie raz przekonałam się, że rysowanie na czyjeś życzenie, czegoś, co nie do końca mi odpowiada, powodowało frustrację, a w końcowym efekcie często niewywiązanie się z obietnicy (mimo szczerej chęci sprawienia radości tej osobie i obdarowania jej rysunkiem jakiego sobie życzyła), co często mnie dołowało.
    Jestem jednak osobą, która rysuje właściwie tylko z wyobraźni. Od dziecka nie lubiłam rysować "cudzym stylem", "przerysowywać". Wszystko rysowałam "po swojemu", chociaż rysowanie czegoś na podstawie innego rysunku nie sprawiało mi problemów, to zwyczajnie mnie nudziło, bo czułam, że to co wtedy powstaje, nie jest "moje" i nie ma się czym chwalić.
    Nigdy też nie miałam ochoty ani wystarczającego samozaparcia by nauczyć się rysować fotorealistycznie. Dlatego podziwiam Ciebie i pracę jaką włożyłaś, by dojść do poziomu, który reprezentują Twoje prace. Gdy je widzę, gdzieś tam w głębi mnie odzywa się taki mały głosik "też tak chcę". A po chwili zagłusza go wewnętrzny leń, który wybija mi to z głowy. :P Jeśli portrety - to tylko szybkie, jakby od niechcenia i zwykle niedokończone. Jak właściwie większość tego, co wychodzi przez ostatnie lata spod moich rąk (czego z różnych przyczyn nie daję rady zmienić, mimo szczerych chęci). Do tego, fotorealizm, nie do końca godzi się z moimi przekonaniami - to co już wspomniałam, rysunek na podstawie cudzej pracy, cudzego dzieła (fotografia też jest sztuką wg mnie) nie byłby w moich oczach "mój" i czułabym się źle "odgapiając" od kogoś. Dlatego rozumiem też ludzi, którzy radzili Ci spróbować czegoś innego. Nie sądzę, żeby mieli złe intencje, chociaż wiadomo, że nie zawsze zamiary pokrywają się z tym, jak "rada" zostanie odebrana. Również sama kiedyś poradziłam komuś, by spróbował rysować z wyobraźni (również zostałam źle odebrana :P), ale zrobiłam to dlatego, że podobał mi się styl osoby która rysowała, podziwiałam jej technikę (bo fotorealizm bardzo to rozwija) i chciałam zobaczyć coś od początku do końca "jej". Od początkowej myśli i koncepcji do ostatniej kreski zrealizowanego świetną techniką rysunku. :)
    Ale to tylko mój punkt widzenia, nie chciałabym umniejszać tutaj Twoim umiejętnościom czy wyborze tego, co rysujesz. Ty to lubisz i wychodzi Ci to genialnie i o to chodzi. :)
    Swoją drogą, bardzo podoba mi się kilka rysunków z tych niedokończonych szkiców, które zaprezentowałaś. Dziecko na balonikach zlatujące w ramiona rodziców i potwory pod łóżkiem - rewelka, chętnie zobaczyłabym je jako dokończone, realistyczne prace, z pewnością byłyby bardzo imponujące! :)
    Z drugiej strony widzę właśnie braki w mojej kresce, technice, umiejętności odwzorowywania chociażby anatomii, światłocienia itd. To jest coś, co Ty świetnie opanowałaś, rysując na podstawie zdjęć i czego teraz bardzo Ci zazdroszczę. A także cierpliwości w rysowaniu szczegółów. :)
    Ja zawsze musiałam mieć najpierw pomysł, a nawet jak już był (zwykle było ich za dużo by je fizycznie przerobić na rysunki :P) dochodziło rozczarowanie tym, że nie umiem czegoś narysować z głowy jak chcę, że nie wychodzi i często rysunek stawał na pewnym momencie nie do przeskoczenia (jak przy Twojej zamaskowanej damie).
    Nie miałam też nigdy odwagi by pokazywać ludziom swoje prace, a osoby bliskie zwykle mnie chwaliły. Sama byłam sobie największym krytykiem i niestety cierpiałam zawsze na brak kogoś, kto spojrzy na moje prace bardziej profesjonalnym okiem, pozwoli wychwycić błędy i nakieruje mnie.
    Dlatego mam pytanie. Jak radziłaś/radzisz sobie z samą sobą? Czy byłaś/jesteś zadowolona z każdego rysunku jaki stworzyłaś? Ile swoich rysunków potargałaś/pogiełaś/spaliłaś? :D Może właśnie to, że na początku byłaś krytykowana i zniechęcana, sprawiło, że uparcie dążyłaś do swego i byłaś bardziej pewna siebie?

    Pozdrawiam serdecznie
    Ayuś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, to chyba najdłuższy komentarz, jaki kiedykolwiek dostałam na blogu! W dodatku jest to Twój pierwszy komentarz, więc bardzo doceniam to, że tyle napisałaś :) Cieszę się, że i Ty jesteś w gronie osób, które uważają, że samozadowolenie z tworzenia jest najważniejsze :)
      Oczywiście Twoja niechęć do przerysowywania, a zamiłowanie do rysowania z wyobraźni jest całkowicie w porządku. Jak napisałam w powyższym tekście, niech każdy zajmuje się tym, czym lubi, w czym czuje się dobrze :) Nawet Twoje lenistwo stanowi dobry argument na to, że nigdy nie zajęłaś się fotorealizmem :D Ja np. z braku zainteresowania i lenistwa nigdy nie malowałam farbami akrylowymi lub olejnymi - "a bo tyle rzeczy trzeba kupić, farby, płótno, może sztalugę, a trochę kosztują, trochę mi się nie chce, a jak nie wyjdzie, to rzucę w kąt, sfrustruję się i na co mi to wszystko było", już nie wspominając, że smród terpentyny powoduje u mnie natychmiastowy ból głowy ;)) Tak więc dziękuję za docenienie mojej twórczości i włożonej w nią pracy, nawet, jeśli sama nie masz ochoty rysować fotorealistycznie, bo masz poczucie, że to raczej odtwórczość niż twórczość.
      Nie wszyscy mieli złe intencje, oczywiście. Potrafili kulturalnie zasugerować, bym spróbowała czegoś innego. Byli też jednak tacy - jak wspominałam - którzy całkowicie deprecjonowali moje osiągnięcia w realizmie i niezbyt uprzejmie pisali, że wszystko, co zrobiłam przez ostatnich 11 lat jest bez sensu, że zmarnowałam zdolności na bawienie się w ksero. A prawda jest taka, że gdyby nie poznali moich realistycznych prac, to by nawet nie wiedzieli, czy mam jakikolwiek talent plastyczny;) Więc wszystko sprowadza się do tego, co i jak ktoś pisze. Czy nakazuje, czy sugeruje, czy chce całkowitej zmiany, czy tylko prób w innych stylach, technikach, rysowaniu z natury itd., czy docenia naszą twórczość, czy jej umniejsza.
      Dzięki, że zwróciłaś uwagę na moje bazgroły :) dziecko z balonikami planuję kiedyś namalować akwarelą, a potwory pod łóżkiem - to będzie mój kolejny realistyczny rysunek z wyobraźni. Poza osobą leżącą na łóżku, czyli mną - już rok temu zapozowałam do zdjęcia w ten sposób, tylko jakoś nie mogę się zebrać, żeby to wreszcie narysować. Potwory wymagają jeszcze wieeelu poprawek, ale miło, że Ci się ten pomysł podoba :) Widzisz, podobnie jak Ty, też niejednokrotnie byłam zawiedziona, że nie potrafiłam na papier przelać swojej wizji w głowie, tak jak chciałam.
      Sama również nie miałam możliwości otrzymania profesjonalnej oceny moich prac. Moim najlepszym krytykiem była mama, która, choć nie ma wykształcenia w kierunku plastycznym, potrafiła wskazać moje błędy, ale raczej tyczyło się to braku podobieństwa portretowanej osoby, nieco zaburzonych proporcji. Cieniowania czy sposobu rysowania włosów nie oceniała, więc w tej kwestii sama musiałam do tego dojść.
      Być może zaraz zostanę obrzucona kamieniami, ale... nie jestem zadowolona z każdego rysunku, który stworzyłam, a przynajmniej nie w 100%. Na Deviantarcie można sobie poczytać, jak smęcę pod niemal każdą pracą, co to mi się nie udało:D Po prostu pewne rzeczy wychodzą inaczej, niż je zaplanowałam. Lubię swoje prace, ale w każdej znajdę choćby najmniejszy szczegół, który nie tak miał wyglądać. Nie pamiętam, jak było z tym niszczeniem/wyrzucaniem prac na początku, ale od paru lat gromadzę nieudane rysunki. Są - choć nie wszystkie jeszcze - do wglądu na moim fanpage'u.
      Bywam trochę uparta, więc tak, myślę, że to mnie motywowało, by tworzyć, mimo krytyki. Poza tym lubiłam swoje prace, wydawało mi się, że są dobrze narysowane:D
      Dziękuję jeszcze raz za miłe słowa, za to, że tak się rozpisałaś, podejmując dyskusję i zachęcam do częstszego komentowania. Miło mi, kiedy ktoś pisze, jak odbiera moje notki, zarówno te dotyczące tutoriali, jak i takie teksty z moimi rozmyślaniami :)

      Usuń
  7. Ja się zafascynowałam fotorealizmem w kilka minut po trafieniu na Twojego bloga, dotychczas portrety traktowałam po macoszemu, rysowałam co popadnie, z wyobraźni, w stylu mangowym czy z natury - czyli wszystko i nic. Dopiero jak tutaj zobaczyłam, że można, że się da, postanowiłam się ukierunkować bardziej w czymś konkretnym i padło jakoś na te portrety :)
    Jeśli chodzi o rysowanie tego, co nam ktoś narzuci... Coraz częściej zdarza mi się, że ktoś po zobaczeniu jakiejś mojej pracy mówi "wow, ale masz talent, też bym tak chciał[a] umieć... narysujesz kogoś/coś dla mnie?", a że moja samoocena sięga dna, to słysząc takie słowa, jestem tak zachwycona i wdzięczna, że ktoś w ogóle raczył spojrzeć i w dodatku mu się spodobało, że nie potrafię takiej osobie odmówić i wtedy przystępuję do rysowania takiego portretu "na zamówienie", za który oczywiście nigdy nie zgadzam się wziąć proponowanej kasy [patrz - znowu ta niska samoocena]. Z drugiej strony rysując dla kogoś poczuwam się do odpowiedzialności - pracuję na najwyższych obrotach, by rysunek był jak najlepszy, bo przecież "pójdzie w świat" :O !
    Przerysowywanie ze zdjęć/rysowanie z wyobraźni ? - Myślę, że trzeba spróbować obydwu, bo bez jakiegoś początkowego doświadczenia z przerysowywaniem, trudno uchwycić proporcje, cienie itp. na rysunku z wyobraźni. Często słyszy się opinie "przerysowywanie ze zdjęć to nie sztuka - zero własnej inwencji, z wyobraźni - to co innego!" - a ja mam inną teorię: bo przecież czy się rysuje ze zdjęcia czy z wyobraźni, jest to zawsze odwzorowanie, uchwycenie i utrwalenie jakiegoś obrazu, tyle, że jedni uchwycą coś, co widzą na fotografii, inni, co jest trudniejszą sztuką - uchwycą ulotny obraz, który pojawił się w ich głowie :) Ja sama z wyobraźni nie potrafię rysować, nad czym ubolewam, bo dotąd nie zgromadziłam doświadczenia w przerysowywaniu ;/ Kiedyś próbowałam (jako bodajże jako 13-latka), ale efekty były marne. Teraz wiem, że to jeszcze dla mnie nie czas na rysowanie z wyobraźni, bo musiałabym się posiłkować zbyt wieloma wzorami, np. rysując powiedzmy anioła, musiałabym wziąć jakiegoś stocka, potem inny obrazek, z którego przerysowałabym skrzydła, jeszcze inny z włosami... I takim sposobem z mojego rysunku "z wyobraźni" stałoby się to zlepkiem czyichś prac przerysowanych przeze mnie.
    Rozpisałam się strasznie, przepraszam, ale taki temat poruszyłaś, że... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, miło mi, że moje prace wzbudziły w Tobie pasję do fotorealizmu :) Cieszę się, że ludzie interesują się Twoimi pracami. Słusznie, kiedy znajomi proszą Cię o rysunek, nie powinno brać się od nich pieniędzy, ja nie brałam. A od obcych? Gdybym realizowała każdą prośbę obcej osoby o rysunek, musiałabym ołówka z ręki nie wypuszczać i nie spać ;)) Dlatego myślę, że powinnaś się cenić i choćby tabliczkę dobrej czekolady zażądać na początek :D
      Oczywiście, że powinno się spróbować, ale w odpowiednim momencie, kiedy się chce :) Mylą się Ci, którzy uważają, że rysowanie bez zdjęć nie uczy [oczywiście, że uczy, i techniki cieniowania i uchwycenia proporcji, podobieństwa...], i że nie może być kreatywne [tu mogłabym rzucić wiele linków, ale czasu brak na grzebanie po necie, więc podaję tylko jedną artystkę - Snow Owl.
      Rysowanie z wyobraźni jest jeszcze trudniejsze od rysowania z natury, także się nie przejmuj, że masz z tym problemy. Ja też! :) Dlatego czasem coś tam nieśmiało ćwiczę :)

      Nie przepraszaj, miło, że mój tekst spowodował, że podzieliłaś się swoją opinią nie w kilku słowach, a tak rozlegle :)

      Usuń
  8. Czasem słyszę że fotorealizm to nie sztuka. To odpowiadam "sam narysuj realistyczny portret"! Po co mam rysować np. z wyobraźni, jak mnie to denerwuje, i tyle z tego pożytku. Lubię ołówki i fotorealizm i tyle, i w pełni się z Tobą zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Dlaczego w ogóle ludzie z góry zakładają, że skoro mamy zdolności i rysujemy, to mamy tworzyć coś, co jest sztuką? Może po prostu lubimy bawić się ołówkami i nie mamy ambicji tworzyć sztuki? :) Ja bynajmniej nie mam :)

      Usuń
  9. Ale temat rzuciłaś, teraz będziesz godzinami czytać te wykłady w komentarzach xD
    A ja lubię eksperymentować z różnymi technikami, jak tylko mam okazję spróbować czegoś nowego, to to robię, no może za wyjątkiem farb wszelkiego rodzaju - ich się nie tykam, bo za "mokrą robotą" nie przepadam :) I nie przejmuję się zbytnio jak mi nie wyjdzie, bo robię to głównie po to, żeby zobaczyć, jak to jest posługiwać się daną techniką, a nie, żeby oczekiwać jakiegoś super efektu. A jako, że jestem wszechstronnie nieuzdolniona i we wszystkich technikach jednakowo słaba, to na bieżąco sobie dobieram technikę do danego pomysłu na rysunek ^^
    Pozdrawiam, Kasia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja się bardzo cieszę, otrzymując takie długie komentarze :D Jest to fajne, bo oznacza, że ktoś nie tylko przeczytał mój tekst, ale jeszcze chce podzielić się ze mną swoimi przemyśleniami, a to doceniam.
      Piszesz, że lubisz eksperymentować - bardzo dobrze! To super, że sama masz taką potrzebę, a nie robisz tego, bo ktoś Ci to narzuca i na dodatek nie masz spiny, że musi być idealnie. Ja jestem nieco pedantyczna i chcę, żeby moje prace prezentowały się jak najlepiej - jednak nie dlatego, że obawiam się krytyki, tylko dlatego, że mam coś takiego zakodowanego w głowie, że wszystko musi być dokładnie tak, jak sobie to umyśliłam hah:)

      Usuń
  10. Bardzo trafnie ujęłaś cały temat. Wiadomo, że każdemu podoba się co innego, niektórym fotorealizm w ołówku, niektórym impresjonizm, ale nie wiem jak można cokolwiek komuś narzucić. Tobie portrety w ołówku wychodzą naprawdę genialnie więc nie widzę powodu dla którego miałabyś rysować coś innego jeśli nie masz na to ochoty :) Pewnie, że próbowanie innych technik rozwija itd. ale niektórzy wolą dojść do perfekcji w jednej dziedzinie. Jednym słowem - każdy niech rysuje co i jak mu się podoba, byleby tylko czerpał z tego radość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że się ze mną zgadasz i masz otwarte podejście do tego, co powinno się rysować, a co nie :)

      Usuń
  11. Joanna Rubin08.11.2013, 15:27

    Kiedy jakiś czas temu wspominałaś o komentarzach innych osób, że rysowanie tylko jednego, czyli rysunków fotorealistycznych ze zdjęcia jest bez sensu, szczerze to mnie wstrząsnęło. :O Ja sądzę, że lepiej właśnie wyszkolić się perfekcyjnie w tym, co się najbardziej lubi i co najlepiej wychodzi. To tak jak uczenie się języków. Lepiej poświęcić czas na 1-2, żeby potrafić w nich jak najlepiej rozmawiać, niż zacząć dużo języków po trochę i nie umieć rozmawiać perfekcyjnie w ani jednym... ;)

    Zresztą bycie artystą nie polega na zajmowanie się wszystkimi dziedzinami sztuki. ;) To taka moja mała opinia. A ty dla mnie jesteś nie dość, że artystką, to jeszcze... jakimś geniuszem, jeśli chodzi o realistyczne rysunki. :D I interesuję się tobą przede wszystkim ze względu na tą technikę, bo jeśli będę mieć czas, w przyszłości marzę, żeby rysować tak realistycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś pewna, że ja to napisałam...? ;p Przecież ja ciągle rysuję fotorealistyczne rysunki, więc jak mogłabym sama sobie przeczyć? :D
      Z tymi językami to dobre porównanie :)
      Czyli zgadzamy się co do tego, że rysownik nie musi być wszechstronny [tak, jak muzyk czy wokalista]. Życia by nie starczyło na próbowanie wszystkiego i jeszcze osiągnięcie dobrego poziomu [bo inaczej znowu ktoś by nas krytykował, że po co się za to bierzemy, skoro nam nie wychodzi... :P]!
      Dziękuję Ci bardzo za te miłe słowa, choć sama nie uważam się za artystkę, to bardzo mi to schlebia, że Ty tak o mnie myślisz ^^ Życzę Ci powodzenia w realizowaniu swojego celu!

      Usuń
  12. Obserwuję twojego bloga już od jakiegoś czasu, ale nigdy nie miałam okazji napisać czegoś, by nie spamować kolejnym „ślicznie, cudownie”, bo to raczej nie miałoby większego sensu. Ten komentarz też jest trochę wynikiem „nie-wiem-co-piszę-ale-piszę”, ale cóż.

    Uczę się fotorealizmu gdzieś od połowy szóstej klasy podstawówki, a w tej chwili jestem w drugiej gimnazjum. Ale nie chodzi mi tu o moje umiejętności ani niczyje inne. Zauważyłam, że ludzie często pozostają w ramach swojej techniki. A ja nie bardzo rozumiem dlaczego. Boją się, że nie wyjdzie, że to nie dla nich? Każdy ma swoją ulubioną technikę, ale przecież nie można się ograniczać. Ja kocham bawić się stylami, rysować z wyobraźni, chociaż w większości wychodzą mi bazgroły, ale czasem wyjdzie mi coś całkiem przyzwoitego – i mam satysfakcję, że robię coś innego. W rysowaniu chyba nie chodzi o to, żeby nie próbować niczego innego, niż to, w czym się jest najlepszym. Nie potrafię pojąć, czemu ludzie nie próbują – dlatego sądzę, że czasem warto zrobić coś wbrew sobie, by się przełamać. Nie o to chodzi, żeby zawsze wszystko wychodziło. Tak przynajmniej sądzę. I tak jak już napisałaś, nie zawsze ludzie, którzy nam proponują rozwijanie się w innym kierunku, chcą dla nas źle. Myślę, że wręcz przeciwnie, że chcą, żebyśmy się rozwijali, po prostu my to źle odbieramy. C:

    Poza tym, nie zgadzam się z tym, że można być wszechstronnym. To po prostu niemożliwe i nie potrafię wyobrazić sobie człowieka, który usiądzie i narysuje czymkolwiek cokolwiek, a będzie to całkiem przyzwoite. Kształcenie się we wszystkim jest chyba jeszcze bardziej bez sensu niż ograniczanie się. Ale chyba trzeba spróbować wszystkiego, żeby wiedzieć co doskonalić, a co nie. Inaczej nie ma się pojęcia, prawda? C:

    Po trzecie, nie zgadzam się z tym, że fotorealizm to nie sztuka (co wyczytałam w którymś z komentarzy). Fakt, zwykłe bazgranie na moim poziomie raczej sztuką nie jest, ale są ludzie, którzy tworzą naprawdę niesamowite rzeczy. A style przecież można mieszać, fotorealizm nie jest taki ciasny, można dodawać swoje pomysły i bawić się. W końcu czemu nie? Nikt nikomu nie każe być profesjonalistą.
    Pozdrawiam,
    Tsu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że skomentowałaś ten tekst, mimo, że jesteś raczej cichym obserwatorem! Komentarze nie muszą dotyczyć wyglądu moich prac, bo w sumie to blog o rysowaniu, nie tylko z rysunkami i prace wrzucam przy okazji porad. Zawsze można się odnieść do treści wskazówek ^^

      Niekoniecznie musi być tak, że się boją :) Mnie zwyczajnie nie sprawia aż tak wielkiej radości rysowanie w innym stylu, niż realistycznym. Wolę raczej sięgnąć po nieznane mi wcześniej medium, niż wypróbować jakiś styl [choć różnych stylów też próbowałam]. Np. w tym roku malowałam akwarelą, rysowałam cienkopisami, wzięłam się poważnie za kredki. Pierwszy raz malowałam kawą i tuszem, będę rysowała węglem i wodorozpuszczalnymi ołówkami [nowy nabytek ;)]. Ale zgadzam się, część osób może również się bać. Zachęcam jednak do przełamania lęku i spróbowania swoich sił w czymś innym, ale we właściwym momencie [jak pisałam w notce].
      Tak, niektórzy chcą dla nas dobrze, ale są też takie osoby, które twierdzą, że to, co robimy, jest bez sensu - jak ten anonim powyżej ;) Nie jest to raczej porada motywowana chęcią pomocy :)

      W sumie pisząc o wszechstronności miałam raczej na myśli obeznanie w wielu dziedzinach i stylach, nie we wszystkich możliwych. Dla mnie to też nie jest fizycznie możliwe, by znać się dosłownie na wszystkim, ale znam ludzi, którzy potrafią i ołówkiem, i kredkami, i farbami, w różnych stylach i na dodatek jeszcze inne, "artystyczne rzeczy" tworzą i są w tym dobrzy [np. Marcysiabush :)]. Czy trzeba spróbować wszystkiego? Nie do końca jestem przekonana o konieczności, raczej o możności :) Ja chyba nigdy nie spróbuję np. malować farbami w stylu impresjonistycznym, ale nie uważam tego za ograniczanie się - w końcu próbowałam różnych stylów i technik i mi wystarczy na razie :) Tak jak powiedziała któraś z komentujących osób - ucząc się języka, nie musisz uczyć się wielu innych :)

      Ja swojego fotorealizmu za sztukę nie uważam, ale np. prace Snow Owl tak! :) dziewczyna przepięknie rysuje ze zdjęć, a tyle w tych pracach wyobraźni i kreatywności, że jej zazdroszczę! :)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  13. Jak zwykle świetny i trafiający do mnie wpis :) Również jestem indywidualistką, nie lubię gdy ktoś mi mówi co mam robić... Rysowanie sprawia mi radość, a zwłaszcza łączenie różnych "technik" np. pasteli i kredek, albo ołówków i kredek (i swego czasu Stabilowskich Pointów 88 ;D). Powiem Ci tylko: rób dalej to, co robisz i nie zatrzymuj się, bo masz talent do rysunku, jakich mało!
    Z ciepłymi pozdrowieniami
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Asiu za miły komentarz! :) Cieszę się, że tekst Ci się spodobał :)

      Usuń
    2. Uważam dokładnie to samo. Jeśli się lubi coś robić, to się to robi, a nie słucha innych. Bo inni raz chcą dla nas dobrze a raz źle.

      Usuń
    3. Fajnie, że podzielasz moje zdanie :D

      Usuń
  14. A nie kusi Cię aby przestać być zwykłą amatorką? Skoro masz opanowane podstawy z ołówkiem i predyspozycje aby się rozwijać to dlaczego nie miałabyś pójść o krok dalej? Szkoda byłoby jeżeli miałabyś się ograniczać. Po Twojej galerii widać, że od 2010 roku Twoje prace są naprawdę udane. Poza tym, dobry nauczyciel jest jak mistrz. Jak mówi, że niczego poza węglem się nie rozmazuje, to znaczy że się nie rozmazuje. A jeżeli mówi, że masz narysować martwą naturę, to rysujesz ją najlepiej jak potrafisz. ;)
    Kata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komplement odnośnie prac :)
      Co uważasz, że powinnam zrobić, żeby przestać być zwykłą amatorką? ;) Pójść na ASP i mieć dyplom? Jest już na to za późno [drugi magister jest płatny, a ja już chcę zacząć nowy etap w życiu: podjąć pracę], no i nigdy nie ciągnęło mnie na ASP. Znajomi studiujący na tej uczelni mówią, że ciągle malowanie pod dyktando, posiadanie "weny na zawołanie" o 8 rano sprawiło, że w ogóle odechciało im się tworzyć.

      Naprawdę nie rozumiem, dlaczego rysowanie nie może być dla mnie odskocznią od codzienności, zwykłym hobby w wolnym czasie. Nie planuję wiązać swojej przyszłości/kariery z rysowaniem [choć rozważałam ilustrowanie książek], więc nie muszę starać się być profesjonalistką. Tak o, po prostu.

      Co zaś się tyczy mistrzów: ile ich jest, tyle metod. Tak jak z gotowaniem itd. ;)

      Usuń
    2. Absolutnie rysowanie może być odskocznią od codzienności! Trafiłam na Twojego bloga jakoś we wrześniu, bo zapisałam się na wstępny kurs rysunku dla dorosłych, dostałam wykaz rzeczy potrzebnych i nie wiedziałam co to np. fiksatywa. :)
      Sama mam 27 lat i rysunek absolutnie nie jest mi potrzebny do mojej pracy. Ołówka B nie miałam w dłoni od ostatnich zajęć z plastyki. A teraz przez 3 godziny w tygodniu jestem na kursie, później w domu ćwiczę poznane techniki rysując co mi w ręce wpadnie. Nawet bukiety od chłopaka zaczęłam nazywać "obiektami do ćwiczeń". ;)
      Pomyślałam, że może odpowiednio dobrany kurs mógłby pomóc Ci rozwijać talent i rozbudzić pasję również w innym kierunku. Na pewno fajnie mieć satysfakcję z tego, że samemu się dochodzi do wszystkiego, choć z drugiej strony ciężko wpaść na pomysł ćwiczenia rysunku na podstawie wiszącego płaszcza. Kolejnym plusem kursu jest to, że ciągle się starasz aby wyszło jak najlepiej. Oczywiście zawsze coś musi pójść źle ;) i w tym właśnie momencie nauczyciel ratuje pracę i doradza jak unikać w przyszłości podobnych błędów. Nauczyciel to dla mnie osoba, która ma technikę opanowaną do perfekcji i mnóstwo doświadczenia. Nie ma potrzeby dyskusji.
      No, powiedziałam jak to wygląda ze strony kursantki. Też ASP, ale w innym kraju.
      Życzę Ci przede wszystkim, aby nadal Ci się chciało, bo to chyba jest najważniejsze!
      Kata

      Usuń
    3. W sumie kilkukrotnie czytelnicy bloga pisali mi, że dowiedzieli się więcej z niego, niż z kursu rysunku :D Myślę, że przede wszystkim chodziło im o technikę cieniowania, rysowanie włosów, oczu, nosa itd., bo jednak nie piszę o wszystkim, czego uczą na kursach. Wierzę, że taki kurs może być wartościowy, ze względu na naukę podstaw rysunku [np. proporcje, perspektywa] oraz głównie ze względu na możliwość otrzymania fachowej korekty. Chętnie posłuchałabym profesjonalnych uwag dotyczących mojej techniki. Marzyłby mi się kurs malowania akwarelą! Jednak z jednej strony ciężko natrafić na kurs idealny [np. swojego czasu przy krakowskim rynku był kurs rysunku, którego jedyną zaletą była podobno korekta, poza tym nic], a z drugiej strony gorzej z czasem i pieniędzmi. Gdy je znajdę, chciałabym powrócić do nauki hiszpańskiego, to jest obecnie dla mnie bardziej priorytetowe :)
      Dzięki za ten wyczerpujący komentarz, podzielenie się doświadczeniem i miłe słowa! Wzajemnie życzę weny! :)

      Usuń
  15. Ładny blog <3
    agrestaco6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam mistrzynię !
    Cudowne rysunki ;) Bardzo mi się podobają.
    Mam 2 pytanka:
    Chciałabym zapytać kiedy i o czym będzie kolejny post. Nie chodzi mi o miesiąc tylko o mniej więcej dokładny dzień, np. [MOŻE] pojutrze, w przyszły czwartek..., w sobotę :D Już się nie mogę doczekać !
    Chcę też zapytać jak zrobić na włosach tak, że te takie ciemniejsze włosy przed momentem blasku robią się takie "węższe?" bo u mnie wychodzą te końce takie kwadratowe. Pomóż ! :p
    Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wystarczy jeśli bardziej zaostrzysz ołówek/kredkę i będziesz robić bardziej "zamaszysty" ruch podczas rysowania włosa (chodzi o to, żeby nie dociskać ołówka do papieru aż do samego końca rysowanego włosa) :)

      P.S. Przepraszam, że się wtrącam, nie będąc Dominiką :D

      Usuń
    2. Nie szkodzi ;) Pomogłaś\eś mi bardzo :P
      Pozdrawiam :]

      Usuń
    3. Anonimowy - Dziękuję, miło mi :) Nowy post będzie już za chwilę, kolejny - pewnie w sobotę. Niestety mam ograniczone możliwości "czasowo-produkcyjne", więc proszę o cierpliwość. Może w międzyczasie przeczytasz powyższy tekst? ;) Co do drugiego pytania, odpowiedziała Ci już na nie Kokos :) Pozdrawiam, wzajemnie miłego dnia!

      Usuń
  17. witam, mam pytanko czy (czytałam już trochę o rysowaniu zarostu) gdy na zdjęciu jest nie widzialny wprost zarost tylko takie jakby krótko ścięte "kropki", jak się za nie zabrać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rysowaniu ważna jest obserwacja. Jak sama dobrze zauważyłaś, słaby zarost to kropki, więc jak myślisz, co powinnaś rysować? :D

      Usuń
  18. Masz piękne prace, prawie że wyglądają jak zdjęcia :)
    Ja studiuje plastykę/sztukę za granicą i chciała bym dać tobie taką mała rade , żebyś wyszła za swoją własną wyobraźnie, byś nie zmarnowała czasu jaki poświęciłaś na malowanie. Z własnej autopsji wiem że osoby które malują kropkę w kropkę portrety itp. mają problem w świecie artystów na pochwałę a osoby bez fantazji nie przyjmują się w tym świecie. Bo komu ktoś kto odwzorowuje coś jak od tego są zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i podpowiedź z dobrego serca, tylko ja... nie pcham się do tego świata artystów, galerii sztuk itd. i nie potrzebuję akceptacji autorytetów, żeby cieszyć się rysowaniem [malowanie dotyczy "mokrych" technik, a ja głównie rysuję] :) Nie brak mi fantazji, a raczej umiejętności przelania wizji na papier ;)

      Usuń
  19. Tak bardzo się z Tobą zgadzam. Ludziom nigdy się nie dogodzi, zawsze ktoś będzie się czepiał, więc najlepiej tworzyć to, co się lubi, co sprawia przyjemność, to co CHCE się tworzyć. Sama kiedyś przerysowywałam dużo zdjęć. Pozwoliło mi to dopracować warsztat. Oczywiście sporo ludzi czepiało się, że to praca odtwórcza, że niekreatywna, że pewnie z głowy nic bym nie umiała narysować. Miałam to głęboko gdzieś.
    W końcu przerysowywanie zwyczajnie znudziło mi się. Zaczęłam więc znów rysować realistyczne portrety, ale całkowicie z głowy. Oczywiście nadal niektórzy próbują mi wmówić, że przerysowuję, chociaż nie mają jak udowodnić. No bo jak? Pokażą zdjęcie z którego niby przerysowywałam, chociaż takowe nie istnieje i nigdy nie istniało? Nawet taki człowiek nie istnieje w realu tylko w mojej głowie... No i na kartce :D Dlatego olewam te wszystkie zarzuty i robię swoje.
    Cieszę się, że i Ty się nie przejmujesz i robisz to, co sprawia Ci przyjemność. To jest najpiękniejsze. Życzę Ci wszystkiego dobrego, żeby kolejne rysunki były jeszcze lepsze i żeby tworzenie każdego kolejnego sprawiało Ci jeszcze więcej radości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że i Ty masz takie podejście do rysowania :) najlepiej tworzyć to, co się lubi najbardziej. Próba dogodzenia wszystkim jest nie tylko bez sensu [bo po co tworzyć to, co ktoś chce, a nie my?], ale i niewykonalna :D
      Realistyczne portrety z głowy? Super, chciałabym, żeby kiedyś przychodziło mi to z [względną] łatwością... Powyższy portret Carmen jest tylko małym, pierwszym kroczkiem :D Tak czy siak, skoro to sprawia Ci przyjemność, nie przejmuj się takimi opiniami. A nawet jeśli wzorowałabyś się na zdjęciach, nie ma w tym nic złego :)
      Dziękuję serdecznie za tak miłe słowa i życzę Ci tego samego: rozwijaj się i ciesz się rysowaniem! :) Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Witam. Nie mogłem się oprzeć i nie napisać.
    Jestem pełen podziwu dla Twojego talentu i Twojej osoby.

    Często, na blogu pojawia się słowo: "fotorealizm". Zastanawia mnie co rozumiesz przez to słowo. Czy fotografie, a raczej ich "bohaterowie" nie są przekłamani? Nie wydają Ci się nierzeczywiści?
    Co do rysowania portretów z pamięci. Moim skromnym zdaniem, podstawą jest poznanie dogłębnie anatomi twarzy, zwłaszcza "ruchu" mięśni w czasie ekspresji.

    Polecam książkę: Faigin Gary - "The Artist's Complete Guide To Facial Expression"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie za miłe słowa, doceniam Twoją opinię! :) I dziękuję za polecenie mi tej pozycji. Jeśli jest dostępna na Internecie, na pewno do niej zajrzę.

      Fotorealizm to po prostu rysowanie w stylu realistycznym, rysowanie tak, żeby praca przypominała fotografię - tak powszechnie jest rozumiane to pojęcie :)

      Usuń
  21. Jestem również w zachwycie nad twoim talentem. Chciałam jednak zapytać jak to jest w ASP ogólnie i w ASP w Krakowie? Zastanawiam się nad tą placówką, ale tak na prawdę nic o niej nie wiem. Skoro mam wybrać 5 uczeni to chciałabym aby ta była jedną z nich. Tak na wszelki wypadek. Bo chce po prostu spróbować.
    Klaudia S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaudio, uważam, że powinnaś o to zapytać osoby, która studiuje na ASP, nie samouka, który nawet nigdy nie był na kursie rysunku ;) Znam parę osób z ASP, jakby co, mogłabym Cię z nimi skontaktować.

      Dziękuję za miłe słowa ^^

      Usuń
  22. Wow !!! Niesamowicie rysujesz, super talent Czy nie udzieliłabyś mi jakiś porad odnośnie rysowania zalukaj na mojego bloga jeśli będziesz miała chwilę worldpemcil.blog.pl ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Hm... ten cały blog jest poświęcony poradom o rysowaniu... ;)

      Usuń
  23. Ślicznie rysujesz, ale czy zastanawiałaś się kiedyś nad tym czemu Ty to potrafisz, a inni nie ? Czy myślisz, że dlatego iż długo utrwalałaś i ćwiczyłaś rysowanie, osiągnęłaś to czym teraz możesz się pochwalić ? Do czego dążę, jak myślisz, czy z talentem trzeba się urodzić, czy drogą praktyki nabywa się tę umiejętność. A jak było z Tobą ?
    ~~Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Powiem tak: według mnie talent to umiejętności, z którymi się człowiek rodzi, ale które szlifuje się ćwiczeniami, pracą :) Jako dziecko rysowałam nieco lepiej, niż rówieśnicy [być może to zasługa dwójki uzdolnionych plastycznie rodziców :D], ale nie przykładałam do tego większej wagi, nie ćwiczyłam, rysowałam tyle, ile trzeba było na plastykę, czasem w domu [jak to każde dziecko]. Ale potem zaczęłam ćwiczyć, bardzo często rysować, więc te "naturalne umiejętności" się rozwinęły. Są osoby, które potrafią stworzyć niesamowicie kreatywne, nietuzinkowe, klimatyczne, pięknie kolorystyczne prace, niejednokrotnie z wyobraźni. Do tego trzeba mieć pewien zmysł, którego nie do końca da się wyuczyć i który właśnie kryje się w talencie :)

      Usuń
  24. Ja sama mam często wątpliwości, czy robię dobrze rysując ze zdjęć. Sprawia mi to ogromną przyjemność, tym bardziej, że na każdym rysunku widzę taaaki malutki postęp. Jednak wydaje mi się, że rysowanie z wyobraźni jest bardziej cenione przez innych. Mam wrażenie, że zmierzam w złym kierunku, że nie ma to głębszego sensu..
    http://elgatoesnegro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja bardzo cenię rysowanie z wyobraźni, w sumie nawet bardziej od rysowania od zdjęć... ale wiesz dlaczego? :) Bo to znacznie trudniejsza sztuka :) Kiedy opanuje się już cieniowanie, umiejętność uchwycenia podobieństwa i proporcji [jeśli chodzi o portrety], to potem jest już z górki i wszystko przychodzi stosunkowo łatwo przy odwzorowywaniu następnych zdjęć. Tymczasem ciężej jest uchwycić dobre proporcję, perspektywę oraz światłocień, wyobrażając je sobie, nie mając wzorca.
      A co do sensu... czy wszystko musi mieć głębszy sens? :) Czy oglądasz film, wylegujesz się na słońcu albo jesz czekoladę, bo ma to sens? Takie rzeczy robi się dla czystej przyjemności :) Jeśli nie zamierzasz wiązać swojej przyszłości/kariery zawodowej z rysowaniem, nie przejmuj się, że robisz ołówkowe/kredkowe [czy jakiekolwiek inne] kopie zdjęć :) Poza tym, zawsze możesz urozmaicić takie prace, połączyć to, co na zdjęciu z tym, co wymyśliłaś. Ja właśnie powoli pracuję nad takim projektem :) Może weźmiesz udział w moim wyzwaniu rysunkowym [link na górze bloga] i przerysujesz zdjęcie, dodając coś od siebie? :)

      Usuń
  25. Co robisz jak nie wyjdzie ci kilka prac z rzędu ? Ja zwykle sie poddaje i mam ochote skónczyć z rysowaniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mówimy o pracach wykonanych kredkami lub ołówkami, przyznam, że nigdy nie zdarza mi się, żeby nie udawało mi się kilka rysunków z rzędu, choć bywało tak w przeszłości. Teraz bardzo rzadko coś mi nie wychodzi - kwestia wieloletniego doświadczenia. Ale nie mówię nigdy! :) Nawet teraz, w sierpniu, musiałam porzucić rysunek, nad którym siedziałam jakieś 7 godzin, ponieważ dobrałam zły odcień kredki i rysowana przeze mnie twarz wyglądała na pobitą ;p
      Częściej nie udają mi się prace wykonywane nowymi, niewypróbowanymi przeze mnie technikami. Miewam problemy z akwarelami. Jednakże nie poddaję się i Ty też nie powinieneś :) Błędy są wpisane w naukę, w zdobywanie doświadczenia, także spokojnie :) Tak jak mówiłam, kiedyś zdarzało mi się więcej nieudanych prac, teraz to bardzo rzadkie przypadki, jeśli chodzi o techniki "suche", zaś co do technik "mokrych", maluję, nie wychodzi, wkurzam się, ale próbuję dalej :) Powodzenia!

      Usuń
  26. Wise words. Some people are very much of the mindset "everybody is entitled to MY opinion" and can't resist telling everybody they meet what they should be doing. Best to ignore them, no matter how irritating it feels. You are very good at what you do and it's evident when you look in your gallery and see how you've perfected your technique over the years. I love your portraits of Ville Valo and Aiden Turner in particular. And the ones on black paper too - I must give that a try some time. Like you said, only having the inspiration strike you to try something new will mean you find any joy in it. I've always been terrified of drawing human faces for some reason, but your website has encouraged me to get out of my comfort zone and give it a try. Best wishes from England p.s. I hope this post translates and makes sense. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hello! I was surprised to see here a comment written in English! :) I'm very grateful that you took time to share your opinion and it makes me happy you agree with me. Creating artworks we are force to do is no fun at all and doesn't help to improve. Even if you make something against your will, something new [for example when I drew a landscape, a car], you can only feel relieved it's over, not happy, which is far more important.
      I'd also like to express my gratitude for the kind words about my works, I'm glad you enjoy them! Many thanks! ♥ I wish you good luck with drawing, hoping my tutorials help you [if an online translator translates them properly :D]. There is a few written in English at my Deviantart, here/
      Kind regards from Poland!

      Usuń
  27. Mam pytanko! :) Chodzi mi o to, że ostatnio narysowałam portret z którego byłam całkiem zadowolona, ale nie był do końca podobny. I w tym problem. Masz jakieś rady odnośnie rysowania portretów tak aby wyglądały bardziej podobnie (oprócz oczywiście ćwiczeń). A tak po za tym naprawdę świetny blog. Masz talent! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ♥ Tak, zajrzyj do notki "Co sprawi, że portret będzie realistyczny" - punkt 2 :)

      Usuń
  28. Cześć, prosiłaś by informować o niezaładowanych zdjęciach, więc: w tym poście widoczny jest tylko rysunek dziewczyny z różą we włosach (portret z wyobraźni po prawej), reszta nie c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, dzięki wielkie za informację ^^

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...