12 marca 2016

Od szarości do koloru dla poprawy humoru! Czyli relacja z wernisażu Marcysibush :)

[Obiecałam post zaraz po zeszłym weekendzie, przepraszam, że publikuję go dopiero dziś, choć był już gotowy w niedzielę - padł mi zasilacz i nie miałam dostępu do swojego komputera przez parę dni ;___;]


Jakoś tak niefortunnie się zdarzyło, iż przez ponad rok czasu nie uczestniczyłam w żadnym wydarzeniu kulturalnym, a raczej artystycznym... Wstyd się przyznać, że ja, Krakuska, która na wyciągnięcie ręki ma setki wystaw rocznie, nie zaglądnęłam przez ten czas do żadnej galerii sztuki ani muzeum! :/ Stąd też brak nowych notek w kategorii "Inspiracje - Galerie sztuki - Muzea - Wystawy". Okazja jednak nadarzyła się, gdy moja przyjaciółka, szerzej znana Wam pod pseudonimem Marcysiabush, zorganizowała wystawę swoich prac w Galerii Muza w Miejskim Klubie im. Jana Kiepury w Sosnowcu. Cieszyłam się na tą okoliczność tym bardziej, że po raz pierwszy miałam brać udział w wystawie Marcysi ^^

Do Sosnowca zajechałam przed 16 i szybko spałaszowawszy pieczonego ziemniaka [jeśli kiedykolwiek odwiedzicie to miasto, polecam bar Bulwa Nać!], z Marcysią oraz jej chłopakiem pomaszerowaliśmy szybkim krokiem do Miejskiego Klubu im. Jana Kiepury, gdzie o godzinie 17 mieli przybyć zainteresowani wernisażem naszej artystki goście. Już przy wejściu do Galerii Muza można było zostać zachęconym do obejrzenia prac Marty, a to dzięki temu obrazowi:


Pozostałe dzieła Marcysi umieszczone zostały w schludnej sali. Spodobało mi się, jak estetycznie zostały zaprezentowane. Jedynym mankamentem było to, że do niektórych nie sposób było się dostać :( Stały bowiem przed nimi sofy, ograniczające możliwość bliskiego zapatrzenia się w rysunki i obrazy. A przyznam, że zawsze, kiedy mogę, podchodzę możliwie blisko do obrazów i analizuję technikę wykonania, strukturę dzieła...



Na wystawie zatytułowanej "Od szarości do koloru dla poprawy humoru" znalazły się w większości niezaprezentowane wcześniej publicznie [poza Internetem] dzieła, głównie rysunki wykonane kredkami, ale podziwiać można było również rysunki ołówkowe, obrazy olejne oraz akwarele. Część z nich miałam możliwość oglądać wcześniej, w czasie jednej z wizyt u Marcysi, jednak wciąż byłam tak samo zachwycona jej talentem ^_^ I to wcale nie wazelina, bo się przyjaźnimy i inaczej nie wypada! Naprawdę z przyjemnością przyglądałam się pracom Marty, urzeczona kolorami, detalami oraz realizmem rysunków i obrazów.



Najbardziej do gustu przypadła mi seria autoportretów Marcysi, które technicznie i tematycznie to majstersztyk! Jeśli obserwujecie jej twórczość na którejkolwiek ze stron internetowych, mogliście zobaczyć porządne skany/zdjęcia jej prac, bo niestety te fotografie zrobione przeze mnie nie oddają wszystkich szczegółów ani kolorów.
Oprócz autoportretów podziwiałam także rysunek przedstawiający nagą panią leżącą na brzegu, która ma ciało bogini! Pokochałam także rudowłosą dziewczynę, mongolskie dziecko łapiące liście na wietrze oraz portret Picassa. Jej, miałam wrażenie, że mogę go chwycić za policzki, taki ten rysunek jest realistyczny :D Jestem niezadowolona, że nie zrobiłam zdjęcia tego dzieła z bliska. Chyba zapomniałam, będąc pod wrażeniem otaczających mnie prac xD



Niesamowite były też nieco starsze obrazy olejne. Podziwiam cierpliwość Marcysi, ja bym miała dość malowania już po wypełnieniu 1/4 tak dużego obrazu :D

Ostatnie poprawki przed rozpoczęciem wernisażu...
Tematem głównym była ludzka twarz, pokazana w sposób spokojny, melancholijny, smutny, ale również zabawny, szalony... innymi słowy, "treść" wystawy pokrywała się z tytułem. Ponieważ jednak nasza Marcysia nie ogranicza się ani w technikach, ani w tematyce, na wystawie znalazły się także pejzaże, miejskie widoki, a nawet i statek na wzburzonym morzu.


Tyle, jeśli chodzi o twórczość naszej Marcysi. Można byłoby jeszcze długo o niej opowiadać, ale raz, że dzieła artystki większość z Was zna, a dwa, sztukę najlepiej jest podziwiać, oglądać, zamiast o niej czytać ^^
Pewnie ciekawicie się, jak przebiegał wernisaż, a więc opowiadam :) Już przed godziną 17, o której miało mieć miejsce oficjalne rozpoczęcie wernisażu, nieśmiało zerkać zaczęli ludzie odwiedzający Miejski Klub. Przystawali, oglądali. Założę się, że więcej niż jedna osoba pomyślała, że to grafiki komputerowe, a nie rysunki [a stwierdzenie to poprę faktem, ale później ;)]. Niektórzy po obejrzeniu prac wychodzili - być może nie mieli czasu zostać albo pojęcia, że zaraz zacznie się wernisaż. Tymczasem gości świadomych wernisażu i z chęcią uczestniczących w nim przybywało, oprócz rodziny i znajomych pojawili się także nieznajomi. Kilku z nich wprawiło nas osłupienie lub lekką irytację, ale i o tym opowiem za momencik ;)
Gdy dyrektor Miejskiego Klubu spostrzegł, iż nazbierało się już trochę gości i oczekują na otwarcie wernisażu, wkroczył na salę z bukietem przeznaczonym dla Marcysi. Dyrektor w przemowie wyraził słowa uznania dla talentu artystki; potem Marcysia serdecznie zaprosiła nas do oglądania prac.


Po tym wstępie rozpoczęło się godzinne podziwianie dzieł oraz dysputy na ich temat. Pośród licznych pozytywnych opinii dotyczących twórczości Marcysi [w tym nawet pytań o cenę dzieła lub możliwość uzyskania jego reprodukcji! :)], pojawiły się komentarze i wypowiedzi, z których pewnie za jakiś czas będziemy się wspólnie śmiać i będą fajnymi anegdotami, ale wówczas raczej irytowały lub powodowały nasz śmiech z niedowierzania:P




Widzicie, jest bowiem tak, że zazwyczaj Waszym znajomym i rodzinie bardzo podobają się Wasze prace, nie mają do nich absolutnie żadnych zastrzeżeń, choć sami jesteście świadomi niedociągnięć. Czasem przebywają w Waszym otoczeniu ludzie, którzy szczerze powiedzą Wam, co technicznie robicie źle. Ale przy okazji publicznego prezentowania prac, czy to na wystawach, czy choćby w Internecie, zdarza się, że znajdą się tacy, którzy będą nadinterpretować Waszą twórczość lub czepiać się tematyki. 
Nie inaczej było na wernisażu Marcysi, gdzie pojawiło się aż 3 panów, dosyć kolorowe postacie, delikatnie mówiąc, którzy co rusz wypowiadali najdziwniejsze stwierdzenia ;) Pierwszy z nich zaprezentował daleko posuniętą interpretację wystawy, na co Marcysia zgodziła się, że interpretacja rzecz indywidualna, ale nie tak zupełnie oderwana od rzeczywistości i zamysłu artysty - po prostu z czapy :D Drugi bełkotał. Tak, naprawdę, głównie do siebie na głos, ale i do gości. W ciągu minuty zaczął od opowiadania o tym, że gdyby miał zasłony, to by poprosił Marcysię o namalowanie czegoś w pokoju, a skończył na katarze. I do tej pory nie wiem, czy chodziło o smarki, czy państwo :P A zaczął jeszcze gorzej: po przyjściu stwierdził, że to prace wykonane komputerowo, na co ja nie wytrzymałam i grzecznie wyprowadziłam go z błędu. No jak to tak można umniejszać talentowi naszej Marcysi :P Trzeci zaś był największym indywiduum. Pochłaniając ciasteczko za ciasteczkiem i herbatę za herbatą, a także wpychając ich zapasy do kieszeni, oznajmił, że on Marcysi nienawidzi. I Picassa też. "Bo artyści się nienawidzą". To zdanie wszystkich wprawiło w konsternację...

Moja rada: starać się nie przejmować, uodpornić na to. Jak nie raz mówiłam, jeśli tworzycie dla przyjemności, nie macie ambicji zostać sławnymi artystami, przyjmujcie na klatę wskazówki techniczne odnośnie Waszego warsztatu, a nie zwracajcie uwagi na opinie typu: "Poprzednia wystawa była lepsza, bo zawierała więcej mroku, smutku". Macie ochotę tworzyć radosne rysunki? Twórzcie je! Swoją drogą, życie bywa smutne, więc trochę pozytywności zawsze się przyda :)



Radosna twórczość chłopaka Marcysi :)



Poza tym, wernisaż był bardzo udany! Ładna ekspozycja, goście dopisali, miło spędziłam czas, oglądając dzieła Marcysi i przebywając wśród bliskich jej osób :) Gorąco zachęcam Was do wzięcia udziału w kolejnym wernisażu, kiedy Marcysia takowy urządzi!



Wystawę "Od szarości do koloru, dla poprawy humoru" możecie oglądać do 28 marca 2016r. na ulicy Warszawskiej 2 w Sosnowcu!

Wstydliwa Marcysia :D

Na koniec kilka zdjęć obalających nihilistyczną oraz jakże nam uwłaczającą tezę pana krytyka, że "artyści się nienawidzą". Iskry nam lecą z oczu, a i twarze mamy wykrzywione w grymasie pogardy, widzicie? :D
Polecam zwrócić uwagę na tło zdjęcia... :D





;P
A czy Wy mieliście okazję uczestniczyć ostatnio w jakimś wernisażu albo byliście na jakiejś ciekawej wystawie?


28 komentarzy :

  1. Gościu was rozwalił :-P
    Trochę taki z niego cham, bo jeśli zamierzał powiedzieć ze nie lubi Marcysi to po co zjadł pół stołu z przekąskami ???
    Super wystawa, trz chciałabym tam uczestniczyć ;-)
    Pozdrawiam!
    PS. Juz sie zastanawiam czy sportretujecie swoje zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że naprawdę nie nienawidził Marcysi, a jedynie pragnął zaszokować gości xD Fascynuje mnie, jak takie interesujące persony funkcjonują na co dzień xD
      Jeśli tylko mieszkasz w miarę niedaleko, wpadnij, wystawa jeszcze wisi :D
      A może, może! Może nie z tych zdjęć, bo przydałoby się zrobić coś ciekawego, nie tylko grzeczne uśmiechy :D

      Usuń
  2. Bardzo fajnie mi się czytało ! Z twoich słów odniosłam wrażenie, że jestem bardzo ciekawą osobą, tymczasem w realu wieje nudą XD. OMG ! Dziękuję, że byłaś! Jedna pozytywna dusza więcej i człowiek czuje się silniejszy ! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieje nudą to drugie zdanie Twojego komentarza! xD :* Z Tobą i Michałem zawsze jest zabawnie :D
      Aww ♥ Naprawdę się cieszę, że moje wsparcie Ci pomogło! *tuli*

      Usuń
  3. Hej!
    Mam pytanie - masz jeszcze jakiś kontakt z Basią z elfik777 ?
    Bo widziałam u niej wpis z przed 4 lat, że kiedyś się spotkałyście :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, faktycznie chyba minęły 4 lata... ale ten czas leci :o To było kiedy jeszcze studiowałyśmy na tej samej uczelni, potem Basia wyjechała do Warszawy. Kontakt mamy internetowy, obserwujemy się na różnych portalach ^^ Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  4. Wow, naprawdę świetne prace. Gdybym mieszkała bliżej na pewno bym się wybrała :) Potrzeba długich lat aby tak pięknie rysować. No i oczywiście trzeba mieć talent :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że Marcysia tworzy od lat, a jej prace są niezbitym dowodem na to, że trening czyni mistrza ^^

      Usuń
  5. Rany, chciałabym obejrzeć prace Marcysi na żywo, ale nie mam możliwości :(
    An15no

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nuż kiedyś będzie okazja! :D

      Usuń
    2. Mam taką nadzieję ;). Szkoda tylko, że zaprzepaściłam taką okazję - zobaczenie cudnych prac i poznanie moich dwóch ulubionych artystek :(

      Usuń
    3. My też chętnie poznałybyśmy fanów naszej twórczości, więc będę trzymać kciuki, by Ci się kiedyś udało trafić na mój lub Marcysi wernisaż ^_^

      Usuń
    4. Och, chciałabym, ale sama nie mogę jeszcze jeździć, mam dopiero 13 lat :D. Może będzie jakiś wernisaż bliżej mojego miasta i uda się namówić mamę ;)

      Usuń
    5. O kurczę! Rozumiem, ja też długo nie jeździłam sama po Polsce. Chyba pierwszy raz sama podróżowałam jak miałam 17 lat i to do województwa obok się wybrałam xD
      Ale spokojnie, a nuż wystawa kiedyś będzie bliżej Ciebie, albo będziesz trochę starsza, by się do nas wybrać :)

      Usuń
    6. Poczekam, jestem dość cierpliwym człowiekiem :D
      An15no

      Usuń
  6. Obraz z kotkiem na dróżce mnie oczarował ♥ :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie Ty jedyna zwróciłaś nań uwagę n__n

      Usuń
  7. Ahahahahhahhahah XD
    "On Marcysi nienawidzi. I Picassa też. Bo artyści siebie nienawidzą" XDDD
    Nie no, niektórzy ludzie są tacy powalający XD Tamci panowie leczyli się psychiatrycznie? :)))
    Chciałabym te prace zobaczyć w realu. Gdybym tylko mieszkała niedaleko Sosnowca :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też rozwaliły ich wypowiedzi xD Żałuję, że więcej takich cytatów nie mogłam przytoczyć - niestety zapomniałam xD
      Może w przyszłości Marcysia wystawi swoje prace gdzie indziej i będziesz miała okazję ^^

      Usuń
    2. A może, może - bardzo bym się ucieszyła, gdybym miała okazję uczestniczyć w wystawie jej prac (:

      Usuń
  8. Hej !
    Jakiś czas temu postanowiłam, że zajmę się rysowaniem "tak na serio". Wybrałam już pastele, ołówki, ale pozostały mi jeszcze kredki. Zadecydowałam, że będą one zwykłe, nie akwarelowe. I chciałam się zapytać, jakiej firmy wybrać. Moją uwagę przykuły kredki - Derwent Artist i - Fabe-Castell Polychromos. Niestety nie znam się na tym, a zależy mi a twojej opini..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całego serca polecam Ci Polychromosy. Artisty nie są złe, ale o niebo lepiej rysuje się tymi niemieckimi kredkami. Piękne kolory i łatwość łączenia kolorów to duże zalety!

      Usuń
    2. A, i myślę, że jeszcze w marcu pojawi się ich recenzja na blogu :)

      Usuń
  9. Przepiękne prace:) Chętnie bym obejrzała na żywo, ale mieszkam za daleko
    :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja akurat mieszkam w sosnowcu :D Dajcie znać, kiedy kolejna wystawa, bo chętnie się wybiorę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę! Strasznie szkoda, że Cię w takim razie na tym wernisażu nie było. Ale wystawa wciąż wisi, możesz zobaczyć prace Marcysi do 28 marca!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...