29 października 2015

Nieudane prace - porażka czy cenne doświadczenie?

Na początek prosta prawda: nie istnieje artysta, którego pierwsze prace byłyby idealne i nie istnieje artysta, którego wszystkie prace, bez wyjątku, były udane. Czasem wpływa na to trudność tematu, który chce ukazać, skomplikowany światłocień, ciężka do odwzorowania kolorystyka, nietypowa perspektywa, czasem nie dopisuje nam nastrój lub cierpimy na brak wolnego czasu, który sprawia, że tworzymy pod presją, by jak najwięcej narysować w jak najkrótszym czasie. Bywa też, że warunki nie są dogodne: przeszkadza nam głośna muzyka sąsiadów, dochodzący zza okna warkot kosiarki albo brak odpowiedniego oświetlenia, naturalnego lub sztucznego. Wtedy zdarza się nam stworzyć gorsze prace. Jednak człowiek uczy się na błędach i to powiedzenie nie tylko dotyczy doświadczenia życiowego, ale również tworzenia. 

Szczególnie na początku przygody ze sztuką nasze rysunki i obrazy mogą się nie wydawać nam zadowalające, zwłaszcza, jeśli porównujemy się do innych. Nie porównujmy się do innych! Porównywanie się z kimś, kto lepiej rysuje czy maluje, może doprowadzić do zniechęcenia, smutku i zaprzestania tworzenia. Jeśli ktoś ma większy talent od nas, nie zazdrośćmy, tylko starajmy się, by jego umiejętności były dla nas motywacją, powiedzmy sobie: "Chcę rysować tak jak on! Dam radę!". Tylko trzeba ćwiczyć, bo nikt nie stał się Leonardem da Vinci pierwszego dnia, kiedy wziął do ręki ołówek. Ale o tym za chwilę!

Dołowanie się poprzez porównywanie naszej twórczości do prac innych artystów nie przynosi niczego dobrego. Tylko negatywne uczucia, a na pewno żadnego progressu. Zaczynamy wątpić w to, czy w ogóle powinniśmy tworzyć. Odbieramy sobie radość z czynności, która była dla nas przyjemna. Przestajemy doceniać swoją pasję i to, ile serca i pracy wkładamy w swoją sztukę. Mamy poczucie marnotrawienia czasu, bo "i tak nie będziemy lepsi". I co? Czy takie użalanie się ma jakieś zalety? Sprawi, że będziemy lepiej rysować? Odpowiedź brzmi: NIE.

Należy więc "przekuć" to nieprzyjemne uczucia porównywania się na motywację, rodzaj pozytywnego porównywania się. Tak jak powiedziałam: niech prace innych osób staną się dla nas inspiracją. Doceńcie super pomysł, piękną kolorystykę, świetną kompozycję, znakomite oddanie emocji etc. Postawmy sobie pewnych artystów jako wzorzec, do którego chcielibyśmy dążyć, niech ich prace będą wyznacznikiem naszych ambicji. Niech ich twórczość na początku będzie stanowiła bazę dla naszej. Jeśli podoba się nam to, co robią, to najprawdopodobniej ten rodzaj sztuki będzie nam lepiej wychodził, niż gdybyśmy wzięli się za inny styl lub technikę. Porównujmy pewne elementy pracy tego artysty, które nam się podobają. Np. kiedy jesteśmy zachwyceni sposobem, w który rysuje sierść, spójrzmy na nasz rysunek psiaka i pomyślmy, jakie są różnice pomiędzy tym, co potrafimy, a tym, co chcemy osiągnąć. Przeanalizujmy to. Obserwacja jest bowiem kluczem do poprawiania umiejętności, jak nie raz wspominałam. Tutaj notka na ten temat: "Tutoriale a obserwacja".

Piękna teoria, pomyślicie. Ale co z praktyką? Co, jeśli pełni werwy, inspiracji weźmiemy się do malowania, a tu zamiast pięknego pejzażu powstaną plamy, których nawet pod impresjonizm się nie podciągnie? Tu wrócę do pierwszego zdania, które napisałam w tej notce i jednocześnie powoli przejdę do meritum.

Nie istnieje artysta, którego pierwsze prace byłyby idealne.

Za uzdolnionym artystą stoi naturalny talent albo nie, ale za każdym uzdolnionym artystą stoją lata praktyki. Właśnie! Być może zauważyliście w czasach przedszkolnych lub podstawówki, że Wasi koledzy czy koleżanki rysują lepiej od Was. To może być kwestia talentu, lepszego zmysłu obserwacji, może nawet genów? Kto wie? Zapamiętajcie, że nawet jeśli są od nas lepsi na tym etapie, nie oznacza to, że ich nie przegonimy! Tylko dzięki ćwiczeniom talent może się rozwinąć. Jeśli oni zaprzestaną malowania czy rysowania, nie udoskonalą swoich zdolności, zatrzymają się na pewnym etapie, a my, mniej utalentowani, będziemy kształtować swoje umiejętności i rozwiniemy swój talent bardziej od nich. Trening czyni mistrza, prawda? :)

Niemniej jednak, nawet jeśli zazdrościliśmy wówczas prac znajomym ze szkolnej ławy, uświadommy sobie jedną rzecz: teraz pewnie byśmy nie zazdrościli :D Dostrzeglibyśmy błędy, takie jak płaski światłocień, złą perspektywę, niestaranne kolorowanie. Dzieci, które tworzą zachwycające prace na poziomie dorosłych to wyjątki, geniusze. Poszperałam trochę w Internecie i najbardziej zachwycił mnie progress amerykańskiej malarki Akiane Kramarnik [ur. 1994r.], która swój pierwszy autoportret sprzedała za... uwaga... 10 000 dolarów! Poniżej jej prace oraz strona internetowa. Zwróćcie uwagę ile lat miała, gdy wykonała te rysunki i obrazy.


Akiane Kramarik, lat 4

Akiane Kramarik, lat 5

Akiane Kramarik, lat 6

Akiane Kramarik, lat 6

Akiane Kramarik, lat 8

Akiane Kramarik, lat 18

Część z młodych geniuszy artystów nie miała aż tak olśniewających początków jak Akiane. Oto prace Kierona Williamsona, brytyjskiego artysty, urodzonego w 2002 roku.


Kieron Williamson, lat 6
Kieron Williamson, lat 6

Chłopiec jednak bardzo szybko rozwinął swój talent!

Kieron Williamson, lat 7
Kieron Williamson, lat 11
Kieron Williamson, lat 13
Dlatego nie przejmujcie się swoimi początkami, szczególnie z czasów dzieciństwa. Zdecydowana większość z nas tworzyła wówczas prace, z których byliśmy dumni, a z których teraz byśmy się śmiali :) O, proszę, oto moje rysunki z dzieciństwa :D

LOL. Miałam jakieś 5-6 lat?





Prawdopodobnie 7-8 lat.

Jest różnica pomiędzy moimi dziecięcymi bazgrołami, a obecnymi pracami, prawda? xD Moje prace i Kierena - a także wielu innych osób - to dowód na to, że każdy z Was, ale to każdy, ma szansę zrobić udany krok od brzydkich bohomazów w stronę porządnych, estetycznych prac.
Tak więc - talent się wypracowuje za pomocą ćwiczeń. Każdy. Taniec, śpiew, talent w sporcie, komponowaniu muzyki. Nie inaczej jest z tworzeniem sztuki tradycyjnej. Rysując i malując, ćwicząc, stajemy się lepsi. Popełniamy błędy z różnych powodów, nie tylko tych, które wymieniłam w pierwszym akapicie. I niech nas te błędy nie stresują, nie dołują, bez względu na to, czy dopiero zaczynacie przygodę ze sztuką, czy macie już kilka lat doświadczenia. Bo wierzcie mi, nieudane prace zdarzają się nawet najlepszym. Nawet tym z kilkunastoletnim doświadczeniem [jak ja] i nawet tym dyplomowanym artystom. Człowiek uczy się całe życie, to samo dotyczy doskonalenia talentów. Nie spróbujecie - nie dowiecie się, co potraficie, czego nie, nad czym popracować więcej, a czego nie robić. Nawet, jeśli złości Was to, że zmarnowaliście kartkę/płótno i przybory... No właśnie...

Kiedy mi nie wyjdzie jakaś praca... tak, przyznaję to, irytuję się przez chwilę, że zmarnowany czas i tak dalej... ale za chwilę uprzytamniam sobie, że wcale nic nie zmarnowałam! Nauczyłam się np., że kolor tej kredki nie idzie w parze z tym, że to nieodpowiedni sposób na rysowanie futra, że te ołówki niefajnie się sprawują na tym konkretnym papierze, że muszę popracować nad wykonywaniem blond kręconych włosów... Rodzaj błędu koduję w pamięci i dzięki temu unikam popełniania go w przyszłości. Jeśli zmienicie nastawienie na właśnie takie, czyli: każdy błąd to wiedza, doświadczenie, a doświadczenie to droga do rozwinięcia talentu, to przestaniecie się zniechęcać, a Wasza "artystyczna samoocena" wzrośnie. A czy zadowolenie z siebie nie pomaga rozwinąć skrzydeł? Oczywiście, że tak ^_^ Wtedy macie więcej energii i jesteście bardziej pozytywnie nastawieni do tworzenia, co przekłada się na lepsze prace.

Pamiętajcie też, że tworzenie jako pasja to nie wyścig, kto narysuje więcej prac, ani też konkurs, kto wykona lepszą pracę. Również rysując jedną pracę za drugą, by jak najszybciej osiągnąć lepszy poziom umiejętności, to nie najlepszy sposób, by osiągnąć wymarzony cel. Owszem, jak mówiłam, częste, systematyczne tworzenie równa się progressowi. Ale nie tworzenie na siłę, byle jak, szybko. Poświęćcie danej pracy uwagę, nie tylko "odbębnijcie" parę kresek na papierze. Skupienie, większa koncentracja pozwala bardziej przyłożyć się do tworzenia i unikać błędów. A jeśli takowy popełnicie, będziecie w pełni świadomi, co poszło nie tak. Kolejna rzecz do dopisania do Listy Cennych Doświadczeń Artystycznych :D

Mam nadzieję, że przekonałam Was, że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem [albo, przekładając na nasz, artystyczny język - farbą :D], targać prac, które Was nie satysfakcjonują, tylko trzeba wyciągnąć wnioski z tego, co  nie wyszło, być zadowolonym, że wzbogaciliście się o nowe doświadczenie i zabierać się do nowego rysunku w trymiga! :D

Na koniec nowy filmik! Pokazuję w nim prawie wszystkie nieudane i/lub niedokończone prace, okraszając prezentację odrobiną sarkazmu i samokrytyki :) Enjoy!




P.S. Po weekendzie pojawi się nowy tutorial! Niestety zdążyłam go opracować wcześniej :c

P.S. 2 Lada dzień dodam również ważną notkę z ogłoszeniami. Jak wiecie, od czasu do czasu na prośbę czytelników bloga zamieszczam informacje o różnych akcjach związanych z pomocą ludziom lub zwierzętom. Chcę i lubię pomagać i wiem, że na Was również mogę liczyć. Do pani Izabeli, której synek jest poważnie chory, zgłosiło się wiele osób chętnych zilustrować jej książeczkę charytatywną. Bardzo dziękuję, jesteście wspaniali! Mam nadzieję, że i tym razem pomożecie! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...