25 listopada 2016

* Newsy XXVII *

Hej! ♥
Dzisiaj krótka notka informacyjna. Bez zbędnych wstępów przystępuję od razu do rzeczy!


Podsumowanie 2016 roku!

Chętni do udziału w IV edycji corocznej akcji "Podsumowanie roku", w którym pokazujecie mi swoje prace? :D Tym, którzy niedawno poznali mojego bloga albo zapomnieli, na czym polega to podsumowanie, przypominam:  jak co roku planuję post podsumowujący Wasze dokonania jako rysowników i twórców sztuki tradycyjnej wszelakiego innego rodzaju :) Kopiuję więc wyjaśnienie i zasady z poprzednich lat:

Chciałabym zachęcić Was, byście podzielili się ze mną oraz resztą czytelników swoimi tegorocznymi sukcesami! Mam na myśli przede wszystkim opis postępów, których dokonaliście w tym roku [np. pierwszy rysunek zwierzęcia, pierwszy udany realistyczny portret, pierwsze włosy, które narysowaliście dokładnie tak, jak zaplanowaliście itp. itd.], wypróbowane po raz pierwszy w tym roku techniki i style; konkursy, w których braliście udział, wystawy [szkolne, lokalne] i wszystko, co Wam tylko przyjdzie do głowy, a było w tym roku odstępstwem od "normy". Opiszcie, co Was spotkało w Waszym "życiu artystycznym" i jeśli chcecie, zilustrujcie to podsumowanie zdjęciami, rysunkami [np. portret, w którym po raz pierwszy użyliście pasteli, zwycięska praca konkursowa, zdjęcie przedstawiające Waszą wystawę...].

Swoje podsumowania możecie przesyłać na maila ilojleencontest@gmail.com [oczywiście to nie jest żaden konkurs, ale ten mail służy mi do takich dorywczych akcji na blogu :)] już od dzisiaj, ale myślę, że warto się jeszcze wstrzymać, bo skąd wiadomo, co się Wam jeszcze przytrafi ;) Podsumowania można nadsyłać do 18.12.2016r., bym po świętach, a przed Sylwestrem, zdążyła je opublikować :)


Liczę, że weźmiecie udział w podsumowaniu ^^ Kilka osób się o nie dopytywało, więc trzymam Was za słowo i chcę zobaczyć Wasze tegoroczne dzieła :D


Dzień Darmowej Dostawy z Faber-Castell

Tylko dziś 29.11.2016 [do północy] można zrobić zakupy w autoryzowanym sklepie internetowym FC bez ponoszenia kosztów transportu! Wystarczy mieć w koszyku produkty o wartości min. 20 zł.




Black Friday z Faber-Castell - 15% rabatu!

http://webep1.com/Zobacz/To?a=21984&mp=9592&r=Lw2

Czyli znany dzień promocji, rabatów i okazji organizuje również autoryzowany sklep internetowy Faber-Castell. Od 25.11 do 28.11.2016r. możecie nabyć wszystkie nieprzecenione artykuły w cenach promocyjnych, czyli obniżonych o 15% :) Wystarczy, że wpiszecie BLACK15 w okienku kodu rabatowego podczas zakupów i to wszystko!

Produkty objęte rabatem dostępne są na stronie: www.sklepfc.pl
Rabat nie łączy się z innymi promocjami!




Pozdrawiam ciepło!
Dominika



22 listopada 2016

PRZYDATNE PRZYBORY: Faber-Castell Clic&Go - pędzel i kubeczek na wodę

Czas rozpocząć serię postów o produktach firmy Faber-Castell oferowanych przez autoryzowany sklep internetowy Faber-Castell w celu ich przetestowania i zrecenzowania c: Pewnie większość z Was wyczekuje na recenzję kredek z serii Albrecht Dürer, ale z tym odrobinkę trzeba będzie poczekać, bo jestem w trakcie wypróbowywania zestawu 36 kolorów - mogę jednak powiedzieć, że testy wypadają bardzo pomyślnie :) 
Tymczasem chcę zaprezentować Wam coś nietypowego. Takiego duetu chyba jeszcze nie widzieliście! :) Mowa o niestandardowym pojemniku na wodę oraz pędzlu syntetycznym, które okażą się przydatne dla wszystkich osób malujących farbami wodnymi. Wystarczy kliknięcie i już są gotowe do użytku :)
 

Faber-Castell Clic&Go: pędzel i pojemnik na wodę




Kiedy otrzymałam do przetestowania pędzel oraz pojemnik na wodę z serii Clic&Go, nie spodziewałam się, że aż tak przypadną mi do gustu. Miałam już trochę pędzli, a za pojemniczek na wodę służył mi nie raz zwykły kubek, a nawet słoik. Co niby miało wyróżniać te produkty i sprawić, że zrezygnuję z dotychczas używanych akcesoriów? Otóż nie tylko design, ale i ich funkcjonalność! A właściwie jedno i drugie na raz: bowiem ich wygląd wpływa znacznie na funkcjonalność ^^ Przyjrzyjmy się więc akcesoriom Clic&Go!

Faber-Castell Clic&Go pędzel

Pędzel jak pędzel. Ma włosie, ma trzonek, za który jest trzymany. Ale! Pędzel Faber-Castel Clic&Go posiada też ruchomy element o walcowatym kształcie, umieszczony na rączce i to go wyróżnia pośród innych pędzli. Zanim wyjaśnię, czemu służy to dziwne coś, parę słów na temat włosia.

Włosie pędzla Faber-Castel Clic&Go jest syntetyczne. Oznacza to, iż imituje włosie naturalne [wiewiórki, sobola, kucyka pony...]: jest mięciutkie [niektóre syntetyki są sztywne, ale ten jest miękki]. Jednocześnie cechuje się sprężystością, która sprawia, iż po dociśnięciu pędzla do powierzchni kartki lub płótna i podniesieniu, włosie natychmiast wraca do poprzedniej postaci. Pędzle z czasem - szczególnie w związku z intensywnym użytkowaniem - mają tendencję do rozcapierzania się: na początku odstają jeden, dwa włoski, potem więcej, aż całe włosie traci formę, a wówczas taki pędzel nie nadaje się do malowania. Na razie zbyt krótko używałam pędzla Clic&Go, by móc stwierdzić, jak szybko/w jakim tempie niszczeje [choć przeszedł też przez dziecięce rączki, które nie traktowały go tak delikatnie, jak ja xD]. Póki co wygląda jak nowy, może jeden włosek lekko się odchylił. Myślę, że za jakiś dłuższy czas dam znać, czy włosie nadal trzyma się w kupie, a żadne pojedyncze włoski nie wypadają ;)

Seria Clic&Go obejmuje pędzle okrągłe oraz płaski. Okrągłe dostępne są w rozmiarach: 2, 4 oraz 8, długość włosia tego największego to 2,3cm. Niestety nigdzie nie znalazłam informacji na temat długości włosia pędzla w rozmiarze 2 oraz 4. Pędzel płaski można kupić w rozmiarze 10. Gdzieś na Internecie przewinęły mi się płaskie pędzle w rozmiarze 6 oraz 12, ale to już chyba z syntetycznej szczeciny, sądząc po nazwie [syntethic bristle] o kolorze włosia [beżowe]... Przyznam, że ze względu na dłuższe włosie trzeba ten pędzel nieco poznać, wyczuć. Preferuję krótsze włosie w pędzlach, łatwiej mi nam nim zapanować.
Pędzle okrągłe mają spiczastą końcówkę i nadają się do malowania detali oraz pokrywania średniej wielkości obszarów. Odznaczają się precyzją, jest możliwość zmiany grubości linii w trakcie malowania - zależy to od stopnia docisku włosia do pokrywanej farbą powierzchni. Pędzel płaski jest pomocny w malowaniu większych powierzchni, ale uda się też stworzyć nim linie, nakładając farbę jego brzegiem ustawionym prostopadle do płótna lub kartki.

Pędzel Clic&Go - jako pędzel syntetyczny - przeznaczony jest do malowania farbami wodnymi, takimi jak akwarele, akryle, gwasz, plakatówki... Farby olejne mogłyby być zbyt ciężkie dla tego włosia; co więcej, pędzle, których używano do malowania olejami, muszą być wyczyszczone rozpuszczalnikiem takim jak terpentyna albo white spirit, a włosie naturalne i syntetyczne jest zbyt delikatne, by miało styczność z takimi substancjami. Do farb olejnych nadają się tanie, ale wytrzymałe wobec działania rozpuszczalników pędzle szczecinowe.
Pędzel dobrze wchłania wodę oraz przenosi i rozprowadza pigment farb. Osobiście testowałam go tylko przy użyciu farb akwarelowych oraz permanentnego tuszu podczas warsztatów w Leroy Merlin. Nie byłam zawiedziona. Plamy barwne miały gładkie krawędzie [no chyba, że zadrżała mi dłoń ;D].


Uważam, że to dobry pędzel: nadaje się zarówno dla dzieci, młodzieży, jak i dorosłych malarzy-amatorów. Nie jestem profesjonalistą, by ocenić, czy doświadczeni artyści, którzy zajmują się głównie malowaniem akwareli, obrazów akrylowych byliby wystarczająco usatysfakcjonowani tym pędzlem [być może nie?], ale na użytek szkolny, domowy i plenerowy jest idealny.

Pędzel Clic&Go produkowany jest z plastiku w kolorze niebieskim. To solidny materiał, nie taki, który złamie się pod wpływem nacisku. Plastik jest gładki, satynowy. Zaschnięty tusz łatwo z niego zmyć lub zdrapać paznokciem, więc nie ma co obawiać się, że ta permanentna farba na zawsze oszpeci nasz pędzel. Pędzel jest lekki, wygodny w trzymaniu.
Pędzel ma również niezwykły kształt. Obiecałam Wam wyjaśnić, stąd taka, a nie inna budowa tego przyboru. Otóż ciemnoniebieski, ruchomy element ma za zadanie chronić włosie pędzla. Po naciśnięciu kciukiem na wgłębienie w tym elemencie mamy możliwość przesunięcia go w górę pędzla. Ciemnoniebieski walec wędruje do pewnego momentu w górę, zakrywając włosie. To niezawodny sposób, by ochronić włosie pędzla przed mechanicznymi uszkodzeniami. Są w sprzedaży specjalne piórniki na pędzle, które minimalizują ryzyko pogniecenia się włosia, ale nie wszyscy takie etui posiadają i... mogą wrzucać pędzel beztrosko do szuflady, piórnika, torby, narażając włosie na zniszczenie. Skuwka pędzla Clic&Go całkowicie likwiduje ten problem, ukrywając włosie wewnątrz walca.



Skuwka z wytłoczonym logo Faber-Castell jest łatwa do przesuwania. Może odrobinę więcej siły należy włożyć przy odsłanianiu włosia, ale to żaden problem nawet dla dziecka. Przygotowanie pędzla do malowania to kwestia kilku sekund: łapiemy pędzel, pociągamy w dół za ciemnoniebieski element aż usłyszymy kliknięcie i możemy od razu przystąpić do działania [stąd nazwa produktu :)].


Jeszcze jedna informacja: na ruchomym elemencie jest miejsce na wpisanie swojego imienia markerem permanentnym - to bardzo przydatne dla dzieci. Wiadomo, pędzel może się zgubić w szkole, a dzięki napisowi wiadomo, kto jest jego właścicielem :)

Cena / gdzie kupić:

Dokładnie ten pędzelek, który ja posiadam, możecie nabyć na Allegro lub na stronie www.sklepfc.pl o tutaj. Cena regularna to 13zł, ale teraz trwa promocja: koszt pędzla Clic&Go numer 8 to 9,99zł




Faber-Castell Clic&Go pojemnik na wodę


Druga gwiazda tej recenzji to kubeczek na wodę Faber-Castell Clic&Go. Jak już mówiłam, możecie myśleć sobie: "A na co taki pojemnik, skoro w domu jest pod dostatkiem słoików, kubków, szklanek...?". Otóż niniejszy pojemniczek ma coś, czego wszystkie te naczynia nie posiadają: niezwykle funkcjonalny falowany brzeg i możliwość złożenia!
 
Samo tworzywo, z którego wykonany jest kubeczek Faber-Castell Clic&Go jest niestandardowe: to nie szkło ani plastik, ani też ceramika, a wytrzymała, ale rozciągliwa guma! Na oko, a raczej na dotyk, guma ma 1mm grubości. Nie da się jej przebić palcem [chyba, że wyyyjątkowo mocno naciskając; nie wiem, nie próbowałam z obawy, by nie zniszczyć sobie tego cacuszka ;)], ale ostry nożyk pewnie dałby radę. Jednak guma jak to guma, nie jest niezniszczalna. Atakowana ostrymi lub twardymi przedmiotami [np. gdy noszona jest w plecaku bądź wrzucona do szuflady z innymi przyborami] może zostać trochę porysowana. Mój kubeczek ma drobne rysy, ale są prawie niewidoczne i na pewno nie wpływają one na jakość użytkowania. 
 
Guma okala plastikową obręcz o falowanym brzegu zlokalizowaną w górnej części pojemnika oraz plastikową miseczkę o płaskim dnie w dolnej części kubka. Jego środkowa część to wyłącznie guma.
Okrągła, zwężająca się [bądź rozszerzająca się, zależy, jak się na to patrzy :)] konstrukcja pojemnika wraz z jego elastyczną środkową częścią sprawia, że... kubek można złożyć! Tak, wystarczy przytrzymać ręką górną część kubka i docisnąć do niej dolną. Działa to na tej samej zasadzie, jak składane cylindry [kapelusze :)]. By przywrócić pojemnik do użytkowej formy, wystarczy kciukami wypchnąć dno. To proste i nie wymaga od artysty zbyt dużej siły. Złożony pojemnik staje się prawie 3 razy niższy od rozłożonego. Rozłożony ma wysokość 8,2mm, złożony: 3,2mm. Średnica dna [7,2mm] oraz górnej obręczy [9,7mm] nie zmienia się. Kubeczek w postaci skurczonej świetnie nada się do zabrania ze sobą w plener. Nie zajmie dużo miejsca w torbie, plecaku czy teczce.

Drugą niewątpliwą zaletą pojemnika Faber-Castell Clic&Go jest falowany brzeg górnej części kubka. Bywa, że potrzebujemy odłożyć pędzel z farbą, ale nie chcemy moczyć go w wodzie. I to właśnie ten moment, w którym ten kubeczek okaże się niezastąpiony! Pędzel, którym malujemy, możemy położyć na jego krawędź. Dzięki brzegowi o łagodnej, falowanej linii pędzel nie sturla się na biurko ani nie wpadnie do kubka. Dodatkową asekurację zapewnia guma. Pędzel po prostu nie ma szans spaść z pojemnika.
 
Woda z pewnością nie przecieknie przez kubek, ponieważ jego dno to nie plastikowe koło połączone z gumą, tylko pojemniczek. Tak więc nawet, gdyby stało się jakieś nieszczęście i guma by pękła, to zawsze można korzystać ze złożonego pojemniczka, napełnionego wodą do wysokości 2,5cm. Ach, nie wspomniałam, ze guma znajduje się także pod kubkiem! Pojemnik nie waży wiele, napełniony wodą oczywiście więcej, ale istnieje małe prawdopodobieństwo, że się wywróci. Guma zapewnia efekt antypoślizgowy i jest jeszcze miejscem sprytnie ulokowanego logo Faber-Castell :)


Kubeczek dedykowany jest głównie do akwareli, tuszu, gwaszu, plakatówek albo rozcieńczonych akryli - to znaczy, że można do niego nalać wody i płukać w nim pędzle z włosiem "ubrudzonym" wymienionymi farbami. Ważne jest to, by nie używać tego pojemnika do terpentyny, benzyny lakowej lub innych rozpuszczalników. BEZWZGLĘDNIE. Guma nie jest odporna na takie substancje i uszkodzi się pod ich wpływem!
Są również inne, alternatywne sposoby użycia tego kubka: można stosować go jako pojemnik na śmieci ze strugaczki albo trzymać w nim kredki, ołówki, pędzle...

Pojemnik Faber-Castell Clic&Go dostępny w różnych kolorach: różowym, niebieskim oraz ciemnozielonym, który to kolor jest łączony z firmą Faber-Castell. Ja posiadam różowy [w odcieniu malinowym] kubeczek. Wydaje mi się, że to najlepszy model z tych trzech, ponieważ posiada najjaśniejszy kolor. W niebieskim albo ciemnozielonym może być ciężko zidentyfikować stopień zabrudzenia wody farbą... Ale co kto lubi! Zawsze można częściej wymieniać wodę, jeśli tylko ma się ją pod ręką :)
Pojemnik jest łatwy do mycia. Pomimo, że znajdowała się w nim woda z permanentnym tuszem kreślarskim, guma nie zafarbowała się. Wystarczyła woda z kranu, by go umyć.
Kubeczek doskonale sprawdzi się w użytkowaniu przez dzieci, ale też profesjonalistów. Naprawdę, jego funkcjonalność spodoba się jednym i drugim - to akcesorium uniwersalne oraz bardzo przydatne.

Cena / gdzie kupić:
Kubeczek w kolorze różowym, zielonym lub niebieskim [na oficjalnej stronie Faber-Castell są również pojemniki w kolorze jasnozielonym] na stronie www.sklepfc.pl w cenie 8,99zł [obecnie trwa promocja, bo cena regularna to 10,59zł].

Choć przedstawiłam te dwa akcesoria jako duet, pamiętajcie, że pędzelek oraz pojemnik sprzedawane są osobno!


Czy ktoś z Was posiada zaprezentowane w recenzji produkty? Jak Wam się podobają, czy polecacie je czytelnikom bloga? A jeśli ich nie posiadacie, a przypadły Wam do gustu, skrobnijcie o nich w liście od św. Mikołaja :D










17 listopada 2016

Warsztaty malowania kartek świątecznych

Dawno nie było postu z cyklu "Inspiracje - muzea - galerie sztuki - wystawy", prawda? :) Chociaż od czasu ostatniej notki z tej kategorii zdarzało mi się coś tam gdzieś tam obejrzeć o zwiedzić, to jakoś nie robiłam zdjęć ani nie ubierałam tego doświadczenia w słowa... Jednak gdy otrzymałam od producenta artykułów plastycznych Koh-I-Noor propozycję przeprowadzenia warsztatów malowania kartek świątecznych w ramach akcji "Dni bohatera domu" w Leroy Merlin, wiedziałam, że to będzie doświadczenie nie tylko ciekawe, ale i warte podzielenia się z Wami :D

Tak więc w sobotę rano [12 listopada] podreptałam więc na przystanek autobusowy, by dojechać nim do centrum handlowego Bonarka, gdzie o 11 miały zacząć się warsztaty. Na miejscu pojawiłam się dużo przed czasem, lekko spięta [jak dobrze podejrzewałam, spokojniej uczy się przez Internet :D], ale i też podekscytowana. Niemalże od razu po wejściu do sklepu rozpoczęłam warsztaty!



Celem warsztatów była nauka tworzenia kartek świątecznych przy użyciu produktów marki Koh-I-Noor: tuszu kreślarskiego oraz farb akwarelowych w pastylkach [seria Mona Lisa]. Do dyspozycji były także bloki z papierem akwarelowym Pop Aquarell oraz pędzle. O samych produktach wspomnę też na koniec, ale najpierw opowiem Wam o warsztatach :)

Atmosfera warsztatów była bardzo fajna :) Kartki malowałam głównie z dziećmi - potwierdza się fakt, że najwięcej pasji do spontanicznego tworzenia przypada na okres dzieciństwa! ^^ Najmłodsza uczestniczka miała chyba niecałe 2 latka, ale razem z mamą nie miała sobie równych w tworzeniu dzieła sztuki współczesnej :D Choć na warsztaty można było przedtem się zapisać, to dużo dzieci [same dziewczynki; chłopcy byli zafascynowani trwającym w tym samym czasie pokazem trików piłkarskich parę działów dalej :D], które akurat towarzyszyły rodzicom w zakupach, z entuzjazmem dosiadało się, gdy tylko zwalniało się krzesełko. W małych artystach było tyle radości i energii do tworzenia, że nic, tylko pozazdrościć! Zużyliśmy chyba 4 bloki papieru akwarelowego - czyli 40 kartek! Nawet gdy przyszedł już czas mojego powrotu do domu, dzieci prosiły, bym została i pomalowała jeszcze trochę z nimi... to było bardzo urocze :D


Kartki w większości tworzyłyśmy na arkuszach papieru złożonego w pół. Ulubionym motywem były choinki, bombki oraz renifery. Uczyłam dziewczynki malować gradientowe [cieniowane] choinki oraz niebo, z którego pada śnieg. Prosty trik, który pokazałam [czyli "ciapkanie" mokrym, czystym pędzlem po schnącej warstwie niebieskiej akwareli] zaraz został powielony na wszystkich kartkach :D Dzieci miały doskonałe wyczucie koloru. Kiedy rozmawiałam z nimi, same mówiły, że kolory, które kojarzą im się ze świętami, to czerwony, zielony oraz złoty i taka kolorystyka przeważała w ich pracach. Dopiero przy okazji malowania kartki z bombką choinkową zachęciłam je do poeksperymentowania z kolorem, bowiem wśród produktów, z których mogłyśmy korzystać znalazły się tusze w kolorach fluorescencyjnych! Ja z kolei starałam się do swoich kartek wykorzystać też nowość Koh-I-Noora - kolory metaliczne. Wszak nie co dzień człowiek ma okazję skorzystać z tuszu w takim nietypowym kolorze! A nie wykorzystać skrzących się farbek na kartkach świątecznych to wręcz grzech :D 


Malowałyśmy też palcami... łatwo było przewidzieć, że taka forma kładzenia farbek na papier bardzo przypadnie małym artystkom do gustu :D



Motyw reniferków tak spodobał się dziewczynkom, że podjęłam się nauczenia ich nieco bardziej rozbudowanej, szczegółowej wersji Rudolfa :D


Mieszaliśmy kolory, mieszaliśmy tusze z akwarelami. Niektóre dzieciaki wykazywały się dużą dozą kreatywności, inne wiernie próbowały odwzorować moje kartki, w czym oczywiście nie było nic złego, bo przecież człowiek uczy się poprzez naśladownictwo :) Najważniejsze jednak było to, że wszyscy świetnie się bawiliśmy!


Bardzo podobało mi się, jak rodzice dopingowali swoje pociechy. Fajnie, gdy rodzina docenia pasję dziecka i zachęca do jej rozwoju. Sama miałam to szczęście, gdy byłam nastolatką :)





Nie mogę również zapomnieć o przemiłych paniach z działu dekoracji :) Bardzo życzliwe i pomocne, do samego końca warsztatów! Interesowały się tym, co robimy, wymieniały wodę w kubeczkach i rozmawiały z dziećmi, za co im bardzo dziękuję :)





Ogólnie bardzo miło spędziłam kilka godzin. Nie mam wykształcenia pedagogicznego, więc może nie potrafię profesjonalnie zająć się dziećmi, ale chyba dobrze dogadywałam się z dziewczynkami. Myślę, że nić połączenia wytworzyła pasja do sztuki :D Momentami było chaotycznie [dzieci lubią mówić jedno przez drugie, a i buteleczki tuszu miały bliskie spotkania z podłogą xD], ale to naprawdę było ciekawe doświadczenie. I małe artystki się czegoś nauczyły, i ja :)







No i na koniec parę słów o produktach, bo z pewnością Was to interesuje :) Tusze kreślarskie w tradycyjnych kolorach oceniam bardzo dobrze - są płynne, ale nie nadmiernie rozwodnione, odpowiednia ilość pigmentu sprawia, że można namalować nimi intensywne w kolorze plamy. Jeśli chodzi o kolory metaliczne, to niebieski oraz turkusowy bardzo przypadły mi do gustu! Szczególnie niebieski, gdyż skrząc się, pięknie imituje gwiaździste niebo. Magenta nieco mnie rozczarowała, a złoty nawet bardziej - metaliczny pigment oddziela się od roztworu szelaku [to tusze na bazie szelaku] i kolor złoty nie jest kryjący. Tutaj możecie znaleźć notkę o malowaniu tuszem, którą napisałam parę lat temu [ach, jak ten czas leci :o]. 
Co do akwareli - przeznaczone są do użytku szkolnego i na sam początek przygody z akwarelą są w sam raz. Ładnie się rozprowadzają, mają silną pigmentację... może nawet za silną :D Akwarela powinna być raczej transparentna. Jednak to nie problem, doda się więcej wody, a mniej farbki i już! :) 
Blok papieru akwarelowego - jakościowo dobry, gruby, dobrze chłonął wodę z farbą. Jednakże wyrywanie kartek [trzy brzegi na cztery są sklejone, by móc malować bezpośrednio w bloku, a kartka się nie falowała] było nieco uciążliwe :( Trzeba podchodzić do tego delikatnie i najlepiej z nożykiem.
Niestety nie byłam zadowolona z pędzli, ale nie ich jakości, a raczej doboru. Były to pędzle szczecinowe, czyli nadające się do malarstwa olejnego, nie do tuszy i akwareli. Wszystkie były płaskie i raczej w dużych rozmiarach, co uniemożliwiało tworzenie detali [dobrze, że wzięłam ze sobą swój pędzel!]. Także... pędzle OK, ale nie do tych technik ;)

Czy ktoś z Was uczestniczył w warsztatach Koh-I-Noor w Leroy Merlin w innych miastach w Polsce? A może się wybieracie? :)

16 listopada 2016

* Newsy XXVI *


Witajcie, moi drodzy!

Jak się macie? Mam nadzieję, że w porządku ♥ 

Minęło sporo czasu, odkąd coś tu opublikowałam - trochę ponad dwa miesiące! GŁUPIO MI ;__; ^^' Jest kilka powodów, które przyczyniły się do mojej wyjątkowo długiej nieobecności. Po pierwsze, przez kilka tygodni nie miałam czego pokazywać, żadnej nowej pracy... muszę przyznać z bólem, że przez te dwa miesiące nie czułam dużej potrzeby rysować. Spowodował to brak inspiracji, problemy osobiste oraz - teraz coś z innej beczki - bardziej intensywne życie towarzyskie, wakacje i gry, które to rzeczy wręcz zajmowały mój czas w sposób wręcz zachłanny xD Ale przyjemny ^__^ Nie zrozumcie mnie źle - nadal kocham rysować i nie przestanę tego robić, nie, nie, nie! Ale spędzanie czasu na robieniu nowych rzeczy dało mi wielką radość :D

Co więcej, straciłam trochę zainteresowania w zajmowaniu się stronami artystycznymi takimi jak DeviantART, Tumblr, Facebookowy fanpage, Stars Portraits... Czasem opublikowałam coś na Instagramie, ale głównie starocie. Zauważyłam też pewien rodzaj stagnacji na tych stronach, a z drugiej strony wyścig szczurów w gromadzeniu lajków i obserwatorów... to jest nieco zniechęcające... W związku z tym nie miałam również motywacji do prowadzenia bloga. Ani materiałów [bo prawie nic nie rysowałam]. Znaczy, może coś by tam się znalazło, ale robić coś na siłę? To niefajne :( 

W każdym razie, znacznie rzadsze rysowanie i niestworzenie porządnej pracy [według moich własnych standardów!] od dłuższego czasu smuci mnie:( Bardzo chcę wrócić do tego, co było! To jest mój plan. Właściwie już zrobiłam kilka małych kroczków, co można sprawdzić na Instagramie. Proszę, dajcie mi trochę motywacji i wsparcia, naprawdę potrzebuję tego :D

Koniec smutów, bo mam też super wiadomość! Przyznam, że to również zachęciło mnie do powrotu do tworzenia oraz aktywniejszego życia "artystyczno-internetowego". Otóż autoryzowany sklep internetowy Faber-Castell zaoferował mi współpracę! :D Oznacza to, że będę testować ich produkty i recenzować je dla Was na moim blogu ^^ Na zdjęciu poniżej widzicie produkty, które na pierwszy ogień pójdą do testów. Znajdziecie je wszystkie na stronie www.sklepfc.pl.



I jeszcze jedna, fajna nowina :D W sobotę 12 listopada miałam ogromną przyjemność przeprowadzić warsztaty z malowania kartek świątecznych dla Koh-I-Noor w Leroy Merlin :) Lada dzień [może jutro] pojawi się na ten temat notka oraz więcej zdjęć.



No, to chyba tyle wiadomości... Przepraszam, że jeszcze nie odpisałam na tyle komentarzy ani maili... Obiecuję nadrobić to w tym tygodniu! ♥
Macie jakieś intrygujące, artystyczne newsy z Waszego życia, którymi moglibyście się podzielić? Ciekawi mnie, co u Was ^__^ Trzymajcie się ciepło!

Dominika

Szukaj

Ładuję...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...