29 czerwca 2016

25 czerwca 2016

* Newsy XXV *

Hej! ♥
Jak żyjecie w te upały? Ja bez bicia przyznaję, że rozleniwiłam się :P Ostatnio nic nie rysowałam, a znacie moje zdanie: dzień bez rysowania to dzień stracony. A więc jestem już jakiś ponad tydzień w plecy :c Czas to zmienić! 
Jeśli i Wy przez te gorące dni leniuchujecie [pewnie część z Was tak, bo wczoraj przecież było zakończenie roku szkolnego, a niektórzy może już uporali się z sesją egzaminacyjną :)], to mam sposób, by Was rozruszać...


Jak już wiedzą ci, którzy obserwują mnie na Facebookowym fanpage'u, ta paczuszka oznacza, że... szykuje się konkurs! :D 

Ostatni miał miejsce rok temu - jego celem było narysowanie wesołej babuszki [może niektórzy pamiętają, że też zdeklarowałam się sportretować uroczą starszą panią i... wreszcie, po roku, mam gotowy szkic, hura xD]. Konkurs przyciągnął ponad 260 osób! :D Mam nadzieję, że i tym razem frekwencja w uczestnictwie dopisze :D Ponieważ ostatnim razem należało przerysować zdjęcie, tym razem będzie temat. Jakiś pomysł już wykluł mi się w głowie, który daje szerokie możliwości, ale kurczę, też będzie trzeba wykorzystać zdjęcie xD Choć nie narzucone przeze mnie, a wybrane indywidualnie przez Was... co Wy na to? 

Zasady konkursu będą takie, jak przy poprzednich, jury też raczej takie samo, zaś sponsor nagród... to tym razem tajemnicza dobra dusza :) Konkurs ogłoszę do końca czerwca i będziecie mieli całe wakacje na rysowanie ^^

Co więcej poza konkursem? Planuję w lipcu przygotować nie tylko recenzję, ale i tutorial lub dwa, ponieważ dawno nie było żadnego. Mam prawie gotowy filmik o moim Notesie Miłych Wspomnień [który prowadzę już rok!], ale z racji tego, że Windows Movie Maker ma ograniczone możliwości edycji, czekam na cud i sposobność edytowania go w lepszym programie xD Jeśli chodzi zaś o rysowanie, od prawie 5 miesięcy pracuję nad tym fanartem Wiedźmina... Po drodze zajmowałam się innymi rysunkami [i będę się zajmować], dlatego wciąż nie jest ukończony, ale znajduje się w bardziej zaawansowanym stadium, niż na zdjęciu - Geralt ma już część pancerza, całą głowę, a słabo widoczna tutaj Ciri twarz.


A Wy co ostatnio tworzycie? Ktoś coś może, jakiegoś fanarta Wiedźmina albo Gry o Tron? :D

Trzymajcie się artystycznie :D



14 czerwca 2016

Papiery ekologiczne [brązowe]: Strathmore Toned Tan, Daler Rowney Cachet Earthbound, Hahnemühle Kraft

Dzisiejsza recenzja będzie odrobinę nietypowa: zamiast pisać, czym można rysować, napiszę na czym można rysować :D

Pewnie zauważyliście, że od pewnego czasu pośród rysowników bardzo popularne są prace wykonane na brązowym papierze. Sama ostatnio skusiłam się spróbować i wykonałam kilka portretów na kartkach w tym kolorze. Co jednak stanowi o nagłym, powszechnym użytkowaniu papierów w różnych odcieniach brązu? Myślę, że składa się na to chęć odmiany, eksperymentowania [wszakże większość z nas najczęściej rysuje na białych kartkach, prawda? I czasem ta monotonia staje się nudna]; fakt, iż np. postać lub przedmiot nie wydają się być "zawieszone" w przestrzeni kartki [innymi słowy, kolor samoistnie tworzy tło]; ponadto ładny, ciepły brąz daje miłe wrażenie dla oka [biel może razić swoją jaskrawością], a bywa i tak, że chcemy nadać pracy starego, vinatge'woego wyglądu i taka brązowa kartka idealnie nadaje taki klimat :D

Zanim zdecydowałam się na kupno brązowych kartek, zrobiłam research: najpierw rajd po krakowskich sklepach plastycznych, potem po Internecie. Wizyty w sklepach utwierdziły mnie w przekonaniu, że muszę kupić blok, a nie pojedynczą kartkę, bowiem nie znalazłam w żadnym w miarę cienkich [max. 120g/m²], gładkich papierów A4 lub A3 w kolorze ciepłego, średniego brązu. Znalazłam np. papier Mi-Teintes firmy Canson [o którym będzie mowa na końcu notki], ale on posiada fakturę... a ja nie lubię fakturowanych papierów :c Poszukiwania przeprowadzone w Internecie podpowiedziały mi natomiast, że bardzo lubiany i często kupowany jest blok papieru Strathmore Toned Tan. Niestety okazało się, że jest dostępny tylko za granicą i nie najtańszy... nie mówiąc już o kosztach przesyłki :c Zaproponowałam więc Marcysibush kupno takiego bloku [jako że ona często tworzy na papierze w kolorze brązu] i podzielenie się kosztami przesyłki na pół - zgodziła się :D Bloki dotarły do nas już we wrześniu 2015r., ale ja dopiero w zeszłym tygodniu zdecydowałam się wypróbować swój... ja już tak mam, że wszystko musi swoje odleżeć :D Tyle tytułem wstępu, przechodzimy do recenzji wspomnianego bloku oraz 2 kolejnych, które kupiłam później.


STRATHMORE TONED TAN



Papier Strathmore Toned Tan to papier z recyklingu w kolorze jasnego, szarawego brązu o gramaturze 118g/m². Na jego powierzchni widoczne są drobne, brązowe włoski, ale po pokryciu kartki kredką, nie przebijają one nawet spod jasnego koloru. To papier raczej gładki, posiada bardzo, bardzo delikatną fakturę. Pod palcami jest nienamacalna, ale kiedy wypełnia się obszar ołówkiem czy kredką, widać mikroskopijne pory kartki. Zależy to również do przyborów, którymi rysujemy: kredki na bazie wosku lub bardzo dobrze zatemperowane twardsze ołówki pokryją te pory. Strathmore Toned Tan jest papierem bezkwasowym, co oznacza, że nie posiada substancji, które przyspieszą jego starzenie i żółcenie się.

Jest dostępny w postaci szkicowników na spirali oraz w twardej okładce, w kilku rozmiarach:
  • 5.5" x 8.5" [~14cm x 21,60cm] - ze spiralą, 50 kartek
  • 9" x 12" [~22,85cm x 30,50cm] - ze spiralą, 50 kartek
  • 11" x 14" [~28cm x 35,50cm] - ze spiralą, 24 kartki
  • 18" x 24" [~45,70cm x 61cm]- ze spiralą, 24 kartki
  • 5.5" x 8.5" [~14cm x 21,60cm] - twarda okładka, 128 kartek
  • 9" x 12" [~22,85cm x 30,50cm] - twarda okładka, 128 kartek
  • 5.5" x 8.5" [~14cm x 21,60cm] - miękka okładka, 112 kartek
  •  7.75" x 9.75" [~19,70cm x 21,60cm] - miękka okładka, 112 kartek
  • 19" x 24" [~48,20cm x 61cm] - pojedyncze kartki
  • 4" x 4" [~10cm x 10cm] - pojedyncze kartki lub ryza z 30 kartkami

Szkicowniki na spirali [poza najmniejszym formatem] są perforowane - mają małe nacięcia, dzięki którym można łatwo wytargać kartkę ze szkicownika. Format wytarganej kartki równa się rozmiarowi podanemu na okładce szkicownika.
Producent informuje, że na blokach Toned Tan można rysować ołówkami, kredkami, kredą, węglem, markerami, piórkiem, białymi żelopisami. Ja sama wypróbowałam do portretu dopiero kredki i wykonałam mini test ołówkami. Jak najbardziej na plus. Pozostałych mediów nie próbowałam, jeśli kiedyś je przetestuję na tym papierze, na pewno dam znać. Waham się co do możliwości rysowania na tym papierze markerami - kartki nie są najgrubsze, tusz może, choć nie musi przebić na drugą stronę...

Bloki firmy Strathmore produkowane są w Stanach Zjednoczonych, ale dostępne są też w krajach europejskich, takich jak Niemcy, Wielka Brytania - z Wysp właśnie przywędrował mój egzemplarz. Obawiam się, że nadal nie jest dostępny w Polsce :(

Cen nie podaję, ponieważ różnią się w zależności nie tylko od formatu i ilości kartek, ale też od kraju i sklepu internetowego, w którym są sprzedawane. Najtaniej wychodzi kupno w Stanach Zjednoczonych, ale przesyłka może być droższa. Kolokwialnie mówiąc, kupno tego szkicownika to droga impreza :c Ja zapłaciłam za swój szkicownik [22,85cm x 30,50cm na spirali, 50 kartek] 40zł, czyli nawet nie tak drogo, ale... przesyłka wynosiła 64zł :/  Na szczęście dzieliłam koszty przesyłki z Marcysią, co nieco pozwoliło zaoszczędzić.

Czy polecam ten szkicownik? Tak, jakościowo mnie satysfakcjonuje. Ma spokojny kolor, jest raczej gładki, wygląda na to, że jest trwały. Dobrze, że kartki są perforowane i ich wytarganie nie odbywa się kosztem formatu. Dużym minusem jest niemożność kupienia Strathmore Toned Tan w Polsce oraz spore koszty przesyłki. Jeśli jednak bardzo często rysujecie na brązowym papierze lub macie z kim zrobić wspólne zamówienie i podzielić koszty wysyłki, warto go nabyć.

Oto moja praca wykonana na tym papierze:

http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/551/Babcia


Tutaj możecie zobaczyć prace innych artystów wykonane na papierze Strathmore: Pinterest / Strathmore Art / Toned Papers.

 

DALER ROWNEY EARTHBOUND RECYCLED SKETCHBOOK


Jeszcze zanim w moje ręce trafił szkicownik Strathmore, kupiłam szkicownik Daler Rowney Earthbound Cachet Recyckled Sketchbook. Zawiera on bardzo gładkie kartki o jasnym, piaskowym odcieniu brązu, na których widnieją włókienka, podobnie jak na papierze Strathmore, tylko tu są nieco bardziej widoczne i trudniejsze do przykrycia kredką [włoski prześwitują spod jasnego koloru]. Kartki otrzymane w wyniku recyklingu są bezkwasowe i posiadają gramaturę 110g/m²:. Można na nich rysować kredkami, ołówkami [i bez trudu uzyskać gładkie cieniowanie], niekoniecznie pastelami lub węglem, bo gładkość papieru zmniejsza przyczepność pigmentu do jego powierzchni.Próbowałam malować na nim białą ekoliną, nawet nie bardzo pofałdowała papier, ale na pewno nie może zastąpić płótna ;)

W krakowskich sklepach plastycznych widziałam ten szkicownik w formacie A4 i A5, w twardej okładce oraz w miękkiej. Na rynku europejskim jest więcej wersji:
  •  Twarda okładka Hardbound Sketch 80 kartek, 110g/m²: A3, A4, A5
  • Okładka na spirali 80 kartek, 110g/m²: 12,70 x 17,80cm, 17,80 x 25,40cm, 22,80 x 30,50cm, A3, A5 
  • Miękka okładka Soft Cover Stapled Sketch 30 kartek, 110g/m²: A3, A4, A5
  • Okładka na spirali, 80 kartek w linie, 110g/m²: ~17,80 x 25,30cm

Ja kupiłam szkicownik w twardej oprawie w formacie A4, 80 kartek za ok. 45zł. W podobnej cenie jest szkicownik formatu A5, czego w ogóle nie rozumiem...
Czy polecam? Tak. Jest w podobnej cenie [nieco tańszy nawet, biorąc pod uwagę cenę, a ilość kartek], co Strathmore, ale łatwiej dostępny - nie trzeba płacić dużej kwoty za przesyłkę, a osoby mieszkające w większych miastach mogą go nawet nabyć osobiście. Jakościowo jest bardzo dobry, ma ładny kolor, odpowiada mi jego gładkość - bowiem im gładszy papier, tym wolniejsze zużycie kredek [faktura lubi szybko zużywać rysik]. Nie jest jednak tak gładki, by kredki się po nim ślizgały jak po wosku. Wadą są włoski w masie papieru, których niestety nie da się pokryć jasną kredką, tylko ciemną. Dla mnie nieporęczne jest też wycinanie kartek ze szkicownika, gdyż przechowuję wszystkie prace w koszulkach w segregatorze, jednakże jakieś 80% szkicowników ma kartki "wczepione" do środka, więc nie powinnam narzekać ;)

Oto moje prace wykonane na tym papierze:

 

A googlując, można znaleźć kilka prac innych artystów, którzy tworzyli na tym papierze.


HAHNEMÜHLE KRAFT




Jako ostatni do mojej kolekcji dołączył niemieckiej produkcji papier Hahnemühle Kraft. Niby miałam już 2 szkicowniki z brązowym papierem, ale skusiła mnie cena. Papier Hahnemühle Kraft posiada wpadający w żółty kolor brązu, jest bardzo delikatnie fakturowany [jest mniej gładki od kartek Daler Rowney, za to jest podobny do papieru Strathmore]. Podobnie jak inne papiery z tej recenzji, jest bezkwasowy, dzięki czemu szybko nie żółknie ani się nie starzeje. Gramatura wynosi 120g/m². Dostępny w Polsce, sprzedawany jest w kilku wariantach:
  • szkicowniki w twardej oprawie, na spirali: A5, A4, 80 kartek
  • szkicowniki w formie zeszytu, miękka okładka: A5, A4, 20 kartek
Kartki w szkicownikach zeszytowych są wszyte z zszywkami, więc trzeba je wycinać lub wytargiwać.
Bardzo dobrze rysuje się na tym papierze kredkami, bez względu na to, czy są to kredki na bazie wosku czy oleju. Zaryzykuję stwierdzenie, że dobrze współpracuje z ołówkiem, węglem, pastelami, długopisem oraz tuszem. Używałam na nim markera Kurtetake Zig Art & Graphic Twin i tusz nie przesiąkł na drugą stronę.
Cena za szkicownik A5 w miękkiej okładce wynosi ok. 8zł, a A4 - 13zł. To atrakcyjna cena w porównaniu do szkicowników Strathmore i Daler Rowney, aczkolwiek one cechują się odcieniem brązu, który bardziej przypadł mi do gustu. Ale... z kolei one posiadają bardziej widoczne włókienka, niż ten niemiecki papier. 
Czy polecam? Również tak! To najtańszy z podanych tu produktów, a jakościowo wcale od nich nie odbiegający. Nie do końca pasuje mi odcień kartek [już okładka ma ładniejszy, cieplutki brąz i zamierzam coś kiedyś na niej narysować :D], ale jeśli komuś taki się spodoba, to zachęcam do kupna.

Oto moje prace wykonane na tym papierze:


Kilka prac wykonanych na tym papierze przez innych artystów.


Podsumowanie

Czas na subiektywne porównanie posiadanych przeze mnie papierów. Im więcej gwiazdek, tym lepiej :)


Gładkość

Kolor
Brak
widocznych
włókien

Gramatura

Cena
Dostępność w polskich
sklepach stacjonarnych
i internetowych
Strathmore ** *** ** *** * *
Daler Rowney *** *** * *** ** **
Hahnemühle ** * *** *** *** **

Z podsumowania wynika, że najgorzej wypada Strathmore, tak uwielbiany przez wielu rysowników. Nie wynika to jednak z jego jakości, po prostu wiele traci na tym, że nie jest dostępny w Polsce. Gdyby nie brać pod uwagę ceny oraz dostępności, zająłby I miejsce ex aequo ze szkicownikiem Daler Rowney, który lokuje się na dobrej pozycji dzięki kolorowi, gładkości oraz cenie i dostępności. Najbardziej ekonomiczne rozwiązanie stanowi papier Hahnemühle Kraft. 


...A jeszcze inne papiery?


CANSON MI TEINTES
 
http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/550/Ciri
Papier lekko fakturowany o gramaturze 160g/m². Dostępny w kilku odcieniach brązu, format A4 lub 50x65cm [prawie B2]. Jedna strona jest odrobinę mniej fakturowana od drugiej, niemniej jednak nie można nazwać jej gładką. Dostępny na sztuki [ok. 1zł za arkusz]. Papier przede wszystkim przeznaczony do rysowania na nim pastelami, ale można tworzyć na nim też kredkami lub ołówkiem [tym drugim raczej na jaśniejszych odcieniach brązu].




CANSON STUDENT BLOK SZKICOWY Z SZARYM PAPIEREM
Papier z tzw. szarym papierem [ale w rzeczywistości brązowym]. Cienkie kartki [80g/m²], bez faktury, ale delikatnie chropowate. Dostępny w formatach A3 i A4 po 50 i 100 kartek. Cena: ok. 6zł za blok A3.
Papier przeznaczony raczej do ołówków i kredek, trochę za cienki na pastele, węgiel [choć w tych dwóch przypadkach jeszcze ujdzie] czy tusz.











 








CLAIREFONTAINE PAINT ON NATUREL
Jasnobrązowy blok papieru o dużej gramaturze 250g/m², przeznaczony do różnych technik, w tym "mokrych', jak tusz, akryl. Kartki są grube, a więc nie przemakają i nie falują się. Średnia faktura, przyjemny kolor kartek. Dostępny w blokach o formacie A5, A4, A3 po 30 kartek. Cena: od 15zł [A5] do 55zł [A3].















A czy Wy rysujecie na brązowym papierze? Na którymś z wymienionych w poście, czy innym? Napiszcie też, czy wolicie biały, czy brązowy papier :)


1 czerwca 2016

Pastele w ołówku Koh-I-Noor Gioconda

Bohaterem dzisiejszej notki będą pastele w ołówku [czy w kredce, jak to woli] Koh-I-Noor Gioconda, których możliwość przetestowania uprzejmie oferował mi ich producent ^^ Czeska firma Koh-I-Noor ma szeroki asortyment produktów plastycznych, skupiający się głównie na przyborach "suchych", taki jak ołówki, kredki, węgle, pastele. Te ostatnie występują pod różnymi postaciami: pasteli suchych, olejnych, twardych, miękkich, w sztyfcie o okrągłym przekroju, o kwadratowym, a także właśnie pasteli w ołówku, których seria została nazwana Gioconda. Nie przedłużając, przejdźmy do recenzji!


PASTELE W OŁÓWKU KOH-I-NOOR GIOCONDA


Pastele w ołówku Koh-I-Noor, o ile się nie mylę, to produkt, który na rynku pojawił się później, niż pastele w sztyfcie. Zyskał popularność ze względu na cechę, której nie posiadają właśnie pastele w sztyfcie: dużą precyzyjność. Pastele w sztyfcie Koh-I-Noor mają wiele zalet: są miękkie, ładnie się mieszają, są bardzo dobrze napigmentowane. Jednak ich forma nie umożliwia rysowania detali, szczególnie na mniejszych formatach [np. A4 lub A3]. Trzymane pod kątem, są w stanie nakreślić wąską linię czy kropkę, ale esy floresy, precyzyjne szczegóły... to już idzie ciężko. Dlatego wyglądające zupełnie jak kredka pastele, posiadające wąski rysik są doskonałym uzupełnieniem zestawu tradycyjnych pasteli! :)


Pastele w kredce Gioconda dostępne są jedynie w metalowych opakowaniach, zawierających 12, 24 lub 48 przyborów [lub na sztuki]. Pudełko wykonane jest z tego samego materiału, co inne zestawy Koh-I-Noora i posiada niestety tę samą wadę: materiał może nie jest lichy, ale nieco giętki, co sprawia, że pudełko łatwo może się wgiąć, trochę się ugina, co mniej więcej widać na poniższym gifie.



Wieczko jest przymocowane na pozostałej części etui, w której znajdują się pastele. Po wielokrotnym otwieraniu pudełka, nieco się obluzowuje i wypada, ale można to łatwo naprawić, ręcznie, doginając skrzydełka. Zresztą takie odczepienie się wieka może nawet być na plus - luźną pokrywkę można położyć pod pastele i zaoszczędzić miejsca. Wieczko doczepione na stałe zajmuje więcej przestrzeni i przeszkadza [przynajmniej mnie; taką doczepioną pokrywę można spotkać w zestawach kredek Polychromos - kocham te kredki, ale pudełko mnie denerwuje D:]. Na wieczku znajduje się przykład obrazku wykonanymi serią Gioconda.


Posiadam zestaw 48 pasteli, które ułożone są w etui w dwóch rzędach. Aby dostać się do tego ulokowanego niżej, należy chwycić skrzydełka znajdujące się pod pierwszą warstwą przyborów i podnieść. Pastele znajdują się na plastikowych... jakby tackach z przegródkami. Plastik jest w sumie twardawy i pastele z niego nie wypadają przy wyciąganiu ich z opakowania.


Pastele Gioconda posiadają kolorowy rysik o grubości 3,8mm, czyli dokładnie taki sam, jaki jest w kredkach Polycolor. Otulony jest drewnem o okrągłym przekroju, zabezpieczonym bezbarwnym lakierem. Na trzonku znajduje się nazwa firmy, serii, informacja, że jest to miękka pastel, numer serii i numer koloru oraz kod paskowy. Końcówki są natomiast kolorowe, większość z nich wiernie odzwierciedla kolor rysika. Ogólnie, wygląd minimalistyczny, taki trochę "eko", co budzi pozytywne skojarzenia :) Pastele są miękkie, ale twardsze od tych w sztyfcie i przy mocniejszym docisku czuć tę twardość, o czym powiem w dalszej części recenzji.  Niektóre kolory wydają się być jeszcze twardsze [podobnie jest w przypadku pasteli w sztyfcie].

Pełna gama barw to 48 kolorów, ni mniej, ni więcej. Każdy kolor, prócz fioletu oraz różu [i oczywiście bieli i czerni], ma więcej niż 3 odcienie. Liczba odcieni koloru żółtego, czerwonego, niebieskiego, zielonego, brązowego i szarego jest więc satysfakcjonująca. Zestaw kolorów wydaje mi się jednak odrobinę niespójny. Większość kolorów jest bardzo żywa, intensywna, a niektóre są lekko przygaszone [porównajcie np. kolory 18, 7 z 24 i 8]. Ponadto brakuje mi ciemnej ciepłej zieleni, ciepłego średniego brązu, którymi można byłoby zastąpić kolory, które są do siebie podobne [np. 48 i 41, 47 i 20]. Na plus jest za to kolor nr 28 [bardzo jasny różowo-brzoskwiniowy, który nadaje się do kolorowania twarzy] oraz uwzględnienie różnych odcieni szarości [ciepłych i zimnych]. Ogólnie kolory są przyjemne - nie są bure, brzydkie, brudne, ich wkłady nie są zanieczyszczone.

Niestety kolory nie do końca lecą po kolei, bo nie chciało mi się ich układać, przepraszam xD


Pewnie zastanawiacie się, czy rzeczywiście można traktować serię Gioconda jako uzupełnienie zestawu zwykłych pasteli suchych i czy można je łączyć. Otóż tak :) Po pierwsze, mamy bardzo zbliżoną gamę kolorów. Niektóre kolory odrobinę różnią się między sobą, ale nie stanowi to problemu. Co więcej, kolorowy wkład został stworzony wedle receptury podobnej do pasteli w sztyfcie. Jak informuje producent: "Kluczowym składnikiem pasteli są bardzo czyste i drobno zmielone naturalne składniki bazujące na węglanowym wapnie. Są też minerały wapniowe lub kreda. Razem z pozostałymi składnikami i wymieszanymi czynnikami tworzą podstawową strukturę, do której ostrożnie wmieszane są pigmenty. Pigmenty są pozyskiwane od renomowanych producentów z całego świata". Ten sam skład wymieniony jest w oficjalnym opisie pasteli w sztyfcie, więc czemu napisałam, że receptura jest podobna, a nie taka sama?

Ponieważ zauważyłam różnicę w napigmentowaniu, twardości oraz efekcie po rozmazaniu pojedynczej warstwy. Pastele suche w sztyfcie [tylko te miękkie, nie twarde] są bardzo napigmentowane, mięciutkie, nawet najlżejsze dotknięcie pastelem kartki może zostawić wyrazistą kreskę. I czuje się tą miękkość pod palcami! Zaś pastele w ołówku są nieco twardsze i słabiej [ale nie słabo] napigmentowane. Są po prostu... umiarkowanie miękkie. Mniemam, że to kwestia tego, iż został dodany jeszcze jakiś składnik, który miał za zadanie utwardzić wkład, uczynić go mniej kruchym, co odbiło się kosztem zawartości pigmentu w składzie wkładu. Wiadome jest, że delikatne materiały łatwiej ulegają zniszczeniu, jeśli są wąskie/małe... a gdy ich masa jest większa, są bardziej odporne [tak samo jest np. z węglem czy kredkami - cienki rysik prędzej się złamie, niż grubszy]. Już tłumaczę, jak te cechy wpływają na rysowanie.



Po pierwsze, zbyt mocne dociśnięcie pasteli do kartki przed rozmazywaniem może poskutkować takim oto nieładnym efektem, jak poniżej. Ani pasteli w sztyfcie, ani w ołówku nie da się w 100% rozmazać po mocnym docisku, ale pastel w sztyfcie lepiej pokryje ten ślad ze względu na większe napigmentowanie i większą miękkość.

Mam też zastrzeżenia do warstwowego kładzenia na siebie kolorów, konkretnie chodzi o nakładanie kolorów jasnych na ciemne [albo po prostu na ciemniejsze od tych jasnych]. O ile pastele w sztyfcie dobrze sobie z tym radzą, i nawet jasny kolor ładnie kryje i dobrze się odznacza na ciemnym kolorze, to pastele w kredce nie radzą sobie aż tak dobrze... Odwrotnie [czyli ciemne na jasne] nie ma problemów, więc lepiej najpierw nakładać jasne kolory, a dopiero nań ciemne. No chyba, że rysujemy np. jasny wzorek na ciemnym ubraniu itp., wtedy możemy mieć problem. W zasadzie dokładnie taka sama sytuacja ma miejsce przy rysowaniu tradycyjnymi kredkami, ale spodziewałam się czegoś więcej po pastelach. Oto porównanie, na którym ilustruję ten problem:


Na powyższym obrazku użyłam fioletowej i różowej pasteli w ołówku Gioconda. W lewej kolumnie najpierw zakolorowałam kartkę na fioletowo, a nań nałożyłam różowy kolor. Jak widać, zakolorowanie fioletu różem wypadło pomyślnie, otrzymałam nowy kolor, ale kiedy narysowałam pojedynczą kreskę... prawie jej nie widać. W prawej kolumnie natomiast najpierw zastosowałam róż, potem fiolet. I fiolet ładnie kryje i dobrze się odznacza na różu. Pojedyncza fioletowa kreska na różu też wygląda bardzo dobrze.
Zrobiłam jeszcze podobny test z użyciem pasteli suchych w sztyfcie. Najpierw zakolorowałam nimi kartkę [fioletową i różową plamą], a potem na tych plamach barwnych narysowałam 2 linie: jedną wykonaną pastelem Gioconda, drugą pastelem w sztyfcie. Widać, że pastele w sztyfcie radzą sobie lepiej bez względu na kolor.


A jak wychodzi nakładanie warstw z rozmazywaniem? Tu sprawa ma się lepiej :) Po pierwsze: pastele w ołówku ładnie mieszają się z pastelami w sztyfcie. Z tym nie ma kłopotu. Co więcej, ciemny kolor pasteli Gioconda jest w stanie pokryć jaśniejszy kolor pasteli w sztyfcie.

KIN SP = Koh-I-Noor Soft Pastel w sztyfcie; KIN G - Koh-I-Noor Gioconda w ołówku

KIN SP = Koh-I-Noor Soft Pastel w sztyfcie; KIN G - Koh-I-Noor Gioconda w ołówku
Tu jeszcze porównanie kilku moich białych pasteli w ołówku na warstwie pasteli w sztyfcie w kolorze bardzo ciemnego brązu, wpadającego w czerń. Wśród moich przyborów mam białe pastele w ołówku firmy Derwent [miększa od KIN G] i CretaColor [twardsza od KIN G]. Jak można zauważyć, pastel CretaColor Zink White ani Permanent White nie radzi sobie dobrze na ciemnej pasteli, lepiej wypadła pastel Gioconda. Najlepiej zaś Derwent Drawing.


Tego problemu słabego krycia jasnej pasteli w ołówku na ciemnym kolorze [innej pasteli] upatruję właśnie tej umiarkowanej miękkości i nieco słabszym napigmentowaniu pasteli Gioconda. Podobnie jak w przypadku kredek, miększe przybory mają większą siłę krycia, choć nie zawsze jest to regułą.  Czeska Gioconda lepiej poradziła sobie niż CretaColor Zink White na podłożu z ciemnej pasteli, ale gorzej na czarnym papierze:


Podsumowując wywód na temat porównania z pastelami w sztyfcie, pigmentacji, twardości i możliwości rozcierania...  Spokojnie można mieszać ze sobą obie serie, bo ładnie się ze sobą łączą, zarówno bez i z rozcieraniem. Wszystkie kolory pasteli Gioconda są dobrze napigmentowane, ale słabiej, niż te w sztyfcie, przez co gorzej sprawują się nałożone na warstwę pasteli o ciemniejszym kolorze, dlatego lepiej stosować odwrotną technikę [ciemne na jasne]. Jednakże nałożone jedną warstwą na kartkę są wyraźne, intensywne i ładnie kryją.

Jak już przedtem pisałam, mniejszy rysik daje większe możliwości, jeśli chodzi o wykonywanie detali. I to niezaprzeczalna zaleta tych pasteli! ^^ Bardzo, bardzo rzadko rysuję na formacie większym niż A4 [lenistwo, brak czasu, posiadanie segregatora A4... :D], więc musiałabym się porządnie namordować, by udało mi się uzyskać dobre detale na kartce 21 x 29,7cm bez pasteli w ołówku. A być może w ogóle by mi się nie udało... Pastelami w sztyfcie przy użyciu krawędzi da się wykonać szczegóły, ale lawirowanie sztyftem tak, by ciągle rysować brzegiem jest po prostu niewygodne i nie zapewnia precyzji. Poza tym brzegi się tępią i nie są tak "ostre", jak po zakupieniu nowiutkiego zestawu.

Tymczasem pastele w ołówku nawet stępione dają rady! Ponadto można je strugać za pomocą specjalnej temperówki do pasteli [chociaż zwykła też daje radę, ale taka lepszej jakości, niekoniecznie firmowa, ale o niemieckim ostrzu] lub nożyka - polecam nożyk segmentowy do tapet z Olfy :D Kosztuje około 8zł, ma wymienne ostrza [około 1zł jedno ostrze], a tnie drewienko jak ta lala. OK, może to niefortunne porównanie :P Tak czy inaczej, pastele w kredce Gioconda dobrze się strugają i choć są kruche, nie kruszą się nadto przy temperowaniu.

Kolejną zaletą tych pasteli jest możliwość otrzymania fajnej faktury. Pastele suche w sztyfcie często [choć nie zawsze, patrzcie: Degas] są rozmazywane palcem lub wiszerem, przez co otrzymujemy efekt gładkich powierzchni [patrzcie: Wyspiański], czasem nawet np. buzi zupełnie jak wyjętych z Photoshopa ;) Tymczasem dobrze zaostrzonym pastelem w ołówku można rysować bez rozmazywania, szrafując, tak samo jak ołówkiem czy kredkami. Nada to mniej realistyczny, ale bardziej artystyczny, ekspresyjny efekt. Gdyby ktoś jednak optował za rozmazywaniem tych pasteli, jak najbardziej można, czy to na dużych, czy małych powierzchniach, tylko dobrze jest "ciasno" prowadzić kreskę.



W kwestii rozmazywania dodam, że jednak bezsensowne byłoby kolorowanie Giocondami dużych powierzchni, a następnie rozmazywanie ich z racji, że to przybory ewidentnie przeznaczone do szczegółów lub szrafowania. A czy pastele Gioconda się pylą? Oczywiście, że tak, jak każde pastele suche. Trzeba na bieżąco zdmuchiwać lub ścierać pył podczas rysowania, inaczej zabrudzimy sobie pracę. Czy wydają nieprzyjemnie dźwięki podczas rysowania po kartce? Zdarza się, ale tak samo dzieje się z pastelami w sztyfcie lub węglem.

Światłotrwałość to następny plus tych pasteli. Większość ma oznaczenie średniej lub odporności na światło [3 lub 4 gwiazdki].

Bardzo trzeba uważać, by pastele w kredce, a także te w sztyfcie, nie miały bliskiego spotkania z podłogą. Wszelkie kredy, węgle i pastele to delikatne przybory, więc lepiej nie stwarzać ryzyka upadku tych przyborów z wysokości. Co prawda jedna z moich pasteli sturlała się mi ze stołu kuchennego, to przy struganiu [oczywiście końcówka rysika pękła i odpadła] nie zauważyłam, by wkład wewnątrz był połamany.




Pastele w ołówki Koh-I-Noor Gioconda dostępne są:
  • na sztuki w stacjonarnych sklepach plastycznych i internetowych - ok. 2zł
  • w zestawach w metalowym opakowaniu: 12, 24 i 48 [do 170zł za największy zestaw]


    Zalety:

    • duża gama kolorów
    • żywe i dobrze napigmentowane kolory podczas rysowania bezpośrednio na kartce
    • bardzo duża precyzja w rysowaniu detali, której nie da się osiągnąć przy rysowaniu pastelami w sztyfcie
    • dobrze się mieszają z pastelami w sztyfcie
    • dobrze się temperują [nożykiem]
    • estetyczny, modny obecnie eko wygląd
    • rozsądna cena, biorąc pod uwagę jakość i porównując do innych firm [np. 24 pastele w ołówku Faber-Castell to koszt ok.130zł, podczas gdy ta sama liczba pasteli Koh-I-Noor to ok.75zł].

    Wady:

    • gorzej radzą sobie z warstwami, szczególnie na ciemnych kolorach
    • szkoda, że nie są tak miękkie jak pastele w sztyfcie
    • pudełko mogłoby być solidniejsze

    Czy polecam pastele w ołówku Koh-I-Noor Gioconda? Raczej tak! Szczególnie pastelistom, często tworzącym w tej technice, osobom lubiącym rysować ekspresyjnie. Stanowią super uzupełnienie do kompletów pasteli suchych w sztyfcie ze względu na wielokrotnie nadmienianą precyzję i zbliżoną gamę kolorystyczną. Czy jednak warto kupować je same zamiast pasteli w sztyfcie? Na pewno nie do prac wielkoformatowych, a do mniejszych, typu A4, A5, bo inaczej szybko się zużyją. 
    Ogólnie jest to dobry, w rozsądnej cenie produkt, którego zalety przeważają nad wadami. A czy Wy posiadacie te pastele? Jakie są Wasze wrażenia? Może znacie pastele w ołówku, które według Was są idealne?















    Moje prace wykonane pastelami w ołówku
    Koh-I-Noor Gioconda


    http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/550/Ciri
    "Ciri". Całość wykonana pastelami Gioconda, jedynie 2 pastele w sztyfcie zostały użyte [jasnoróżowa trochę jako podkład do ciała + biała do koszuli i trochę włosów]. A4.


    http://www.ilojleen.bulwaria.info/uploads/photo/20/img/74.jpg
    "Przez różowe okulary". Pastele Koh-I-Noor w sztyfcie [tło, kamizelka, częściowo włosy, niektóre białe elementy] oraz pastele w ołówku Gioconda [oczy, okulary, pojedyncze włosy, kolczyki]. A3.


    Arabska piękność
    "Arabska piękność" Pastele Koh-I-Noor w sztyfcie [wszystkie większe obszary, jak twarz, chusta, oczy, ręka] oraz pastele w ołówku Gioconda [wszystkie detale: oczy, biżuteria, tatuaż z henny, wzór na chuście, cienie na rękach i twarzy]. A4.

    http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/505/Oko
    Pastele Koh-I-Noor w sztyfcie [wszystkie większe obszary: ciało, cienie na oczach, tęczówka, gałka] oraz pastele w ołówku Gioconda [wszystkie detale na oczach, powiece, rzęsy, brew]. A4.


    Wszystkiego najlepszego, najcudowniejszego i najsłodszego z okazji Dnia Dziecka ^_^


    Szukaj

    Ładuję...
    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...