1 czerwca 2016

Pastele w ołówku Koh-I-Noor Gioconda

Bohaterem dzisiejszej notki będą pastele w ołówku [czy w kredce, jak to woli] Koh-I-Noor Gioconda, których możliwość przetestowania uprzejmie oferował mi ich producent ^^ Czeska firma Koh-I-Noor ma szeroki asortyment produktów plastycznych, skupiający się głównie na przyborach "suchych", taki jak ołówki, kredki, węgle, pastele. Te ostatnie występują pod różnymi postaciami: pasteli suchych, olejnych, twardych, miękkich, w sztyfcie o okrągłym przekroju, o kwadratowym, a także właśnie pasteli w ołówku, których seria została nazwana Gioconda. Nie przedłużając, przejdźmy do recenzji!


PASTELE W OŁÓWKU KOH-I-NOOR GIOCONDA


Pastele w ołówku Koh-I-Noor, o ile się nie mylę, to produkt, który na rynku pojawił się później, niż pastele w sztyfcie. Zyskał popularność ze względu na cechę, której nie posiadają właśnie pastele w sztyfcie: dużą precyzyjność. Pastele w sztyfcie Koh-I-Noor mają wiele zalet: są miękkie, ładnie się mieszają, są bardzo dobrze napigmentowane. Jednak ich forma nie umożliwia rysowania detali, szczególnie na mniejszych formatach [np. A4 lub A3]. Trzymane pod kątem, są w stanie nakreślić wąską linię czy kropkę, ale esy floresy, precyzyjne szczegóły... to już idzie ciężko. Dlatego wyglądające zupełnie jak kredka pastele, posiadające wąski rysik są doskonałym uzupełnieniem zestawu tradycyjnych pasteli! :)


Pastele w kredce Gioconda dostępne są jedynie w metalowych opakowaniach, zawierających 12, 24 lub 48 przyborów [lub na sztuki]. Pudełko wykonane jest z tego samego materiału, co inne zestawy Koh-I-Noora i posiada niestety tę samą wadę: materiał może nie jest lichy, ale nieco giętki, co sprawia, że pudełko łatwo może się wgiąć, trochę się ugina, co mniej więcej widać na poniższym gifie.



Wieczko jest przymocowane na pozostałej części etui, w której znajdują się pastele. Po wielokrotnym otwieraniu pudełka, nieco się obluzowuje i wypada, ale można to łatwo naprawić, ręcznie, doginając skrzydełka. Zresztą takie odczepienie się wieka może nawet być na plus - luźną pokrywkę można położyć pod pastele i zaoszczędzić miejsca. Wieczko doczepione na stałe zajmuje więcej przestrzeni i przeszkadza [przynajmniej mnie; taką doczepioną pokrywę można spotkać w zestawach kredek Polychromos - kocham te kredki, ale pudełko mnie denerwuje D:]. Na wieczku znajduje się przykład obrazku wykonanymi serią Gioconda.


Posiadam zestaw 48 pasteli, które ułożone są w etui w dwóch rzędach. Aby dostać się do tego ulokowanego niżej, należy chwycić skrzydełka znajdujące się pod pierwszą warstwą przyborów i podnieść. Pastele znajdują się na plastikowych... jakby tackach z przegródkami. Plastik jest w sumie twardawy i pastele z niego nie wypadają przy wyciąganiu ich z opakowania.


Pastele Gioconda posiadają kolorowy rysik o grubości 3,8mm, czyli dokładnie taki sam, jaki jest w kredkach Polycolor. Otulony jest drewnem o okrągłym przekroju, zabezpieczonym bezbarwnym lakierem. Na trzonku znajduje się nazwa firmy, serii, informacja, że jest to miękka pastel, numer serii i numer koloru oraz kod paskowy. Końcówki są natomiast kolorowe, większość z nich wiernie odzwierciedla kolor rysika. Ogólnie, wygląd minimalistyczny, taki trochę "eko", co budzi pozytywne skojarzenia :) Pastele są miękkie, ale twardsze od tych w sztyfcie i przy mocniejszym docisku czuć tę twardość, o czym powiem w dalszej części recenzji.  Niektóre kolory wydają się być jeszcze twardsze [podobnie jest w przypadku pasteli w sztyfcie].

Pełna gama barw to 48 kolorów, ni mniej, ni więcej. Każdy kolor, prócz fioletu oraz różu [i oczywiście bieli i czerni], ma więcej niż 3 odcienie. Liczba odcieni koloru żółtego, czerwonego, niebieskiego, zielonego, brązowego i szarego jest więc satysfakcjonująca. Zestaw kolorów wydaje mi się jednak odrobinę niespójny. Większość kolorów jest bardzo żywa, intensywna, a niektóre są lekko przygaszone [porównajcie np. kolory 18, 7 z 24 i 8]. Ponadto brakuje mi ciemnej ciepłej zieleni, ciepłego średniego brązu, którymi można byłoby zastąpić kolory, które są do siebie podobne [np. 48 i 41, 47 i 20]. Na plus jest za to kolor nr 28 [bardzo jasny różowo-brzoskwiniowy, który nadaje się do kolorowania twarzy] oraz uwzględnienie różnych odcieni szarości [ciepłych i zimnych]. Ogólnie kolory są przyjemne - nie są bure, brzydkie, brudne, ich wkłady nie są zanieczyszczone.

Niestety kolory nie do końca lecą po kolei, bo nie chciało mi się ich układać, przepraszam xD


Pewnie zastanawiacie się, czy rzeczywiście można traktować serię Gioconda jako uzupełnienie zestawu zwykłych pasteli suchych i czy można je łączyć. Otóż tak :) Po pierwsze, mamy bardzo zbliżoną gamę kolorów. Niektóre kolory odrobinę różnią się między sobą, ale nie stanowi to problemu. Co więcej, kolorowy wkład został stworzony wedle receptury podobnej do pasteli w sztyfcie. Jak informuje producent: "Kluczowym składnikiem pasteli są bardzo czyste i drobno zmielone naturalne składniki bazujące na węglanowym wapnie. Są też minerały wapniowe lub kreda. Razem z pozostałymi składnikami i wymieszanymi czynnikami tworzą podstawową strukturę, do której ostrożnie wmieszane są pigmenty. Pigmenty są pozyskiwane od renomowanych producentów z całego świata". Ten sam skład wymieniony jest w oficjalnym opisie pasteli w sztyfcie, więc czemu napisałam, że receptura jest podobna, a nie taka sama?

Ponieważ zauważyłam różnicę w napigmentowaniu, twardości oraz efekcie po rozmazaniu pojedynczej warstwy. Pastele suche w sztyfcie [tylko te miękkie, nie twarde] są bardzo napigmentowane, mięciutkie, nawet najlżejsze dotknięcie pastelem kartki może zostawić wyrazistą kreskę. I czuje się tą miękkość pod palcami! Zaś pastele w ołówku są nieco twardsze i słabiej [ale nie słabo] napigmentowane. Są po prostu... umiarkowanie miękkie. Mniemam, że to kwestia tego, iż został dodany jeszcze jakiś składnik, który miał za zadanie utwardzić wkład, uczynić go mniej kruchym, co odbiło się kosztem zawartości pigmentu w składzie wkładu. Wiadome jest, że delikatne materiały łatwiej ulegają zniszczeniu, jeśli są wąskie/małe... a gdy ich masa jest większa, są bardziej odporne [tak samo jest np. z węglem czy kredkami - cienki rysik prędzej się złamie, niż grubszy]. Już tłumaczę, jak te cechy wpływają na rysowanie.



Po pierwsze, zbyt mocne dociśnięcie pasteli do kartki przed rozmazywaniem może poskutkować takim oto nieładnym efektem, jak poniżej. Ani pasteli w sztyfcie, ani w ołówku nie da się w 100% rozmazać po mocnym docisku, ale pastel w sztyfcie lepiej pokryje ten ślad ze względu na większe napigmentowanie i większą miękkość.

Mam też zastrzeżenia do warstwowego kładzenia na siebie kolorów, konkretnie chodzi o nakładanie kolorów jasnych na ciemne [albo po prostu na ciemniejsze od tych jasnych]. O ile pastele w sztyfcie dobrze sobie z tym radzą, i nawet jasny kolor ładnie kryje i dobrze się odznacza na ciemnym kolorze, to pastele w kredce nie radzą sobie aż tak dobrze... Odwrotnie [czyli ciemne na jasne] nie ma problemów, więc lepiej najpierw nakładać jasne kolory, a dopiero nań ciemne. No chyba, że rysujemy np. jasny wzorek na ciemnym ubraniu itp., wtedy możemy mieć problem. W zasadzie dokładnie taka sama sytuacja ma miejsce przy rysowaniu tradycyjnymi kredkami, ale spodziewałam się czegoś więcej po pastelach. Oto porównanie, na którym ilustruję ten problem:


Na powyższym obrazku użyłam fioletowej i różowej pasteli w ołówku Gioconda. W lewej kolumnie najpierw zakolorowałam kartkę na fioletowo, a nań nałożyłam różowy kolor. Jak widać, zakolorowanie fioletu różem wypadło pomyślnie, otrzymałam nowy kolor, ale kiedy narysowałam pojedynczą kreskę... prawie jej nie widać. W prawej kolumnie natomiast najpierw zastosowałam róż, potem fiolet. I fiolet ładnie kryje i dobrze się odznacza na różu. Pojedyncza fioletowa kreska na różu też wygląda bardzo dobrze.
Zrobiłam jeszcze podobny test z użyciem pasteli suchych w sztyfcie. Najpierw zakolorowałam nimi kartkę [fioletową i różową plamą], a potem na tych plamach barwnych narysowałam 2 linie: jedną wykonaną pastelem Gioconda, drugą pastelem w sztyfcie. Widać, że pastele w sztyfcie radzą sobie lepiej bez względu na kolor.


A jak wychodzi nakładanie warstw z rozmazywaniem? Tu sprawa ma się lepiej :) Po pierwsze: pastele w ołówku ładnie mieszają się z pastelami w sztyfcie. Z tym nie ma kłopotu. Co więcej, ciemny kolor pasteli Gioconda jest w stanie pokryć jaśniejszy kolor pasteli w sztyfcie.

KIN SP = Koh-I-Noor Soft Pastel w sztyfcie; KIN G - Koh-I-Noor Gioconda w ołówku

KIN SP = Koh-I-Noor Soft Pastel w sztyfcie; KIN G - Koh-I-Noor Gioconda w ołówku
Tu jeszcze porównanie kilku moich białych pasteli w ołówku na warstwie pasteli w sztyfcie w kolorze bardzo ciemnego brązu, wpadającego w czerń. Wśród moich przyborów mam białe pastele w ołówku firmy Derwent [miększa od KIN G] i CretaColor [twardsza od KIN G]. Jak można zauważyć, pastel CretaColor Zink White ani Permanent White nie radzi sobie dobrze na ciemnej pasteli, lepiej wypadła pastel Gioconda. Najlepiej zaś Derwent Drawing.


Tego problemu słabego krycia jasnej pasteli w ołówku na ciemnym kolorze [innej pasteli] upatruję właśnie tej umiarkowanej miękkości i nieco słabszym napigmentowaniu pasteli Gioconda. Podobnie jak w przypadku kredek, miększe przybory mają większą siłę krycia, choć nie zawsze jest to regułą.  Czeska Gioconda lepiej poradziła sobie niż CretaColor Zink White na podłożu z ciemnej pasteli, ale gorzej na czarnym papierze:


Podsumowując wywód na temat porównania z pastelami w sztyfcie, pigmentacji, twardości i możliwości rozcierania...  Spokojnie można mieszać ze sobą obie serie, bo ładnie się ze sobą łączą, zarówno bez i z rozcieraniem. Wszystkie kolory pasteli Gioconda są dobrze napigmentowane, ale słabiej, niż te w sztyfcie, przez co gorzej sprawują się nałożone na warstwę pasteli o ciemniejszym kolorze, dlatego lepiej stosować odwrotną technikę [ciemne na jasne]. Jednakże nałożone jedną warstwą na kartkę są wyraźne, intensywne i ładnie kryją.

Jak już przedtem pisałam, mniejszy rysik daje większe możliwości, jeśli chodzi o wykonywanie detali. I to niezaprzeczalna zaleta tych pasteli! ^^ Bardzo, bardzo rzadko rysuję na formacie większym niż A4 [lenistwo, brak czasu, posiadanie segregatora A4... :D], więc musiałabym się porządnie namordować, by udało mi się uzyskać dobre detale na kartce 21 x 29,7cm bez pasteli w ołówku. A być może w ogóle by mi się nie udało... Pastelami w sztyfcie przy użyciu krawędzi da się wykonać szczegóły, ale lawirowanie sztyftem tak, by ciągle rysować brzegiem jest po prostu niewygodne i nie zapewnia precyzji. Poza tym brzegi się tępią i nie są tak "ostre", jak po zakupieniu nowiutkiego zestawu.

Tymczasem pastele w ołówku nawet stępione dają rady! Ponadto można je strugać za pomocą specjalnej temperówki do pasteli [chociaż zwykła też daje radę, ale taka lepszej jakości, niekoniecznie firmowa, ale o niemieckim ostrzu] lub nożyka - polecam nożyk segmentowy do tapet z Olfy :D Kosztuje około 8zł, ma wymienne ostrza [około 1zł jedno ostrze], a tnie drewienko jak ta lala. OK, może to niefortunne porównanie :P Tak czy inaczej, pastele w kredce Gioconda dobrze się strugają i choć są kruche, nie kruszą się nadto przy temperowaniu.

Kolejną zaletą tych pasteli jest możliwość otrzymania fajnej faktury. Pastele suche w sztyfcie często [choć nie zawsze, patrzcie: Degas] są rozmazywane palcem lub wiszerem, przez co otrzymujemy efekt gładkich powierzchni [patrzcie: Wyspiański], czasem nawet np. buzi zupełnie jak wyjętych z Photoshopa ;) Tymczasem dobrze zaostrzonym pastelem w ołówku można rysować bez rozmazywania, szrafując, tak samo jak ołówkiem czy kredkami. Nada to mniej realistyczny, ale bardziej artystyczny, ekspresyjny efekt. Gdyby ktoś jednak optował za rozmazywaniem tych pasteli, jak najbardziej można, czy to na dużych, czy małych powierzchniach, tylko dobrze jest "ciasno" prowadzić kreskę.



W kwestii rozmazywania dodam, że jednak bezsensowne byłoby kolorowanie Giocondami dużych powierzchni, a następnie rozmazywanie ich z racji, że to przybory ewidentnie przeznaczone do szczegółów lub szrafowania. A czy pastele Gioconda się pylą? Oczywiście, że tak, jak każde pastele suche. Trzeba na bieżąco zdmuchiwać lub ścierać pył podczas rysowania, inaczej zabrudzimy sobie pracę. Czy wydają nieprzyjemnie dźwięki podczas rysowania po kartce? Zdarza się, ale tak samo dzieje się z pastelami w sztyfcie lub węglem.

Światłotrwałość to następny plus tych pasteli. Większość ma oznaczenie średniej lub odporności na światło [3 lub 4 gwiazdki].

Bardzo trzeba uważać, by pastele w kredce, a także te w sztyfcie, nie miały bliskiego spotkania z podłogą. Wszelkie kredy, węgle i pastele to delikatne przybory, więc lepiej nie stwarzać ryzyka upadku tych przyborów z wysokości. Co prawda jedna z moich pasteli sturlała się mi ze stołu kuchennego, to przy struganiu [oczywiście końcówka rysika pękła i odpadła] nie zauważyłam, by wkład wewnątrz był połamany.




Pastele w ołówki Koh-I-Noor Gioconda dostępne są:
  • na sztuki w stacjonarnych sklepach plastycznych i internetowych - ok. 2zł
  • w zestawach w metalowym opakowaniu: 12, 24 i 48 [do 170zł za największy zestaw]


    Zalety:

    • duża gama kolorów
    • żywe i dobrze napigmentowane kolory podczas rysowania bezpośrednio na kartce
    • bardzo duża precyzja w rysowaniu detali, której nie da się osiągnąć przy rysowaniu pastelami w sztyfcie
    • dobrze się mieszają z pastelami w sztyfcie
    • dobrze się temperują [nożykiem]
    • estetyczny, modny obecnie eko wygląd
    • rozsądna cena, biorąc pod uwagę jakość i porównując do innych firm [np. 24 pastele w ołówku Faber-Castell to koszt ok.130zł, podczas gdy ta sama liczba pasteli Koh-I-Noor to ok.75zł].

    Wady:

    • gorzej radzą sobie z warstwami, szczególnie na ciemnych kolorach
    • szkoda, że nie są tak miękkie jak pastele w sztyfcie
    • pudełko mogłoby być solidniejsze

    Czy polecam pastele w ołówku Koh-I-Noor Gioconda? Raczej tak! Szczególnie pastelistom, często tworzącym w tej technice, osobom lubiącym rysować ekspresyjnie. Stanowią super uzupełnienie do kompletów pasteli suchych w sztyfcie ze względu na wielokrotnie nadmienianą precyzję i zbliżoną gamę kolorystyczną. Czy jednak warto kupować je same zamiast pasteli w sztyfcie? Na pewno nie do prac wielkoformatowych, a do mniejszych, typu A4, A5, bo inaczej szybko się zużyją. 
    Ogólnie jest to dobry, w rozsądnej cenie produkt, którego zalety przeważają nad wadami. A czy Wy posiadacie te pastele? Jakie są Wasze wrażenia? Może znacie pastele w ołówku, które według Was są idealne?















    Moje prace wykonane pastelami w ołówku
    Koh-I-Noor Gioconda


    http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/550/Ciri
    "Ciri". Całość wykonana pastelami Gioconda, jedynie 2 pastele w sztyfcie zostały użyte [jasnoróżowa trochę jako podkład do ciała + biała do koszuli i trochę włosów]. A4.


    http://www.ilojleen.bulwaria.info/uploads/photo/20/img/74.jpg
    "Przez różowe okulary". Pastele Koh-I-Noor w sztyfcie [tło, kamizelka, częściowo włosy, niektóre białe elementy] oraz pastele w ołówku Gioconda [oczy, okulary, pojedyncze włosy, kolczyki]. A3.


    Arabska piękność
    "Arabska piękność" Pastele Koh-I-Noor w sztyfcie [wszystkie większe obszary, jak twarz, chusta, oczy, ręka] oraz pastele w ołówku Gioconda [wszystkie detale: oczy, biżuteria, tatuaż z henny, wzór na chuście, cienie na rękach i twarzy]. A4.

    http://www.ilojleen.bulwaria.info/photo/505/Oko
    Pastele Koh-I-Noor w sztyfcie [wszystkie większe obszary: ciało, cienie na oczach, tęczówka, gałka] oraz pastele w ołówku Gioconda [wszystkie detale na oczach, powiece, rzęsy, brew]. A4.


    Wszystkiego najlepszego, najcudowniejszego i najsłodszego z okazji Dnia Dziecka ^_^


    33 komentarze :

    1. Ile kosztowały Cię takie cudenka? Koniecznie muszę je zakupić.

      http://bloogpseudoarytstyczny.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń
    2. Connie Pandabaker02.06.2016, 08:13

      Pierwsza!!! O tak! Dziękuję za życzenia. Super recenzja i piękne rysunki

      OdpowiedzUsuń
    3. Connie Pandabaker02.06.2016, 08:16

      Jednak byłam druga. Przepraszm za pomyłkę!

      OdpowiedzUsuń
    4. Connie Pandabaker02.06.2016, 08:28

      Mam prośbę do pani Dominiki: czy mogłabyś napisać posta o tym jak rysować detale twarzy oraz ją cieniować? Jeśli już jest taki post to prosiłabym cię żebyś podała mi linka. Byłabym bardzo wdzięczna ^-^

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. To ja też mam prośbę: zwracaj się do mnie per Ty, nie per Pani ^^
        Wszystkie linki są podzielone w kategorie po prawej stronie bloga, o cieniowaniu jest w Ogólnych poradach i Tutorialach, bez problemu znajdziesz wszystkie notki ^^

        Usuń
    5. Piękne prace, inpspirujesz mnie. Chyba w końcu znów uzyje mojego zestawu 24 :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Bardzo dziękuję ♥ To w takim razie życzę udanego rysowania :D

        Usuń
    6. Wow! Trafiłam tutaj w poszukiwaniu jakiś recenzji na temat tanich kredek, ponieważ te które mam już nie wystarczają. Mam 12 sztuk kredek akwarelowych Herlitz.
      Ciągle szukam kredek godnych uwagi, ale aktualnie mam kilka 'serii' na uwadze. Niestety widzę, że są drogie, a szkoda.

      W zasadzie szukam zarówno 'zwykłych' jak i akwarelowych, tutaj w recenzjach moją uwagę zabrała firma Derwent oraz Faber Castel, ale czy znasz może kredki Prismacolor?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nie wiem, jakim cudem pominęłam ten komentarz, przepraszam :(
        Nie, nie mam kredek Prismacolor. Z droższych polecam właśnie Derwent Coloursoft albo Faber-Castell Polychromos, a z troszkę tańszych, ale też bardzo dobrych - Koh-I-Noor Polycolor.

        Usuń
    7. Odpowiedzi
      1. Temat: Kredki... bezcenne.

        Ech ile bym dał za kredki 120 szt gdyby tylko dawały efekt zbliżony do pasteli twardych. Na tym blogu mamy też wzmiankę o tuszu w kredkach derwenta. Trafiłem wczoraj na wskazówkę, że jest też dostępny w bloczkach [element do sprawdzenia]. Może i tu pojawi się kiedyś recenzja.
        Ps. Droga Ilojleen raz piszesz "Gioconda", a raz "Giaconda"

        Ciepło pozdrawiam.

        Usuń
      2. Panna Kinga - Dziękuję serdecznie ^_^

        Anonimowy - Tak, Inktense występuje także w sztyftach o kwadratowym przekroju, ale nie planuję recenzji na ich temat. Nie posiadam ich i nie będę kupować, skoro mam je w postaci kredek :)

        Usuń
      3. Słusznie. No szczerze to i ja nie jestem pewien. Sprawdzę, czy są w Stormie na sztuki. Jeśli tak to przetestuje, aby potem nie żałować. Jednak tak bez przekonania, bo w kredce do mnie nie przemawia. Może dodali tam jakieś cudo. Chyba że ktoś z obecnych tu Gości ma porównanie i oszczędzi mi czasu i fatygi...

        Ps. przed chwilą trafiłem na coś takiego. Więcej kolorów :)

        http://www.swiatartysty.pl/pl/p/Pastele-suche-kwadratowe-Conte-a-Paris-rozne-kolory/633

        Usuń
      4. Zawsze można kupić kilka podstawowych kolorów na sztuki :) Te Inktense w kredce dobre są do szczegółów. Wiem, że scraperka Drycha je uwielbia :)

        Usuń
    8. Zakochałam się <3 Już od dawna znam tego bloga, ale dopiero teraz zaczęłam komentować :) Piękne rysunki, osobiście nie rysuję pastelami, ale kiedyś zacznę :D

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Bardzo się z tego powodu cieszę i zachęcam do regularnej aktywności ^_^ Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam :)

        Usuń
    9. super są te kredki, nigdy ich nie widziałam, ale teraz napewno ich poszukam!

      http://myylifeastina.blogspot.com

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. To właściwie pastele w kredce :D

        Usuń
    10. Od jakiegoś czasu polubiłam pastele, szczególnie suche. Te w ołówku wyglądają przecudnie same w sobie, rysują pięknie, a twoje śliczne rysunki tylko motywują do ich zakupu. Ciri <3

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Pastele suche mają swoje wady i zalety, ale to chyba jak każda technika :D
        O, widzę fanka wiedźmińskiego uniwersum ^_^

        Usuń
    11. Nie przepadam za rysowaniem pastelami, strasznie niewygodnie mi się je trzyma, co nie znaczy, że prace wykonane nimi nie podobają mi się. Wręcz przeciwnie są piękne. Może polubię je (pastele) gdy wypróbuje te w ołówku.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Właśnie, może pastele w ołówku okażą się dla Ciebie wygodniejsze ^_^ Pozdrawiam ciepło! ♥

        Usuń
    12. Ja rzadko rysuje pastelami, posiadam tylko jedną pastelę z serii Gioconda, ale według mnie fajnie się łączy z kredkami Mondeluz. Może kiedyś kupię większy zestaw. Super notka! Pozdrawiam! ^^

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. O, coś takiego, muszę kiedyś wypróbować to połączenie :D Mieszasz je razem? W jakiej kolejności nakładasz warstwy?
        Dziękuję bardzo ^_^

        Usuń
    13. Czy zrobiłabyś poradnik jak malować nos od sprzodu? No nie wiem jak to ci wytłumaczyć.. taki jak z kimś kadasz tak prosto. Zawsze miałam z tym problem. Z boku też może.. ale najbardziej interesuję mnie ten przód.. Ja mam z tym takie problemy, bez tego nosa moje rysunki byłyby lepsze xD Mogłam zrobić taką dziewczynę VOLDEMORD (lub voldemort, ale jak są błędy sory..).
      /M

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Jest już taka notka na blogu, można ją znaleźć w spisie tutoriali po prawej stronie :)

        Usuń
    14. Na samym początku muszę pochwalić z wpis pod względem technicznym :D Bardzo dobrze i czytelnie sknstuwana notka i wszystko jest jasne, nie ma żadnych niedomówień i śwetenie się czyta :)
      Gdzie wszyscy zawsze przeklinali pastele to ja zawsze lubiłam z nimi pracować. Nigdy jednak na poważnie. Myślę, że ciekawym połączeniem był by zestaw w sztyfcie + w ołówkach, ponieważ zawsze irytował mnie momentami ten brak precyzji (perfekcyjnym się tu udziela) :)

      Pozdrawiam <3
      Magda

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Niezwykle miło mi to słyszeć! Staram się, by posty dostarczały maksimum informacji :)
        O, powinni taki stworzyć! Trochę takich, trochę takich pasteli :)
        Pozdrawiam ciepło!

        Usuń

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...