27 maja 2016

Pastele suche Koh-I-Noor Toison D'Or Soft Pastels

Czas na recenzję! Ta konkretna powinna się pojawić już wieki temu, jako że pastele suche w sztyfcie Koh-I-Noor Soft Pastels zaczęłam używać już w 2007 roku! A ponieważ wielkimi krokami zbliża się recenzja pasteli w ołówku Koh-I-Noor Gioconda, uznałam, że najpierw warto wspomnieć o tradycyjnych pastelach w sztyfcie :)


Pastele suche Koh-I-Noor Toison D'Or Soft Pastels


Koh-I-Noor Toison D'Or Soft Pastels to suche pastele w sztyfcie. Występują w postaci sztyftów o kwadratowym oraz okrągłym przekroju - ja posiadam te z serii 8500 o przekroju okrągłym o średnicy 9mm. Sztyft ma długość 7,5cm, jest lekki, poręczny. Każdy oklejony jest etykietą z nazwą firmy, serii, numerem serii i numerem koloru, a także stopniem światłotrwałości. Naklejka na pewno dobrze chroni palce przed nadmiernym brudzeniem się, ale ciężko ją odkleić, czasami się targa albo schodzi razem z malutkimi kawałkami pasteli...

 
Jak informuje producent, w skład pasteli wchodzą "bardzo drobno sproszkowane naturalne substancje na bazie węglanu wapnia, bądź też minerał kalcytu lub kreda. Razem z innymi dodatkami i wiążącymi odczynnikami tworzą miksturę, z którą miesza się pigment. Pigmenty są nabywane od renomowanych na całym świecie producentów". 
Pastele Koh-I-Noor Toison D'Or Soft Pastels dostępne są w kartonowych opakowaniach w zestawach po 6, 12, 18, 24, 36, 48 i 72 kolory, aczkolwiek pełna gama barw obejmuje aż 120 kolorów [w tym złoty i srebrny], dostępnych w drewnianej kasecie lub na sztuki. Zanim jednak przejdziemy do analizy palety kolorów, kilka słów o opakowaniu :)


Kartonowe opakowania są estetyczne, wyglądają ładnie, oczywiście korzystnie wpływają na niższą cenę produktu, lecz nieumiejętnie przechowywane, narażone na przekładanie, ocieranie, nacisk, wilgoć, mogą szybko ulec zniszczeniu. Karton naturalnie nie jest tak trwały jak metal. Niemniej jednak, gdy dba się o opakowanie, przechowując go w suchym miejscu, nie narażając go na mechaniczne uszkodzenia, nawet po latach wygląda dobrze - mój zestaw 36 kolorów ma tylko podniszczone krawędzie, brzegi. Pastele wewnątrz umieszczone są albo w styropianie z przedziałkami [mniejsze zestawy] albo na gąbce z przedziałkami [większe zestawy]. Dzięki gąbce pastele można wyjmować z łatwością.


Seria 8500 to pastele suche, miękkie [firma Koh-I-Noor oferuje również pastele twarde], dostępne w gamie 120 kolorów. Patrząc na wzornik kolorów producenta, widzimy, że z każdego podstawowego koloru mamy po kilka odcieni. Pastele same z siebie dobrze się mieszają, tworząc nowe odcienie, co może dać wynik grubo ponad 120 barw możliwych do uzyskania! Wow, taka liczba robi wrażenie :o Jednak właśnie ze względu na dobrą mieszalność i rozcieralność pasteli, tak ogromny zestaw jest potrzebny chyba tylko zapalonym pastelistom o dużych wymogach w kwestii palety barw bądź osobom nierozmazującym pasteli ;) Mimo to tak duży wybór jest niewątpliwą zaletą, można bowiem stworzyć własne zestawy kolorystyczne, odpowiadające indywidualnym potrzebom. Wiadomo, że pejzażystom najbardziej przydadzą się różne odcienie zieleni i niebieskiego, a portrecistom rozmaite odcienie różu, brązu. Właśnie! Pośród 120 pasteli możemy znaleźć bardzo fajne kolory cieliste, które bardzo ułatwią rysowanie portrecistom :)
Wszystkie kolory są żywe, dobrze nasycone, co jest zasługą dużej pigmentacji sztyftu. Lekkie pociągnięcia pastelem po kartce wystarczą, by zostawić wyrazisty ślad.
Muszę jednak zaznaczyć, że nie do końca odpowiada mi gama kolorystyczna wybrana do zestawu 36 kolorów. Niektóre z nich są spokojne, naturalne, a inne rażą po oczach jaskrawością, sztucznością, czego nie widać po wzorniku producenta, ale na moim tak:
Zestaw 36 kolorów [u góry], dodatkowe kolory kupione
przeze mnie [na dole, pod sygnaturą]
Wiadomo, że kolor łatwo jest zmienić, rozjaśnić, przyciemnić, "przygasić" jego nasycenie poprzez dodanie innego koloru i roztarcie go, więc da się zmodyfikować te sztuczne kolory, jednak problem pojawia się, kiedy pasteli nie rozcieramy...

Większość pasteli w sztyfcie, które posiadam, są dosyć miękkie, przyjemnie rysuje się nimi po kartce. Dzięki tej miękkości kolory bardzo ładnie, płynnie łączą się ze sobą, więc bez trudu można tworzyć tonalne przejścia pomiędzy nimi oraz nowe kolory. Zdarzają się jednak pastele nieco twardsze [np. granat nr 18], które wydają się bardziej "zbite". Mniej się sypią, niż pozostałe, co jest zaletą, ale jednocześnie nieco trudniej pokrywać nimi kartkę, jeśli planuje się potem pastel rozcierać.

Rozmazywanie - kolejny ważny, niemożliwy do pominięcia aspekt recenzowania pasteli.  Pastele rozcierają się bardzo dobrze. Nie potrzeba kolorować całego obszaru, który chcemy pokryć pastelem, wystarczy zakolorować większą część, a pył, który obsypał się przy pocieraniu pastelem o kartkę, można wetrzeć w pozostały obszar. Ekonomicznie! :) Mimo intensywnego rozcierania, kolor nie traci nasycenia, nie staje się blady, spod spodu nie prześwituje papier. 

Uwaga! Przy mocnym docisku pastele mogą nie rozmazać się do końca i spod ich gładkiej warstwy widać będzie ślady kresek! Szczególnie te twardsze. Dlatego lepiej jest stosować umiarkowany docisk.

Tutaj widać troszkę nierozmazane
kreski, powstałe w wyniku zbyt
mocnego nacisku.
 A jeśli ktoś nie chce rozcierać - proszę bardzo! :) Stosując zmienny docisk, a także trzymając pastel pod różnymi kątami, można osiągnąć bardzo fajny efekt.

Ponadto seria Koh-I-Noor Toison D'Or Soft Pastels dobrze łączy się z serią pasteli w ołówku Koh-I-Noor Gioconda:



Pastele, jak to pastele, lubią się sypać. Ponoć pastele niektórych firm sypią się mniej, innych więcej, ale niestety nie umiem wypowiedzieć się na ten temat, ponieważ nigdy nie korzystałam z innych pasteli suchych, niż czeskie. Z tego względu na czas rysowania najlepiej zabezpieczyć miejsce pracy [ja kładę na stół gazety] oraz ubrać się jakiś gorszy, znoszony podkoszulek. 
Choć pastele pozostawiają dużo pyłu, to jak wspominałam, można go wykorzystać, wcierając w kartkę.

Światłotrwałość - czyli odporność na działanie światła sztucznego i naturalnego, odporność na blednięcie - oznaczona jest na każdym pasteli za pomocą gwiazdek. Najwięcej kolorów ma oznaczenie 3 gwiazdki w skali 1-4, czyli całkiem nieźle!



Pastele  Koh-I-Noor Toison D'Or Soft Pastels dostępne są:
  • na sztuki [ok. 1,60zł]
  • w zestawach kartonowych 6, 12, 18, 24, 36, 48, 72 kolory
  • w drewnianej kasecie [48, 120 kolorów]
  • w zestawach odcieni brązu i szarości

 

 

Moje prace wykonane pastelami w sztyfcie Koh-I-Noor Toison D'Or Soft Pastels [lata 2007-2016]


http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/521/Przez%20r%C3%B3%C5%BCowe%20okulary
Pastele Koh-I-Noor w ołówku i sztyfcie, A3.

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/48/Breathe
Pastele Koh-I-Noor i CretaColor, A4.

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/501/Arabska%20pi%C4%99kno%C5%9B%C4%87http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/174/S.Wyspia%C5%84ski



http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/148/Statek
Pastele w sztyfcie Koh-I-Noor, A3.

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/115/All%20babes%20are%20wolves
Pastele miękkie w ołówku CretaColor i w sztyfcie Koh-I-Noor, A3.

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/225/Requiem%20dla%20snuhttp://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/173/Powr%C3%B3t%20syna%20marnotrawnego

Podsumujmy...

Zalety:

  • ogromna gama kolorów, w tym fajne kolory cieliste
  • miękkość
  • łatwo się mieszają
  • wyraziste kolory, duże napigmentowanie
  • rozsądna cena [a dawniej była wręcz idealna - teraz komplet 36 kolorów kosztuje ok. 50zł, a ja za swoje 36 kolorów, jak mówi metka z ceną, zapłaciłam 36,90zł ♥]


Wady:

  • etykieta, która nie chce się odlepić
  • niektóre kolory w zestawach są sztuczne i powinny zostać wymienione na bardziej naturalne
  • niektóre kolory są twardsze i skrobią po papierze


Czy więc polecam polecam? Oczywiście. Jak dla mnie zalety zdecydowanie przeważają nad wadami, a rysowanie pastelami Koh-I-Noor dostarczyło mi wiele radości [i trochę frustracji, bo się pylą i brudzą xD], dzięki odpowiedniej miękkości, rozcieralności i mieszalności kolorów. Łatwiej jest nimi rysować na większych formatach [co najmniej A3], ale na A4 też dadzą radę. Rysuje się nimi szybko, więc warto je używać do dużych projektów lub takich, które trzeba wykonać w krótszym czasie. Nawet przy posiadaniu małej gamy kolorów da się nimi wykonać rysunki żywe, dynamiczne [jak moja praca z dziewczyną w różowych okularach], jak i ponure lub spokojne ["mój" Wyspiański, Requiem dla snu]. Starczą na długi czas użytkowania [ja wykonałam nimi kilkanaście prac i wciąż są mało zużyte]. Na początek polecam zestaw 24 lub 36 kolorów, dla nieco bardziej wymagających - 48.

Wkrótce recenzja pasteli w ołówku Koh-I-Noor Gioconda, a za jakiś czas kompletu pasteli w sztyfcie Koh-I-Noor w odcieniach brązu :)






7 maja 2016

ETAPY TWORZENIA: Jensen Ackles

Jensen Ackles


Portret przedstawiający aktora Jensena Acklesa.
Format: A4
Przybory: Kredki Faber-Castell Polychromos, Derwent Coloursoft, ołówek Steadtler Mars Lumograph 8B, biały marker akrylowy Pen Touch.
Czas: 35 godz.
Data narysowania: kwiecień 2016r.



1 maja 2016

Jak rysować krótkie, postawione/zmierzwione włosy

Hej! Jak tam majówka? Wyjechaliście gdzieś, czy zostaliście w domu, tak jak ja? Jeśli się nudzicie, to ołówki w dłoń! Czas bowiem na nowy tutorial :)

Jak rysować krótkie, postawione/zmierzwione włosy

Tematem dzisiejszego tutorialu jest sprawiająca problem wielu rysownikom - w tym mnie! - fryzura: krótkie włosy, postawione, trochę zmierzwione. Wykonanie takiej fryzury ołówkiem czy kredkami jest o tyle kłopotliwe, iż nie układają się one w regularny sposób, niektóre widzimy w całej rozciągłości [czyli bokiem], inne skierowane są wprost na widza, często krzyżują się, widać  wielowarstwowość pasm i pojedynczych włosów. Innymi słowy: artystyczny bałagan włosowy! ;) Nie jestem mistrzem w rysowaniu takich włosów, ale pokażę Wam sposób, który może nieco rozjaśni Wam zawiłości rysowania krótkich, postawionych/zmierzwionych włosów i pomoże Wam osiągnąć lepszy efekt, niż dotychczas.

Co będzie potrzebne:
  • ołówki
  • gumka w ołówku lub gumka pocięta w kawałki o ostrych końcach
  • opcjonalnie: biały żelopis 
Modelem użyczającym fryzury w dzisiejszym poście jest Jensen Ackles :)

    #1 Fryzurę zawsze należy zacząć od wykonania ogólnego szkicu, który będzie wskazywał granice czupryny, a także ułożenie największych pasm. By sobie to zadanie ułatwić, na zdjęciu, z którego rysujecie, możecie zaznaczyć kolorem, podzielić na główne pasma. Na wydruku - kolorowym pisakiem, w komputerze/telefonie/tablecie - w programie graficznym.
    Ponieważ największe włosowe poplątanie z pomieszaniem znajduje się prawie na czubku głowy, wypełniać fryzurę zaczęłam od krawędzi. Ma to związek z moim czasem praktykowanym zwyczajem, iż najtrudniejsze zostawiam na koniec, a także z faktem, że w tym miejscu włosy układają się warstwowo - ale o tym jeszcze opowiem :)
    Włosy rysowałam zatemperowanymi ołówkami 3B i 4B, kierując linie od nasady włosa do jego końca.



    #2 Najpierw zabrałam się za bok głowy, gdzie włosy są krótsze i nachodzą na siebie. Przy pomocy ołówka 2B krótkimi kreskami wypełniłam ten obszar. Stawiałam je blisko siebie, w miarę równolegle. Stanowiły one tło pod resztę włosów. Krótkie włosy bowiem najlepiej rysować krótkimi kreskami, ale w sytuacji, gdybyśmy od razu rysowali miększym ołówkiem [a więc dającym ciemniejsze kreski] bez tego podkładu, spomiędzy kresek prześwitywałaby bielutka kartka. Sposób, który pokazuję - a więc wykonanie kreskowego tła - pozwoli uniknąć tych białych prześwitów.



    #3 Następnie zaczęłam wypełniać niektóre miejsca miększym ołówkiem, bodajże 4B, a niektóre 3B. Rysowałam krótkie kreski, nachodząc ołówkiem na uprzednio wykonane tło, ale nie zawsze.. Tą metodą udało się pokazać, że portretowana osoba na na głowie włosy, wiele włosów, a nie, że jest to byle jak wycieniowany obszar ;)



    #4 Kolejnym etapem było narysowanie dłuższych włosów na środku głowy i przy czole. Taką właśnie fryzurę ma Jensen: z boku krócej, trochę na gładko, pośrodku na czubku dłużej i do góry. Używając ołówków tych, co przedtem [3B i 4B], rysowałam kreski obok siebie, od nasady włosy do jego końca. Kreski rysowałam dłuższe, nieco łukowate, ponieważ włosy Jensena nie są idealnie prosto postawione :)



    Stopniowo zagęszczałam kreski, uważając, by zachować widoczne pasma, nie najeżdżać ołówkiem z jednego na drugie...



    #5 By żadne pasmo nie zlało się wizualnie z drugim, niektóre fragmenty pasm - a konkretnie te z boku, stanowiące granicę pomiędzy jednym a drugim pasem - zaznaczałam mocniej miękkim ołówkiem lub wymazywałam gumką w ołówku. Tym samym sprytnym akcesorium dodałam kilka pojedynczych kresek tu i ówdzie [poprzez "narysowanie" gumką kreski].



    #6 Znowu wymazałam kilka linii gumką w ołówku oraz rozjaśniłam nią końcówki pasm [nie nasadę!].



    #7 Te białe linie, które wyszły za grubo, podcieniowałam na brzegach ołówkiem 2B, by je wyszczuplić :) Dzięki temu zyskały na realizmie.
    Na koniec podjęłam się najtrudniejszego zadania: narysowania wielu małych pasemek krótkich włosów nachodzących na siebie. Dla ułatwienia rozpoczęłam od zaznaczenia pasm i kierunku, w który kierują się włosy. Użyłam do tego miękkiego ołówka 4B. Następnie zaczęłam je wypełniać ołówkiem 3B, pamiętając o kierunku, w którym w danym paśmie układają się włosy.



    #8 Ostatnim krokiem było przyciemnienie niektórych obszarów pomiędzy pasmami, by pokazać, że pasma nakładają się na siebie. Znowu użyłam gumki, wymazałam nią linie w różnych kierunkach, nachodząc na sąsiadujące pasma [ale nie za dużo, by czubek głowy nie wyglądał na miejsce chaotycznie wymazane gumką], co dało naturalny efekt niesfornych krótkich włosków. Dodałam też kilka pojedynczych, odstających od całości fryzury włosków, by zwiększyć naturalny wygląd czupryny.
    Czyli: najpierw sukcesywne wypełnianie fryzury poprzez rysowanie dużych pasm, a następnie dodanie pojedynczych białych włosków przy pomocy gumki w ołówku [lub kawałków gumki o ostrych krawędziach].  I oto cała tajemnica! :)

    Po kliknięciu można powiększyć rysunek! :)

    Czekam na Wasze komentarze, by powyższy tutorial choć trochę rozjaśnił Wam technikę rysowania krótkich, postawionych/zmierzwionych włosów :)


    Szukaj

    Ładuję...
    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...