28 lutego 2014

Ołówki wodorozpuszczalne i tusz - architektura

Swojego czasu napisałam, że ołówki wodorozpuszczalne [jeśli ktoś przegapił poprzednie posty i nie wie, co to za ołówki, zapraszam do lektury tego tekstu :)] bardzo dobrze komponują się z tuszem. Po rozmazaniu ich grafitu wodą dają efekt akwareli - podobnie jak ona zostawiają transparentne plamy. Z kolei ze względu na ciemnoszary kolor grafitu nie będą się odznaczać w pracy wykonanej tuszem.

Postanowiłam wykorzystać tusz i ołówki wodorozpuszczalne do przedstawienia architektury, czyli tematu, z którym albo nigdy nie miałam do czynienia albo tak dawno, że nie pamiętam :) Wybrałam zrobione przez siebie zdjęcie części słowackiego Zamku Orawskiego [na terenie którego nakręcono jeden z pierwszych horrorów - film "Nosferatu" :)] :


Zdecydowałam się wykonać uproszczoną wersję zdjęcia - taką, która by przypominała bardziej pamiątkowe obrazki sprzedawane choćby na krakowskim Rynku Głównym, obrazki bardziej półrealistyczne, nadające się na pocztówkę :)

Zanim przystąpię do opisywania pracy krok po kroku, chciałabym skierować serdeczne podziękowania dla bardzo utalentowanego Piotrka, który był niesamowicie uprzejmy, pomagając mi zidentyfikować poszczególne elementy zamku. Dziękuję Ci! A Was zapraszam do odwiedzenia jego profilu - świetne, szczegółowe przedstawienia architektury :)


KROK PO KROKU


Do wykonania pracy użyłam:


#1 Zaczęłam od szkicu ołówkiem na papierze akwarelowym Canson wielkości A5. Jak zawsze, przy wykonywaniu obrazka pomagałam sobie zdjęciem wydrukowanym w tym samym formacie oraz linijką - dzięki temu byłam pewna, że zachowam odpowiednie proporcje, a mury nie będą krzywe.
Po ukończeniu szkicu przykleiłam kartkę taśmą malarską do twardej okładki starego zeszytu formatu A4, by w czasie malowania papier nie pofałdował się pod wpływem wody.


#2 Postanowiłam zacząć od bocznych murów zamku. Wybrałam do tego szeroki, płaski pędzel syntetyczny. 


#3 Pędzlem pogładziłam grafit ołówka wodorozpuszczalnego 2B i zamalowałam pożądany obszar, czyli mury znajdujące się po bokach kamiennej bramy. Nadmiar rozpuszczonego grafitu "podprowadziłam" pędzlem w kierunku dolnej części murów. Następnie zajęłam się wykonywaniem detali muru. Tym razem skorzystałam z mniejszego, naturalnego pędzla, stosując tę samą metodę malowania, co przedtem [zebranie grafitu z ołówka wilgotnym pędzelkiem]. Niemal bezwiednie prowadząc włosie po papierze, namalowałam nieregularne plamy. Myślę, że przy wykonywaniu tego typu pracy, idealne odwzorowywanie zdjęcia jest po prostu niekonieczne :)
Kolejnym krokiem było zamalowanie blanek wieńczących mury. Tym razem pogładziłam pędzlem ołówek  4B :)

#4 Po wykonaniu prawej strony, zajęłam się stroną lewą. Podobnie jak w poprzednim kroku, swobodnie prowadziłam pędzel, malując bezkształtne plamy. Miałam na uwadze to, żeby pędzel nie ociekał wodą, jedynie był wilgotny. Kiedy ta warstwa wyschła [co trwa dosłownie moment], uznałam, że przyszedł czas na kamienie w murze. Skorzystałam z ołówka 4B. Najpierw zebrałam nieco więcej grafitu i namalowałam kamienie znajdujące się w dolnej części muru - zaplanowałam sobie, że będą nieznacznie ciemniejsze niż te, które są ulokowane w górnej części muru. Malowałam prostokąty, nie dbając o to, czy są ulokowane dokładnie tam, gdzie na zdjęciu.
Pomalowałam też blanki oraz cień rzucany na mur przez bramę.


#5 Podobne kamienie wykonałam po prawej stronie muru. Kiedy wyschły, wreszcie sięgnęłam po tusz :) Bardzo cienki pędzelek zamoczyłam w słoiczku [jedynie końcówkę!] i zaznaczyłam cienie, które rzucają kamienie. Kiedy zrobiłam to zdjęcie, było koło południa i światło słoneczne padało niemal prostopadle na Zamek Orawski, w związku z tym cienie pod kamieniami tworzącymi mur były małe, ale widoczne. Przy pomocy tuszu namalowałam także cienie pod blankami. Ołówkiem wodorozpuszczalnym 4B pokryłam dach nad bramą. 


#6 Później zdecydowałam pomalować wszystkie najczarniejsze obszary tuszem. Ma on tę właściwość, że namalowana plama jest trwała i nie da się jej skorygować. Często to wada, ale tym razem ta cecha była pomocna, bo wiedziałam, że mogę potem malować po pokrytych tuszem obszarach bez ryzyka powstania zacieków, jak przy akwareli. Zamalowałam więc wnętrza okien, cienie rzucane przez dachy, świetliki itp. Przy pomocy wodorozpuszczalnego ołówka 2B pomalowałam bramę - łącznie ze schodami. Nie przejmowałam się tym, że zamalowany obszar jest nierównomiernie pokryty, że widać pociągnięcia pędzla - to wszystko zniknie, kiedy namaluję cegły :)


#7 Następnie zajęłam się małymi kolumnami stojącymi przed bramą. I tym razem użyłam metody malowania polegającej na zebraniu grafitu wilgotnym pędzlem i nałożeniu go na papier. Wybierałam ołówki w zależności od odcienia szarości, jaki potrzebowałam uzyskać.


#8 Potem skupiłam się na bramie. Namalowałam nieregularne plamy, które miały stanowić bazę pod kamienie, z których brama jest zbudowana - nie są one przecież jednakowego koloru/odcienia szarości :) Skorzystałam też z ołówka 8B - wykonałam nim cienie pod dachem oraz pod wykuszem. Średnim, płaskim pędzlem z grafitem z ołówka 4B namalowałam prostokąty imitujące cegły. Tego samego pędzla użyłam również do wykonania kamieni tworzących łuk nad bramą [te podłużne prostokąty] i łuk w dolnej części wykuszu. Namalowałam także ganek, używając do tego szerokiego pędzla z grafitem z ołówka 4B na włosiu :)
Wykonałam też czarny cień znajdujący się na schodach - użyłam do tego tuszu, ponieważ zależało mi na naprawdę ciemnej, jednolitej plamie. Same schody pokryłam rozmoczonym grafitem z ołówka wodorozpuszczalnego. 
Drugą kolumnę przy bramie skończyłam, malując ją tak samo, jak tę znajdującą się po prawej stronie.


#9 Cienkim pędzelkiem z tuszem na końcówce włosia namalowałam cienie pod kamieniami na bramie oraz na schodach. Następnym etapem było pomalowanie ściany zamku. Najpierw namalowałam wąską, podłużną plamę tuszem, która stanowić będzie najciemniejszy cień pod dachem. Potem przeszłam do wykonania jasnych plam ołówkiem 2B. Ponownie: pogładziłam grafit ołówka i nałożyłam go na papier. Pędzel wiodłam swobodnie, umiarkowanie trzymając się tego, co widziałam na fotografii. Kiedy te plamy wyschły, za pomocą szerokiego pędzla [którym uprzednio pogładziłam grafit ołówka 8B :)] za jednym pociągnięciem namalowałam ten większy, jaśniejszy cień pod dachem. Namalowałam również słowacką flagę i świetliki.


#10 Na koniec zajęłam się oknami oraz wykuszem - cienkim pędzlem zamoczonym w tuszu malowałam na nich cienkie linie. Pędzlem szczecinowym [a więc całkiem sztywnym] namalowałam "ciapajki" na ścianie zamku. Nie dałoby się ich wykonać pędzlem naturalnym lub syntetycznym, ponieważ ich włosie jest zbyt miękkie, mokre włoski przyklejają się do siebie. Rynnę oraz cienie przez nią rzucane namalowałam tuszem oraz ołówkiem 8B.
Ostatnim etapem malowania były kamienie na dziedzińcu. Nie starałam się odwzorować idealnie tych, które były widoczne na zdjęciu, ale warto zwrócić na coś uwagę: wszystkie namalowane przeze mnie plamy imitujące płaskie kamienie są nieregularne. Żadne z nich nie przypomina zwykłego koła, kwadratu czy prostokąta - to wyglądałoby nienaturalnie. Te nieregularne plamy sprawiają, że mamy wrażenie, że kamienie na dziedzińcu widzimy pod pewnym kątem, czyli tak, jak w rzeczywistości.

Praca gotowa :) Myślę, że jak na pierwszy raz [oraz biorąc pod uwagę mały format] jest przyzwoicie, choć są rzeczy, które chętnie bym poprawiła, np. nieco krzywy wykusz po lewej stronie :D Z architekturą trzeba bardzo uważać, bo zamiast pięknego, prostego zamku może wyjść Krzywy Domek w Sopocie ;)
http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/442/Zamek%20Orawski


Dlaczego warto użyć ołówków wodorozpuszalnych do tuszu zamiast akwareli? Ponieważ akwarela to niełatwe medium. Wystarczy trochę przesadzić wodą i tworzą się zacieki. Kiedy chcemy coś skorygować - trzeba bardzo uważać, bo próby te mogą skończyć się jeszcze gorszym rezultatem. A plamy namalowane ołówkami wodorozpuszczalnymi można poprawiać i poprawiać, nie tworzą się zacieki :)

Mały [nieistotny xD] bonus dla tych, którzy czytają moje teksty od deski do deski -> :)


20 lutego 2014

ETAPY TWORZENIA: Aidan Turner

AIDAN TURNER


Format: A4
Przybory: kredki Derwent Coloursoft, Derwent Artists, Koh-I-Noor Polycolor, biały żelopis Pentel, gumka zwykła, blender do kredek, ołówek Mars Staedtler Lumograph 8B
Czas: 55 godzin
Zdjęcie: [link]
Data narysowania: listopad 2013r.



__
P.S. Lada dzień pojawi się tutorial o malowaniu architektury ołówkami wodorozpuszczalnymi i tuszem. Pracuję obecnie nad postem o rysowaniu kredkami, stąd przypomnienie powyższego rysunku [mojego pierwszego "poważnego" portretu tymi przyborami] w wersji krok po kroku ^^


15 lutego 2014

Połączenie ołówków wodorozpuszczalnych i akwareli

Tematem niniejszej notki będzie rysowanie/malowanie ołówkami wodorozpuszczalnymi [akwarelowymi], o których ostatnio pisałam. Ołówki te działają niemal zupełnie tak samo, jak kredki akwarelowe, z tym, że oczywiście nie są kolorowe, a poza tym... można wielokrotnie korygować wykonane nimi plamy! :)

Na początek przypomnę pokrótce, czym są ołówki wodorozpuszczalne. Szczegółowe informacje i moją recenzję można znaleźć tutaj: Ołówki wodorozpuszczalne

Ołówki wodorozpuszczalne wyglądają zupełnie jak zwykłe ołówki: ich grafity są otoczone drewnem lub nie mają go w ogóle [tzw. ołówki bezdrzewne]. Od tradycyjnych ołówków odróżnia je jednak to, że ich rysik to mieszanina zwykłego grafitu i wysokiej jakości gliny, dzięki czemu można je rozmazywać za pomocą wody i otrzymać efekt podobny do akwareli - plamy uzyskane w wyniku malowania ołówkiem wodorozpuszczalnym są transparentne. Nie należy obawiać się zacieków, co zdarza się przy malowaniu akwarelami bądź braku możliwości dokonania poprawek, jak w przypadku tuszu. Dostępne są w różnych miękkościach - HB, 2B, 4B, 6B, 8B.

Można posługiwać się nimi tak, jak kredkami akwarelowymi. Poniższe techniki opisałam na podstawie moich wniosków wyciągniętych przy używaniu kredek Koh-I-Noor Mondeluz i Progresso Aquarell.


Różne techniki rysowania / malowania ołówkami wodorozpuszczalnymi

  • Cieniowanie, potem zwilżanie - najpierw nakładamy ołówek na papier tak, jakbyśmy rysowali zwykłym ołówkiem. Potem mokrym pędzlem rozprowadzamy grafit, który nabiera nieco transparentności. Zanika wówczas faktura papieru, jego prześwitujące pory.
  • Rysowanie bez zwilżania
  • Nabieranie pigmentu bezpośrednio z ołówka - namoczonym pędzelkiem gładzimy grafit, a dopiero potem nakładamy go na kartkę. Możliwe jest dzięki temu namalowanie jednolitych plam.
  • Rozcieńczanie pyłu grafitu - bezdrzewne ołówki można zastrugać, a ołówki w drewnie zetrzeć za pomocą noża czy innego ostrego narzędzia do jakiegoś pojemniczka [albo bardziej... hardcorowo: złamać wkład i skruszyć go np. za pomocą łyżeczki ;)] i połączyć sproszkowany grafit z kroplą wody. Taką miksturę można traktować jak rozcieńczoną szarą akwarelę z tubki ;)
  • Wstępny szkic na sucho - ołówków akwarelowych można użyć zamiast zwykłego ołówka do wykonania wstępnego szkicu malunku. Ich wodorozpuszczalność sprawi, że w czasie dalszego malowania linie znikną.


POŁĄCZENIE OŁÓWKÓW WODOROZPUSZCZALNYCH I AKWARELI: PORTRET EMILII CLARKE


Zdjęcie, z którego rysowałam:


Kiedy natrafiłam to delikatne, bardzo kobiece zdjęcie Emilii, niemal od razu postanowiłam, że sportretuję ją z kolorowym wiankiem na głowie. Często zaglądam na Tumblra [moje blogi to: osobisty ilojleen i poświęcony tylko moim pracom ilojleenart] i zauważyłam trend dodawania aktorom "kwietnych koron" w Photoshopie. Może to gdzieś podświadomie wpłynęło na mój wybór ;)

Kwiaty potrzebne do wianka wygooglowałam. Wpisywałam różne nazwy kwiatów, jak również słowo "wianek" po polsku i angielsku. Dzięki temu miałam okazję przyjrzeć się, jak wyglądają ułożone na włosach kwiaty. Postanowiłam, że mój wianek będzie dosyć kwiecisty :) Żeby ułatwić sobie pracę, w Photoshopie poukładałam znalezione zdjęcia róż, tulipanów itd. na głowie Emilii. Zaoszczędziłam nieco czasu, który straciłabym na próbach zaprojektowania wianka od razu na kartce. Dzięki temu nie poniszczyłam również papieru na ciągłym kreskowaniu ołówkiem i mazaniu go :)

Stwierdziłam, że wykonam twarz Emilii w stylu minimalistycznym, wykonując światłocień w jaśniejszym odcieniu szarości. Ciemna twarz i bardzo szczegółowa mogłaby przytłoczyć wianek i sprawiać wrażenie brudnej.


Do obrazka użyłam:

*Akwarele w kostkach to mój nowy nabytek :) Zauważyłam, że w wzorniku kolorów Karmańskiego jest odcień dosyć zbliżony do cielistego [ponadto nigdy nie używałam akwareli w kostce], więc postanowiłam się w taki zaopatrzyć, zamiast tracić czas i farby w tubkach na mieszanie. Nie mogłam się powstrzymać przed kupnem paru innych odcieni [czerwonych i pomarańczowego] :)

Postanowiłam, że nie narysuję Emilii ołówkami i kredkami, w których czuję się pewnie. Chciałam sprawdzić się, eksperymentować i wypróbować ołówki wodorozpuszczalne, które dzięki swojej transparentności mogą nadać pracy "zwiewny", lekki charakter. Stwierdziłam, że ołówki wodorozpuszczalne będą dobrze wyglądały w połączeniu z akwarelami, a piękne kolory kwiatów też były dobrym pretekstem do odkurzenia farb wodnych :)

KROK PO KROKU


    #1 Tradycyjnie zaczęłam od szkicu... i tradycyjnie zapomniałam, że rysuję kolejny portret, na podstawie którego mogłabym napisać nowy, lepszy tutorial o przygotowaniu szkicu do twarzy ustawionej frontem... no cóż! Obiecuję nadrobić to następnym razem.
    Szkic wykonałam zwykłym ołówkiem 2B na papierze akwarelowym Canson Student.


    #2 Potem - również tradycyjnie ;) - zaczęłam od oczu. Jak kiedyś wspominałam, oczy, obok nosa i ust, są dla mnie najważniejsze przy tworzeniu portretu. To one głównie świadczą o podobieństwie portretowanej osoby - czasem wystarczy postawić kreskę milimetr nie w tą stronę, co potrzeba i już coś nie gra...
    Najpierw bardzo delikatnie zakolorowałam oczy Emilii niebieską kredką akwarelową Mondeluz, potem zmoczyłam ten obszar wilgotnym pędzelkiem, rozprowadzając pigment po całej tęczówce [za wyjątkiem odbijającego się od oka światła oraz źrenicy]. Następnie użyłam wodorozpuszczalnego ołówka. Zarysowałam źrenicę i pocieniowałam delikatnie kąciki oczu, po czym postąpiłam z tymi partiami tak, jak z kredkami akwarelowymi - rozmyłam je mokrym pędzelkiem.


    #3 Później przyszła kolej na makijaż :) Zdecydowałam, że skoro tak rzadko mam okazję choćby przemycić w swoich pracach różowy kolor - który jest bardzo "dziewczyński" - użyję go tutaj. Wybrałam kredkę akwarelową Progresso Aquarell, ponieważ postanowiłam zastosować tu inną metodę nakładania koloru na papier: wilgotnym pędzlem zebrałam pigment z kredki i dopiero namalowałam w okolicach oczu plamy, które miały imitować różowy cień do powiek.
    W międzyczasie przyciemniłam tęczówki za pomocą granatowej akwareli w tubce Euroclass oraz obrysowałam oczy ołówkiem wodorozpuszczalnym 8B tak, jak kobiety malują oczy czarną kredką :)


    #4 Ołówkiem wodorozpuszczalnym 2B zakreskowałam obszary, na których miały znajdować się brwi, a następnie rozmazałam wilgotnym pędzelkiem. Potem zaś narysowałam włosy w prawej brwi [z naszej perspektywy] w ten sam sposób, jak to robię zwykłym ołówkiem, z tym, że użyłam do tego ołówka wodorozpuszczanego 8B. Pocieniowałam nim także okolice zewnętrznego kącika oka i rozmyłam lekko wilgotnym pędzlem. Ołówkiem 2B narysowałam linie powiek. Tą samą metodą, którą wykonałam różowy makijaż na oczach, wykonałam cienie pod oczami [czyli mokry pędzelek na ołówek, "gładzenie" wkładu i nałożenie grafitu na kartkę].


    #5 Rysując lewą brew, powtórzyłam te same czynności, które wykonywałam przy prawej brwi. Wodorozpuszczalnym ołówkiem HB delikatnie zacieniowałam przestrzeń nad oczami i rozmyłam grafit pędzelkiem. Zajęłam się też nasadą i trzonem nosa. Po zakreskowaniu tych obszarów ołówkiem 2B, rozmyłam grafit.


    #6 Dobrze zatemperowanym ołówkiem 8B narysowałam rzęsy, po czym cienkim pędzelkiem rozmyłam te kreski. Pozostałym na włosiu grafitem namalowałam cienie rzęs padające na gałkę oczną.


    #7 Niestety [albo i stety!] malowanie ołówkami wodorozpuszczalnymi tak mi się spodobało, że znowu się zapomniałam i nie sfotografowałam procesu malowania nosa. Opiszę więc pokrótce, jak to wyglądało: na przemian ołówkami HB i 2B cieniowałam [bardzo delikatnie!] "rejony nosowe" i rozmywałam je pędzelkiem. W pewnym momencie zmieniłam taktykę i uznałam, że jednak bardziej podoba mi się efekt nakładania grafitu znajdującego się na wilgotnym pędzlu. Daje to bardziej estetyczny rezultat. Na bieżąco poprawiałam cienie wokół nosa. Gdy plama wydawała mi się zbyt wyrazista, gładziłam po niej czystym [!] wilgotnym pędzelkiem i nabierała wówczas większej subtelności. Krawędzie plamy nie były tak wyraziste, jak przedtem. Na koniec użyłam ołówka 8B i mocniej dociskając, zacieniowałam dziurki nosa. Delikatniej zakreskowałam cień pod nosem. Całość rozmazałam pędzlem.
    Usta! Do wykonania ust Emilii użyłam tej samej różowej kredki akwarelowej Progresso Aquarell. Znowu skorzystałam z metody zebrania pigmentu z kredki i nałożenia go na kartkę. Pierwsza próba: mało udana - usta wyszły blade. Zdecydowanie za mokry pędzel. Po wyschnięciu ponowiłam ten krok i tym razem usta nabrały intensywnego koloru :) Później suchą kredką narysowałam rowki na wargach.


    #8 Następnie użyłam ołówka wodorozpuszczalnego, by oddzielić od siebie wargi i zaznaczyć cień padający z górnej wargi na dolną. Uważałam przy tym, by nie zarysować tej przestrzeni w całości - nie mogłam zapomnieć o zębach ;) W tym miejscu niemalże nie dotykałam ołówkiem kartki. Wówczas nie miałam jeszcze białego tuszu, więc użyłam gęstej białej akwareli prosto z tubki, by namalować błyski na ustach. 
    Najważniejsze części twarzy były gotowe ^^



    #9 Wreszcie kolej na włosy. Narysowałam je w identyczny sposób, w jaki rysuję włosy zwykłymi ołówkami - te okalające czoło, skronie i boki twarzy rysowałam od ich nasady. Jednocześnie zaczęłam cieniować czoło i policzek Emilii trzymanym na płasko bezdrzewnym ołówkiem wodorozpuszczalnym. Zapewniło to jednolite i szybkie pokrycie kartki.


    #10 Szerokim, wilgotnym pędzelkiem rozmyłam cienie na twarzy Emilii. Nałożyłam kolejną warstwę i jeszcze raz rozmyłam. Ołówkiem 4B wypełniłam pasma włosów, pozostawiając pustą przestrzeń w ich połowie, tak jak pokazałam w tym tutorialu.


    #11 Po narysowaniu włosów, je również rozmyłam pędzlem, kierując włosie od końca pasma w kierunku środka. W ten sposób wypełniłam przestrzenie, które przedtem zostawiłam puste.


    #12 Włosy z kucyka potraktowałam nieco inaczej. Najpierw nieco mocniej dociskając do kartki ołówek 8B, zarysowałam najciemniejsze obszary. Potem rozmyłam je pędzlem i dorysowałam kolejne włosy [ołówkiem 4B], i znowu sięgnęłam po wilgotny pędzel. Zaczęłam też cieniować prawą [z naszej perspektywy] część twarzy i uszy.


    #13 Niestety tutaj znowu na chwilę się zapomniałam i wykonałam cień na szyi bez robienia zdjęć w trakcie malowania... :/
    Szyję pokryłam mieszaną metodą - najpierw nałożyłam grafit z wilgotnego pędzla, potem, kiedy ta warstwa jeszcze nie wyschła, zaczęłam cieniować ten obszar [bo uznałam, że cień pod szyją jest jeszcze za jasny]. To był mój błąd, gdyż w czasie rozmywania plama zrobiła się niejednolita, brzydka... Tak więc uwaga! Kiedy chce się otrzymać równomiernie namalowaną, ciemną plamę, lepiej pozostawić warstwę do całkowitego wyschnięcia, potem dopiero na nowo cieniować ołówkiem. Zaś najlepiej całość zrobić metodą malowania plamy za pomocą pędzla z zebranym wcześniej grafitem :) Ramiona właśnie namalowałam jednym pociągnięciem pędzla, na którego włosiu znajdował się grafit ołówka wodorozpuszczalnego.


    #14 Kiedy twarz i szyja była już skończona, mogłam zająć się wiankiem. Ze zwykłego widzi-mi-się postanowiłam zacząć od liści. Do pierwszej warstwy użyłam kredek Progresso Aquarell: jasnego ciepłego oraz ciemnego zimnego odcienia zieleni. Obie kredki trzymałam w ręce i na zmianę gładziłam je mokrym pędzelkiem. W ten sposób zbierałam na raz 2 różne zielonego odcienie pigmentu i dzięki temu nałożona na kartkę plama miała ładne, gładkie przejście kolorów. Przyjrzyjcie się: górna część liścia ma odcień cieplejszej zieleni, a dolna jest bardziej chłodna. Tak samo zrobiłam z pozostałymi liśćmi.


    #15 Potem przystąpiłam do malowania kwiatów. Najpierw nakładałam kolor "bazowy" [w przypadku bratków był to fiolet albo żółć, żółte były też frezje] za pomocą kredek Progresso. Tym razem najpierw zakolorowałam na sucho płatki, a dopiero potem rozmyłam czystym, wilgotnym pędzelkiem. Do wykonania wzorków na płatkach korzystałam z akwarel w tubkach i  cienkiego pędzla. Oczywiście najpierw poczekałam, aż pierwsza warstwa wyschnie. Żółte środki kwiatów zakolorowałam kredką akwarelową, której już nie rozmywałam.
    W przypadku niebieskiego kwiatu [z kształtu to chyba margaretka? :)]  i żółtych tulipanów skorzystałam z akwareli w tubce. Ociupinkę farb zmieszałam z wodą i nałożyłam na papier. Różowy tulipan i różowy kwiat nad prawym uchem Emilii namalowałam, korzystając z karminowej akwareli w kostce firmy Karmański. Jaśniejsze partie wykonałam, mieszając akwarelę z większą ilością wody. Następnie pędzlem zebrałam z kostki nieco więcej farby, a mniej wody i pomalowałam ciemniejsze partie kwiatów. Za pomocą ciemnozielonej akwareli w tubce namalowałam cień oraz żyłki na liściach. Krawędzie płatków oraz cienie na żółtych tulipanach namalowałam za pomocą dobrze rozcieńczonej brązowej akwareli.



    #16 Do namalowania lilii [jasny kwiat po lewej stronie] użyłam żółtej kredki akwarelowej [nałożonej na sucho i dopiero rozmytej] oraz pozostałości z rozrobionej kiedyś szarej akwareli. Zmieniłam również kolor żółtych tulipanów. Wydawał mi się zbyt blady, raczej herbaciany i nie pasował do reszty kwiatów. Rozcieńczyłam więc na palecie trochę karminowej farby i nałożyłam ją szerokim pędzlem na tulipany. 
    Zajęłam się też najtrudniejszymi do namalowania kwiatami - różami. Testowałam odcień różu, jaki da się uzyskać w połączeniu z różną ilością wody. Do nich, podobnie jak do czerwonego tulipana znajdującego się pośrodku wianka, użyłam akwarel w kostce.


    #17 Zmieszałam małą ilość wody z karminową farbą w kostce. Dzięki temu mogłam za pomocą cienkiego pędzelka rozdzielić poszczególne płatki od siebie i dodać cienie. Żółte różyczki i tulipana [tego w pobliżu czerwonych goździków po lewej stronie] pokolorowałam użytą wcześniej kredką Progresso Aquarell, a następnie ją rozmyłam. Kiedy ta warstwa wyschła, użyłam pomarańczowej akwareli w kostce, by namalować cienie. Jeszcze raz nałożyłam karminową akwarelę na tulipany, które już wcześniej starałam się przemalować.


    Kiedy uznałam, że wianek jest skończony, przypatrzyłam się jeszcze raz twarzy. Stwierdziłam, że przydałoby się na niej więcej cieni. Tak więc... na koniec tutoriala bonus: filmik pokazujący, jak wykonywałam ostatnie zabiegi kosmetyczne na twarzy Emilii ;) Niestety nie udało mi się dorwać cyfrówki z funkcją nagrywania wcześniej, ale mam nadzieję, że i to nagranie będzie w jakimś stopniu przydatne. Myślę, że dobrze zademonstruje to, jak się maluje ołówkami wodorozpuszczalnymi :)

    Oto rezultat końcowy - po bólach i mękach, do których przyczynia się mój skaner-daltonista, udało mi się uzyskać dosyć przypominający oryginalną pracę skan.
    http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/441/Emilia%20Clarke
    Jak sama oceniam tę pracę? Bardzo żałuję, że przyciemniłam tęczówki Emilii. Wydaje mi się, że bladoniebieskie współgrałyby z kwiatem znajdującym się w wianku i nadałyby większej subtelności, lekkości [podobnie jak intensywnie różowe usta]. Kiedyś zrobię jeszcze jedno podejście do dziewczyny z wiankiem na głowie i będzie to praca zdecydowanie bardziej lekka, delikatna. Żałuję, że namalowałam niebieskie plamy w tle. Nie wyszły tak, jak zamierzałam, dlatego na tyle, ile się dało, zmyłam je z kartki, a pozostałości usunęłam je ze skanu. Karcę się również za zgubienie podobieństwa - jak wspominałam, za nie odpowiedzialne są przede wszystkim oczy. Trudno... przynajmniej wianek nie okazał się być katastrofą :D
    W tym tutorialu opisałam krok po kroku, jakiego rodzaju akwarel [w kredce, tubce, kostce] użyłam do namalowania danego kwiatu. Jednakże nie oznacza to, że nie możecie wykonywać kwiatów [czy jakichkolwiek innych elementów na obrazku :)] w inny sposób. Tam, gdzie ja użyłam akwareli w kostce, możecie sięgnąć po farbę w tubce i odwrotnie! Wszystko to kwestia tego, co nam samym bardziej odpowiada! :) Mam nadzieję, że spodobały się Wam ołówki wodorozpuszczalne i wypróbujecie je - gwarantuję, że bardzo przyjemnie się nimi rysuje/maluje ^^ Zobaczcie również:

    6 lutego 2014

    Ołówki wodorozpuszczalne


    Prawdopodobnie nie każdy słyszał o ołówkach akwarelowych/wodorozpuszczalnych, a to rzecz, którą warto posiadać. Uwaga - nie należy mylić ich z kredkami akwarelowymi!



    Czym więc jest ołówek akwarelowy i jak go używać?

    Ołówki wodorozpuszczalne niczym nie różnią się w wyglądzie od tych tradycyjnych lub bezdrzewnych. Jednak ich rysik to mieszanina zwykłego grafitu i... wysokiej jakości gliny. To właśnie stanowi o ich odmienności i daje możliwość stworzenia innych efektów, niż w przypadku zwykłych ołówków - o tym, jak je uzyskać, będzie mowa już za chwilkę :)

    Ołówkiem wodorozpuszczalnym można rysować na sucho. Tak samo jak grafit w zwykłym ołówku, nieco się błyszczy. Napigmentowany rdzeń pozostawia na kartce ślad nawet przy delikatnym kreskowaniu. Da się uzyskać wąskie, jak i grube linie, jasne, jak i ciemne. Wszystko zależy od miękkości ołówka, stopnia jego zatemperowania oraz siły docisku rysika do kartki.

    A jakie rezultaty otrzymamy w połączeniu go z  wodą? Otóż zarysowaną akwarelowym ołówkiem powierzchnię można zmoczyć wilgotnym pędzelkiem, w wyniku czego uzyska się efekt akwareli! To właśnie sprawia, że ołówki wodorozpuszczalne są unikalne. W zależności od ilości nałożonego grafitu i miękkości ołówka, można uzyskać jasne bądź ciemne plamy. Możliwe jest wykonanie plam ciemnych o ostrych krawędziach [dzięki którym plamy będą wyglądały, jak wykonane tuszem], jak i subtelnych, jasnych plam [zupełnie jak blada, szara akwarela]. Plamy otrzymane w wyniku malowania ołówkiem wodorozpuszczalnym są raczej transparentne, chyba że wielokrotnie zarysuje się dany obszar najbardziej miękkim rysikiem.

    Kolejną metodą na uzyskanie akwarelowego efektu jest potarcie mokrym pędzlem bezpośrednio po ołówku - włosie pędzla zbierze grafit, dzięki czemu możliwe będzie namalowanie jednolitych plam. Można również zastrugać te ołówki, a do sproszkowanego grafitu uzyskanego z temperowania dodać trochę wody i dopiero w tej mieszance zamoczyć pędzel.

    Ze względu na swoją właściwość rozpuszczania we wodzie, ołówki te można przyrównać do akwareli lub tuszu, jednak mają dla mnie przewagę nad tymi mediami pod tym względem, że można korygować błędy na bieżąco. Co z tego, że dany fragment pracy jest mokry? Można od razu nałożyć na niego kolejną warstwę, czy to bezpośrednio ołówkiem, czy pędzelkiem, na którym znajduje się wodorozpuszczalny grafit [druga opcja zalecana dla uzyskania bardziej estetycznych efektów]. 
    Kiedy jakaś [już wyschnięta] plama wydaje się za ciemna, można ją rozjaśnić, pocierając ten obszar mokrym pędzelkiem. Grafit wówczas jakby rozcieńcza się i blednie [zupełnie jak w przypadku akwareli: im więcej wody, a mniej farby, tym jaśniejsza będzie plama]. Oczywiście, trudno wykonać ten trik w momencie, kiedy plama jest intensywnie ciemna.
    Bez problemu można nakładać na siebie kolejne warstwy pod warunkiem, że pędzel nie będzie wręcz ociekał wodą [bo wtedy zrobi się kałuża i grafit rozpłynie się we wszystkie strony ;)]. W tej kwestii ołówek wodorozpuszczalny przypomina właściwościami tusz - nie musimy się obawiać, że powstaną zacieki. Po wyschnięciu ołówek akwarelowy nie rozmazuje się, jak zwykły grafit.
    Tak więc: żadnych zacieków jak przy akwareli, ani też brak możliwości poprawek, jak w wypadku tuszu. Jak najbardziej możliwe jest osiągnięcie ładnego, jednolitego lawowania.

    Uwaga: zalecam delikatne cieniowanie przed zmoczeniem. Kiedy zakreskuje się dany obszar zbyt mocno dociskając rysik do kartki, próba gładkiego, jednolitego rozmycia może się nie powieść.

    Podsumowując: różnorodność technik i efektów jest bardzo szeroka! :)

    Jeśli chodzi o mazanie gumką, ołówki wodorozpuszczalne są nieco oporne, jak kredki. Delikatne kreskowanie jest łatwe do usunięcia, problem pojawia się, kiedy został użyty bardzo miękki ołówek lub kiedy kreski narysowano, dociskając rysik mocno do kartki.




    Do czego się nadają?

    Najlepiej sprawdzają się przy szybkich szkicach architektury, "miejskich pejzaży". Nadają się świetnie do uchwycenia światłocienia, kiedy w krótkim tempie trzeba narysować postać i zaznaczyć cienie. Spokojnie można ćwiczyć za ich pomocą realizm, jak i mangę.
    Świetnie pasują do akwarel, gwaszu, tuszu, plakatówek, a także zwykłych ołówków.



    Ołówki akwarelowe produkują firmy Derwent i Koh-I-Noor. Gdzieś w otchłaniach Internetu spotkałam się z takim ołówkiem Lyra, ale pominę opisywanie go, ponieważ powszechniej dostępne są produkty wcześniej wymienionych marek.

     

    Derwent Graphitone


    To ołówki bezdrzewne, w całości wykonane z wodorozpuszczalnego grafitu, a więc do wykorzystania mamy cały ołówek! Wystarczy tylko odwijać papierek w miarę zużycia. To bardzo ekonomiczne rozwiązanie, bowiem  jeden ołówek starczy na długo. Mimo braku drewna, Graphitony są lekkie, okrągły trzon dobrze leży w dłoni. Ołówki te charakteryzują się wysoką światłotrwałością, co znaczy, że prace nimi wykonane mogą spokojnie być wystawione na działanie światła i ich wygląd długo nie straci na jakości - a przynajmniej nie za Waszego żywota ;) Oznaczenie światłotrwałości "8" jest najwyższe i ponoć równa się 100 latom pozostania dzieła w nienaruszonym stanie.

    Graphitony są miękkie i dobrze się na siebie nakładają. Dostępne są 4 miękkości: 2B [Light], 4B [Medium], 6B [Dark] i 8B [Very Dark]. Jedyną ich wadą jest to, że po zmoczeniu odcienie niewiele różnią się od siebie. Wystarczy więc zainwestować w jedną lub dwie różne miękkości.

     

    Jak widać, jak przyciśnie się ołówek do kartki mocniej, nawet 2B  może udawać 8B ;)



    Graphitony można kupić je na sztuki, jak i w zestawach:
    - blister z 4różnymi miękkościami
    - blister 8 elementów - różne wersje
    - zestaw Sketching Collection 24 elementy [tylko jeden ołówek Graphitone]
    - zestaw Sketching Collection 38 elementów [3 ołówki Graphitone]
    Zalety:
    - zużywalne w 100%
    - wiele sposobów użycia
    - starczają na bardzo długo
    - przystępna cena, biorąc pod uwagę wydajność [ok. 4,50-5zł]
    - elegancki design
    - dobrze się rozpuszczają pod wpływem wody

    Wady:

    - mała różnica w odcieniu pomiędzy poszczególnymi miękkościami


    Oto prace wykonane tymi ołówkami*
    * nie wstawiałam obrazków ze względu na poszanowanie praw autorskich :)


    Derwent Watersoluble Sketching



    To ołówki, których wodorozpuszczalny grafit jest już otoczony drewnem. Trzony są okrągłe i bardzo lekkie. Podobnie jak Graphitony, odznaczają się najwyższą światłotrwałością [8], więc nie trzeba obawiać się, że prace wykonane nimi zbledną prędko. Derwent w swojej ofercie posiada 3 miękkości tych ołówków: HB [Light wash], 4B [Medium wash] oraz 8B [Dark wash], więc w przeciwieństwie do Graphitonów, mamy możliwość wypróbowania akwarelowego ołówka o twardym graficie, który nada się do wykonywania subtelnych, transparentnych plam. Poszczególne odcienie po zmoczeniu pędzlem odróżniają się od siebie, więc spokojnie można kupić wszystkie dostępne miękkości.

    Ołówki Sketching Watersoluble dobrze się ze sobą mieszają, jak również z innymi ołówkami. Od Graphitonów różnią się jeszcze jedną rzeczą i jest to ich zaleta: cieniowanie [na sucho] wymazuje się przy pocieraniu gumką! :) Plamy uzyskane już po rozmyciu również da się nieco podmazać.








    Ołówki Sketching Watersoluble "na sucho" na gładkim papierze:


    Można kupić je na sztuki, jak i w zestawach:
    - zestaw 6 sztuk [2 x HB, 2 x 4B, 2 x 8B]
    - blister 8 elementów - różne wersje
    - zestaw Sketching Collection 12, 24, 38 elementów [3 ołówki WS]




    Zalety:

    - wiele sposobów użycia
    - starczają na długo
    - tanie [cena ok. 3,50zł]
    - dadzą się wymazać gumką
    - kilka miękkości grafitu
    - dobrze się rozpuszczają pod wpływem wody

    Wady:
    - nie są zużywalne w 100%


    Prace wykonane tymi ołówkami:


    Koh-I-Noor Progresso Aquarell


    To bezdrzewne ołówki wodorozpuszczalne. Dostępne są tylko w miękkości 4B, można je kupić w zestawie [6 lub 12 ołówków], albo na sztuki. Zużywalne w 100%, a więc są równie ekonomiczne jak Graphitony. Cena: za sztukę ok. 2,50zł, za zestaw 12 ołówków - ok. 24zł.
    Nie używałam tych ołówków, więc niestety nie jestem w stanie wyrazić o nich swojej opinii.





    Oto prace wykonane tymi ołówkami:
     

    Koh-I-Noor Gioconda Aquarell 


    Koh-I-Noor również oferuje ołówki wodorozpuszczalne w drewnie. Ołówki te mają 3 miękkości: 2B, 4B oraz 6B. Dostępne są w zestawach [12 sztuk ok.29zł] lub pojedynczo [1 ołówek - ok.3zł].
    Nie używałam tych ołówków, więc niestety nie jestem w stanie wyrazić o nich swojej opinii.





    A oto moja praca wykonana ołówkami wodorozpuszczalnymi Derwent, kredkami akwarelowymi Koh-I-Noor oraz akwarelami w kostkach [Karmański] i w tubkach [Euroclass]:

    http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/441/Emilia%20Clarke

    Mam jeszcze jedną pracę, która powstała dzięki użyciu ołówków akwarelowych: część Zamku Orawskiego. Udało mi się już skończyć ten obrazek i miałam go nawet tutaj dodać, ale zdecydowałam, że może potrzymam efekt końcowy jeszcze trochę w tajemnicy [do czasu, kiedy napiszę tutorial na ten temat] i na zachętę pokażę "zajawkę" :)



    To wszystko, jeśli chodzi o teorię, czyli czym są ołówki wodorozpuszczalne i jak można je stosować. Napisałam opinię na temat przetestowanych przeze mnie produktów Derwenta, byście mogli zastanowić się, czy chcecie mieć pośród swoich przyborów tak oryginalne ołówki, a jeśli tak, które z nich chcecie wybrać :)
    W najbliższym czasie praktyka - pokażę etapy powstawania portretu Emilii oraz tego niedokończonego fragmentu Zamku Orawskiego ;)

    DODANE PÓŹNIEJ:

    Połączenie ołówków wodorozpuszczalnych i akwarel na podstawie portretu Emilii!



    Szukaj

    Ładuję...
    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...