28 kwietnia 2015

Inspiracja: Zniszcz ten dziennik - Wreck this journal


Czy kiedyś mieliście ochotę wyżyć się, ale nie mieliście na czym albo brak Wam było pomysłu, jak to zrobić? Albo chcieliście odejść od ugrzecznionego, starannego rysunku i zaszaleć z przyborami, kolorami i kształtami, ale mimo wszystko baliście się? Brak Wam pomysłów, co stworzyć?

Przedstawiam Wam rozwiązanie: światowy bestseller "Zniszcz ten dziennik" [ang. "Wreck this journal"], czyli kreatywna destrukcja!

To wyjątkowa, niepowtarzalna, stworzona przez kanadyjską artystkę Keri Smith książeczka, której głównym celem jest rozbudzić Waszą wyobraźnię i rozwinąć kreatywność poprzez szereg najdziwniejszych poleceń. Co piszą na oficjalnej polskiej stronie na jej temat?

Czym jest „ZNISZCZ TEN DZIENNIK”? Zbiorem myśli, dziennikiem, kolorowanką, wydzieranką i grą w jednym. Dziennik ma też terapeutyczną moc. Pomaga rozładować emocje, wyrazić uczucia, śmiać się w głos i bawić na maksa.
Książka nie ma wartości literackiej – niewiele w niej słów. To rodzaj płótna, na którym czytelnik ma wyrazić siebie.

Swój egzemplarz dostałam w prezencie od przyjaciółki. Zdradzę, że sytuacja była zabawna, kiedy na naszym spotkaniu przy kawie wspomniałam, że rozważam nabycie tego dziennika i jeśli zajrzymy tego dnia do Empiku lub Matrasa chyba go kupię, a przyjaciółka wyciągnęła go ze śmiechem z torebki i mi wręczyła :D ♥

Książka jest trudna do zdefiniowania. Trafnie określono ją rodzajem gry, ponieważ czym innym jest wykonywanie różnych poleceń, jeśli nie grą, zabawą? Tak, jestem pewna, że każdy, kto posiada ten dziennik, będzie się świetnie bawił. Mnie samo czytanie poleceń rozbawiło! Książka na swoich ponad 200 stronach zawiera mnóstwo poleceń [jest ich prawie tyle, ile stron, więc możemy mieć zagwarantowaną zabawę na kilka ładnych miesięcy, jeśli codziennie zajmiemy się jednym] różnego typu. Ale o tym będzie mowa za chwilę! Najpierw zerknijmy na pierwsze strony książki...


O ile wskazówki brzmią zwyczajnie, to jednak ostrzeżenia wydają się być dziwne... Nie każdy ma ochotę się ubrudzić, zamoczyć lub zrobić coś, co sprawi dyskomfort psychiczny. Jednak obietnica twórczego życia brzmi zachęcająco! Spójrzmy dalej...


Rebelię czas zacząć... spokojnie. Pierwsze polecenia zachęcają do zapisania swojego imienia na różne sposoby i wprowadzenia własnej numeracji stron.


O, destrukcja znowu przełożona na później. A może jednak nie? Może znajdą się uparciuchy, które celowo zniszczą tę stronę? :>


Dopiero na kolejnych stronach zaczynają się dziwne polecenia... im dalej, tym dziwniej... tym bardziej abstrakcyjnie!






W grę wchodzi nawet użycie jedzenia i picia...



Zgodnie ze wskazówką umieszczoną na początku książki, musimy ten dziennik zabierać ze sobą wszędzie...






Dziennik zawiera również takie polecenia jak "Stań tu. Wytrzyj nogi i podskakuj", "Zadźgaj tę stronę ołówkiem", "Odciśnij liście i inne znaleziska", "Pomaż szaleńczo, agresywnie, lekkomyślnie i żywiołowo", "Malowanie językiem. Zjedz kolorowe cukierki. Poliż tę stronę", "Wykonaj naprawdę brzydki rysunek", "Rozetrzyj tutaj brud", "Bazgraj dziko używając tylko pożyczonych długopisów", "Zbieraj kłaczki z kieszeni", "Znajdź sposób, by ubrać się w ten dziennik", "Szoruj tę stronę" i wiele, wiele innych. Jak widzicie, generalnie polecenia i sugestie w tej książce są naprawdę... pomysłowe, delikatnie rzecz ujmując. Niektóre wymagają użycia nie tylko rąk, ale i nóg, a przede wszystkim głowy! Dziwaczne polecenia warto traktować z przymrużeniem oka - np. polecenie użyźniania dziennika, choć widziałam tę stronę z pięknie rosnącą nań rzeżuchą ;) 

Chyba nie wszyscy będą chętni wypełnić to zadanie dosłownie...
Jak zostało wspomniane, dziennik ma właściwości terapeutyczne. W celu rozładowania negatywnych emocji, pozbycia się stresu możecie nie tylko targać, dziurawić, plamić, miąć i brudzić strony książki, ale i w słowach wyrazić swój nastrój. Myślę, że wielu z Was prowadziło bądź prowadzi pamiętniki, czy to formie tradycyjnej, czy elektronicznej [blogi], więc wypełnienie tych stron nie będzie dla Was nowym doświadczeniem - co nie znaczy, że nie "oczyści" Was emocjonalnie :)


Właśnie, prowadzicie blogi? Zdarzają się Wam hejty od trolli? Bo mnie tak. Choć dziennik zachęca do wyznania "co podpowiada Ci Twój krytyczny głos wewnętrzny", to podejdę do tej strony w sposób buntowniczy i chyba zacznę zapisywać na poniższej stronie najbardziej absurdalne komentarze, by poprawiać sobie humor :)
 



Szafiarki z pewnością znalazłyby bardzo wymyślny i modny sposób ;)






Wzięłam "pisanie w kółko i w kółko" bardzo dosłownie ^^


Prawie się udało!



Podsumowując... Plusy? Książka zdecydowanie pobudza wyobraźnię, pomaga nauczyć się kreatywnie myśleć, umożliwia wyładowanie negatywnych emocji. Oprawa graficzna jest minimalistyczna, ale interesująca poprzez użycie różnych czcionek [w większości przypominających odręczne pismo... a może nawet nim będące? ^^], umieszczenie napisów w różnych miejscach pod różnymi kątami, dzięki różnym elementom graficznym. Minusy? Jedynie cena. 30zł to nie jest duży wydatek, ale biorąc pod uwagę jakość papieru [dobra, ale nie rewelacyjna, papier jest kremowy] oraz fakt, że książka ma być zniszczona, mogłaby być tą dychę tańsza :)


Jak pewnie zauważyliście, na razie bardzo mało stron zostało przeze mnie wypełnionych :( Przez ostatnie miesiące rysowałam trochę prac na prezent, do recenzji, albo po prostu coś mnie na tyle inspirowało, że nie mogłam przełożyć narysowania tego na później. Mam nadzieję, że wkrótce wezmę się za ten dziennik i będę go kreatywnie niszczyć i się na nim artystycznie wyżywać :D Może wtedy opublikuję notkę z tym, co stworzyłam [może nawet spróbuję nakręcić filmik? Jeden już powstał, sneak peek tutaj :D], a i Wy pochwalicie się tym, jak przeprowadzaliście destrukcję na swoich książkach, jeśli je posiadacie? Dajcie znać, jeśli jesteście chętni c:


Tutaj oficjalna strona tej książki: http://zniszcztendziennik.pl/ oraz fanpage, gdzie możecie się pochwalić swoimi wyczynami https://www.facebook.com/ZniszczTenDziennik.


11 kwietnia 2015

Jak narysować portret kredkami


Ostatnio była teoria i troszkę podstawowej praktyki związanej z rysowaniem kredkami, dziś czysta praktyka na podstawie mojego portretu z Marcysiąbush. Ponieważ zdjęcia z naszego spotkania bardzo się Wam spodobały, a kilka osób nawet nas narysowało [jeszcze raz dziękuję ♥], postanowiłam, że odkryję sekrety kredkowego portretu na podstawie właśnie tej pracy :)


Może nie jest to mega realistyczny i bardzo szczegółowy rysunek, ale skoro dopiero zaczynamy naukę portretowania kredkami, na początek sprawdzi się w sam raz :) Stworzenie pracy w tym stylu, z gładką twarzą, mało szczegółową, z jednolitym światłocieniem jest łatwiejsze, niż wykonanie portretu z dynamicznym światłocieniem, w nietypowej kolorystyce i wieloma detalami. Spokojnie, do tego też dojdziemy, kiedy tylko narysuję i udokumentuję proces rysowania tego zdjęcia :D

Wyrazy naszych twarzy były nieco trudne do uchwycenia, ale nie raz zmierzyłam się już z rysowaniem głupich min, więc nie była to dla mnie nowość. Jednak twarz wykrzywiona w sposób śmieszny lub w grymasie to niewątpliwie wyzwanie, dlatego jeśli zdecydujecie się na szalony portret, zanim przystąpicie do kolorowania, upewnijcie się, że wstępny szkic został wykonany poprawnie. Na początek jednak bezpiecznie wziąć się za portret en face. Ale do odważnych świat należy, może strzelicie sobie zdjęcie z głupią miną i narysujecie siebie kredkami? :D Dla mnie ten autoportret z Marcysiąbush był pierwszym autoportretem od kilku lat, pierwszym autoportretem w kolorze i pierwszym w towarzystwie :)


Przybory

  • kredki - co jest oczywiste :) Jeśli macie mały zestaw kredek, a planujecie dużo portretować, warto zaopatrzyć się w kolory cieliste. Wiadomo, że kolory można mieszać, ale jednak kredka przypominająca kolor skóry jest niezastąpiona. W zależności od zdjęcia, które wybierzecie, mogą Wam być potrzebne różne kolory, jednak jeśli chcielibyście uzyskać portret kolorystycznie podobny do mojego, zaopatrzcie się w kolor cielisty, różne odcienie różu, pomarańczu, czerwieni, ciepłego brązu. 
  • blender - opcjonalnie, w zależności od tego, jak mieszają się Wasze kredki
  • ołówek 2B - do wykonania szkicu
  • gumka chlebowa

Krok po kroku

#1 Standardowo zaczynam od wykonania dokładnego szkicu. Jak wspominałam przy okazji notki Jak rysować kredkami - a także kilku innych tutoriali - najodpowiedniejszym ołówkiem* do tej czynności jest ołówek 2B. Ten ołówek łatwo wymazać, poza tym nie zostawia wgłębień w papierze jakie mógłby zostawić np. ołówek B. Szkic powinien być narysowany delikatnie.

*Nie powinno się wykonywać szkicu kredką, ponieważ jest ona trudna do wymazania i nie jest tak precyzyjna, jak ołówek.

 

#2 Kiedy już upewnię się, że szkic wygląda dokładnie tak, jak powinien - a więc jest dokładnym odzwierciedleniem zdjęcia - kolejnym krokiem jest przystąpienie do wypełniania twarzy. Kiedy rysuję oczy, które mają wyrazistą linię rzęs, długie czarne rzęsy lub eyelinerową kreskę [czyli takie, jak ja mam na poniższej fotografii], zaczynam od zaznaczenia jej czarną kredką lub ołówkiem Steadtler Mars Lumograph 8B. Koloruję także źrenicę. Nie jest to jednak reguła nie do obejścia - swobodnie można zacząć od kolorowania tęczówki, a rzęsami i źrenicą zająć się później.

#3 Następnie zajmuję się tęczówkami. Ich kolor dobieram w oparciu o wzornik kolorów. To bardzo przydatna rzecz, kiedy chcemy zachować w miarę wierną kolorystykę zdjęcia. W przypadku rysowania z wyobraźni oczywiście wybieramy kolor, który najbardziej nam się spodobał/pasuje do konceptu naszej pracy :)


Zanim jednak przystąpię do kolorowania oczu, wybieram także ciemniejszy odcień koloru od tego, który wybrałam jako podstawowy kolor tęczówki, np. w przypadku oczu niebieskich - granat, w przypadku brązowych lub piwnych - ciemny brąz itd. Tą ciemniejszą kredką na wstępie wykonuję okrąg stanowiący krawędź tęczówki, bowiem krawędź ta z reguły jest ciemniejsza od pozostałej kolorowej części oka. Dopiero potem wypełniam jaśniejszą tęczówkę kolistymi ruchami. Niektóre miejsca omijam - to będą odbicia światła. Taki kontrast w obrębie tęczówki będzie fajnie, realistycznie wyglądał i ożywi oko.
Sięgam też po różową kredkę. Wykonuję nią te paseczki ciała, które znajdują się w okolicach oczu. Jednak zanim to zrobię, podmazuję delikatnie szkic wykonany ołówkiem. To ważne! Dzięki temu ołówek nie będzie przebijał spod warstwy kredki. Tak samo robię później z pozostałymi częściami rysunku.
Z zestawu kredek wybieram też taką, której kolor jest szary lub bladoniebieski. Za jej pomocą wypełniam obszar gałki ocznej. Znowu omijam niektóre miejsca, sugerując, że tam odbija się światło. Zazwyczaj przy kącikach oczu kredkę dociskam mocniej, by uzyskać ciemniejszy odcień. W ten sposób uda się zaznaczyć, że gałka oczna jest kulą. Niezakolorowanie gałki ocznej, pozostawienie jej bladej może wywołać wrażenie spłaszczonego oka. Na koniec można dodać parę różowych/czerwonawych żyłek w oczach, by podnieść poziom realizmu. Należy uważać, by nie przesadzić, bo osoba portretowana może zacząć wyglądać, jakby nie przespała kilku nocy z rzędu ;)
Szczegółowy tutorial na temat rysowania kredkowych oczu tutaj.


#4 Dalej można kontynuować rysowanie okolic oczu, ja jednak często na tym etapie przechodzę do wykonywania brwi albo czoła. Sięgam po cielisty kolor - coś z pogranicza różu i pomarańczu, jednak raczej bladego, niż nasyconego [polecam kredkę Derwent Drawing Light Sienna albo Koh-I-Noor Polycolor 9 albo Derwent Coloursoft Peach] - to będzie bazowy kolor do skóry. Wypełniam nią cały obszar czoła. Jeśli posiadamy kredkę woskową, technika kolorowania nie będzie mieć znaczenia, bo ślady pociągnięcia kredki znikną pod kolejnymi warstwami. W przypadku kredek o olejowym składzie warto kolorować metodą cyrkulizmu.


#5 Kolorując czoło, możemy też pokolorować okolice wokół oczu. Kiedy kolorujemy obszar wokół brwi, możemy bardzo delikatnie wjechać właśnie na miejsce, gdzie mają znaleźć się brwi [wcześniej szkic brwi należy lekko podmazać, by był nieco niewidoczony!]. Dzięki temu, gdy narysujemy już brwi [pamiętajcie: brwi dobrze jest rysować zgodnie z kierunkiem rośnięcia włosków], spomiędzy włosków nie będą wyzierać białe przestrzenie. Na tym etapie zaczynam przyciemnianie niektórych partii rysunku w okolicach czoła i oczu. Używam do tego kredki w kolorze ciemnołososiowym, lekko brzoskwiniowym lub średnim ciepłobrązowym. Należy uważać, kiedy wypełniamy przestrzenie pomiędzy rzęsami, by nie wjechać na nie, bo możemy rozmazać czarną kredkę. Dlatego czasem warto rysować rzęsy dopiero po pokolorowaniu okolic oczu, a nie utrudniać sobie robotę, jak ja :)


Jeśli twarz nie ma dziwnego grymasu, zmarszczek i różnych "udziwnień", dalej ją wypełniam uprzednio wybranym kolorem podstawowym. Rudą/rdzawą kredką zaznaczam wewnętrzne kąciki oczu. Można to oczywiście zrobić wcześniej :)



#6 Na tym etapie zaczynam nadawać czołu kształt. Biorę kredkę, którą wybrałam w poprzednim kroku do przyciemnienia [w kolorze ciemnołososiowym, lekko brzoskwioniowym lub średnim ciepłobrązowym, w zależności, jaką kolorystkę będzie miał mieć nasz rysunek] i wzorując się na zdjęciu koloruję te ciemniejsze obszary. Tutaj wybrałam kredkę z zestawu portretowego Koh-I-Noor nr 354. Niektóre miejsca - np. jak środek czoła - zostawiam niezakolorowane, ponieważ są wypukłe. Musimy pamiętać: ciemne = wklęsłe/płaskie, jasne = wypukłe.

Proszę się nie sugerować kolorem kredki na zdjęciu, musiała się tam znaleźć przypadkowo :D
Przejścia pomiędzy ciemniejszym kolorem, a kolorem bazowym można złagodzić i wygładzić jasnoróżową, stępioną kredką, rysując nią okręgi. Ja użyłam Derwent Coloursoft Soft Pink.


#7 Choć w notce Jak rysować kredkami napisałam, żeby zacząć rysowanie od krawędzi, czasem można wyłamać się spod tej reguły - a dlaczego nie? :) Ciepłym odcieniem różu zaznaczam środek zaróżowionego policzka.



Jasnym, liliowym odcieniem cieniuję wory pod oczami. Tak, w realizmie chodzi także o pokazywanie niedoskonałości, a takowymi są na pewno moje sińce ;) Dlatego postanowiłam nie upiększać się na tym portrecie. Takie sińce możecie wykonać, kiedy rysujecie osoby chore, zmęczone, blade. Nie przesadźcie z ilością fioletu! Chodzi o delikatne zaznaczenie.


#8 Kolorem wybranym na podstawowy odcień skóry zaczęłam kolorować nos. Różem przyciemniłam policzek, cieniując metodą cyrkulizmu.


#9 Przyszedł czas na nos. Najpierw dokończyłam kolorować go podstawowym, cielistym odcieniem. Następnie, bardzo delikatnie zaznaczyłam cienie na nosie. Nie dociskajcie od razu kredki, ponieważ możecie źle określić kształt nosa i co wtedy? Kolorujcie powoli, lekko dotykając kartki papieru. Zaznaczcie boki nosa, słupek [to ta część na dole pomiędzy nozdrzami] oraz płatki. Dociśnijcie kredkę nieco mocniej wtedy, kiedy będziecie pewni, że uzyskaliście dobry kształt nosa.



#10 A teraz język ;) Przypatrzyłam się zdjęciu i zauważyłam, że jego krawędzie są ciemniejsze, a środek jaśniejszy. Ciemnoczerwoną kredką poprawiłam kontury języka i zakolorowałam najciemniejsze obszary. Różową kredką, którą kolorowałam policzek, wypełniłam pozostałą część języka. Białą, miękką kredką rozjaśniłam ten fragment języka, który na zdjęciu był najjaśniejszy. Czasem można dodać kilka białych kropek żelopisem by podkreślić, że język jest mokry.


#11 Następnie wzięłam się za usta. By odróżnić kolor ust od języka, wybrałam inny odcień czerwieni, ale jeśli macie mały zestaw z tylko jednym odcieniem tego koloru, możecie go śmiało użyć. Nie kolorowałam całej powierzchni ust, ponieważ wyglądałyby płasko. Środkowe części warg pokolorowałam różową kredką. Dobrze zatemperowaną czerwoną kredką narysowałam kilka rowków na wargach. Wnętrze buzi pokolorowałam ołówkiem 8B Steadtler Mars Lumograph [możecie swobodnie wykorzystać czarną kredkę].
Później zabrałam się za wykonanie brody, używając tych samych odcieni kredek, których użyłam przy rysowaniu czoła i nosa.


#12 Zaczęłam rysować włosy. Ponieważ, jak wspomniałam, na portretach realistycznych warto jest uchwycić niedoskonałości [oczywiście nie zawsze i zależy jakiego rodzaju], postanowiłam przerysować swoje odrosty ;) Dlatego włosy też na czubku głowy wykonałam jasnobrązową kredką, a dalsze części włosów ciemniejszymi odcieniami brązu. Oczywiście włosy rysowałam dobrze zatemperowanymi kredkami zgodnie z kierunkiem rośnięcia.



#13 Na tym etapie wzięłam się za bluzkę i szyję. Popielatą kredką pokolorowałam całość rękawa, nieco mocniej dociskając kredkę, by od razu zlikwidować pory papieru. Ciemnoszarą kredką wykonałam marszczenia materiału. Zmieniałam nacisk kredki w zależności od tonu, jaki chciałam uzyskać.
Jeśli zaś chodzi o szyję, na zdjęciu była nieco ciemniejsza od twarzy. Tak jak przedtem, cielisty kolor Light Sienna użyłam jako kolor bazowy, ale do cieni zamiast kredki w odcieniu różowego pomarańczu wybrałam ciepły, średni brąz. Dalej stosowałam metodę cyrkulizmu.


Również tym brązem bardzo delikatnie pocieniowałam całość szyi, a następnie powieliłam warstwę koloru bazowego. Dalej kontynuowałam rysowanie włosów.


Na koniec szyję wygładziłam jasnoróżową kredką Derwent Coloursoft Soft Pink. Zajęłam się też zębami. Najpierw wymazałam naprószony tam pigment za pomocą gumki chlebowej, a potem bardzo delikatnie zaznaczyłam krawędzie zębów szarą kredką.


#14 Kolej na Martę C: Jak zauważyliście, tym razem nie zaczęłam kolorować jednocześnie obu oczu. Nie ma nic złego w zajęciu się najpierw jednym okiem, a potem drugim. Rysujmy, jak nam wygodnie :) 
Marta ma nieco inny odcień oczu, niż ja, dlatego tym razem dodałam więcej granatu - nie tylko wokół obwódek tęczówek, ale na ich całości. Różową kredką zaznaczyłam paseczek nad gałką oczną, wewnętrzny kącik oka oraz żyłki. Łososiową [pomarańczowawo-różową] kredką zaczęłam przyciemniać niektóre fragmenty twarzy, np. obszar nad górną powieką - nie tylko dlatego, że w ten sposób zaznaczyć można było wgłębienie oczodołu, ale też dlatego, że w takim kolorze Marta miała cień na powiekach :)


Te same kroki powtórzyłam, rysując drugie oko. Ciepłym odcieniem różu pokolorowałam policzek, a liliowym bardzo delikatnie zaznaczyłam cienie pod oczami Marty.


#15 Zaczęłam rysować włosy Marty. W moim zestawie kredek Derwent Drawing znajduje się bardzo fajny, słomiany/bananowy kolor - Wheat. Skorzystałam z niego, by narysować włosy. Intensywna żółć mogłaby wyglądać nienaturalnie i krzykliwie gryźć się z kolorystyką twarzy. Jeśli nie posiadacie kredki w takim odcieniu, polecam się w nią zaopatrzyć, naprawdę warto :) A jeśli  jesteście w trakcie rysowania i na gwałt potrzebujecie wykonać blond czuprynę, użyjcie jak najmniej intensywnej żółci i stonujcie jej nasycenie bladobrązową lub szarą kredką, ale oszczędnie!
Samą twarz kolorowałam tymi samymi kolorami, których użyłam do wykonania swojej twarzy, poza ustami - do ust Marty wybrałam ciepły, intensywny róż.


Brwi zostały wykonane ciepłym odcieniem jasnego brązu, ponieważ taki kolor miały na zdjęciu. Jeśli nie macie jasnego brązu, to ten, który posiadacie, można rozjaśnić białą kredką. Tego samego koloru użyłam do dodania kilku pasemek we włosach.


#16 Tymi samymi kolorami, co twarz [+ odrobiną ciemnego brązu] pokolorowałam szyję. Dokończyłam rysować blond włosy, a dopiero później wypełniłam przestrzenie pomiędzy nimi zieloną kredką [czyli wykonałam prześwitujący spomiędzy włosów materiał bluzki] oraz różową [sweterek]. Zajęłam się także swoimi włosami, bluzką oraz kolczykiem Marty. 
Zwróćcie uwagę, że włosy Marty w okolicach kolczyka są brązowe. Jest tak dlatego, że te kosmyki znajdują się w cieniu. Również moje włosy w tamtym obszarze są ciemniejsze.
Cóż... twarze gotowe! Czas na tło :)


#17 Zadecydowałam, że powielę bąbelkowo/bokehowe tło, które kiedyś wykombinowałam przy portrecie Aidana Turnera. W tym celu najpierw pokolorowałam całe tło jasnoliliową kredką. Następnie użyłam średniego fioletu. Pierwszą warstwę pocieniowałam kreskami, drugą zaś metodą kółek/elips. Dzięki temu kolorowanie automatycznie wygładziło się. Na koniec wzięłam białą, miękką kredkę oraz kółecznik [plastikowy szablon kół] i zaczęłam rysować kółka.


Wykonałam wiele kółek różnej wielkości, niektóre zakolorowałam, niektóre nachodziły na siebie. Te kółeczka a la bąbelki nadały portretowi lekkości i jeszcze bardziej zwariowanego charakteru :)


#18 Rysunek gotowy!


Pamiętajcie, że sposób, który przedstawiłam, pasuje do normalnego albo "pozytywnego" portretu. Taka przyjemna, ciepła kolorystyka nie sprawdziłaby się w ponurym lub smutnym rysunku. Jest tak dlatego, że paleta barw niniejszej pracy opiera się na ciepłych kolorach. Jakie kolory proponuję do ponurych portretów możecie przeczytać tutaj: Jak rysować kredkami :)

Mam nadzieję, że notka przypadnie Wam do gustu i okaże się pomocna. Dajcie znać, jak wyszły Wasze portrety kredkowe po przeczytaniu tego tutoriala! :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...