24 sierpnia 2014

* Newsy X *

Witajcie ♥

 Moi drodzy, dziś wyjątkowe "wydanie" newsów. Żadne "wkrótce opublikuję taki a taki tutorial" czy "przepraszam, że ostatnio nie byłam tutaj aktywna". Tym razem opowiem Wam o wspaniałym dniu spędzonym z superutalentowaną Martą, którą możecie [a mam nadzieję, że tak jest!] znać jako Marcysiębush z Artystycznych Ciekawostek!


Martę poznałam na Deviantarcie jakieś 2-3 lata temu, ale dopiero od niedawna zaczęłyśmy intensywnie myśleć nad spotkaniem w Krakowie, moim rodzinnym mieście. Grzechem byłoby nie wykorzystać faktu, że mieszkamy stosunkowo niedaleko od siebie i podróż nie trwałaby całego dnia, tylko ~1,5 godziny! Los płatał nam przez dłuższy czas figle, w związku z czym ciągle przekładałyśmy spotkanie, aż wreszcie szczęśliwą datą okazał się 23 sierpnia :)


 

Dzień od rana był słoneczny i bardzo ciepły, a więc nawet pogoda postanowiła umilić nam spotkanie. Tymczasem my, wygodnickie, spędziłyśmy w kawiarni kilka godzin, bezczelnie ignorując te idealne warunki atmosferyczne :P Okazało się, że obie jesteśmy wielkimi gadułami, więc tematów nie brakowało. Dużo śmiechu i trochę narzekania - w końcu jesteśmy Polkami! ;) Pewnie przesiedziałybyśmy tam do późnego wieczora, gdyby nie ograniczony czas pobytu Marty oraz to, że trzeba było w końcu ruszyć tyłki i co nieco pozwiedzać [czy w moim przypadku: pooprowadzać!]. Resztę dnia spędziłyśmy na wędrówkach po Starym Mieście i robieniu zdjęć [słit fotek również ;)]. Pokazałam Marcie piękny widok na Wawel i Wisłę oraz ulubioną pierogarnię [oczywiście nie tylko tam zerknęłyśmy, przystąpiłyśmy również do konsumpcji].


Wymieniłyśmy się także drobnymi podarkami. Ja otrzymałam od Marty taką oto przeuroczą kocią zakładkę do książki:



To był naprawdę miły dzień, bo Marta jest serdeczną, wesołą osóbką! :) Wkrótce to ja wybiorę się w podróż i odwiedzę ją w Sosnowcu - nie mogę się doczekać :)

Na koniec bardzo fajne video stworzone przez Martę - dziewczyna nie tylko ma talent artystyczny, ale i zdolności do tworzenia pozytywnych filmików. Ach! Zapomniałam jeszcze o uroczym głosiku! :)


To dla mnie swojego rodzaju "debiut filmikowy" w Internecie. Do tej pory widzieliście na nagraniach jedynie moje ręce. Nigdy nie pokazywałam na nich twarzy, nic nie mówiłam, bo... kamera zwyczajnie mnie peszy. Teraz macie okazję zobaczyć, że żyję, chodzę i oddycham :D Może kiedyś odważę się odezwać? :D


Druga, równie ważna sprawa - zerknęłam na statystyki bloga i sprawdziłam liczbę odsłon... ponad milion!


Jestem bardzo szczęśliwa i mile zaskoczona, że w ciągu 2 lat [od czerwca 2012r. blog istnieje na Bloggerze, przedtem prowadziłam go na Onecie] aż tyle razy odwiedziliście tę stronę. Wiem, wiem, że są blogi, które tyle wyświetleń mają w miesiąc, ale dla mnie to bardzo dużo, nigdy bym się nie spodziewała, że dobiję do takiego wyniku. Dziękuję Wam za to, że tak często tu wpadacie :D Podziękowania należą się szczególnie aktywnym czytelnikom bloga, którzy wspierają mnie, moją twórczość i motywują do dalszego prowadzenia bloga ♥

Pozdrawiam Was ciepło i życzę dużo weny oraz czasu na tworzenie :)

Dominika



15 sierpnia 2014

Alternatywy dla białego żelopisu: tusz kreślarski, gwasz, tempera, akryl, akwarela, marker, korektor


Trzy lata temu pierwszy raz dowiedziałam się o istnieniu białego żelopisu, gdy zauważyłam, że kilku z moich ulubionych rysowników używa tego akcesorium. Prędko zdecydowałam się go nabyć, bowiem wydawał się genialnym przyborem ułatwiającym wykonywanie realistycznych rysunków i nie tylko. Wreszcie błyski światła w oczach byłyby idealnie białe, różne malutkie szczegóły na czarnym tle nie stanowiłyby problemu, a stworzenie finezyjnych wzorów byłoby dziecinie proste.


image

Powyższy biały żelopis Pentel Hybrid Gel Grip kosztował mnie ok. 6zł i wiernie służył mi przez jakiś czas, ułatwiając wykonywanie jasnych szczegółów, których odręczne rysowanie byłoby mitręgą... Pomógł mi oszczędzić czas, nerwy oraz dawał świetny rezultat:

Harry Potter
Daniel Radcliffe, Emma Watson, Ralph Fiennes i Rupert Grint jako bohaterowie filmu "Harry Potter".

Na tym portrecie bohaterów filmu "Harry Potter" białego żelopisu użyłam do błysków na oczach, odbić światła na krwi, porów, niektórych białych pyłków wirujących wokół różdżki.

Kili

Fakturę płaszczu Kiliego udało mi się odwzorować dzięki delikatnym pociągnięciom białego żelopisu. 



Ian Somerhalder
Ian Somerhalder
Za pomocą długopisu żelowego bez najmniejszego problemu wykonałam wzór na krawacie Iana. Nie wyobrażam sobie, jak ile zajęłoby mi odręczne rysowanie tego wzoru metodą omijania miejsc, w których miał byś wzór ;)

 
 http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/65/Olivia%20Wilde
Olivia Wilde
Biały żelopis przydał mi się również przy portrecie aktorki Olivii Wilde. Może na pierwszy rzut oka nie widać jego "ingerencji", ale z pewnością pomógł uczynić tę pracę bardziej realistyczną. Mówi, się, że diabeł tkwi w szczegółach i oto dowód: przyborem tym wykonałam mieniący się makijaż oczu oraz odbicie światła na granicy źrenicy i tęczówki.

 

I lost my hope

Tu zastosowałam biały żelopis do osiągnięcia efektu wilgotnych od płaczu oczu oraz łzy.


 http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/402/Chris%20Hemsworth
Chris Hemsworth
Biały żelopis bardzo dobrze sprawdzał się także na czarnym papierze: dzięki niemu oczy Chrisa Hemswortha są tak wyraziste. Wykonałam nim również kilka włosków w zaroście.

Jednakże, mimo wszystkich zalet, jakie posiada ten żelopis - precyzji, bardzo dobrej bieli i niesprawiania niespodzianek w stylu kleksów - ma również wady. Niektóre egzemplarze mają gorszy przepływ żelu, inne szybko wysychają lub przerywają. Stwierdziłam to po kupnie kolejnego żelopisu [pierwszy pisał przez długi okres czasu] oraz wyczytałam w komentarzach od czytelników. Jak pisałam w notce poświęconej temu akcesorium, kiedy długopis zaschnie "można wówczas albo kupić nowy, albo spróbować wskrzesić stary. [...] Intensywnym potrząsaniem, dmuchaniem w końcówkę wkładu [aby rozgrzać żel], zanurzeniem go na parę minut w bardzo ciepłej wodzie [jest szansa, że się upłynni; trzeba jednak zatkać końcówkę wkładu i piszącą końcówkę palcem]. [...] Aby wydłużyć jego żywotność, nie wolno zostawiać żelopisu niezatkanego skuwką". 
Ta terapia szokowa nieco pomogła, ale na krótko. Obecnie posiadam wyschnięty, wykorzystany do połowy biały żelopis, z którym już nic nie da się zrobić. Na potrzeby notki ponownie spróbowałam co nieco go rozruszać - efekt średni, zupełnie nieprzypominający rezultatu, który daje nowy długopis, ale o tym się przekonacie w dalszej części postu.


Trochę szkoda tych 6zł na coś, co przyda się do kilku prac, prawda? Dlatego zaczęłam szukać alternatyw...

Białe farby: akwarela, tusz, akryl, gwasz, tempera


BIAŁA AKWARELA


Najpierw sięgnęłam po białą akwarelę w tubce. Dlaczego np. nie w kostce? Otóż taka dałaby zbyt transparentny efekt, a chyba nie chodzi nam o to, by grafit prześwitywał spod farby. Akwarela w tubce jest gęsta, więc uda się nią namalować nieprzezroczyste detale. Potrzebny jest do tego cieniutki pędzelek. Należy go namoczyć w wodzie, ale tak, by był tylko lekko wilgotny, i jego koniuszkiem zebrać odrobinę farby bezpośrednio z tubki. Zbyt duża ilość wody rozcieńczyłaby akwarelę, a zbyt duża ilość farby pozostawiłaby wypukłe lub nieregularne wzory na rysunku.

Ja wybrałam akwarelę z kompletu firmy Euroclass, który kiedyś otrzymałam w prezencie:



Sully Erna
Sully Erna, leader zespołu Godsmack
Białą akwarelą wykonałam wzory na bandanie, światło oświetlające twarz i ręce Sully'ego, białe elementy oraz struny gitary, postrzępiony materiał na dżinsach oraz białą bandanę. Nie było łatwo, ale z cieniutkim pędzelkiem jakoś się udało :)

Gejsza
Biała akwarela przydała się również przy malowaniu detali kimona gejszy.


BIAŁY TUSZ



Biały tusz jest niedrogi - cena za buteleczkę firmy Koh-I-Noor o pojemności 20ml wynosi ok. 3zł. Tusz posiada lepsze krycie niż akwarela. To dosyć płynna, wydajna i szybkoschnąca farba, która po pewnym czasie leżakowania dzieli się na dwie substancje: gęstą, zawierającą biały pigment oraz przezroczysto-żółtawą, bardziej płynną.


Aby zlikwidować ten podział, czyli innymi słowy przywrócić tusz do normalności, wystarczy wstrząsnąć butelką. Ja jednak tego nie robię :) Często celowo zostawiam buteleczkę leżącą po kątem, tak, by ten biały pigment osiadł bliżej nakrętki pojemnika. Wówczas mam łatwy dostęp do skondensowanej farby, którą mogę malować bez obawy, że grafit będzie prześwitywał spod tuszu. Jednakże, dla pewności, przeciągam farbą kilkukrotnie dane miejsce, oczywiście używając cienkiego, delikatnie wilgotnego pędzelka. Po wyschnięciu, w razie potrzeby, usuwam nadmiar tuszu, zeskrobując go szpilką albo paznokciem.



Angelina Jolie jako Diabolina/Maleficent

Biały tusz zastąpił mi żelopis przy portretowaniu Angeliny Jolie jako Diaboliny. Najbardziej przydał mi się przy malowaniu błysków na intensywnie czerwonych ustach, ale posłużył mi również do wykonania detali na nakryciu głowy Diaboliny [część nad czołem] oraz oczu.

Efekt bezpośrednio po użyciu białego tuszu:


Efekt po drobnej, ręcznej korekcie [zeskrobywaniu nadmiaru tuszu]:

 


Kot
Omijanie miejsc, w których miałyby znajdować się kocie wibrysy, byłoby karkołomne, czasochłonne i bardzo męczące. Tymczasem biały tusz ułatwił to zadanie :)

Misha Collins jako Castiel
Powyżej fragment obrazka, który namalowałam tuszem [niestety nie spodobał mi się efekt, więc tworzę go od nowa :)]. Szara kartka stanowi ton pośredni, a czarny i biały tusz nie tylko "farbują" ubrania na tym obrazku, pokazując, co jest czarne, a co białe, ale także budują światłocień. Tu również malowałam zgęstniałą częścią białego tuszu.


BIAŁY AKRYL

Akryl cechuje się lepszym kryciem, niż tusz [po wstrząśnięciu!] czy przede wszystkim akwarela, jest mniej transparentny. Nie trzeba wykonywać triku z korzystaniem z gęstszej części zawartości opakowania - tutaj całość produktu nadaje się do użytku :)
Farby akrylowe są dostępne do kupienia w wielu, wielu opcjach. Można wybierać i przebierać w firmach, seriach, pojemnościach opakowań, a nawet w odcieniach [mamy biel tytanową, która dobrze kryje i jest śnieżnobiała oraz cynkową, która lekko wpada w żółć, są też "super biele", których krycie jest wręcz perfekcyjne]. Ceny sięgają od 3zł za małą tubkę po kilkadziesiąt złotych za większą [bądź taką o wysokiej jakości, będącą produktem renomowanej firmy].
Ja skusiłam się na kupno akrylu o pojemności 20ml, kosztował mnie ok. 5zł. Firma jest polska - Renesans. Może nie jest to farba z najwyższej półki, ale w zupełności wystarczy na potrzeby rysownika, który będzie nią malował tylko detale. Farbka jest gęsta i należy nabierać ją na włosie zmoczonym pędzelkiem.




Na zdjęciu jest akurat żółty kadmowy akryl, ponieważ nie znalazłam obrazka z białym... ^^'

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/445/%C5%BBaba


Akryl był tutaj niezbędny. Za pomocą tej farby udało mi się uzyskać tę lepkość, wilgotność widoczną na skórze żaby. Po raz kolejny wykorzystałam cienki pędzelek i namalowałam białe plamy na pyszczku oraz łapach, jak również poprawiłam błysk światła na oku płaza.


GWASZ i TEMPERA

Nie miałam do czynienia [jeszcze? :)] z poniższymi farbami wodnymi, ale a nuż ktoś może się skusi na ich kupno i przetestowanie.



Gwasz to farba zbliżona do taniej i popularnej plakatówki. Niestety nie miałam okazji korzystać z gwaszu, jest on jednak taką farbą wodną, która z pewnością dobrze zastąpi akwarelę czy tusz. Cechuje ją krycie lepsze od tych dwóch wymienionych farb dzięki zawartości kredy w składzie. Gwasz można kupować na sztuki i w zestawach, w tubkach i w plastikowych słoiczkach. Cena: od. ok. 5zł.

Na zdjęciu czerwona tempera, ponieważ nie znalazłam obrazka z białą... ^^'

Tempera jest farbą emulsyjną, podobną do gwaszu. Powstaje w wyniku połączenia pigmentu ze spoiwem [olejem, żółtkiem jajka], które decyduje o ostatecznym efekcie, który uzyskamy. Tempera wykonana na bazie jajka da bardziej transparentny, akwarelowy efekt po dodaniu wody, zaś ta stworzona z połączenia z olejem, będzie bardziej przypominała farby olejne. Ogólnie rzecz biorąc, w obu przypadkach, im mniej dodamy wody, tym bardziej kryjącą warstwę otrzymamy. Tempera jest szybkoschnąca, wydajna i tania. Widoczną na zdjęciu temperę o pojemności 100ml marki Renesans można nabyć za ok. 6zł.


Głównym utrudnieniem, jakie sprawia malowanie szczegółów białymi farbami, jest brak precyzji. Pędzel, przede wszystkim taki, który ma niewiele włosia, lubi uginać się we wszystkie strony i przez to możemy otrzymać krzywe, poszarpane, niejednolitej grubości linie, wzory. Ponieważ farbę nabieramy ręcznie, nie zawsze uda nam się nałożyć na włosie pędzla tyle samo, co może poskutkować w otrzymanie efektu odbiegającego od takiego, jaki chcieliśmy stworzyć.

Zanim przejdę do opcji zaproponowanych przez czytelników bloga, jeszcze jedno małe porównanie.


  • test na czarnym papierze


  • test na warstwie grafitu [kolejność: akryl, tusz, żelopis]


Jak widać, malując samą gęstą substancją z tuszu otrzymamy lepszy efekt, niż farbą akrylową. Farba akrylowa sprawdza się lepiej na jasno pocieniowanych rysunkach [np. na powyżej pokazanej żabie] Stary, reanimowany żelopis wygląda za to beznadziejnie...


MARKERY, KOREKTORY

ARTLINE MULTIPEN

image


Marker Artline Multi Pen to biały, matowy pisak, jego okrągła fibrowa końcówka ma rozmiar 1.0. Średnica ta może być jednocześnie zaletą, jak i utrudnieniem. Na rysunkach wykonywanych na małych formatach uzyskanie cieniutkiej linii może sprawić kłopoty, choć nie jest niemożliwe, za to kiedy chcemy otrzymać grubszą linię albo po prostu rysujemy na dużym formacie, marker ten będzie jak znalazł.
Niestety nie potrafię jeszcze wydać osobistej opinii na temat tego pisaka, ponieważ dopiero jestem na jego kupnie. Kiedy wejdę w jego posiadanie, wypróbuję go i uaktualnię notkę :) Tymczasem zaznaczę, że został mi polecony przez czytelników bloga, widziałam go także dawno temu wśród przyborów naturalshocks, rysowniczki, którą bardzo cenię.

Dopisane później
BloggerOpinia Agnieszki na temat markera Artline Multipen:
Jeśli chodzi o Artline Multipen to nie do wszystkiego się nadaje. Na rysunku wykonanym kredkami może być, chociaż trzeba parę razy poprawiać miejsce, w którym się go używało, żeby było białe, przy akrylach sprawdza się genialnie, a przy akwarelach jest do niczego. Uwaga: rysując nim po miejscu zakolorowanym kredką, końcówka farbuje się na kolor tej kredki i przed użyciem go w innym miejscu trzeba najpierw przejechać nim po innej kartce, żeby się wyczyścił.

[Widzę, że ma ten sam "problem", co blender do kredek - też się zabarwia i trzeba go oczyszczać]

Opinia madziowej:  

Mam marker Artline, dobrze się sprawuje, aczkolwiek faktycznie jego końcówka jest dość gruba, a dodatkowo na ciemnym graficie ołówka nie do końca pozostaje bielą i wydaje się być nawet lekko niebieski ;) Zazwyczaj nałożenie kilku warstw pomaga.


KOREKTOR


Użycie białego szkolnego korektora zamiast żelopisu było sugestią jednego z czytelników mojego bloga. W zasadzie to ciekawy pomysł, ponieważ korektory są powszechnie dostępne [nie tak, jak biały żelopis], dobrze kryją, mają precyzyjną końcówkę, długą żywotność i nie są bardzo drogie [od 3 - 13zł]. Uwaga! Istnieje jednak duże ryzyko, iż korektor zostawi na naszym rysunku kleksa. Dobrze pamiętam, jak  w czasach podstawówki lejący korektor pozostawiał duże, nieestetyczne plamy w moich zeszytach...




Może macie jeszcze pomysły na inne zamienniki białego żelopisu? Podzielcie się swoim odkryciem, szczególnie, jeśli to akcesorium daje dobry efekt, jest tanie i starcza na długo :) Jeśli ktoś jednak planuje zostać przy białym żelopisie, zachęcam do oglądnięcia tego filmiku, na którym pokazano test tego produktu różnych marek :)

8 sierpnia 2014

Rysowanie fryzury afro węglem

Dziś zapraszam na krótki, ale prosty i - myślę, że - dający efektowny rezultat tutorial. Przy okazji publikacji poniższego portretu Murzynki zostałam pochwalona za naturalnie wyglądające afro. Coś, czego chyba nigdy nie próbowałam narysować ołówkiem, wyszło mi całkiem dobrze przy pomocy węgla :)
Pokażę, jak wykonać afro w 5 krokach w ciągu zaledwie 4-5 minut! Brzmi banalnie, prawda? I nie ma w tym jednak żadnego kruczka :)



Przybory

  • węgiel w sztyfcie
  • węgiel w ołówku [czarny i biały]

Węgiel w sztyfcie można zastąpić węglem w ołówku, ale zachęcam do użycia tego pierwszego - jest tańszy, nie trzeba go strugać oraz znacznie szybciej wypełni obszar, który planujemy pokryć węglem, tak więc jest to sposób szybki i tani :)

UWAGA! Taki rysunek można wykonać również za pomocą pasteli suchych w sztyfcie. Jeśli ktoś jest fanem pasteli, a nie przepada za węglem, śmiało może zastąpić te przybory.


Krok po kroku


#1 Rysowanie włosów zaczęłam od wykonania ołówkiem ich zarysu. To wyznaczenie granic objętości fryzury - brak tego konturu plus chwila nieuwagi mogłyby sprawić, że narysujemy zbyt duże afro i nie ominęłoby nas mazanie gumką węgla, a często daje to brudny i nieefektowny rezultat...
Po bardzo subtelnym zaznaczeniu konturu ołówkiem [węgiel nie chce rysować po graficie, stąd konieczna jest delikatność], zaczęłam rysować wzdłuż niego linię węglem w sztyfcie. Wykonywałam dynamiczne, koliste ruchy ręką, tworząc dosyć "kudłatą linię". Czasami wyjeżdżałam węglem poza tę linię, a uzyskane w ten sposób kreski miały imitować pojedyncze, niesforne pasemka.


#2 Następnie zaczęłam wypełniać poprawiony węglem kontury. Na filmiku widać, jak nieco chaotycznymi ruchami rysowałam kółka, elipsy, pozostawiając pomiędzy nimi malutkie odstępy. Zrobiłam tak, ponieważ rysowałam na gładkim papierze - gdybym użyła fakturowanej kartki, te prześwity zrobiłyby się same. Dzięki temu fryzura wyszła naturalnie, uzyskując typowy dla osób ciemnoskórych plątaninę sprężystych, puszystych loczków.
Poniższy filmik ma nieznacznie przyspieszone tempo. Polecam go obejrzeć na YT w jakości 480p :)

#3 Po narysowaniu całej fryzury węglem w sztyfcie, sięgnęłam po węgiel w ołówku. Nie jest to konieczny krok*, jeśli posiadany przez Was węgiel w sztabce ma odpowiednio głęboki, czarny kolor. Użyłam czarnego węgla w ołówku dlatego, iż odcień "Dark" węgla w sztyfcie jest wyblakło-czarny, zaś ten w ołówku jest ciemniejszy. Narysowałam nim trochę więcej kółek/elips w obrębie fryzury.

*Ten krok uczynił afro nieco bardziej realistycznym, bowiem włosy na głowie nie mają jednego odcienia - światło sprawia, iż włosy zyskują ich co najmniej kilka. Tak więc można, ale nie trzeba zróżnicować węglowej fryzury :)

#4 W dalszej kolejności zabrałam się za błyski w miejscu gładko zaczesanych włosów. Użyłam do tego białego węgla [może też być suchy pastel, albo nawet kreda]. Zdecydowanie - ale nie za mocno - dociskałam węgiel do kartki, rysując linie w kierunku, w którym rosną włosy. By osiągnąć możliwie najbielszy efekt, zalecam rysować te białe linie na czystej kartce, nie na uprzednio narysowanej czarnym węglem warstwie włosów. Na poniższym zdjęciu widać, że linie w pewnych miejscach są bardziej szare, niż białe, ponieważ rysowałam w miejscach, w których już wcześniej położyłam węgiel.

#5 Czas na odblaski światła na afro. Narysowałam je białym węglem, stawiając krótkie, chaotyczne kreski. Nie starałam się wykonać ich precyzyjnie, perfekcyjnie, po prostu kładłam rysik na kartce [nadgarstek trzymałam w powietrzu, by nie rozmazać rysunku; inną metodą, którą zastosowałam, było obracanie kartki tak, by nadgarstek położyć na czystej, niezarysowanej części kartki, bądź całkiem poza nią] i taki wykonywałam ruch ręką, jakby... nieco pokopał mnie prąd :P


 
Oto ukończona praca! W ten sposób wykonane włosy pasują do semirealistycznego/realistycznego/minimalistycznego stylu.
Jak widzicie, nie wszystko rysuję godzinami, czasami to tylko kwestia minut :D Jeśli sobie życzycie, mogę również zrobić krótki tutorial, jak rysowałam naszyjnik z pereł - napiszcie w komentarzach :)



P.S. Różnica w kolorystyce pomiędzy skanem rysunku na początku notki, a zdjęciem powyżej wynika z tego, że każde urządzenie widzi, jak chce :D Skan jest bliższy oryginałowi.

1 sierpnia 2014

Węgiel - rodzaje oraz recenzja

W zeszłym miesiącu napisałam post, w którym zawarłam trochę podstawowych informacji na temat węgla. To technika, z którą do czynienia miałam wiele lat temu i bynajmniej jej wtedy nie opanowałam - skończyło się na kilku prostych bazgrołkach :)


http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/261/Kr%C3%B3wkahttp://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/260/Mi%C5%9Bhttp://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/259/Mi%C5%9B

Teraz ponownie postanowiłam zmierzyć się z tym niepokornym medium :) Po wykonaniu kilku szkiców oraz rysunków, zdobyłam nieco doświadczenia oraz wiedzę na temat węgli produkowanych przez firmę Derwent.

Zanim przejdę do recenzji, przypominam:

Rodzaje węgla

  • węgiel rysunkowy - dostępny w postaci delikatnych pałeczek o różnych średnicach, przydaje się głównie do nieszczegółowych szkiców
  • węgiel w ołówku 
    • czarny - idealny do rysowania detali i cienkich linii [np. włosów]
    • barwiony - dodanie akcentów kolorystycznych do czarnego węgla uatrakcyjni rysunek. Można zamiast niego użyć pasteli, ale mimo wszystko nic innego tak perfekcyjnie nie będzie współgrało z węglem, jak inny węgiel ;)
  • węgiel w sztyfcie - przyda się do rysowania na szybko, na dużym formacie, do wykonywania architektury, lasu, tła.


Węgiel w ołówku 
[zwykły i barwiony]

Węgiel w ołówku wygląda zupełnie jak ołówek: to drewniany trzonek, na którego końcu wystaje rysik ;) Taka "budowa" węgla sprawia, że wygodnie się go trzyma, nie ma ryzyka pobrudzenia sobie rąk [a przynajmniej nie w takim stopniu, jak w przypadku pozostałych typów węgla], a także jest możliwość zastrugania go, co sprowadza się do rzeczy najważniejszej... Ogromną zaletą węgla w ołówku jest to, że pozwala na precyzyjne narysowanie linii, odwzorowanie nawet najdrobniejszych szczegółów! Rysowanie sierści, oczu czy ust, na które składa się wiele detali, stanie się o wiele łatwiejsze.
Węgiel w ołówku posiada różne miękkości, odcienie [czerni] oraz kolory [od białego po różowy ;)]. Jest sprzedawany na sztuki bądź w zestawach.


Węgiel w ołówku Derwent

Posiadam węgiel w ołówku firmy Derwent. Do wyboru są 3 odcienie czerni: Light, Medium oraz Dark [jasna, średnia oraz ciemna czerń]. Różnice pomiędzy poszczególnym węglami są widoczne - nie jest to więc chwyt marketingowy, obietnica w stylu "są aż 3 rodzaje, różnią się od siebie, więc kup wszystkie" bez pokrycia. Węgiel o odcieniu Dark to naprawdę głęboka czerń, zaś Light to dobrze kryjąca szarość :)

Węgiel ten dobrze rysuje na papierze fakturowanym, mnie jednak najbardziej spodobało się to, jak się zachowuje na papierze bez faktury. Za pomocą delikatnego cieniowania tworzy ładną, gładką warstwę, którą można - ale wcale nie trzeba! - rozmazać. Węgiel w ołówku nadaje się także do metody kreskowania. Węgle Derwent w zależności od nacisku mogą pozostawić intensywne kreski [także te narysowanie węglem w odcieniu Light są wyraziste]. Poszczególne odcienie dobrze się ze sobą mieszają, tworząc naturalne, stopniowe przejścia.

Użyłam tutaj odcienia Dark i Light - niestety skan nie oddaje tak
dobrze subtelnego przejścia pomiędzy odcieniami, ale musicie
mi uwierzyć na słowo, że w rzeczywistości wygląda to ładniej :)
 
Jak na każdym przyborze marki Derwent tego typu, na oprawce znajduje się informacja o kraju pochodzenia, firmie, rodzaju przyboru. Trzon o średnicy 8mm jest czarnego koloru, nie jest lakierowany, tylko matowy. Taki ołówek jest lekki, dobrze leży w ręce. Węgiel dobrze się struga, nie łamie się ani sam wkład [średnica 4mm], ani drewno, które go otacza. Rysik można zatemperować za pomocą strugaczki, nożyka, temperówki na żyletkę albo papieru ściernego [albo ostrzałki z papieru ściernego]. Żywot węgla, czyli innymi słowy jego maksymalne zużycie, zapewni przedłużacz.


Cena za sztukę
: 4 - 4,30zł

Węgiel w ołówkach Derwent dostępny jest w:

  • plastikowych blistrach [4, 6 węgli]
  • metalowych opakowaniach [temperówka + 6 węgli: biały, 2 x light, 2 x medium, 2 x dark]
  • zestawach Sketching Collection [12, 24, 38 elementów]
 

 

Moja praca wykonana węglami w ołówku Derwent:
http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/443/Kobieta
Węgiel w ołówku Derwent [odcienie dark, medium i biały].

Prace innych artystów wykonane węglem barwionym Derwent:
  • House by the river by Andrew Tift
 
Czarny węgiel w ołówku produkują również m.in. firmy Koh-I-Noor [należy on do serii Giaconda] oraz CretaColor.
 
Dostępny jest na sztuki, w małych opakowaniach, jak również w różnych zestawach:




Wspominałam też o kolorowym węglu...



Derwent Tinted Charcoal -
węgiel barwiony

Zawsze, kiedy myślimy o węglu do rysowania, widzimy oczami wyobraźni coś czarnego. Obojętnie, czy to węgiel naturalny w pałeczce, sztyfcie czy w ołówku. Pierwsze nasze skojarzenie zawsze dotyczy intensywnej czerni, jaką można uzyskać za pomocą węgla, prawda? :)

Tymczasem firma Derwent wyprodukowała coś nowatorskiego: kolorowy węgiel. Tradycyjny węgiel został połączony z pigmentem i w ten sposób powstało 21 kolorowych węgli! Rysując węglem barwionym, nie miałam wrażenia, iż rysuję pastelami. Ten rodzaj węgli daje całkowicie naturalny efekt. Ma tę samą twardość, sypkość, co zwykły, czarny węgiel. To świetne rozwiązanie dla osób, które tworząc swoje prace, trzymają się tylko jednej techniki [niektórzy mają purystyczne podejście i nie lubią mieszać technik. A ja? Zależy jakich, przy okazji jakiego stylu i tematu :)].

Paleta kolorów to 21 przygaszonych, subtelnych bardzo spokojnych, w dużej mierze chłodnych odcieni zieleni, brązów, niebieskości. Poszczególne barwy nie gryzą się ze sobą - niskie nasycenie koloru sprawia, że kolory węgli ładnie ze sobą harmonizują. Taka gama barw pasuje przede wszystkim do studiów martwej natury, architektury, a także fauny i flory. Patrzę na te kolory i stwierdzam, że rysując smutny pejzaż przedstawiający deszczowy dzień, również bym nimi nie pogardziła :)

Tu jeszcze dwa wzorniki kolorów: I i II - myślę, że są bardziej wierne rzeczywistości. Ja posiadam węgiel White [biały], Burnt Earth [ziemia palona] i Peat [torf]. Biały węgiel skrzypi, ale reszta rysuje miękko - nie wydają z siebie odgłosów, od których cierpną zęby :D

Od góry: węgiel zwykły w ołówku [odcienie light, medium, dark]
i węgiel barwiony w ołówku [odcienie Burnt Earth, Peat i White]
Podobnie jak węgle niebarwione, o których wspominałam wyżej, fajnie się ze sobą mieszają, gładko rysują, łatwo rozcierają na papierze niefakturowanym. Super nadają się do rysowania detali dzięki rysikowi, który można zatemperować. Bardzo dobrze odznaczają się na kolorowym papierze [te jaśniejsze nawet na ciemnym, czego dowód poniżej]. Rozmyte wodą, nie bledną ani nie wzrasta intensywność ich odcienia. Kolor pozostaje taki sam!


Węgiel barwiony w designie wygląda tak samo, jak opisany na początku postu węgiel w ołówku. Ma te same wymiary, wagę oraz średnicę wkładu. Tak samo dobrze się struga, nie jest łamliwy, a w miarę zużycia, można włożyć go do przedłużacza.
Pytanie: po co kolorowy węgiel? Ano po to, by nieco urozmaicić prace wykonywane w tej technice. Jak mówiłam, węgiel świetnie prezentuje się na barwionym papierze, ale wprowadzenie trzeciego koloru [poza czarnym węglem i kolorową kartką] nada pracy zupełnie innego charakteru. Pomoże nadać pracy wyrazistość lub subtelność w zależności od użytego koloru i wykonanego światłocienia. Stonowane kolory sprawią, że dzieło będzie spójne.


Cena za sztukę
:  ok. 4zł

Węgiel barwiony Derwent można kupić w:

  • blistrze [6 węgli]
  • metalowym opakowaniu [12, 24 węgle]
  • zestawach Sketching Collection [12, 24, 38 elementów]

Moje prace wykonane węglem zwykłym i barwionym w ołówku:

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/449/Czarna%20per%C5%82a
Węgiel barwiony w ołówku Derwent Tinted Charcoal [odcienie biały, Burnt Earth i Peat]
został użyty do narysowania całego rysunku za wyjątkiem afro.

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/454/Czarne%20per%C5%82y
Węgiel barwiony w ołówku Derwent Tinted Charcoal [odcienie biały, Burnt Earth i Peat]
został użyty do narysowania całego rysunku za wyjątkiem afro oraz materiału trzymanego przez kobietę.



  Prace innych artystów wykonane węglem barwionym Derwent:
 

    Filmiki pokazujące proces rysowania węglami w ołówku Derwent znajdziecie tutaj oraz tutaj.


    Węgiel w sztyfcie [prasowany]



    Derwent oferuje również tzw. prasowany węgiel w postaci sztyftu [czy jak kto woli - sztabki, bloku]. To czysty, naturalny węgiel drzewny, który został przemielony oraz sprasowany. Ma niecałe 8mm szerokości oraz 7,5cm długości. Na sztyfcie znajdują się podstawowe informacje o tym węglu: kraj pochodzenia, firma, co to za produkt, z jakim mamy do czynienia [z węglem oczywiście :D] oraz odcień. Do wyboru bowiem są 3 odcienie: Dark, Medium oraz Light. Pomiędzy każdym z nich jest dobrze widoczna różnica:


    Muszę jednak przyznać, że choć odcień Dark jest ciemny, nie daje aż tak głębokiej czerni, jak ten sam odcień węgla w ołówku firmy Derwent. Wszystkie odcienie za to rysują mięciutko, bez skrzypienia w czasie pocierania o papier, łatwo się rozmazują i mieszają ze sobą. Węgle te zużywają się w przeciętnym tempie - oczywiście po rysowaniu sztyft skraca się, ale nie spotkamy się z sytuacją, że po wykonaniu pracy na A4 mamy o połowę mniej węgla.
    Węglem w sztyfcie można rysować na dwa sposoby: krawędzią - wykonując cienkie kreski - lub szerszym bokiem, za jednym pociągnięciem  pokrywając duży obszar. Pozwoli zaoszczędzić to czas. Nałożenie grubej, wyrazistej kreski węglem w sztyfcie pozostawi dużo pyłu, który można ładnie rozmazać pędzelkiem lub patyczkiem higienicznym, tworząc stopniowe przejście od głębokiej czerni do delikatnej, niemalże transparentnej szarości.
    Jak każdy węgiel, ten produkowany przez firmę Derwent jest wodorozpuszczalny, co pomoże urozmaicić pracę :)




    Jak wspominałam, węgiel niemiłosiernie brudzi palce. Jak temu zapobiec w przypadku węgli w sztyfcie? Możemy wybrać rozwiązanie ekonomiczne albo dla leniuchów :D Pierwsze polega na owinięciu węgla kawałem papieru i przyklejeniu końca taśmą przezroczystą, by się nie rozwijał. Drugie wyjście, to dla osób wygodnych, to kupno specjalnych uchwytów, "gripperów" do sztyftów :) Do nabycia w zestawie 3 sztuk za ok.13zł.
    Gripper pasuje do nie tylko do węgli w sztyfcie - na zdjęciu widoczny
    jest tusz w sztyfcie Derwent Inktense.
    Węgiel w sztyfcie został tu użyty do narysowania afro. Wykonanie całej fryzury zajęło dosłownie kilka chwil [jakieś 4
    minuty]. Kolistymi ruchami wypełniałam wcześniej zaznaczony kształt fryzury, pozostawiając malutkie odstępy [dlatego, iż
    rysowałam na gładkim papierze - gdybym użyła fakturowanej kartki, te prześwity zrobiłyby się same]. Dzięki temu fryzura wyszła naturalnie, uzyskując typowy dla osób ciemnoskórych plątaninę sprężystych, puszystych loczków.

    Filmiki przedstawiające rysowanie węglem w sztyfcie znajdziecie tutaj i tutaj.

    Cena:
    od 3,40zł za sztyft.

    Węgiel w sztyfcie Derwent można kupić:
    •  na sztuki
    • w plastikowych blistrach [6 sztuk]
    • w zestawach Sketching Collection w metalowych opakowaniach [12, 24, 38] oraz drewnianych kasetach [24, 35, 48, 72]


    Istnieją także sztabki w rozmiarze XL dla tych, którzy bardzo często rysują węglem lub dla osób o dużych dłoniach :D Niestety nie miałam okazji rysować tym węglem, więc podaję tylko ogólne info na jego temat.

    Derwent XL Charcoal
    Sztyfty XL posiadają wymiary 2cm na 6cm. Do wyboru jest 6 różnych kolorów. Są to spokojne, naturalne odcienie. Takie duże bloki węgla przydadzą się osobom, które ciągle pracują węglem, przede wszystkim na dużych formatach, gdyż dzięki swoim rozmiarom dają możliwość szybkiego pokrycia powierzchni. Łatwo i w krótkim czasie można wykonać nimi tło, pokolorować ścianę budynku... Jak wspominałam, powinny spodobać się mężczyznom, ponieważ będą lepiej leżały w ich większych od kobiecych łapek dłoniach ^^
    Oto różne efekty, które można tymi węglami uzyskać:

    Źródło obrazka

    Cena:
    11zł za sztukę.

    Węgiel XL do nabycia:
    • na sztuki
    • w metalowym opakowaniu 6 kolorów
     

    Prace innych artystów wykonane węglem w sztyfcie Derwent [zwykłym oraz XL]:
    • La Ballerine - Paul Knight

    Węgle w sztyfcie produkuje również firma Koh-I-Noor :)


    Węgiel w pałeczkach [naturalny / rysunkowy]


    Niestety, nie mogę powiedzieć wiele na temat węgla rysunkowego, ponieważ nigdy z niego nie korzystałam. To najbardziej miękka wersja węgla i bardzo dobrze się rozmazuje. Podobno można uzyskać dzięki niemu naprawdę głęboką czerń. Należy uważać, rysując węglem w pałeczkach, ponieważ jest on dosyć delikatny i bez zachowania ostrożności, momentalnie się połamie. Nadaje się do wykonywania szkiców, prac na małych formatach i detali. Do nabycia o różnych średnicach i długościach w opakowaniach zawierających co najmniej kilka sztuk.
    Cena za opakowanie: ok. 5,50-10zł w zależności od liczby pałeczek i firmy [na zdjęciach powyżej firma Koh-I-Noor oraz Derwent].

    Węgiel do Kubusia Koh-I-Noor


    To coś jak połączenie węgli naturalnych w pałeczkach z węglem w ołówku... automatycznym. Zapewniają precyzję, pełną kontrolę nad stawianymi kreskami, czystość pracy. Te wkłady węglowe mają 12cm długości oraz i średnicę niecałe 6 mm. Do wyboru są 3 miękkości: twarda, średnia oraz miękka. Sprzedawane są w pudełeczku zawierającym 6 wkładów. Można nimi rysować i bez Kubusia, ale wówczas jest większe ryzyko połamania się węgla.
    Cena za opakowanie: ok. 6-7zł.


    Post ten był informacyjno-recenzjowy. Podałam róże informacje na temat rysowania węglem [tutaj więcej na temat tego medium] oraz zrecenzowałam węgle firmy Derwent. Skupiłam się na tym producencie, ponieważ nie posiadam węgli innych marek i byłabym wdzięczna - pozostali czytelnicy również - gdyby osoby rysujące węglem podzieliły się swoimi opiniami na temat tego przyboru oferowanego przez inne marki :)
    Zobaczcie również:

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...