28 kwietnia 2015

Inspiracja: Zniszcz ten dziennik - Wreck this journal


Czy kiedyś mieliście ochotę wyżyć się, ale nie mieliście na czym albo brak Wam było pomysłu, jak to zrobić? Albo chcieliście odejść od ugrzecznionego, starannego rysunku i zaszaleć z przyborami, kolorami i kształtami, ale mimo wszystko baliście się? Brak Wam pomysłów, co stworzyć?

Przedstawiam Wam rozwiązanie: światowy bestseller "Zniszcz ten dziennik" [ang. "Wreck this journal"], czyli kreatywna destrukcja!

To wyjątkowa, niepowtarzalna, stworzona przez kanadyjską artystkę Keri Smith książeczka, której głównym celem jest rozbudzić Waszą wyobraźnię i rozwinąć kreatywność poprzez szereg najdziwniejszych poleceń. Co piszą na oficjalnej polskiej stronie na jej temat?

Czym jest „ZNISZCZ TEN DZIENNIK”? Zbiorem myśli, dziennikiem, kolorowanką, wydzieranką i grą w jednym. Dziennik ma też terapeutyczną moc. Pomaga rozładować emocje, wyrazić uczucia, śmiać się w głos i bawić na maksa.
Książka nie ma wartości literackiej – niewiele w niej słów. To rodzaj płótna, na którym czytelnik ma wyrazić siebie.

Swój egzemplarz dostałam w prezencie od przyjaciółki. Zdradzę, że sytuacja była zabawna, kiedy na naszym spotkaniu przy kawie wspomniałam, że rozważam nabycie tego dziennika i jeśli zajrzymy tego dnia do Empiku lub Matrasa chyba go kupię, a przyjaciółka wyciągnęła go ze śmiechem z torebki i mi wręczyła :D ♥

Książka jest trudna do zdefiniowania. Trafnie określono ją rodzajem gry, ponieważ czym innym jest wykonywanie różnych poleceń, jeśli nie grą, zabawą? Tak, jestem pewna, że każdy, kto posiada ten dziennik, będzie się świetnie bawił. Mnie samo czytanie poleceń rozbawiło! Książka na swoich ponad 200 stronach zawiera mnóstwo poleceń [jest ich prawie tyle, ile stron, więc możemy mieć zagwarantowaną zabawę na kilka ładnych miesięcy, jeśli codziennie zajmiemy się jednym] różnego typu. Ale o tym będzie mowa za chwilę! Najpierw zerknijmy na pierwsze strony książki...


O ile wskazówki brzmią zwyczajnie, to jednak ostrzeżenia wydają się być dziwne... Nie każdy ma ochotę się ubrudzić, zamoczyć lub zrobić coś, co sprawi dyskomfort psychiczny. Jednak obietnica twórczego życia brzmi zachęcająco! Spójrzmy dalej...


Rebelię czas zacząć... spokojnie. Pierwsze polecenia zachęcają do zapisania swojego imienia na różne sposoby i wprowadzenia własnej numeracji stron.


O, destrukcja znowu przełożona na później. A może jednak nie? Może znajdą się uparciuchy, które celowo zniszczą tę stronę? :>


Dopiero na kolejnych stronach zaczynają się dziwne polecenia... im dalej, tym dziwniej... tym bardziej abstrakcyjnie!






W grę wchodzi nawet użycie jedzenia i picia...



Zgodnie ze wskazówką umieszczoną na początku książki, musimy ten dziennik zabierać ze sobą wszędzie...






Dziennik zawiera również takie polecenia jak "Stań tu. Wytrzyj nogi i podskakuj", "Zadźgaj tę stronę ołówkiem", "Odciśnij liście i inne znaleziska", "Pomaż szaleńczo, agresywnie, lekkomyślnie i żywiołowo", "Malowanie językiem. Zjedz kolorowe cukierki. Poliż tę stronę", "Wykonaj naprawdę brzydki rysunek", "Rozetrzyj tutaj brud", "Bazgraj dziko używając tylko pożyczonych długopisów", "Zbieraj kłaczki z kieszeni", "Znajdź sposób, by ubrać się w ten dziennik", "Szoruj tę stronę" i wiele, wiele innych. Jak widzicie, generalnie polecenia i sugestie w tej książce są naprawdę... pomysłowe, delikatnie rzecz ujmując. Niektóre wymagają użycia nie tylko rąk, ale i nóg, a przede wszystkim głowy! Dziwaczne polecenia warto traktować z przymrużeniem oka - np. polecenie użyźniania dziennika, choć widziałam tę stronę z pięknie rosnącą nań rzeżuchą ;) 

Chyba nie wszyscy będą chętni wypełnić to zadanie dosłownie...
Jak zostało wspomniane, dziennik ma właściwości terapeutyczne. W celu rozładowania negatywnych emocji, pozbycia się stresu możecie nie tylko targać, dziurawić, plamić, miąć i brudzić strony książki, ale i w słowach wyrazić swój nastrój. Myślę, że wielu z Was prowadziło bądź prowadzi pamiętniki, czy to formie tradycyjnej, czy elektronicznej [blogi], więc wypełnienie tych stron nie będzie dla Was nowym doświadczeniem - co nie znaczy, że nie "oczyści" Was emocjonalnie :)


Właśnie, prowadzicie blogi? Zdarzają się Wam hejty od trolli? Bo mnie tak. Choć dziennik zachęca do wyznania "co podpowiada Ci Twój krytyczny głos wewnętrzny", to podejdę do tej strony w sposób buntowniczy i chyba zacznę zapisywać na poniższej stronie najbardziej absurdalne komentarze, by poprawiać sobie humor :)
 



Szafiarki z pewnością znalazłyby bardzo wymyślny i modny sposób ;)






Wzięłam "pisanie w kółko i w kółko" bardzo dosłownie ^^


Prawie się udało!



Podsumowując... Plusy? Książka zdecydowanie pobudza wyobraźnię, pomaga nauczyć się kreatywnie myśleć, umożliwia wyładowanie negatywnych emocji. Oprawa graficzna jest minimalistyczna, ale interesująca poprzez użycie różnych czcionek [w większości przypominających odręczne pismo... a może nawet nim będące? ^^], umieszczenie napisów w różnych miejscach pod różnymi kątami, dzięki różnym elementom graficznym. Minusy? Jedynie cena. 30zł to nie jest duży wydatek, ale biorąc pod uwagę jakość papieru [dobra, ale nie rewelacyjna, papier jest kremowy] oraz fakt, że książka ma być zniszczona, mogłaby być tą dychę tańsza :)


Jak pewnie zauważyliście, na razie bardzo mało stron zostało przeze mnie wypełnionych :( Przez ostatnie miesiące rysowałam trochę prac na prezent, do recenzji, albo po prostu coś mnie na tyle inspirowało, że nie mogłam przełożyć narysowania tego na później. Mam nadzieję, że wkrótce wezmę się za ten dziennik i będę go kreatywnie niszczyć i się na nim artystycznie wyżywać :D Może wtedy opublikuję notkę z tym, co stworzyłam [może nawet spróbuję nakręcić filmik? Jeden już powstał, sneak peek tutaj :D], a i Wy pochwalicie się tym, jak przeprowadzaliście destrukcję na swoich książkach, jeśli je posiadacie? Dajcie znać, jeśli jesteście chętni c:


Tutaj oficjalna strona tej książki: http://zniszcztendziennik.pl/ oraz fanpage, gdzie możecie się pochwalić swoimi wyczynami https://www.facebook.com/ZniszczTenDziennik.


56 komentarzy :

  1. Króliczek ze spinaczy - świetny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Planowałam zakup tej oto książeczki, ale jakoś mnie nie przekonuje. Czekam na twoje małe dzieła, może się zmotywuję. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :D Ja uznałam ją za świetną motywację do tego, by oderwać się na chwilę od schludnych, estetycznych rysunków i zrobić coś przewrotnego, a zarazem artystycznego.

      Usuń
  3. Ja kupiłam. Trafiłam na zadanie weź ten dziennik pod prysznic
    Wzięłam i spadł mi ma "podłogę" wanny i plums. Cały dziennik mokry i do wyrzucenia. To się nazywa pech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, przeprowadziłaś totalną destrukcję xD Nie dało się go wysuszyć suszarką? :(

      Usuń
  4. miałem 1 komentarz od trolla. skasowałem go natychmiast ,bo dlaczego ma mi mojego pięknego bloga zabrudzać ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie :) Twój blog to Twoje miejsce w sieci, do którego każdy powinien podchodzić kulturalnie.

      Usuń
  5. Coraz bardziej przekonuję się, aby zakupić tą książkę :D Zwłaszcza gdy zobaczyłam na facebook'u jaki kreatywnie niektórzy podchodzą do tych zdań. Jestem ciekawa co i Ty w przyszłości tam nabazgrasz :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, jak inni wypełniają zadania z Dziennika jest niezwykle inspirujące, prawda? :D Mam nadzieję, że uda mi się odkurzyć tę część mózgu odpowiedzialną za kreatywne myślenie i wykombinować coś fajnego :D

      Usuń
  6. O rany, nie spodziewałam się tego u Ciebie. XD Moim zdaniem ten dziennik jest głupi. Na początku pomyślałam sobie, że w sumie fajnie, gdy ktoś wykonuje go kreatywnie, ale potem stwierdziłam, że po co wydawać hajs na to, skoro równie dobrze można wziąć zwykły zeszyt i to w nim się ,,wyżyć'', lub stworzyć taki dziennik samemu, osoba kreatywna nie powinna mieć problemu z wymyślaniem własnych zadań, a większość zadań w tym dzienniku brzmi po prostu głupio, jak ,,zbieraj tutaj martwe robaki''. Jasne, można fajnie wykonać te zadania, ale chodzi mi o to, że autorka po prostu wymyśliła sobie jakieś pierdoły, tak naprawdę nic nadzwyczajnego, dlatego nie rozumiem fenomenu. Zwłaszcza, że jest też dużo osób, które kupują ten dziennik, żeby faktycznie go zniszczyć, co uważam już za kompletną głupotę. Wydają 30 zł by rzucać książką w błoto, wyrywać kartki itd.. Ehh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw odniosę się do tego, co napisałaś na końcu: właśnie, dlatego uważam, że cena powinna być niższa! Skoro w tej książce tak mało tekstu [wiadomo, to jej cel], nie zużyto na nią dobrej jakości papieru ani kolorowego tuszu, a na dodatek ma iść do zniszczenia, 20zł to powinna być naprawdę maksymalna cena. Zgadzam się też z tym, że teoretycznie sam każdy może sobie taką zrobić, z tym, że... nie każdemu się chce, nie każdy jest też aż tak kreatywny. Ta książka właśnie ma na celu pobudzić wyobraźnię i kreatywność tych osób, które nie myślą abstrakcyjnie. Np. można powiedzieć, że ja jestem realistką, i w życiu i w rysowaniu :D Ogromnie żałuję, ale rzadko podchodzę do swojej twórczości kreatywnie i dlatego dla mnie ta książka to idealna motywacja do ruszenia głową :D
      Co do zbierania robaków... nie musisz interpretować tego dosłownie. Możesz wykonać piękne, realistyczne rysunki owadów albo narysować je w sposób komiksowy, z iksami zamiast oczek, co sugerowałoby, że są martwe :D Ja tak zamierzam zrobić :D

      Fakt faktem, że pomysł jest banalny, ale z drugiej strony interesujący w swojej prostocie, a autorka zbija teraz na tym kokosy :D

      Usuń
  7. Jakiś czas temu kupiłam te książkę z zamiarem jakiegoś ładnego zrobienia poleceń... Książka nie dość że została dosłownie wykąpana (szamponem tez umyta XD) to na koniec mój brat wrzucił ja do kominka :P I to by było na tyle jeśli chodzi o ładne, staranne rysunki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, to destrukcja w 100% xD Mnie jednak byłoby żal się jej pozbyć ^^'

      Usuń
  8. Mnie jakoś nie przekonała: wolałabym wydać te pieniądze na prawdziwą książkę, a poza tym, nie mam jakiś destrukcyjnych zapędów, więc szkoda byłoby mi jej. Nawet, jeśli wiedziałabym, że do tego ma właśnie służyć, miałabym jakieś psychiczne opory...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem opory, bo sama nie chcę jej całkowicie zniszczyć. Jednak destrukcja nie musi być przeprowadzona w sposób dosłowny. Można dowolnie interpretować polecenia i stworzyć coś pięknego i kreatywnego ^^

      Usuń
  9. Ale masz fajnie, jeszcze cały Dziennik przed tobą! :) Mój już jest na wykończeniu, zrobiłam prawie wszystkie zadania! Ale wczoraj kupiłam To Nie Książkę, więc nuda mi nie grozi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i jak podchodziłaś do poleceń? Interpretowałaś je dosłownie? :)

      Usuń
  10. O, tez mam! :D I TNK tez :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak wrażenia, która bardziej Ci się podoba?

      Usuń
    2. Obie lubię, w TNK trzeba więcej pisać i myśleć, a w ZTD niszczyć, wklejać... :P

      Usuń
    3. Aha, czyli dzięki temu masz różne możliwości rozwinięcia kreatywności, to super ^^

      Usuń
  11. Też dostałam na prezent- i cieszę się z tego. :) Teraz już rzadziej do niej sięgam, ale jest super, ma dużo poleceń, które można rozumieć dwojako, dosłownie albo nie... Co prawda nie zabieram jej wszędzie, ale czasem zaglądam i coś tam bazgrolę :) Podoba mi się to, że w pewnym sensie zmusza do kreatywności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, w Dzienniku fajne jest to, że to Ty decydujesz, co z nim zrobić :) Czy podejść do niego kreatywnie, czy destrukcyjnie, czy dosłownie, czy nie ^^

      Usuń
  12. Ja jestem pod wrażeniem tego dziennika, uwielbiam wszelkie sposoby na "odreagowanie" :) Choć dziennik przeleżał u mnie raptem tydzień, bo znalazła go moja chrześniaczka (7 lat) w mojej pracowni i tak jej się spodobał, że stwierdziłam, ze dam go jej :)
    Swój osobisty na pewno jeszcze kupię :)
    Ps. Kupowałam za 20 zł w empiku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się wydaje, że Twoja chrześniaczka przeprowadzi totalną destrukcję xD
      O, to Ci się udało dobrze trafić! :D

      Usuń
  13. Dla mnie jako faceta ten dziennik jest tandetny. Nie ma dla mnie najmniejszego sensu niszczyć czegoś celowo za co zapłaciłem pieniądze. Szczególnie strona, na które brudzimy coś jedzeniem dla mnie jest dziwna. Ubrudzę stronę, a za kilka dni coś mi się tam popsuję. No bo rozumiem, że to wszystko ma być spontan, a nie wybieranie, aby zadać jak najmniej obrażeń. Nigdy nie wiadomo co będę jadł. ^.^ A potem jeszcze to wszystko na zakończenie wyślijmy do siebie. Ktoś z zewnątrz pomyślał by, że jestem... nienormalny O.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już pisałam innym, można, ale nie trzeba dosłownie traktować tych poleceń. Kto powiedział, że musisz smarować prawdziwym jedzeniem? Możesz narysować rozchlapaną zupę :D Ot, coś, czego raczej nie planowałbyś narysować kiedy indziej.

      Skąd by ktoś wiedział, że wysłałeś go do siebie? :D

      Usuń
    2. Moja córka (14 l.-pewnie by się obraziła, przecież prawie "15";) ) jakiś czas temu sobie taki kupiła.Początkowo byłem sceptyczny, ale jak zobaczyłem co w nim "porobiła" to zmieniłem zdanie.Myślę że lektura Jej dziennika totalnie zmieniła moje postrzeganie młodego pokolenia co to tylko internet,smartfon,facebook. Każda kolejna strona wprawiała mnie w lekki szok: łał... nie wpadłbym że można tak to ująć ,tak to przedstawić .Owszem kreatywny to on jest. Choć trzeba przyznać że w tym pokoleniu jest coś niszczycielskiego.Nic tak nie cieszyło się powodzeniem jak strona z tekstem : Poproś przyjaciół o zrobienie czegoś destrukcyjnego... Można by się pokusić o stwierdzenie że ta książka w połowie mogłaby się składać z takich stron i na pewno nie zostalibyśmy zaskoczeni powtarzalnością lub brakiem kreatywności.Sądzę że za kilka (kilkanaście) lat będzie chętnie wracać do tego "pamiętnika" wspominając co Jej w duszy grało, gdyż z wiekiem tracimy bezpowrotnie niesamowite dziecięce światopostrzeganie.Podsumowując: pomysł na książkę prosty i banalny.Każdy może teraz powiedzieć: lepiej kupić zeszyt za złoty ileśtam kosztował i zrobić sobie to samo, ale ilu z nas na to wpadło?Żaden?, Niewielu? No i właśnie dlatego kosztuje tyle ile kosztuje a i tak jest przebojem.
      Pzd Belial.

      Usuń
    3. Dzięki za taki długi komentarz! To świetnie, że Twoja córka znalazła fajne sposoby na uzupełnienie dziennika! :) Taki dziennik stanowić będzie super pamiątkę, jak mówisz.
      Ludzie często są leniwi i nie chciałoby im się zakładać takiego dziennika. W sumie mówię też o sobie, bo gdyby nie takie gotowe polecenia, jakie mi zaserwowano, pewnie bym nic takiego nie zrobiła :D
      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  14. Po pierwsze chciałam Ci podziękować. Mój Dziennik leżał sobie na półce i czekał na użycie, ale ostatnio miałam taki kocioł, że ledwo znajdowałam czas na cokolwiek. I wtedy pojawiła się ta notka. I stwierdziłam: Pieprzę wszystko, jest po egzaminach, ten ważniejszy (nie gimnazjalny) zdałam, mam wszystko w dupie i tyle! (przepraszam za wulgaryzmy, w oryginale było gorzej :P) I wzięłam się za robienie zadań. Po tych wszystkich tygodniach stresu, zmęczenia, zakuwania w końcu miałam chwilę śmiechu i luzu. Także dziękuję bardzo jeszcze raz :D
    Śmieszą mnie Ci wszyscy ludzie, którzy gadają jaki to bezsens i wyrzucanie kasy w błoto. Jeny ludzie, trochę luzu! Ktoś Wam każe to kupić? Nie! Nie zabierajcie frajdy takim osobom jak ja, Ilojleen czy innym nabywcom. I jeszcze marnujecie czas na wypowiadanie się o czymś, czego nie lubicie.
    Dziennik "ubarwia" nasze życie - dosłownie i w przenośni ;) Niektóre polecenia biorę zupełnie na serio (np.: wklejenie figurki szachowej na stronie "Zapełnij tę stronę białymi przedmiotami" - mam przez to mały problem z zamykaniem, ale co tam), a niektóre zupełnie nie - za wygięcie grzbietu uznałam skłony ;D A jeszcze więcej frajdy sprawia nagrywanie swoich poczynań i potem oglądanie!
    Chcem trafić na stronę z absurdalnymi komentarzami! Oto mój kandydat:
    wEś tY f OgOoLe Ić ZtOnD nIe UmIeShH rYsOwAć JuShH mOiA mAłA sIoRa RySuJe LePiEj
    Uff, z 10 minut mi to zajęło...
    Mam nadzieję, że w ten krótki długi weekend znajdziesz czas i na rysowanie i na wypełnianie Dziennika i na odsapnięcie :)
    Pozdrawiam!
    PS: marzyłby mi się tutorial jak rysować blizny, rany i takie wystające żyły (np.: na rękach)... Chyba, że już gdzieś jest - jeśli tak, to wstaw proszę linka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę ta notka aż tak Cię zmotywowała do zabrania się za Dziennik? Super, baaardzo się cieszę :D Grunt, że pomógł Ci się odstresować!
      Dokładnie, masz rację. Nikt nikogo nie zmusza do zakupu, a jak komuś żal pieniędzy, a chciałby się destrukcyjnie pobawić, sam może wykonać taki dziennik :)
      Hahaha kurczę, to mnie rozbawiłaś tą figurką szachową! :D Ja wkleiłam nakładkę na ołówek z pingwinem [dodatek do płatków śniadaniowych] i mi trochę odstaje, więc nie wyobrażam sobie, jak gruby musi być Twój dziennik! Fajnie zinterpretowałaś wygięcie grzbietu :) Ja zrobiłam to dosłownie, ale mam też pomysł na inne wygięcie grzbietu :)
      Ooo, to mi pojechałaś xD Puszczam focha! :D
      Przyznam, że myślałam o takich tutorialach, tylko szukam inspiracji na rysunek - bo nie lubię rysować z przymusu, z byle jakiego zdjęcia. Szkoda, że nie wiedziałam o potrzebie przygotowania tutorialu o wystających żyłach, bo ostatnio [w marcu] je rysowałam :( Ale pomyślę nad tym intensywniej! :)
      Dziękuję! Mam nadzieję, że majówkę spędziłaś miło! Pozdrawiam ♥

      Usuń
  15. Zupełnie nie spodziewałam się, że Ty również zaopatrzysz się w ten dziennik.
    Ja zobaczyłam go w empiku przypadkiem i zdębiałam... Jak dla mnie samo pojęcie książki kłóci się z destrukcja. Ale może jestem już za stara, bo nauczona szanować książki, podręczniki... Przerażające, co proponuje się młodzieży na "rozładowanie" emocji. Lepiej niech idą pobiegać. Jestem zniesmaczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć rozważałam zakup, nie kupiłam go, a dostałam ;)
      Jestem osobą, która ma może tylko 25 lat, ale niezwykle szanuje książki. Moje ulubione i najczęściej czytane pozycje są oprawione w okładki. Dbam nawet o książki wypożyczone z biblioteki. Mimo to ten Dziennik spodobał mi się. Wcale nie trzeba go niszczyć, dosłownie interpretując polecenia. Poza tym chyba lepiej, jeśli ktoś zniszczy własną książkę za 30zł, zamiast książkę z biblioteki.
      Przerażające? Nie sądzę, szczególnie, że to może rozbudzić kreatywność i oderwać ludzi od monitorów. Za bardziej przerażające od niszczenia książki uznaję granie w gry komputerowe, gdzie celem jest bicie i mordowanie. To nie pobudza inwencji, za to wzmaga agresję.

      Usuń
  16. Gdy pierwszy raz usłyszałam o ''Zniszcz ten dziennik'' to myślałam sobie'' po co trzymać w domu rozwaloną, brudną i śmierdzącą książkę?!"Teraz sama idea zaczęła mi się podobać ale to o czym pisałam na początku zniechęca mnie do jej kupna...XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie musisz traktować wszystkich poleceń dosłownie i wcale nie musi śmierdzieć :D Trzeba wykazać się pomysłowością w interpretacji zadań :)

      Usuń
  17. Mam pewnien problem:chce kupić kredki a niewiem ktora firma jest lepsza:koh i noor polycolor czy derwent coloursoft(lub artist)??wiem żety posiadasz wszystkie 3 zestawy wiec pytanue zwracam do ciebie bo czytając recenzje trudno mi ocenić(wszystkie twoje prace kredkami wygladaja świetnie kazdym rodzajem kredek^^) zależy mi żebykredki były miekkie, dobrze kryły kartkę, żeby nie było wiadać pociagnięc kredki(takie gladziutkie powierzchnie bez kresek) i dawaly dużo możliwośći oddania tonu skóry(bo specjalizuje sie w portretach:D) cena bez znaczenia :) prosze pomóż!!!:0
    Pozdrawiam i życze kolejnych świetnych prac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro zależy Ci, żeby nie było widać pociągnięć kresek, to myślę, że lepsze będą kredeki Derwent Coloursoft. Są woskowe i dzięki temu mogą dobrze się wymieszać. Jeśli trochę mocniej je dociśniesz przy ostatniej warstwie, pory kartki znikają. Na pewno są bardzo miękkie :) Jednak trzeba pamiętać, że Colorsofty przez to, że są woskowe, należy nakładać umiejętnie. Jak zbyt mocno dociśniesz pierwszą warstwę, to powierzchnia może stać się być zbyt śliska i drugą warstwę będzie trudno nałożyć. W zestawie 72 kredek wydaje mi się, że jest więcej kolorów typowo cielistych, niż w przypadku KIN Polycolor. Mam nadzieję, że będziesz zadowolony/a z wyboru! :)
      Pozdrawiam i dziękuję! ♥

      Usuń
  18. Pierwszy dziennik skończyłem w miesiąc, teraz jest 3 razy grubszy niż na początku. Kupiłem ostatnio nowy dziennik z myślą że będę robił 2-3 zadania w tygodniu i wstawiał na bloga. Zadania robię nie tak obojętnie, a zgodnie z tym co się dzieje w moim życiu, żeby zapamiętać te chwile przez wiele kolejnych lat. Ostatnio wykonałem zadania związane z wiosną, majówką, testami gimnazjalnymi... Wiesz że w maju wychodzi Zniszcz ten dziennik wszędzie? Zadania do wykonania w terenie. Jak dla mnie, na wakacje letnie będzie idealny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to widzę, że pomysłów Ci nie brakuje! Super, że wykonując zadania, jednocześnie utrwalasz momenty ze swojego życia :))
      Tak, słyszałam! Jednak na razie nie będę go kupować, muszę rozprawić się z tym :D

      Usuń
  19. Czy mogłabyś zrobić recenzję kredek Koh I Noor Magic? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tylko 2 takie kredki, więc może kiedyś napiszę jakąś mini recenzyjkę, bo za dużo nie da się stwierdzić na podstawie rysowania 2 kredkami ^^'

      Usuń
    2. Faktycznie byłoby trudno, ale też z chęcią bym taką zobaczyła :) Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Nic nie obiecuję, ale zobaczę :D Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  20. Dla mnie ten dziennik to świetna sprawa dla kreatywnych duszyczek :) Sama jestem straszną estetką i szału dostaję widząc choćby zagięty róg książki, podręcznika, a jak widzę jak ktoś gryza po książkach, brr.. Dziennik dostałam w listopadzie w prezencie i byłam z niego bardzo zadowolona, można odreagować i na chwilę zapomnieć o wszystkich uprzedzeniach. Aktualnie mój dziennik wygląda makabrycznie(w pozytywnym znaczeniu), spacer po polnej drodze i bujanie dziko w lesie go dobiło :D Zostało mi jeszcze kilka zadań i na koniec mam zamiar potraktować go ogniem, zawsze mnie to kusiło, szczególnie z książką od matematyki... xd
    Swoją drogą, nie rozumiem dlaczego ludzie mówią, że to wyrzucanie pieniędzy w błoto, przecież kupując dziecku kolorowankę, kupujemy ją do podobnych celów :)

    Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zabawy przy wykonywaniu zadań ♥
    Magda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie mam tak samo jak Ty! Bardzo dbam o zeszyty, książki, ale jakoś przy Dzienniku nie mam oporów, żeby go trochę poniszczyć :D OK, jednak mam, bo nie chcę go całkiem zniszczyć, a na pewno nie potraktuję go ogniem xD Ale powodzenia! Tylko uważaj i się nie oparz :)
      Może mówią tak dlatego, że jednak dziecko nie ma zdolności i psuje kolorowanki nieświadomie, a my przeprowadzamy destrukcję świadomie i z lubością? :D Aczkolwiek dobre porównanie!
      Dzięki, też się baw dobrze przy wykańczaniu dziennika :D

      Usuń
  21. Też nie mam oporów. Nigdy wcześniej nie przyszłoby mi do głowy, by zagiąć rogi stron w książkach lub nie daj Boże mazać po nich. Ze Zniszcz ten dziennik i To nie książka nie mam żadnych oporów. Po to są i czynię to z ogromną przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, mam takie samo zdanie! Książki do czytania należy szanować, a na tej można trochę się powyżywać :D

      Usuń
  22. Ja aż się zdziwiłam, że Zniszcz Ten Dziennik tak do mnie trafił - nie wyobrażałam sobie, jak można rysować, pisać czy bazgrać po czymś, co jednak przypomina książkę :) Ale te puste kartki pozostawiające tyle miejsca na interpretację robią swoje i kreatywna destrukcja jak najbardziej mi odpowiada :) Spodobało mi się do tego stopnia, że kupiłam też To Nie Książkę, a w najbliższym czasie zaopatrzę się też w Zniszcz Ten Dziennik Wszędzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, widzę, że jesteś mega zainspirowana serią Keri Smith, to super! :D

      Usuń
  23. Nigdy nie zrozumiem jaki sens ma tworzenie ksiazki, którą trzeba potem zniszczyć. Papier przecież nie bierze się z niczego, uwielbiam twojego bloga ale ta "książka" jest dla mnie zwykłą pomyłką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Ciebie tak, dla innych nie :) Dla mnie to nietypowy sposób na pobudzenie kreatywności. Nie mój ulubiony - wolę tworzyć, niż niszczyć - ale wypełnianie zadań z Dziennika to było ciekawe doświadczenie :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...